Witam , nie wiem czy w dobrym miejscu założyłam wątek ,ale potrzebuję pilnie porady. Sprawa dotyczy konia , który od lata stoi bez jedzenia , picia , i możliwości schronienia się. Podobno sama skóra i kości. Znalazłam kilka nr tel. w internecie do instytucji które pomagają zwierzętom ale albo nikt tam nie odbiera , albo każą się nagrywać. Wolałabym jednak porozmawiać z kimś fizycznie i mieć pewność że moje zgłoszenie zostało przyjęte i ktoś zadziałał w tej sprawie. Czy macie może namiary na jakieś instytucje które zainterweniowały by w sprawie tego biednego konia . Z góry dziękuję za pomoc.
Podobne tematy
kiedyś napisałam meila do animals,o krowach zaniedbanych,kazali zrobić zdjecia i wysłac im
Na pewno fundacje, np. Viva!, Pegasus, Centaurus, Przystań Ocalenie, Tara. Proponuję Ci skontaktować się z którąś z nich, tam na pewno uzyskasz wsparcie - ale trzeba pamiętać o tym, że najczęściej takiego konia trzeba wykupić od właściciela-sadysty, a to kosztuje kilka tysięcy. Fundacja może zorganizować zbiórkę pieniędzy na taką akcję i przeprowadzić ją, dlatego sądzę, że to najlepsze wyjście.
u nas trochę chore to wszystko jest,ogladając policję dla zwierząt np w Huston tam sie z nikim nie cackają,zabierają zwierzęta i dają wysokie kary,ale nam do nich jeszcze daleko
Dziękuję za porady , zaczynam działać , mam nadzieję że interwencja będzie na tyle szybka i skuteczna że "właściciel" nie zdąży sprzedać go na mięso , swoją drogą nie mogę się nadziwić dlaczego sąsiedzi nie zainterweniowali do tej pory skoro byli świadkami tragedii tego konia , i tego jak zatłukł swojego psa łopatą . Płakać się chce .
kochamkonie, niestety znieczulica jest powszechna. Ludzie "nie wtrącają się w nieswoje sprawy", wolą udać że nic nie widzą, bo nie chcą mieć kłopotów (np. zemsty ze strony właściciela zwierzęcia). Widzę, że jesteś z woj. mazowieckiego - ja też, więc jeśli będę mogła jakoś pomóc w sprawie tego konia, daj znać.
kochamkonie, niestety znieczulica jest powszechna. Ludzie "nie wtrącają się w nieswoje sprawy", wolą udać że nic nie widzą, bo nie chcą mieć kłopotów (np. zemsty ze strony właściciela zwierzęcia). Widzę, że jesteś z woj. mazowieckiego - ja też, więc jeśli będę mogła jakoś pomóc w sprawie tego konia, daj znać.
Dziękuję bardzo , jeżeli będzie taka konieczność na pewno skorzystam. Dodzwoniłam się do Fundacji Viva , poradzili żeby skontaktować się z inspektorem weterynarii aby ten wraz z policją udał się w miejsce gdzie stoi koń. Okazuje się że odebranie konia właścicielowi wcale nie jest takie proste. Zwierzak musiałby mieć jakieś rany , albo wyraźne oznaki choroby żeby lekarz nakazał odebranie konia. To nieważne że nie ma co jeść , pić i gdzie się schronić. Jeżeli tylko nakaże zapewnienie mu schronienia i systematyczne karmienie i pozwoli mu tam zostać to nie wierzę że właściciel się do tego dostosuje. Pewnie sprzeda go na rzeź , a tego mu nikt nie zabroni. Boję się żebym przez moje działania nie skróciła konisiowi życia, ale z drugiej strony mam stać z boku i nie zrobić nic ? Żeby zrobić oficjalne zgłoszenie w Vivie musiałabym mieć dokładne zdjęcia konia , a on stoi w Mławie , ja mieszkam pod Warszawą , zresztą jak wejść na prywatną posesję żeby go dokładnie obfotografować. Pozostaje mi więc opcja z inspektorem
Jutro jadę do Mławy i będę walczyć jak lew , życzcie mi szczęścia i trzymajcie za konisia i za mnie kciuki. Jeszcze raz Wam bardzo dziękuję.
No to świetna fundacja. Tak się przejęli, że tobie kazali szukać i informować inspektora. A się boję, że Cie zignorują.
Zawsze zostaje zgłosić do Uwagi, oni ujawniają przypadki znęcania się nad zwierzęciem..... może to pomoże. Tylko rzeczywiście warto spróbować zrobić jakieś zdjęcia. Może znasz kogoś kto ma porządny aparat i ściągnie konia z odległości. Kurcze, żeby nie to, że mieszkam tak daleko od Mławy to chętnie bym pomogła
No to świetna fundacja. Tak się przejęli, że tobie kazali szukać i informować inspektora. A się boję, że Cie zignorują.
Zawsze zostaje zgłosić do Uwagi, oni ujawniają przypadki znęcania się nad zwierzęciem..... może to pomoże. Tylko rzeczywiście warto spróbować zrobić jakieś zdjęcia. Może znasz kogoś kto ma porządny aparat i ściągnie konia z odległości. Kurcze, żeby nie to, że mieszkam tak daleko od Mławy to chętnie bym pomogła
Dodzwoniłam się do inspektora , na szczęście nie zignorował mnie , był zdziwiony że do tej pory nikt nie zgłosił tego faktu.
Powiedział że jutro podejmą interwencje , więc zrobię wszystko żeby tam być. Twierdzi że przeprowadzali już podobne akcje i w większości kończyło się to powodzeniem. Odniosłam wrażenie że bardzo przejął się losem tego konisia. Niestety nie znam nikogo kto podjął by się zrobienia zdjęć konika z bliska , zresztą ludzie boją się tego właściciela i nikt nie odważy się żeby wejść na jego posesję . Jedyne zdjęcia jakie mam to zrobione z zewnątrz , jak konik wygląda przez ogrodzenie , zresztą zdjęcia wcale nie muszą oddawać tego w jakim stanie naprawdę jest zwierzak , na tych które mam wygląda na zagłodzonego , oraz to w jakich warunkach stoi . Widać że nie ma tam ani grama trawy którą mógłby poskubać . Zresztą ja nie rozumiem czy zwierze można zabrać właścicielowi tylko wtedy kiedy jest tak chore i wycieńczone że jet już bliskie śmierci ? Czy te powody które podałam nie są wystarczające żeby go odebrać ? Jak można jakiekolwiek zwierzę pozostawić przez kilka miesięcy bez podstawowych rzeczy które są potrzebne do funkcjonowania. To wszystko jest chore . Jeżeli mi się uda to wkleję link do zdjęcia.
http://przeklej.net/image_details/28734.html
Na tym zdjęciu niestety niewiele widać - tylko głowę, nie widać sylwetki, nie widać w jakim stanie są kopyta (a zakładam, że jeśli stoi cały czas w tym błocie, to w nienajlepszym). Spróbuj zrobić zdjęcie bardziej od ulicy - nie musisz w tym celu wtargnąć na cudzą posesję, wystarczy że "złapiesz" konia jak będzie stał bokiem i będzie lepiej widać jego całą sylwetkę.
Myślę, że zwierzę spokojnie można odebrać, jeśli jest zaniedbane - a zaniedbane znaczy chore, niedożywione, w złej kondycji fizycznej i psychicznej. Poza tym można spróbować porozmawiać z właścicielem o wykupie zwierzaka - w razie czego służę swoją "cegiełką" i pomocą w zbieraniu pieniędzy.
No to świetna fundacja. Tak się przejęli, że tobie kazali szukać i informować inspektora. A się boję, że Cie zignorują.
Zawsze zostaje zgłosić do Uwagi, oni ujawniają przypadki znęcania się nad zwierzęciem..... może to pomoże. Tylko rzeczywiście warto spróbować zrobić jakieś zdjęcia. Może znasz kogoś kto ma porządny aparat i ściągnie konia z odległości. Kurcze, żeby nie to, że mieszkam tak daleko od Mławy to chętnie bym pomogła
LeeBee niestety, ale jeśli fundacja nie ma w danej okolicy przedstawiciela to to jest najszybszy sposób żeby znaleźć pomoc dla konia, czyli osoba zgłaszająca przypadek, z danej okolicy, dostaje wskazówki co robić i zaczyna działać. I niestety takie mamy chore prawo w kraju, że nie wystarczy zgłoszenie. Żeby wejść na posesję muszą być dowody - najczęściej zdjęcia. Potem lekarz lub/i Policja żeby wejść na posesję a czasem i to nie wystarcza żeby konia odebrać.
Co zaś dotyczy samego konia - na tym zdjęciu nie widać jaki jest jego stan. Jeśli na posesji gdzie stoi jest jakaś wiata, pod którą może się schronić przed deszczem/ śniegiem to to mu wystarcza - nie musi być to zamykany boks. Najgorsze jest to, ze ten koń stoi tam chyba sam i nie ma żadnego innego zwierzaka do towarzystwa a to są zwierzęta stadne przecież no i pytanie własnie jak wyglądają jego kopyta i jak się mają sprawy jeśli chodzi o dostęp do wody i karmy.
Witam , nie wiem czy w dobrym miejscu założyłam wątek ,ale potrzebuję pilnie porady. Sprawa dotyczy konia , który od lata stoi bez jedzenia , picia , i możliwości schronienia się. Podobno sama skóra i kości. Znalazłam kilka nr tel. w internecie do instytucji które pomagają zwierzętom ale albo nikt tam nie odbiera , albo każą się nagrywać. Wolałabym jednak porozmawiać z kimś fizycznie i mieć pewność że moje zgłoszenie zostało przyjęte i ktoś zadziałał w tej sprawie. Czy macie może namiary na jakieś instytucje które zainterweniowały by w sprawie tego biednego konia . Z góry dziękuję za pomoc.
Fundacja Centaurus. Oni zajmują się końmi
http://www.centaurus.org.pl/
Witam , nie wiem czy w dobrym miejscu założyłam wątek ,ale potrzebuję pilnie porady. Sprawa dotyczy konia , który od lata stoi bez jedzenia , picia , i możliwości schronienia się. Podobno sama skóra i kości. Znalazłam kilka nr tel. w internecie do instytucji które pomagają zwierzętom ale albo nikt tam nie odbiera , albo każą się nagrywać. Wolałabym jednak porozmawiać z kimś fizycznie i mieć pewność że moje zgłoszenie zostało przyjęte i ktoś zadziałał w tej sprawie. Czy macie może namiary na jakieś instytucje które zainterweniowały by w sprawie tego biednego konia . Z góry dziękuję za pomoc.
Hej kochamkonie czytalam co napisałaś i strasznie mi przykro co to za ludzie tego konia skrzywdzili jak słyszę , że ktoś tak krzywdzi zwierzęta albo dzieci to wpadam w furię bo nie potrafię zrozumieć jak tak można czy ludzie naprawdę nie mają już serca
(
kochamkonie napisał/a:Witam , nie wiem czy w dobrym miejscu założyłam wątek ,ale potrzebuję pilnie porady. Sprawa dotyczy konia , który od lata stoi bez jedzenia , picia , i możliwości schronienia się. Podobno sama skóra i kości. Znalazłam kilka nr tel. w internecie do instytucji które pomagają zwierzętom ale albo nikt tam nie odbiera , albo każą się nagrywać. Wolałabym jednak porozmawiać z kimś fizycznie i mieć pewność że moje zgłoszenie zostało przyjęte i ktoś zadziałał w tej sprawie. Czy macie może namiary na jakieś instytucje które zainterweniowały by w sprawie tego biednego konia . Z góry dziękuję za pomoc.
Fundacja Centaurus. Oni zajmują się końmi
http://www.centaurus.org.pl/
niestety jeżeli chodzi o fundacje to trzeba zachować pewną procedurę , czyli złożyć oficjalne zgłoszenie (co w sumie jest logiczne) poparte dowodami , w tym wypadku powinny to być w miarę dokładne zdjęcia . Jak wcześniej napisałam mnie od konia dzieli ok. 130 km. , więc ta droga okazała się być nieco dłuższa niż zgłoszenie do inspektora weterynarii. Ja dzisiaj rano zgłosiłam ten przypadek , a już jutro mają interweniować. Zastanawia mnie tylko w jakim stanie naprawdę jest ten koń pozostawiony bez opieki,
skoro ja naszą klaczkę kupiłam od właścicielki która trzymała ją w stajni , podobno była regularnie karmiona a wyglądała tak :
https://plus.google.com/photos/109487922292189726581/albums/5809961509083043777?authkey=CPetgLaAn7byBg
strzałki jeden wielki gnój , że można było pięść wsadzić , przy zębach to nie wiadomo kiedy jej ktoś coś robił bo policzki od środka
miała poranione , szkliwo na zębach starte zapewne z nudów , weterynarz przypuszcza że większość czasu musiała stać sama w
boksie podczas gdy inne konie były na padokach , a uwierzcie że konie potrafią się nudzić i wymyślać różne rzeczy. Więc w jakim stanie jest ten koń który pozbawiony jest nawet takich "luksusów" jakie miała zapewnione przed zakupem moja klaczka ?
I to co wcześniej napisała Lena konie są zwierzętami stadnymi i potrzebują towarzystwa. Z niecierpliwością czekam jutra , i będę się modlić , żeby właśnie od jutra każdy dzień był lepszy dla tego konia.
Dla uspokojenia dodam że nasza Teśka w chwili obecnej ma się wyśmienicie i tak wyglądała niespełna trzy miesiące po zakupie :
https://plus.google.com/photos/109487922292189726581/albums/5809961723569177969?authkey=CPLXrZzV0u7_vAE
15 2012-11-12 22:50:38 Ostatnio edytowany przez Undique (2012-11-12 23:05:59)
Takie rzeczy zgłasza się do urzędu gminy lub miasta właściwego miejscowo. Nie do żadnych fundacji. One mają swoje uprawnienia, ale to droga naokoło, jeśli chcesz rzeczywiście pomóc zwierzęciu. Potrzebna jest do tego decyzja urzędnika, a niekiedy nawet wyrok sądu, jeśli dochodzi do znęcania. Fundacje nie są wykonawcą prawa, często jedynie czerpią z tego wyłącznie korzyści finansowe. Oczywiście nie wypowiadam się wprost o żadnej w wymienionych powyżej, bo z żadną z nich nie miałam kontaktu, ale z praktyki wiem, że niestety fundacje często działają na zasadzie ,,wpaść narobić szumu, pokazać jacy jesteśmy dobrzy, zabrać zwierzę i uciec''. Zapytasz o los zwierzaka po dwóch latach, okazuje się, że bardzo często nieznany, albo karta i wpis ,,padło'' lub ,,poddane eutanazji''. Załatw to proszę zgodnie z prawem, będziesz mieć czyste sumienie i faktycznie pomożesz. Teraz, po nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, gmina ma obowiązek zapewnić takiemu zwierzęciu schronienie w wyznaczonym przez siebie gospodarstwie domowym. Wówczas zarówno Ty jak i sama gmina może kontrolować dobrostan zwierzęcia.
Takie rzeczy zgłasza się do urzędu gminy lub miasta właściwego miejscowo. Nie do żadnych fundacji. One mają swoje uprawnienia, ale to droga naokoło, jeśli chcesz rzeczywiście pomóc zwierzęciu. Potrzebna jest do tego decyzja urzędnika, a niekiedy nawet wyrok sądu, jeśli dochodzi do znęcania. Fundacje nie są wykonawcą prawa, często jedynie czerpią z tego wyłącznie korzyści finansowe. Oczywiście nie wypowiadam się wprost o żadnej w wymienionych powyżej, bo z żadną z nich nie miałam kontaktu, ale z praktyki wiem, że niestety fundacje często działają na zasadzie ,,wpaść narobić szumu, pokazać jacy jesteśmy dobrzy, zabrać zwierzę i uciec''. Zapytasz o los zwierzaka po dwóch latach, okazuje się, że bardzo często nieznany, albo karta i wpis ,,padło'' lub ,,poddane eutanazji''. Załatw to proszę zgodnie z prawem, będziesz mieć czyste sumienie i faktycznie pomożesz. Teraz, po nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt, gmina ma obowiązek zapewnić takiemu zwierzęciu schronienie w wyznaczonym przez siebie gospodarstwie domowym. Wówczas zarówno Ty jak i sama gmina może kontrolować dobrostan zwierzęcia.
Tylko że urząd gminy , jeżeli oczywiście zainteresuję ich sprawa konia , też musi się tam udać z powiatowym inspektorem weterynarii bo on w takich sprawach jest decyzyjny . Ja dodzwoniłam się już bezpośrednio do inspektora , a ten obiecał że jutro uda się tam w asyście straży miejskiej.
Wiesz co Undique ręce mi opadły jak przeczytałam Twój wpis - fundacje "czerpią korzyści finansowe" z interwencji, tak jasne obławiają się wręcz na tym. Zanim zaczniesz wygłaszać takie teorie to przejedź się do jednej, drugiej i zobacz jak bogato jest u nich, jak wyglądają teraz te kiedyś zabiedzone konie (zresztą jak możesz głosić takie teorie, że konie poddawane są eutanazji jak sama przyznajesz, że nigdy w fundacji takiej nie byłaś?). Urzędnicy bardzo często umywają ręce - odsyłają co najwyżej do powiatowego lekarza weterynarii.
Ale to nie on wydaje decyzję o odebraniu zwierzęcia, tylko urząd, a bez tego niczego nie jesteś w stanie zrobić. Do urzędu piszesz oficjalne pismo i w ciągu 14 dni mają obowiązek dać Tobie odpowiedź, a natychmiast zająć się sprawą. Uwierz mi, że z tych rzeczy są bardzo kontrolowani i naprawdę działają błyskawicznie. Nikt dzisiaj nie chce mieć problemów, wiesz że za niezałatwienie takiej sprawy grozi odpowiedzialność karna urzędnikowi, nie tylko dyscyplinarna.
Wiesz co Undique ręce mi opadły jak przeczytałam Twój wpis - fundacje "czerpią korzyści finansowe" z interwencji, tak jasne obławiają się wręcz na tym. Zanim zaczniesz wygłaszać takie teorie to przejedź się do jednej, drugiej i zobacz jak bogato jest u nich, jak wyglądają teraz te kiedyś zabiedzone konie (zresztą jak możesz głosić takie teorie, że konie poddawane są eutanazji jak sama przyznajesz, że nigdy w fundacji takiej nie byłaś?). Urzędnicy bardzo często umywają ręce - odsyłają co najwyżej do powiatowego lekarza weterynarii.
Droga Leno, chciałabym pisać jedynie o teorii, niestety tak nie jest. Czytaj proszę ze zrozumieniem. Napisałam, że nie wypowiadam się negatywnie o żadnej z wymienionych w tym wątku, bo rzeczywiście w żadnej z nich w sprawie dotyczącej akurat koni nie byłam. Fundacje w ogromnej mierze, nie mówię, że absolutnie wszystkie, bo tak na pewno nie jest, czerpią duże zyski z ludzkiej naiwności. Poczytaj proszę raporty niezależnych instytucji na temat opieki nad zwierzętami. Pojedź do kilku i poobserwuj losy 30 zwierząt w każdej z nich przez 5-6 lat. Wtedy porozmawiamy. Wiem, że ,,grono prozwierzęcych'' natychmiast znajdzie milion argumentów przeciwko moim wypowiedziom w tym temacie, bo niestety jest to prawda. Po części ich rozumiem, ogrom tych organizacji w końcu jest non profit, nie non for profit. Proszę jednak nie demonizujmy urzędników, nawet na tych najgorszych są sposoby - działać zgodnie z prawem. Niestety łatwiej jest oskarżać innych o niechciejstwo niż samemu zapoznać się z przysługującymi uprawnieniami i obowiązkami w danym temacie.
Ale to nie on wydaje decyzję o odebraniu zwierzęcia, tylko urząd, a bez tego niczego nie jesteś w stanie zrobić. Do urzędu piszesz oficjalne pismo i w ciągu 14 dni mają obowiązek dać Tobie odpowiedź, a natychmiast zająć się sprawą. Uwierz mi, że z tych rzeczy są bardzo kontrolowani i naprawdę działają błyskawicznie. Nikt dzisiaj nie chce mieć problemów, wiesz że za niezałatwienie takiej sprawy grozi odpowiedzialność karna urzędnikowi, nie tylko dyscyplinarna.
Uwierz mi , że chciałabym żeby załatwienie tej sprawy w urzędzie było takie proste . Niestety oglądałam ostatnio program kiedy to panie z pewnej fundacji udały się do samego pana burmistrza z prośbą o pomoc w sprawie nieludzko traktowanych koni na nielegalnym końskim targu a ten ze słowami cyt. ''to nie moja brocha '' odesłał je właśnie do powiatowego inspektora weterynarii.
Szczerze mówiąc to w akcie desperacji temat założyłam po to , bo w swej naiwności myślałam że są takie instytucje które mają taką moc prawną że z ''kopyta'' mogą odebrać źle traktowane zwierzęta jeżeli są ku temu przesłanki ( a tu jest chyba wystarczająco dużo) , tylko ja o takich może nie słyszałam. Wiem że opinie na temat różnych fundacji są bardzo skrajne , ale tak naprawdę trzeba wierzyć w to że jednak większość koni , i innych zwierzaków znajduje tam ocalenie.
Wiesz akurat w kilku fundacjach byłam i widziałam jak działają (i nie była to wizyta jednorazowa), co więcej brałam udział w akcjach na rzecz ratowania koni właśnie i wiem jakie podejście w tym temacie mają urzędnicy, owszem są pewnie i takie fundacje, które w ten sposób próbują żerować na ludzkiej dobroci i chęci pomocy. Jednak zawsze trzeba fundację sprawdzić zanim zdecydujesz się wysłać jej kasę.
Musisz jednak też wiedzieć, że pisząc takie ogólne stwierdzenia jak to do którego odniosłam się powyżej przyczyniasz się do tego, że ludzie będą sceptycznie podchodzić do apeli organizacji, które próbują zrobić coś pożytecznego na rzecz ratowania zwierzaków.
22 2012-11-13 00:19:19 Ostatnio edytowany przez Undique (2012-11-13 00:35:45)
Zrobisz jak uważasz za stosowne. Ja jedynie wskazałam Ci formalną i zgodną z prawem drogę załatwienia tej sprawy. Trudnością niebywałą jest sklecenie kilku zdań na papierze i wysłanie tego do urzędu. Nie bronię urzędników, bo fakt bywają od cho_ery, ale w tym przypadku to nie oni są winni, tylko Ty. Łatwiej anonimowo popisać na forum i naoglądać się TV. Szczerze szkoda mi tego zwierzęcia i stąd moja krytyczna uwaga.
Odnosząc się, Leno, do Twojej wypowiedzi taki właśnie jest mój cel. Współpracując z wieloma organizacjami mającymi na celu dobro zwierząt, wiem że nie należy ufać wyłącznie ich nazwom. Zawsze będę przestrzegać, ponieważ widziałam warunki w jakich żyją te zwierzęta, widziałam agresję i nieuczciwość tych ludzi. Dlatego doradzając, czy pomagając znaleźć schronienie dla bezdomnego zwierzaka zawsze kierowałam się i kieruję dobrem przede wszystkim tylko dla niego. Nie chodzi o to by upchnąć je do jakiejkolwiek fundacji czy schroniska, tylko o to bym oddając je tam wiedziała, że zostanie wydadoptowane, albo zejdzie śmiercią naturalną, bądź też zostanie uśpione ale tylko i wyłącznie gdy nie rokuje szansy na wyzdrowienie a dalsze życie przysparza mu bólu i cierpienia. Rozumiem, że Ty akurat robisz dla zwierząt wiele dobrego, odpłatnie czy nie to nie ma znaczenia. Ale czynisz dla nich dobro. Najgorsze jest to, że wiele z tych fundacji zbiera zwierzaki pobiera za to opłaty i zwierzę dematerializuje. Znam to dokładnie bo takie działanie fundacji odnosi się nie tylko do gmin ale i osób fizycznych. Zawsze będę przestrzegać przed fundacjami bo wiem ile zła potrafią uczynić zwierzętom.
Witam , już po interwencji , konik okazał być się czteroletnią klaczką , właściciel coś mętnie tłumaczył że właśnie za tydzień miał go wstawić do stajni , nawet wskazał dwie przez siebie wybrane w okolicy , ew. sprzedać (tylko nie rozumiem dlaczego za tydzień , a nie natychmiast ) . Jednak ostatecznie dostał czas do dzisiaj (kontrola była wczoraj ) żeby konisia w stajni umieścić. Jeszcze raz dziękuję za pomoc .