Hmm. Ja się troszkę interesuje szkoleniem psów.
I to co Ci mogę doradzić wymaga pracy nad zwierzęciem i cierpliwości. Bo tylko tak można oduczyć psa skutecznie.
1. Proszę przygotować puszkę i wrzucić do niej np. monety i zakleić. Chodzi o to żeby robiła hałas. Mieć ją przy sobie na dworze, ale tak żeby pies nie widział, ponieważ będzie kojarzył dźwięk z właścicielem, a nie o to nam chodzi, żeby pies się bał na nasz widok.
W momencie kiedy pies zaczyna kopać rzucić obok niego tą puszkę jednocześnie ja proponuję odwrócić się, żeby pies nie skojarzył, że to Twoja sprawka. I tak do skutku.
Na mojego psa to działało, ale jest na tyle mądra, że szybko zaczęła tą puszkę wyczuwać. minusem jest to że teraz boi się tego dźwięku ogólnie, ale mój pies to ogólnie straszek.
2. Inną metodą jest podejście do psa kiedy kopie i szturchnięcie (nie uderzenie), bądź złapanie zdecydowanym ruchem za kark przytrzymanie chwilę i powiedzenie Nie czy Nie wolno (jak wolisz) i czekasz aż odejdzie z tego miejsca. Ale tu trzeba mieć dużą siłę persfazji, nie być zdenerwowanym i nie krzyczeć.
3. Wszelkie krzyki odradzam, bo kiedy będzie naprawdę konieczny po prostu nie zadziała, a poza tym, krzykiem nic nie wskórasz gdyż pies nie będzie miał pojęcia, czemu się w taki dziwny sposób zachowujesz. Uzna cię za rozchwianą emocjonalnie i tym bardziej słuchać nie będzie.
4. Ruch, ruch i jeszcze raz ruch. Pies wybiegany = spokojny. I tu chodzi o to, że nie wystarczy wypuścić na ogródek. Psa trzeba wybiegać tak, żeby "jęzor wywalił". A czasem wziąć na wycieczkę do lasu( (nowe doznania zapachowe)
5. Sprawa będzie trudniejsza, jeśli mają w sobie coś z psów myśliwskich. Wiadomo. Instynkt
6. Wybierz jedno słowo, które zawsze znaczy to samo. Na przykład NIE. Mój pies wie, że NIE oznacza że ma przerwać to co robi. I musi to być słowo wymówione jeden raz w sposób wyraźny i nieprzyjmujący odmowy. Czasem muszę lekko unieść głos, bo próbuje mnie ignorować (pies z silnym charakterem).
7. Pies sam musi odejść od miejsca, w którym nabroił. Nie przeganiaj psa, nie odpychaj. Mam tu na myśli sytuację np. pies siedzi na kanapie a Ty chcesz, żeby zszedł. Nie zdejmujesz, nie spychasz. Stajesz nad psem, nie zasłaniając drogi zejścia i karzesz mu zejść ze wskazaniem ziemi. I stoisz nad nim patrząc w oczy tak długo aż zejdzie. Jeśli nie chce to trzeba mu trochę pomóc, pociągając za obrożę, ale tylko do momentu aż pies się podniesie. Chodzi o to aby ostatecznie sam zszedł.
Ja ogólnie jestem fanką Cesara Millana- zaklinacza psów. Niesamowity facet. Możesz co nie co obejrzeć na yt.