Witam. Mam na Imię Mateusz.
Zwracam sie o pomoc na tym forum chociaż już sam nie wiem jak mam o tym mówić ...
poznałem już dłuższy czas temu pewną dziewczynę... Ma na imię Natalia. Na początku było wszystko między nami pięknie, spędzaliśmy ze sobą dużo czasu, całymi dniami pisaliśmy ze sobą, rozmawialismy przez telefon. Zawsze miło spędzaliśmy miło czas, przytulanie, pocałunki spędzała czas praktycznie tylko ze mną. I w czasie kiedy postanowiłem jej powiedzieć co do niej czuje stało się piekło... Ona po prostu olała mnie po całości. To był dla mnie ogromny ból ... ciągle mi powtarzała że nic z tego nie będzie że mnie nie kocha, a pewnego razu gdy podszedłem się przywitać do koleżanek na powitanie dostałem od każdej buziaka, a gdy ona to zobaczyła zrobiła się zazdrosna mówiąc jak ja to nie inne, a wciąż mi powtarzała że mnie nie kocha czasem mówiła nawet że nienawidzi a przecież ja się tylko z nimi przywitałem, więc o co kaman jeśli mnie nie kocha ? ... ja sie starałem... wysyłałem kwiaty ... czy urodziny czy jakieś święto zawsze dostawała ode mnie prezenty ... a ona ciągle nic .... to już prawie dwa lata nie potrafię się pozbierać ciągle czekam na jakiś cud... Dziś w nocy mi się śniła, że przechodziłem obok niej siedziała na jakiś schodkach, sam nie wiem gdzie i zawołała mnie z łzami w oczach żebym usiadł obok niej. ja zapytałem co się dzieje, a ona kochany byłeś zawsze dla mnie aniołem cieszę się ze poznałam ciebie ale nie potrafię cię pokochać i wtedy ja pocałowałem i się obudziłem... teraz to już naprawdę nie wiem co robić ... nie umiem o niej zapomnieć ... chyba nic nie da się zrobić ... ciągle łudzę się nadzieją że za chwile do mnie przyjdzie tak jak było dawniej ... brakuje mi jej ciepła gdy ją przytulałem, brakuje mi pocałunków gdy ją całowałem ... brakuje mi jej całej a przede wszystkim miłości której od niej nie dostałem ...