Odeszłam, ale mam tyle wątpliwości. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odeszłam, ale mam tyle wątpliwości.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Odeszłam, ale mam tyle wątpliwości.

Nie wiem od czego zacząć.
Byłam nim zauroczona parę lat temu. Zakończyło się niewinnym, biurowym flirtem, później kontakt się urwał. Ponownie spotkaliśmy się (z jego inicjatywy) w maju zeszłego roku.
Wiedziałam, że chce z nim być, on miał wątpliwości, parę miesięcy nie był w stanie się określić "bo nie chciał się wiązać". Postawiłam ultimatum - albo jesteśmy "normalną" parą albo ja się wycofuje z takiej niejasnej relacji. Zdecydował, że chce spróbować.
I tak zaczęliśmy być razem. Wytyczył bardzo wiele granic. Czułam się jak natręt, intruz. Nie wolno było mi go przytulić, bo nie lubi, nie trzymaliśmy się za ręce, pocałunki, bliskość - jedynie w łóżku.
Nigdy nie usłyszałam dobrego słowa, komplementu. Jeśli zaznaczyłam jakąś swoją potrzebę mogłam mieć stu procentową pewność, że nie zostanie spełniona. Każda moja wypowiedź była z założenia negowana, moje zachowania krytykowane.

Kiedy mówiłam, że jest mi zimno - szerzej otwierał okno, kiedy miałam gorszy okres w pracy i mówiłam, ze potrzebuje wsparcia - potrafił nie dzwonić 2-3 dni. Kiedy nie wyrażałam zainteresowania sexem - kochaliśmy się codziennie, natomiast kiedy ja próbowałam zainicjować stosunek - dochodziło do tego, że nie dotykał mnie przez 2 tygodnie.

Do tego okazał się szalenie zdolnym manipulantem. Potrafił każdą swoją winę przedstawić w taki sposób, że to ja czułam się źle, czułam, że zawiniłam. Moje potrzeby, takie podstawowe, jak chociażby fizyczna bliskość były przez niego przedstawiane w taki sposób, że ja czułam się GŁUPIO, że tego wymagam.
Ciągle miałam wrażenie, że po prostu nie "zasłużyłam" sobie na przychylność.
Ciężko mi to wytłumaczyć.
Jednocześnie jest niezwykle bystrym typem, wspaniałym kochankiem, inteligentnym rozmówcą. Kiedy miewał lepsze okresy było nam naprawdę dobrze.

Kiedy po raz pierwszy mnie zostawił, uargumentował to bardzo słusznie i szczerze. Że mnie nie kocha, że czegoś brakuje.
Z drugiej strony, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, że jestem najbliższą mu osobą, nalepszym przyjacielem. No i tak na parę miesięcy wróciliśmy do poprzedniego ukłądu "razem ale jednek nie". Wyjechaliśmy na wakacje, gdzie doszło do potwornej sytuacji. W przypływie pijackiej, nieuzasadnionej zazdrości - uderzył mnie. Odeszłam. Po raz pierwszy zebrałam się w sobie i g
o opuściłam. Po paru dniach przyjechał, błagał o szanse, deklarował wspaniałe rzeczy, przepraszał za to jak postępował. Wszystko miało się zmienić. Uwierzyłam, wybaczyłam. Przez ok 2 tyg miałam prawdopodobnie najwspanialszego faceta na świecie. Po tym okresie stopniowo wracał do formy sprzed rozstania... Zostawił mnie po około miesiącu. Po czym znowu chciał się spotykać. Oczywiście uległam. Tym razem z ogromną dozą ostrożności. I znowu było miło, tym razem przez ok tydzień.
Koniec końców, po wielu rozmowach, próbach itp postanowiłam odejść ostatecznie.

W głowie kłębią mi się same sprzeczne myśli. Z jednej strony wiem, że jest po prostu słabym typem. Manipulantem, egoistą, agresorem, zimnym i niedostępnym. Z drugiej strony, nie wiem, może te parę "przebłysków dobroci" które się pojawiły w naszej relacji pozwoliły mi chwycić się mysli, że jeśli będę wystarczająco się starać to on będzie taki zawsze. Jak będę wystarczająco dobra to mnie pokocha. Jeśli stanę się ładna - powie mi komplement.

Bałam się o cokolwiek prosić. Kiedy lał deszcz jemu wydawało się wyjątkowo zabawne, że muszę wracać z pracy do domu i nie mam parasolki.
Śmiał się ze mnie kiedy miałam problemy z cerą na tle alergicznym.
Potrafił nazywać mnie grubasem, łapać za skórę i mówić, że to fałdy tłuszczu...

Nie wiem, nie rozumiem. Nie chce tak żyć. Nie chce być w takim związku, ale jestem zmiażdżona, a serce mam w kawałkach...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Odeszłam, ale mam tyle wątpliwości.

Zastanów się, CO Z TOBĄ JEST NIE TAK, że tęsknisz za "manipulantem, egoistą, agresorem, zimnym i niedostępnym", a do tego chamem? I jeszcze uważasz, że jak TY SIĘ POSTARASZ, to on będzie dobry... Lubisz huśtawkę emocjonalną? Jak jest źle, to jest dobrze? Musisz ciągle walczyć? Boisz się samotności na tyle, że byle gnojek, byle był?

3

Odp: Odeszłam, ale mam tyle wątpliwości.

Dziewczyno nie oglądaj się za siebie.Kimś takim(jak opisywałaś)nie warto zaprzątać sobie głowe.W związku mamy czuć się potrzebni,kochani,atrakcyjni,pociągający itd a nie w odwrotną strone.
Moim zdaniem dobrze się stało,że ten chory układ się rozpadł.Znajdz sobie kogoś kto Cię doceni i będzie rozumiała Twoje potrzeby.Tego Ci życzę smile
Pozdrawaim smile

4

Odp: Odeszłam, ale mam tyle wątpliwości.

Nie miej żadnych wątpliwości. Jak uderzył raz, to uderzy drugi raz. Jak Tobą manipulował to będzie manipulował. Związek to dwie połówki jabłka, które pasują do siebie. On do Ciebie nie pasuje. Jak go potrzebowałaś to go nie było. Czy Ty możesz na niego liczyć, nie. Czy okazuje Ci jakieś uczucie, nie. Dziewczyno czym prędzej dasz sobie z nim spokój tym lepiej dla Ciebie.
To jest toksyczny związek i czym prędzej zakończ go.

Czy jestem szczęśliwy a jaka jest definicja "szczęścia"?
                          GG 3****4
Odp: Odeszłam, ale mam tyle wątpliwości.

Wiem, że z moją głową nie jest wszystko w porządku. Chodzę do psychoterapeuty, walczę o siebie z całych sił.

Jest strasznie ciężko, męczy mnie głuchy ból, irracjonalna tęsknota, natrętne myśli o tym, że przecież on ma potencjał, może być takim cudownym facetem- ale cóż - nie jest nim.

Dużo czasu spędzaliśmy fajnie, aktywnie, łączą nas wspólna pasje - jeździectwo, gotowanie, muzyka, tenis.

Nie chce, odganiam od siebie nadzieję, ale w głębi siebie liczę na cud. Na to, że zmieni się jego podejście, nastawienie do mojej osoby, do naszej relacji. Że zawalczy.
Z drugiej strony wiem jakie to głupie, naiwne i nierealne.

6

Odp: Odeszłam, ale mam tyle wątpliwości.

Nie licz na cud! nie licz bo się nie zdarzy...a licząc na niego marnujesz swój czas, siły i szanse na coś lepszego! Nawet jeśli w najbliższym czasie znów do ciebie przyjdzie, i znów będzie kochany,i znów będzie przepraszał to nie powinnaś ulegać! Wiesz już co się dzieje kiedy to robisz- wyciągaj wnioski. Nawet dziecko kiedy się oparzy wie, żeby nie dotykać ognia. Nie przedłużaj swojego cierpienia. Nie myśl o nim jak o facecie, który ma potencjał. Myśl o nim jak o facecie, który na ciebie nie zasługuje...

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Odeszłam, ale mam tyle wątpliwości.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018