mam 22 lata,2 miesiące temu straciłam męża..jestem w ciąży,zostałam sama z córeczką..bardzo go kocham,chcę żeby do nas wrócił,nie mogę pogodzić się z tym,że odszedł i nigdy już nie wróci,bardzo za nim tęsknię
mój mąż zginął śmiercią tragiczną,zastrzelił go myśliwy zamiast dzika!!! trudno mi żyć bez niego,nie radzę sobie ze wszystkim..przed znajomymi udaję,że wszystko jest w porządku ale to bardzooo boli...niedawno było Wszystkich Świętych jakoś to przeżyłam ale było ciężko...
Podobne tematy
Witam Cię, rozumiem co czujesz, ja 3 miesiące temu też straciłam męża w tragicznych okolicznościach.. i zamiast być łatwiej, to z każdym dniem jest coraz gorzej.. tutaj jest taki wątek "Śmierć męża- jak sobie poradzić?" Wejdź tam poczytaj, napisz.. tam dziewczyny pomagają sobie nawzajem.. zapraszam..
nelko23,
śmierć bliskiej osoby jest bardzo trudnym przeżyciem. Śmierć niespodziewana, z zaskoczenie, jeszcze trudniejszym. Jeśli do tego wszystkiego dodać młody wiek i Twój, i Twego męża oraz to, że jesteś w ciąży, to... bardzo, bardzo Ci współczuję.
Wiem jedno, udawanie, nawet przed znajomymi, że wszystko jest w porządku nie ma sensu. Ukrywanie swych uczuć - też nie. Wbrew pozorom tzw. nieradzenie sobie w takiej sytuacji jest najlepszym sposobem na poradzenia sobie.
Nie bez powodu żałoba w kościele katolickim trwa rok. Daj sobie czas.
Tutaj, na forum, jest wątek założony i kontynuowany przez osoby będące w żałobie po najbliższy im osobach: http://www.netkobiety.pl/t2506.html
najgorsze jest to,że mieliśmy tyle planów i byliśmy ze sobą tak krótko..niektórzy mówią,że czas leczy rany ale nie chce mi się w to wierzyć..bo z kazdym dniem jest coraz gorzej..przed śmiercią nie układało nam się najlepiej,chciałabym cofnąć czas
dziękuję za współczucie..
Czas leczy rany? Być może. Na pewno jednak pozwala na nauczenie się życia bez tej osoby.
Mądra lekarka, Elizabeth Kubler-Ross, całe swe życie zawodowe poświęciwszy żałobie i ludziom ją przeżywającym, podzieliła czas żałoby na kilka etapów: zaprzeczanie, gniew, targowanie się, depresję i akceptację. Etapy te nie są jednorodne, przenikają się. Ty jesteś dopiero na poczatku tej drogi.
***
Proszę, nie pisz postu pod postem. Gdy chcesz coś jeszcze dopisać, skorzystaj z opcji "Edytuj" - przycisk znajdziesz w prawym dolnym rogu postu.
Witam wszystkie NetKobiety.....Nie wiem czy znalazłam się w dobrym miejscu...ale pragnę się zintegrować z osobami,które straciły ukochaną osobą...Ja również do nich należę...Mam 32 lata....dotychczas byłam bardzo szczęśliwą i zakochaną osobą....Poznałam wspaniałego mężczyznę...decyzja o wspólnym życiu była najlepszą jaką mogłam podjąć...Tworzyliśmy niezwykle udany związek,w którym zachowane były wszelkie wartości,,,szacunek ,przyjaźn,miłość,wierność,całkowite oddanie ,potrafiliśmy wspaniale się porozumieć,wzajemnie uczyć,,,i cieszyć się każdą chwilą razem,,,,,to było coś niesamowitego,,,wspólne plany staraliśmy się realizować w miarę możliwości,planowaliśmy ślub i powiększenie rodziny,,,kupiliśmy obrączki.....ale czasu Nam zabrakło.....Mój Ukochany w niespodziewany zapewne i dla Siebie jak i dla Nas wszystkich dzień po prostu się nie obudził....Miał rozległy zawał serca....Lekarze mimo reanimacji nie dali rady uratować Jego Serduszka.Umarł....Właśnie minęły 4 miesiące od Tego Dnia...Moje życie zmieniło się z Radosnego w Smutne i Bolesne....Nie potrafię się pozbierać,,,czas nie leczy rany...powoduje tylko stan świadomości że Kogoś Kogo Tak Bardzo Kochasz Już nie ma wśród Nas...Dużo się modlę...o Jego Duszyczkę i o Siebie o To Aby Bóg dał mu Miłosierdzie a Mi siłę do dalszego życia...Nie potrafię się zmotywować do czegokolwiek,,,jestem tak bardzo zagubiona ale chwilami podnoszę głowę do góry i mówie Najdroższy przecież TY musisz być ze mnie dumny i muszę się pozbierac....ale zanim to zrobię pewnie minie trochę czasu....ważne że probuję sobie to wytłumaczyć....Tęsknie strasznie za Nim....Płaczę jak wspominam cudowne chwile....ale też dziękuję Bogu że pozwolił Nam się spotkać połączył Nasze drogi życia w jedną...Mam nadzieję że kiedyś się spotkamy i dalej będzięmy budować to czego nie zdążyliśmy.....Miłość nie umiera nigdy zmienia tylko formę...I ja żyję tą miłością....
Tutaj, na forum, jest wątek założony i kontynuowany przez osoby będące w żałobie po najbliższy im osobach: http://www.netkobiety.pl/t2506.html
Dziewczyny przejdźcie na link powyżej tam jest Nas więcej