netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zdrada - moja historia

32 odpowiedzi7 171 wyświetleńzałożony przez calkieminnyja, 15.11.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada - moja historia

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

1

Temat: Zdrada - moja historia

Witam wszystkie forumowiczki,

to mój pierwszy post na tym forum, proszę więc o wyrozumiałość pod każdym względem;)

Bez zbędnych wstępów opowiem wam jak to się stało w moim przypadku. Historia ta pewnie jedną z tysięcy podobnych, ale dotyczy mnie osobiście, a potrzebuję trzeźwej oceny kogoś 'z boku'.

Jestem ze swoją dziewczyną od 6 lat. Początki mieliśmy trudne, poznałem ją gdy byłem na pierwszym roku studiów, pół roku wcześniej doznałem  swojego pierwszego poważnego zawodu miłosnego. Poznaliśmy się przypadkiem, w momencie kiedy ją rzucił facet. Gdy oficjalnie staliśmy się parą byłem cały w skowronkach. Wiedziałem, że zawsze była typem imprezowiczki, że uwielbiała towarzystwo innych ludzi i adorację facetów, ale biło od niej takie ciepło i byłą (jest) tak piękna, że postanowiłem spróbować. Sam miałem wzorzec związków wyniesiony z domu, polegający na całkowitym oddaniu drugiej osobie (rodzice), dlatego nie mogłem przeboleć niektórych jej zachowań (imprezy, otwarte podejście do stosunków międzyludzkich ogólnie). Poza tym od początku odczuwałem dysonans między nami jeżeli chodzi o skalę uczuć. Pewnie zachowywałem się po części niedojrzale, ale wiecie jak to jest z pierwszymi miłostkami - molestowałem ją ciągle smsami, goniłem na gadu gadu, chciałem się spotykać niemal codziennie. Z jej strony takiego parcia nie był. Z czasem zrozumiałem, że może po prostu miała zdrowsze podejście. W każdym razie zacisnąłem zęby i postanowiłem spróbować. Po pół roku przeprowadziła się do innego miasta na studia (oddalonego o 80 km, co dla mnie w tamtych czasach było nie lada odległością). Oczywiście z początku myślałem, że skoczę z mostu, ponieważ nie mogłem znieść faktu, że imprezowiczka trafiła do akademika. Ściskało mnie coś w środku, bo ja znów codziennie chciałem mieć z nią kontakt, choćby telefoniczny, a ona nie miała na to już tak dużo czasu (nowe towarzystwo). Ale nic to, ciągnąłem sprawę dalej. Wydoroślałem pewnie w międzyczasie, zaufałem jej na 100%, sadziłem, że o zdradzie mowy być nie może. Co ważne - to z nią poznawaliśmy się pierwszy raz również w sferze intymnej, co również mocno nas łączyło, dlatego wierzyłem, że kochanek nie wchodzi w grę. Ważna kwestia która uciekła mi wcześniej: od początku miała problem z wyznaniem mi miłości. Zawsze twierdziła, że to wielkie słowa, a ona nie jest ich pewna. Ale powiedziałem sobie: czyny są ważniejsze niż słowa. A doświadczeń fajnych mamy razem sporo - razem jeździliśmy do pracy za granicę w każde wakacje w okresie gdy studiowała, spędzaliśmy razem wakacje w afryce i w ogóle bajka. Od tamtego czasu ufałem jej całkowicie, i wiedząc nawet, że jakiś facet się do niej 'podwala' nie reagowałem emocjonalnie, bo zawsze mi o tym mówiła, traktując sytuację z przymrużeniem oka. Pozwalała na adorację innych, ale wmawiałem sobie, że taka już jest i do niczego groźnego to nie prowadziło. W zasadzie samemu zdarzały mi się niewinne flirciki, dlatego miałem zdrowy dystans - przynajmniej tak mi się wydawało. Potem była wyprowadzka na kolejnym stopniu studiów do kolejnego miasta, ale zachowaliśmy zasadę spędzania ze sobą weekendów i wakacji. Zawsze byłem jej powiernikiem, seks był jak najbardziej ok, pomagałem jej we wszystkim nawet w najbardziej absurdalnych sytuacjach. Ot, klasyka - byłem przekonany, że to kobieta na całe życie. Mieliśmy imiona dla naszych dzieci nawet. I tutaj zaczynają się schody. Kiedy tylko skończyła studia, rozpoczęły się poszukiwania pracy. Po kilku miesiącach udało się. Tym razem wyprowadzka oznaczała 500 km separacji. Mam pracę w mieście rodzinnym, ale postanowiłem się wyprowadzić. Potrzebowałem trochę czasu na poukładanie swoich spraw, poza tym jej pierwsza umowa o pracę miała termin 3 miesięcy, więc postanowiliśmy poczekać do tego czasu z moja przeprowadzką (na wypadek, gdyby umowy nie przedłużono). Od początku gdy wyjechała, telefon się urywał. Dzwoniliśmy do siebie kilka razy dziennie, rozmawialiśmy po kilka godzin. Opisywała mi nowy świat, w którym żyje, a którego, jak miałem nadzieje, niedługo się stanie. Po jakimś czasie, jak ręką odjął, kontakt się urwał. Dzwoniłem tylko ja, zazwyczaj nie odbierała, a gdy już odebrała, to nie opowiadała o wszystkim, jak miało to miejsce wcześniej, a jedynie półsłówkami, że wszystko dobrze i tak dalej. Pytałem co się stało, jednak odpowiedzi nie dostałem. Uznałem, że to może wina cięższego okresu w nowej pracy i dałem jej odetchnąć. Niedługo potem, w weekend zadzwoniłem do niej i nie wytrzymałem - poprosiłem kategorycznie o wyjaśnienia co się zmieniło. Powiedziała, z płaczem, że pojawił się ktoś, kogo bardzo, bardzo lubi. Serce prawie mi wyleciało z piersi. Spytałem, czy do czegoś doszło i od jakiego czasu to trwa. Powiedziała, że dwa razy się całowali, a trwa to od jakichś dwóch tygodni. Wsiadłem w samochód, który kupiłem dwa dni wcześniej i pojechałem w podróż 500 km. Co w trasie przechodziło mi przez głowę, to ciężko opisać słowami. Gdy dojechałem, wyjaśniła mi jak o poznała, stwierdzą, że to wina tego, że dużo czasu spędza z nim w pracy. Spytałem, czego chce i czy to był epizod, czy chce z nim być. Powiedziała, zapłakując się, że nie wie co zrobić i że nie potrafi podejmować decyzji. Jest typem kłamczuchy (może nie pokazywała tego do tej pory w stosunku do mnie, ale rodziców i znajomych obdarza niewinnymi kłamstewkami), dlatego docisnąłem ją bardziej. Powiedziała, że chodzili razem na imprezy, również za rękę, raz całowali się na trzeźwo, gdy do niego poszła, po jednej z imprez spali także ze sobą, całowali się, a on dotykał jej piersi. Powiedziała jednak stop, i seksu nie było, natomiast obudzili się rano razem. Po weekendzie, który u niej spędziłem, stwierdziła, że chce być ze mną i że wróci do mojego miasta po zakończeniu pierwszej umowy. Pytałem, czy jest pewna tej decyzji, a ona że na 100% nie wie czy robi dobrze, ale nie może patrzeć jak cierpię. Pytałem więc, czy robi to dla siebie, czy żeby mi nie było przykro, mówiła, że i to i to. Dodam, że mówiła w tym czasie swoim przyjaciółkom, które mnie znają, że między nami źle się dzieje. Tak również powiedziała swojej mamie, która mnie uwielbia... Po kilku dniach, w których prawie nie spałem i nie jadłem, ona zaczęła zachowywać się całkowicie normalnie, jak gdyby nic się nie stało. Normalnie śpi, raczej nie płakała, po prostu jakby nigdy nic. Twierdzi, że zerwała z nim kontakt, widzą się tylko przelotem w pracy. On wyznał jej wcześniej miłość i zerwał dla niej długoletni związek, aczkolwiek ona twierdzi, że zrozumiał od razu, że nie mogą być razem. Gdy spytałem potem, czy ona psychicznie ma ten 'związek' za sobą, powiedziała, że nie wie, ale chce być ze mną. Twierdzi, że mnie kocha, ale zastanawiam się czy nie jest to miłość przyjacielska i przywiązanie.

Wszytko to stało się w ciągu ostatnich 5 dni. Nie wiem co robić, rozsądek i przyjaciel podpowiadają mi, żeby ją zostawić, póki nie ma dzieci lub ślubu, bo kiedyś sytuacja może się powtórzyć. Z drugiej strony serce nie pozwala mi np. urwać kontaktu. Wiem, że z mojej strony było to dojrzałe uczucie, pytanie tylko, czy ona na prawdę może być ze mną całe życie z miłości?

Co o tym sądzicie kobitki? Mam w głowie sieczkę, raz myślę sobie, że gdybym odszedł, to znalazłbym za jakiś czas nową miłość i pewnie stałbym się lepszym człowiekiem (moja dziewczyna twierdzi, że tak bardzo ją kocham, że nie byłbym w stanie być z kimś innym), a z drugiej strony, chce wierzyć, że możemy jeszcze być szczęśliwi. Ona jako jeden z powodów swojej decyzji podaje, że nikt nigdy nie będzie jej tak kochał jak ja.

Dodam jeszcze, że patrząc wstecz wydaje mi się, że ja ją bardziej kochałem (kocham?) niż ona mnie. Zawsze to ja robiłem romantyczne kolacje, niespodzianki, prezenty, i wszystko co powodowało u niej radość. Ona raczej w takie rzeczy się nie bawiła.
Na zakończenie powiem jeszcze, że cała akcja działa się w kilka dni po moich urodzinach. Ja zawsze pisałem w minutę po północy wiersze własnego autorstwa w jej urodziny, ona zadzwoniła i powiedziała z uśmiechem - wszystkiego najlepszego...

To tyle, czekam na wsze opinie smile

PS. Wybaczcie, że się tak rozpisałem.

2

Odp: Zdrada - moja historia

Ja tradycyjnie krótko.
Zostaw ją bo najprawdopodobniej sytuacja się kiedyś powtórzy. Już nigdy jej tak nie zaufasz. Jak sam napisałeś- za jakiś czas na pewno spotkasz kogoś kto bardziej zasługuje na takie traktowanie jakie Ty okazywałeś.

Niestety znowu potwierdziło się moje myślenie - jak jedno nie zdradzi to drugie to zrobi.

Wiecznie czegoś mało!Miała wszystko z Twojej strony, olała Cię, zostaw ją.

związki.... śmiech na sali


Paranoja.

3

Odp: Zdrada - moja historia

Nie jestem, co prawda, "forumowiczką, ale wyrażę swoje zdanie...
Dziewczyna poczuła się rzeczywiście zagubiona tam, daleko od Ciebie i pobłądziła. To, że jest typem imprezowiczki lubiącej adorację innych itp - nie ma tu nic do rzeczy. Niejedna tzw "szarta myszka" przy sprzyjających okolicznościach potrafi dać takiego czadu, że ...
Nie powinieneś też porównywać własnego zaangażowania, gestów z jej - każdy jest inny. A to, że nie zarzuca Cię smsami, prezentami wcale nie musi oznaczać, że jej uczucie jest słabsze. Może jest trochę inne tylko...
Jeśli ta dziewczyna jest tak ważna dla Ciebie - daj jej szansę i bądź dla niej nadal. Ale obserwuj ją dokładnie i zachowaj odrobinę podejrzliwości, by kiedyś nie obudzić się jako pogruchotany smile

4 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-15 20:23:02)

Odp: Zdrada - moja historia
kosmiczny nick napisał/a:

Dziewczyna poczuła się rzeczywiście zagubiona tam, daleko od Ciebie i pobłądziła

..... poczuła sie zagubiona .... hahahaha wulgaryzm spadłem z krzesła.

Ciekawe czemu on sie nie zagubił??!!!

Wiesz czemu? BO JĄ KOCHA Z CAŁEGO SERCA!!!!!!!!

Swoją drogą czytałem gdzies ostatnio fajny słownik , jesli tak to mozna nazwac. CZym dla np męzczyzn jest zdrada a czym dla kobiet . Wiec np jesli meżczyzna zdradzi to jest wulgaryzm a jesli kobieta to sie pogubiła. Oj ludzie ludzie, ręce opadają.

5

Odp: Zdrada - moja historia

Dzięki za dotychczasowe odpowiedzi.

Jedno mnie w każdym razie zastanawia. Pewnie umiałbym wybaczyć zdradę cielesną, nawet seks, po pijaku, z pożądania, z głupoty i tak dalej. Pewnie łatwiej by mi przyszło wybaczyć, gdyby ona na przykład przyznała się i prosiła mnie o przebaczenie zalewając się łzami, mówiąc, że to był jeden jedyny raz i wie, że to był ogromny błąd. Natomiast ona po 6 latach WAHAŁA się czy wybrać mnie czy jego. Zdaję sobie sprawę, że długoletni partner jest mniej atrakcyjny niż nowa fascynacja, ale ja też po drodze znałem wiele fantastycznych dziewczyn, którymi w jakimś sensie czułem się zauroczony, jednak nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby zostawić moją dziewczynę.

Czasem sobie tak myślę: ona jest bardzo empatycznym i dobrym człowiekiem, dobrym w sensie - pomaga wszystkim, bezdomnym kanapki daje, czy ostatnie pieniądze żebrakom. Może ona wybrała mnie, bo ta strona jej osobowości po prostu nie chce mojej krzywdy?

6

Odp: Zdrada - moja historia

i myslisz, że ty odpowiesz na to pytanie?
nie sądzę
i wiesz co?
nie sądzę, aby twoja decyzja w tej sprawie powinna uwzględniać to, co ona może czuje, co ona może mysli, jaka jest jej motywacja

jako kobieta zdradzona moge powiedzieć ci tylko jedno:
dopóki -stojąc przed wyborem, analizujesz jej motywacje i jej uczucia - nie idziesz do przodu
kiedy zaczniesz skupiać się na sobie, na tym co ty czujesz, czego cchesz
na tym, jak wazne są twoje uczucia i twoje potrzeby
na tym, jakim człowiekiem chcesz być
czy chcesz spróbować
czy potrafisz dojrzeć do tego, że wpływ możesz mieć tylko na swoje uczucia i siebie - inni ludzie są niezależnymi towarzyszami
jesli będziesz potrafił wybrac dla siebie -zycie z nią lub bez niej
jesli będziesz miał wole spróbować - dla siebie, nie dla niej

to wtedy z nią bądż...
na tym polega dawanie szansy partnerowi po zdradzie.
nauczeniu się - kim jestem ja i co jest dla mnie wazne
uwzględnienie tego, że jej pewien być nie możesz

ale możesz być pewien siebie

7

Odp: Zdrada - moja historia
delikvent napisał/a:
kosmiczny nick napisał/a:

Dziewczyna poczuła się rzeczywiście zagubiona tam, daleko od Ciebie i pobłądziła

..... poczuła sie zagubiona .... hahahaha wulgaryzm spadłem z krzesła.

Ciekawe czemu on sie nie zagubił??!!!

Wiesz czemu? BO JĄ KOCHA Z CAŁEGO SERCA!!!!!!!!

Swoją drogą czytałem gdzies ostatnio fajny słownik , jesli tak to mozna nazwac. CZym dla np męzczyzn jest zdrada a czym dla kobiet . Wiec np jesli meżczyzna zdradzi to jest wulgaryzm a jesli kobieta to sie pogubiła. Oj ludzie ludzie, ręce opadają.

Być może jakieś osobiste doświadczenia powodują, że w taki sposób oceniasz tamtą dziewczynę.
Sorry, ale ja wyraziłem własną opinię i nie oczekuję z Twojej strony żadnej odpowiedzi.
Podtrzymuję własne słowa, bo wyraziłem je na podstawie wypowiedzi autora.
Wypada być trochę powściągliwym w radykalnych ocenach, zwłaszcza, że do końca nie znamy sytuacji, a ta opisana zawsze będzie jednak subiektywną wersją autora.

8

Odp: Zdrada - moja historia

Daj jej całkowitą wolność. Daj sobie całkowitą wolnośc. Następnie poczekajcie miesiąc, pół roku albo dwa lata. Niech każdy idzie swoją drogą, niezależną w kierunku własnego szczęścia. Nie deklarujcie, nie planujcie. Jeszcze nie czas.

Jeśli jest to miłość, to was sama złączy. Jak miłości nie ma, to związek umrze śmiercią naturalną.

Prawdziwa miłość daje totalną wolność. Szkoda walczyć o kogoś -- coż z tego że ją zdobędziesz, jak ona nie będzie Cię kochać? Tak to w życiu jest, że nie można być z kimś kogo się kocha, a inni mają to szczęście, a nie zawsze potrafią uszanować.

9 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-11-15 20:24:46)

Odp: Zdrada - moja historia
kosmiczny nick napisał/a:
delikvent napisał/a:
kosmiczny nick napisał/a:

Dziewczyna poczuła się rzeczywiście zagubiona tam, daleko od Ciebie i pobłądziła

..... poczuła sie zagubiona .... hahahaha wulgaryzm spadłem z krzesła.

Ciekawe czemu on sie nie zagubił??!!!

Wiesz czemu? BO JĄ KOCHA Z CAŁEGO SERCA!!!!!!!!

Swoją drogą czytałem gdzies ostatnio fajny słownik , jesli tak to mozna nazwac. CZym dla np męzczyzn jest zdrada a czym dla kobiet . Wiec np jesli meżczyzna zdradzi to jest wulgaryzm a jesli kobieta to sie pogubiła. Oj ludzie ludzie, ręce opadają.

Być może jakieś osobiste doświadczenia powodują, że w taki sposób oceniasz tamtą dziewczynę.
Sorry, ale ja wyraziłem własną opinię i nie oczekuję z Twojej strony żadnej odpowiedzi.

A ja wyraziłem swoją opinie na temat Twojej wypowiedzi. Proste.

O moje doswiadczenia sie nie boj , bo poki co zadna laska mnie nie zdradziła smile . Poza tym oceniam ją po tym co autor napisał i tyle , na podstawie jego textu kazdy bedzie mu odpowidadał usunięte przez moderatora.

Proszę o powściągniecie języka; prowokacyjne teksty w żaden sposób nie są pomocnymi dla autora wątku, wulgaryzmy też nie.

10

Odp: Zdrada - moja historia

Panowie powyżej - myślę, że jakiekolwiek spory nie mają sensu, macie inne stanowiska, ale różnić trzeba się z klasą smile

End_aluzja - bardzo mądre słowa, masz chyba rację.

Z nowszych wydarzeń - mieliśmy się spotkać w ten weekend, to znaczy to był mój pomysł. Okazało się, że ma wyjazd na zakupy w piątek i imprezę firmową w sobotę. Gdy zauważyła moją reakcję na odrzucenie zaproszenia, powiedziała, że jednak przyjedzie do mnie, jednak na to nie mogłem pozwolić w zaistniałej sytuacji - na zasadzie, że nie potrzebuję 'łaski' - w zasadzie, gdyby chciała, sama zaproponowałaby przyjazd. Na wspomnianej imprezie ma ponoć nie być jej 'przyjaciela', ale zaskakuje mnie fakt, w jaki sposób ona do tego podchodzi. Ja na jej miejscu na głowie bym stanął, żeby naprawić swój błąd...

Tak czy inaczej dzisiaj staram się nie wchodzić w zdołowany nastrój, również dzięki waszym odpowiedziom, za które dziękuję. Miło nie być z takim problemem sam na sam.

11 Ostatnio edytowany przez grzywka (2012-11-16 07:54:16)

Odp: Zdrada - moja historia

Według mnie - jest z Tobą z szeroko pojmowanej litości. Jak dla mnie, gdy kobieta jest zagubiona to znaczy, że nie wie co jej daje szczęście, czyli choć przykro mi to przyznać - Ty jej go nie dajesz. Mogę rozwinąć tę myśl jeżeli chcesz, jednak w telegraficznym skrócie (w końcu bardzo raniutko jest) popieram Twojego przyjaciela.

12

Odp: Zdrada - moja historia

grzywka - tak, rozwiń swoją myśl proszę.

Sprawy postępują. Wczoraj miałem słabszy moment i zacząłem się zachowywać nieco jak paranoik. Użyłem blefu - Stwierdziłem, że wiem o czymś, czego mi jeszcze w związku z tą sprawą nie powiedziała, i żeby się przyznała. Łyknęła przynętę... Okazało się, że spędziła z nim dwie noce w jednym łóżku, a nie jedną, z przytulaniem, pocałunkami itd., bez seksu. Jedna z tych nocy była na trzeźwo. Oczywiście kolejna nieprzespana noc za mną.

Trudno jest mi odzyskać zaufanie, kiedy codziennie dowiaduję się nowych faktów. Rano napisałem jej, że chyba odchodzę. Może to nią wstrząśnie? Jak ktoś tutaj wcześniej napisał - najbardziej docenia się to, co człowiekowi się nagle zabierze?

13

Odp: Zdrada - moja historia

zobaczymy czy nia to wstrzasnie, zdziwie sie jezeli tak, jak lazla do wyrka to sie raczej nie trzesla, nie wierze w zwiazki na odleglosc, wczesniej czy pozniej cos sie zepsuje, stare prawidlo mowi: ufaj i sprawdzaj! i to sie sprawdza! przyjaciol trzymaj blisko a wrogow jeszcze blizej!

14

Odp: Zdrada - moja historia

Rozwój wypadków niemal na żywo: myślałem, że groźba zerwania obudzi w niej uczucia w jakieś uczucia, a ona powiedziała, że chyba akceptuje moją decyzję. Na moje pytanie, czy będzie z 'tamtym' odpowiedziała, że nie wie. Oj boli, boli...

15

Odp: Zdrada - moja historia

Oj nie wiem... Wiem że ci jest ciężko kochasz ją byłeś z nią tyle lat... Nie znam jej i nie chce nikogo oceniać ale moim zdaniem nie zasługuje na ciebie i się nie zmieni. Zdradziła cie i ja bym jej tak do końca nie wierzyła. Jest typem kobiety z którą ciężko zbudować trwały związek wiem bo mam parę takich koleżanek i one tak jakby nie przejmowały się tym że ktoś je kocha mają to gdzieś. Podobnie jest z nią może i coś do ciebie czuje a może jest z tobą dla wygody z przyzwyczajenia. Gdyby cię kochała nie zrobiłaby tego. Zostaw ją ułóż swoje życie bez niej. Bo ona sie nie zmieni a tylko niepotrzebnie cierpisz. Niech zobaczy że potrafisz bez niej żyć. Widać że jesteś naprawdę wartościowym człowiekiem. I szlak mnie trafia jak tacy dobrzy faceci cierpią przez jakieś laski które nie potrafią tego docenić... Ja ci życzę z całego serca szczęścia z nią czy bez niej... Byc może sie mylę i może jeszcze będziecie szczęśliwi a może ten zwiazek nie  ma sensu tak czy inaczej rób to co ci podpowiada serce...

16

Odp: Zdrada - moja historia

Zgadzam się z efter9. Jak dla mnie już na samym początku ten związek miał dość duży zgrzyt: ona czuła się przymuszana do siedzenia w necie/przy telefonie, a ty z kolei odpychany i pewnie jakbyś się narzucał. Wiem co chcesz by ktoś Ci powiedział, że ona ochłonie i zrozumie. Niestety, ale nie sądzę. Jak dla mnie to sytuacja w której ona się czuła dobrze i bezpiecznie, bo zawsze byłeś. Gdzieś, na wyciągnięcie ręki. Nie mam zamiaru oceniać jej poczynań w formie: źle/dobrze, za to uważam, że nie pasowaliście do siebie i dobrze się stało.

A, że boli i że Ci teraz samotnie i szaro to etapy żałoby. Wiadomo, rozstania to nic miłego w szczególności dla strony, która dowiaduje się o tym raptownie. Możliwe, że będziesz chciał się z nią targować, oferować zmiany, by tylko wróciła lub że się wściekniesz i obrazisz na amen. Szczerze? Rób co tylko uważasz za stosowne. Czas pokaże czy było to słuszne, a przynajmniej nie będziesz żałował, że czegoś nie zrobiłeś.

Trzymam kciuki i nie zamykaj się na przyjaciół. Oni są nieopisaną pomocą w takich sytuacjach.

17

Odp: Zdrada - moja historia

Dziękuję za wszystkie słowa, bardzo mi to pomaga. mieliśmy godzinę temu emocjonalną rozmowę, w której spytałem, dlaczego nie zbuntowała się, gdy powiedziałem, że ją zostawiam. Powiedziała z płaczem, że nie sądziła, że może poczuć do kogoś to, co na początku czuła do mnie i chyba z tego względu ten związek nie ma sensu, bez względu na to, czy będzie z tym drugim, czy nie. Chyba musiało się stać jak się stało...

Jak uważacie, powinienem wyciszyć z nią kontakt? Powiedziałem, że chce być nadal jej przyjacielem, prosiła mnie, żebym dzwonił do niej często. Co będzie dla mnie zdrowsze i skróci 'żałobę', definitywna gruba kreska, czy bycie przyjacielem?

18

Odp: Zdrada - moja historia

Żałobę skrócić powinno urwanie kontaktu. Przynajmniej do momentu kiedy nie przestaniesz mieć tlącej się nadziei, że wróci do ciebie.

19

Odp: Zdrada - moja historia

Jak na moje babskie oko chce Cię spławić, ale delikatnie. Pewnie z wdzięczności za okazaną miłość. Może ona się nie zakochała? Czasem tak jest. Byłeś dla niej cudowny i chciała się zakochać, ale nie i koniec. teraz ma kaca moralnego, bo czuje, że za dużo dla niej zrobiłeś żeby Cię zostawić ze zranionym sercem. Sam wspomniałeś, że kocha jak przyjaciela. To mówi wszystko jak dla mnie. Może lepiej szczerze pogadać i rozstać się bez złości. Kochasz ją całym sobą smile smile smile to piękne i bardzo rzadkie u mężczyzn. Na pewno znajdziesz tę drugą połówkę. 3mam kciuki, bo Cię b polubiłam smile przypominasz mi mojego męża. Jego też tak zraniono, ale nadal jest fantastycznym człowiekiem i wiernym jak czterej pancerni big_smile

20

Odp: Zdrada - moja historia

Miałem wrażenie, że inaczej to wyglądało... Teraz sprawa przybrała inny obrót. Lepszym rozwiązaniem będzie dla Ciebie odcięcie sie całkowite od niej. Raz - mniej będzie bolało już po krótkim czasie, dwa - być może ta dziewczyna zacznie w końcu coś sobie uświadamiać i zajdzie w niej zmiana (ale na to jednak nie licz). Potrafiłbyś być dla niej teraz przyjacielem? Ja nigdy nie umiałem w podobnych sytuacjach...

21

Odp: Zdrada - moja historia

Kolejna rozmowa. Zalana łzami mówi mi, że bardzo mnie przeprasza i że nie może uwierzyć jak mocno mnie skrzywdziła. Stwierdziła, że wie jak mocno ją kocham i że pewnie nigdy sobie nikogo nie znajdę. Staram się trzeźwo podchodzić do tego (przynajmniej dzisiaj), więc zapytałem, czy jest cień szansy. Powiedziała, że teraz na pewno nie, bo ona ciągle myśli o innym. Załamka...

22

Odp: Zdrada - moja historia
calkieminnyja napisał/a:

Kolejna rozmowa. Zalana łzami mówi mi, że bardzo mnie przeprasza i że nie może uwierzyć jak mocno mnie skrzywdziła. Stwierdziła, że wie jak mocno ją kocham i że pewnie nigdy sobie nikogo nie znajdę. Staram się trzeźwo podchodzić do tego (przynajmniej dzisiaj), więc zapytałem, czy jest cień szansy. Powiedziała, że teraz na pewno nie, bo ona ciągle myśli o innym. Załamka...

A może za bardzo jesteś wobec niej szczery? Sorry, ale jej słowa, ze pewnie nikogo nigdy sobie nie znajdziesz świadczą jakie ma o Tobie zdanie i o tym, jak pewnie się czuje smile A wystarczyło jej tylko powiedzieć, że świat na niej sie nie kończy i dasz sobie radę smile
Chcesz być trzymany w odwodzie? Teraz tamten jest ważniejszy, a jak się nim znudzi to może przypomni sobie o Tobie? A Ty masz zamiar wzdychać i czekać? Ech...

23

Odp: Zdrada - moja historia
kosmiczny nick napisał/a:
calkieminnyja napisał/a:

Kolejna rozmowa. Zalana łzami mówi mi, że bardzo mnie przeprasza i że nie może uwierzyć jak mocno mnie skrzywdziła. Stwierdziła, że wie jak mocno ją kocham i że pewnie nigdy sobie nikogo nie znajdę. Staram się trzeźwo podchodzić do tego (przynajmniej dzisiaj), więc zapytałem, czy jest cień szansy. Powiedziała, że teraz na pewno nie, bo ona ciągle myśli o innym. Załamka...

A może za bardzo jesteś wobec niej szczery? Sorry, ale jej słowa, ze pewnie nikogo nigdy sobie nie znajdziesz świadczą jakie ma o Tobie zdanie i o tym, jak pewnie się czuje smile A wystarczyło jej tylko powiedzieć, że świat na niej sie nie kończy i dasz sobie radę smile
Chcesz być trzymany w odwodzie? Teraz tamten jest ważniejszy, a jak się nim znudzi to może przypomni sobie o Tobie? A Ty masz zamiar wzdychać i czekać? Ech...

Szczerze mówiąc to teraz czuję się taką szumowiną, że gdyby machnęła palcem, to o wszystkim zapomniałbym i byłbym z nią...

24

Odp: Zdrada - moja historia

To całkiem zrozumiałe. Większość na Twoim miejscu też tak zrobiłaby... Zachowaj jednak siłę woli i nade wszystko - trzeźwe spojrzenie na sytuację.

25

Odp: Zdrada - moja historia

Witaj
Historia mnie wzruszyła. Dlaczego? Napiszę coś o sobie... U mnie było podobnie, pojawił się nie wiadomo skąd i kiedy!? Rozweselił moje życie. Spędzaliśmy sporo czasu ze sobą. Zawsze szczęśliwi i zadowoleni, że jesteśmy razem. Po 1,5 roku zaczęło się coś psuć, ja pytałam co się dzieje? dlaczego tak jest? Zaczęło brakować mu czasu etc.. Pytałam: " masz kogoś na oku? Poznałeś kogoś fajniejszego, mądrzejszego, lepszego? Powiedz, a usunę się z Twojego życia". On szedł w zaparte, ze tylko ja jestem, ta jedyna itd... I po dwóch miesiącach napisała do mnie kobieta: kim jest dla Ciebie Krzysztof? I wszystko wyszło na jaw. Okazało się, ze spotyka się z rozwódką... Zaczął płakać, przepraszać, że to nic nie znaczy, że kocha tylko mnie, że dla mnie się zmieni. Zaczęłam go ciągnąć za język, podstępem i okazało się, że zdradzał mnie od samego początku. Przede mną zaczął spotykać sić już o 10 lat starszą mężatką i trwało to przez cały nasz związek. Do tego szukał następnych przygód doszła rozwódka, i inne kobiety. Posiadał kilka tel. Jak się o tym dowiedziałam totalnie się załamałam. Wyzywałam go od śmieci, szmat, kur.. męskich, wycieruchów etc.. On brał to na siebie i cały czas walczył. Niby wszytsko skończył. Dałam mu szansę. Mineło kilka miesięcy. I co? I napiszę, że się tylko zbłaźniłam, bo jego wszystkie obiecanki, to przysłowiowe cacanki. Robiłam awantury, ze sie z niczego nie wywiązuje, a on na to, że ja przesadzam, że poniżam itd.. I ja głupia go przepraszałam, za słowa prawdy, na które zasłużył.... Przecież to jego wina że zdradzał, że sie puszczał na lewo i prawo. W pewnym momencie zdałam sobie sprawę, że mną manipuluję, że przecież jeszcze kogoś pokocham, że jeszcze ktoś da mi szczęście. I rozstałam sie z znim... Uważam, ze jak facet zaczyna się migać to już jest coś nie tak, że ma juz kogoś, a conajmiej obiekt westchnień. Trzymaj się ciepło. Każdy z nas zasługuje na prawdziwe szczęście, trzeba tylko w nie wierzyć i ciąglę do tego dążyć. Pa

26

Odp: Zdrada - moja historia

Rzadko kiedy możemy darować sobie odbieganie do historiii ze swojego życia...


A co do czucia się jak szumowina - hej, każdy popełnia błędy. To pewnie pierwsza, która Cię rzuciła? Nie martw się, będzie łatwiej.

27

Odp: Zdrada - moja historia

Postanowiłem być jej przyjacielem. Ze względu na wiele wspólnych lat, chcę z nią w dalszym ciągu utrzymywać kontakt. Wiem, że cząstka mojego serca zawsze będzie należeć do niej, ale jeśli nie mogę jej mieć jako kobiety, to będę przy niej jako anioł stróż. To chyba koniec tej historii, bardzo dziękuję jeszcze raz wszystkim za wpisy.

28

Odp: Zdrada - moja historia

Witaj,

Zarejestrowałam się specjalnie po to, żeby móc Ci napisać posta. Zerwij z nią kontakt, definitywnie, jeśli tego nie zrobisz i będziesz się bawił w "anioła stróża" to gwarantuję Ci, że nigdy sobie nie ułożysz życia. Miałam identyczną historię, aniołem stróżem byłam 5 lat, nadal jestem sama i nieszczęśliwa, a mój podopieczny zalicza już chyba 4 związek od czasu rozstania ze mną (jego zdrada) i nawet się nie ogląda na moje uczucia. Potrafił mi się żalić na swoje nowe dziewczyny, radzić się mnie, etc, a ja ze złamanym sercem "czuwałam" nad nim. Dość już tego. On aktualnie bierze ślub, a ja jestem sama i zgorzkniała. Żałuję, że po rozstaniu nie zerwałam z nim kontaktu. Ile bólu i łez mnie to kosztowało, a także zdrowia psychicznego to tylko ja wiem. Nie popełnij tego błędu. Lepiej odejść, zerwać kontakt, pocierpieć rok, niż zmarnować X lat. Uwierz mi, kontakt z nią uniemożliwi Ci zaczęcie życia od nowa. Teraz Ci się wydaje, że to wspaniałą kobieta (tak jak ja uważałam, że mój ex to wspaniały człowiek), ale jak można nazwać "wspaniałym" osobę, która Cię zdradziła? Zdrada znaczy tylko tyle, że partner z pełną premedytacją i świadomością wsadził sobie w d*** Twoją miłość i uczucia. W końcu to do Ciebie dotrze, tylko lepiej jak uświadomisz sobie to wcześniej, ja zmarnowałam 5 lat. Mądry człowiek po szkodzie, ale dla mnie jest już za późno.

29

Odp: Zdrada - moja historia

Znów nagły zwrot akcji w tej tragigrotesce...

Po wczorajszej debacie z dwoma przyjaciółmi zmieniłem moje podejście. Nie wiem czy na dobre. Powiedzieli mi, że powinienem wykorzystać wszystkie środki, żeby ją odzyskać, żebym kiedyś nie żałował, że czegoś nie zrobiłem. Dzwoniłem dzisiaj do niej i powiedziałem, że będę walczył, ale spała po imprezie i nie otrzymałem odpowiedzi, czy się cieszy, czy nie i co o tym myśli - mamy rozmawiać wieczorem, zobaczymy czy cokolwiek jestem w stanie jeszcze ugrać...

30

Odp: Zdrada - moja historia

Nie pchaj się w to. Pokochasz kiedyś dziewczynę, która zostanie Twoją żoną, urodzi Ci dzieci. Boję się, że możesz potem właśnie żałować tego, że poświęcisz dużo czasu na coś co nie ma przyszłości...

31

Odp: Zdrada - moja historia

O miłość  nie trzeba walczyć, ona jest.......nie znam człowieka, który wygrał miłość w walce..

32

Odp: Zdrada - moja historia

Mój stosunek do niej zmienił się w nienawiść. Od wczoraj próbowałem się dodzwonić, żeby porozmawiać, jednak telefon był wyłączony. Łudziłem się, że może chce się odciąć od świata i zastanowić nad tym wszystkim, ale jak się okazało - była z tamtym. Koniec historii.

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Zdrada - moja historia

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026