Witam.
Od jakiegoś czasu mam problem z nerwami.
Bardzo łatwo wyprowadzic mnie z równowagi czasem do takiego stopnia że dostaje szału i mam ochote kogoś pobic.
Nawet byle pierdoła może mnie wkurzyc.
Czy to jakaś choroba. miał ktoś z was takie objawy.
Podobne tematy
wiesz nie ty jedna,no ja tylko z łapami nie skacze do nikogo
właściwie nie wiem skąd te moje nerwy,ja nie umiem mówić do niektórych normalnie tylko krzyczę,byle głupota mnie wkurza a najgorsze jest to że dzieje się tak tylko w domu w najbliższym otoczeniu,zastanawiam sie czy nie mam problemów z tarczycą i to być może jest powód moich nerwów
Ochoty kogos pobic nie mam, ale niektore sytuacje potrafią mnie wyprowadzic z równowagi i nerwy mi sie wtedy wlączają,wiec jak tylko moge i mam na to wpły staram sie nie przebywac z takimi osobami co działają mi niezmienrie na nerwy, a jesli sie nie da to( a czesto tak sie nie da,chocby w pracy)zbytnio nie wciagac sie w pyskówke, i zdawkowo jakos odpowiadam
Choć nie ukrywam , od kąd zaczela sie jesien,jestem zbytnio rozdrazniona i szybko sie irytuje,lub coś mnie irytuje, co np w lato i wiosne nie mialo dla mnie zadnego znaczenia i uwagi na to nie zwracałam, a teraz? brrrr
Domownicy widzą po mojej mine gdy zbyt bardzo naciskają na moja "cierpliwosc" i niekiedy wolaą sie w pore wycofac,lub ja pierwsza sie wycofuje z naminowanego pola,aby dalej to nie zaszło
mnie wkurza wszystko otoczenie, ludzie najbardziej i ich głupota.
a tarczyca ma coś wspólnego z nerwami??
Tarczyca to hormony, jesli hormony ci buzują to stad takie wahanie emocji,ze w jednej sekundzie lawina wkurv...nia cie ogarnia
Mieszkasz z kims czy sama?
mieszkam z chłopakiem
i jak znosi twoje wscikanie sie?domniemam ,ze najmniesza pierodla jest wstanie cie do czerwonosci rozpalic?tez taki raptus czy spokojny?
ja w zasadzie jestem uważana za spokojną osobę od zawsze,jednak jak mnie coś wkurzy albo ktoś,to lepiej z daleka bo mogę zmieszać z błotem
do tego jeszcze dochodzi to że klnę jak szewc,w zasadzie nie mam kontroli nad tym
często sie kłócimy o pierdoły. on też jest nerwowy ale nie tak jak ja.
10 2012-11-18 20:43:58 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-11-18 20:48:00)
gorzej jak trafi swój na swego i takie dwa koguty do siebie podskakują,a żadne nie chce ustapic, to dopiero jest apokalipsa ![]()
Koska, a to zaczelo sie od jakiegos wydarzenia w twoim zyciu, czy tak z nikąd sie wziely te nerwy do takiego stopnia jak piszesz??Boze wiele stresu masz w swoim zyciu jak nigdy wczesniej, i stąd takie cos?
Bo ja raczej jestem uwazana za mało cierpliwą osobę,ale czesto wiem kiedy ten hamulec zaciągnąc by dalej nie pojechac, choc nie zawsze
Ale praca nad sobą naprawde dużo daje,sama nawet zobaczylam ze wziecie 15 glebokich wdechow,lub wystawienie glowy przez okno dobrze robi ![]()
dokładnie. nasze kłótnie często zamieniają sie w walki. tylko najlepsze jest to że w w trakcie tej całej wojny zaczniemy sie śmiac i po kłótni. ale mi ta moja nerwowośc przeszkadza. pracuje jako kelnerka i mam ciągłą stycznośc z ludźmi którzy denerwują mnie niesamowicie i ciągle w pracy chodze wściekła
gorzej jak trafi swój na swoego i takie dwa koguty do siebie podksakuja,a żadne nie chce ustapic, to dopiero jest apokalipsa
dokładnie,u mnie tak jest z moim facetem jedno mądrzejsze od drugiego,z tym że ja nigdy nie byłam obrażalska i nie umiem po kłótni sie nie odzywać ![]()
doczytaj ,to co w edytowaniu napisalam, i napisz jak u ciebie to wyglada
hmm. to zaczynało sie stopniowo i coraz mniej stawałam sie cierpliwa. nie pamiętam kiedy to sie tak zaczynało. ale kiedyś byłam spokojna.
Fakt ostatnio mam bardzo dużo stresów,ale jak ich nie miałam to też sie denerwowałam. Może mam jakąś fobie bo najczęściej mnie ludzie denerwują.
15 2012-11-18 20:55:58 Ostatnio edytowany przez mortisha (2012-11-18 20:57:39)
mortisha napisał/a:gorzej jak trafi swój na swoego i takie dwa koguty do siebie podksakuja,a żadne nie chce ustapic, to dopiero jest apokalipsa
dokładnie,u mnie tak jest z moim facetem jedno mądrzejsze od drugiego,z tym że ja nigdy nie byłam obrażalska i nie umiem po kłótni sie nie odzywać
Ojj Lena, ciche dni dla faceta bywają okrutnie bolesne, bo to się wiąze z roznymi przez kobiete nakladanymi szlabanami facetowi,, i braku przywilejow
Pozniej taki z niego skruszony psiak z oklapnietymi uszami gdy wyczuwa za kare ignorowanie hahahaha
Normalnie wypisz, wymaluj, mogę wpisać się do współwinnych. Na co dzień może wydaję się cichą osobą, ale mam coraz częstsze wybuchy szału wręcz. Zbiera mi się od rana, a jak coś pęknie, to myk i nie potrafię się kontrolować, a później oczywiście żałuję tego co zrobiłam, czy powiedziałam. Bywa że i jak jestem sama to w myślach wspominam sobie jakieś sytuacje i aż mną trzęsie. Początkowo radziłam sobie z tym autoagresją... wymuszałam wymioty, strzelałam z gumki, zdarzało się nawet ciachać nadgarstki, co było naprawdę głupie. Zastanawiałam się właśnie niedawno nad jakimiś delikatnymi, tabletkami uspokajającymi, ale to nie sztuka się zaćpać jakimiś pigułkami. Aż w końcu dziś mój Najukochańszy trzasnął mnie w łeb i powiedział żebym się do roboty wzięła jak zaczynam się stresować, może jakiś sport czy cuś. I wiecie, chyba nie bez powodu sobie wybrałam Go do wspólnego życia
Zaczynam od jutra i liczę na szybkie efekty ![]()
ObecnaOrchidea to dość nietypowy sposób przekładania rad Twojego chłopaka hehe a
wracając do wątku też jestem osobą nerwową. Nasila to się gdy mam problemy, które mnie trapią ale też podejście drugiej osoby do sytuacji. Jeśli np. mój chłopak (mieszkamy razem) też wybuchnie z prerensją to już koniec ale jeśli zachowuje jakiś tam spokój to ja wtedy powiedzmy, że raz sie "czepnę"o coś i potem już mija mi nerwowość. Niestety miesiąc temu mieliśmy taką awanturę, że aż wstyd przed sąsiadami. U od słowa do słowa wpadłam w taki szał ze przebiłam mu dmuchany fotel i urwałam słuchawki. On też nie był bez winy bo pierwzy zaczął krzyczeć po mnie a to, że chlusnął sobie wcześniej kilka piwek to był bardzo rozjuszony niż jakby nie wypił nic. No a ja niestety widząc taku przebieg akcji nakręciłam się jeszcze bardziej. Bywają też dni gdzie denerwuje mnie wszystko i wszyscy..
Witam.Wpadanie w szał to moja codzienność.Trochę traumatycznych przeżyć mam za sobą,ale przeciez każdy ma swoje kłopoty wieksze,mniejsze,jakoś sobie z nimi radzi-je nie umiem,choć bardzo chcę.Kiedy byłam potrzebna moim bliskim,zawsze byłam gotowa pomóc,nie było rzeczy niemożliwych,wszystkiemu podołalam sama,sama,bo nikt nie miał ochoty pomóc mi.Wpadam we wściekłość,szał to lepsze slowo,właśnie na widok tych,którym dałam bardzo dużo od siebie.To jest codzienne piekło i wiem,że ja je robię,to silniejsze od mojej chęci zmiany na normalne życie.Zasięgałam porady,to nie depresja,dostałam słowną receptę:panuj nad swoimi emocjami.Tylko jak to zrobić,kiedy mnie irytuje sam widok i zaczyna się...i nie wiem,czemu tak się dzieje.Zdecydowałam się napisać,czy ktoś miał podobny problem jeśli tak,jak go rozwiązał,o ile to w ogóle możliwe do rozwiazania...oby...
19 2012-11-25 14:25:40 Ostatnio edytowany przez lunqa89 (2012-11-25 14:36:35)
Witam.Wpadanie w szał to moja codzienność.Trochę traumatycznych przeżyć mam za sobą,ale przeciez każdy ma swoje kłopoty wieksze,mniejsze,jakoś sobie z nimi radzi-je nie umiem,choć bardzo chcę.Kiedy byłam potrzebna moim bliskim,zawsze byłam gotowa pomóc,nie było rzeczy niemożliwych,wszystkiemu podołalam sama,sama,bo nikt nie miał ochoty pomóc mi.Wpadam we wściekłość,szał to lepsze slowo,właśnie na widok tych,którym dałam bardzo dużo od siebie.To jest codzienne piekło i wiem,że ja je robię,to silniejsze od mojej chęci zmiany na normalne życie.Zasięgałam porady,to nie depresja,dostałam słowną receptę:panuj nad swoimi emocjami.Tylko jak to zrobić,kiedy mnie irytuje sam widok i zaczyna się...i nie wiem,czemu tak się dzieje.Zdecydowałam się napisać,czy ktoś miał podobny problem jeśli tak,jak go rozwiązał,o ile to w ogóle możliwe do rozwiazania...oby...
To jest między innymi też mój problem. Nie mam weny rozprawiać się z problemami i przeciwnościami losu tak jak kiedyś. Ostatnio zrezygnowałam ze szkoły bo ubzdurałam sobie, że nie podołam mimo,że przez 2 semestry leciałam jak burza. Czemu? Bo układało mi się jakoś w życiy. Teraz mam problemy i koniec.. Ja osobiście nie potrafie sobie z tym poradzić.
Dodam,że myślę o pójściu do psychologa bo czasem mam wrażenie, że przeszlość i zdarzenia co niektóre władają życiem codziennym. Wszystko mnie przytłacza.