Witam wszystkich dziewczyny, faceci.
Nie bedzie to krotka historia ale postaram sie z calych sil opisac to jak krotko sie da. Wiec mam 30 lat, narzeczona 27 mieszkamy w Norwegi i jestemy razem 8 lat, ona jest wychowana od malego w norwegi ( ma polskich rodzicow ) oboje mamy stala prace, ona lekarz ja informatyk.
Wczoraj po meczu byla akcja ze czemu leze tak na kanapie a nie inaczej, bo ja niszcze ( zaznacze ze kupilismy dom i ona dala swoj wklad bo musialismy, ale ma to zapisane w kontrakcie ) bo siedze nie tak jakby ona sobie zyczyla, ze okno w lazience zostawilem otwarte, topo wszystkim powiedziaelm dziewczyno wyluzuj troszke.
Po tym wywalila moja koldre do drugiego pokoju, to dobra powiedzialem nie bede sie klucil ( i ja sie nie kluce zawsze odpuszczam ) bo ma dyzur 24 godziny, ale ona nie dawala spokoju ( ja zawsze ustepowalem, nie wazne czy moja wina czy nie i tak przepraszalem tylko ja a juz bylo tych klutni o nic sporo ) ona przeprosila mnie moze 2 razy w zyciu.
Wiec po wywaleniu mojej koldry do drugiego pokoju wpadla za jakis czas krzyczac, zebym sie wynosil z jej domu, zabieral swoje rzeczy i wynosil, ja sie nic nie odzywalem, pozniej z pokoju krzyczala ze mnie nie nawidzi, ze zaluej ze mna jest 8 lat, obraza, wyzywa, po 10 min wpadla z moimi ciuchami i mnie nimi rzucala. Jak lezala w pokoju i plakala chcialem pogadac ale zamknela drzwi i niechciala otworzyc, pozniej znowu wpadla i innymi ciuchami wemnie jak spalem, i mowila jakbys robil wszystko tak jak ci mowie to bysmy sie nie klucili ( sory nie jestem jej niewolnikiekiem )
O sexie mozna zapomniec, raz na miesiac a staram sie, nic ja nie rusza, jak probuje ja namowic probowalem wczesniej to co chwile dzis nie, glowa, okres itd. I sex jest na odwal sie, jak mowie ze sex buduje relacje miedzy partnerami to ona, ze ja nie potrzebuje sexu.
Wczesniej o kaza pierdole klutnia i krzyki o to ze zaczolem robic obiad a ona miala cos innego w planach, i to ostre krzyki z calej sily, jakby wpadala w ostra furie, zmienila sie strasznie, i wiem co ona oczekuje ze to ja przeprosze ale tym razem nie ma takiej mowy ( tylko tez nie wiem za co mialbym przepraszac ) ja nic nie zrobilem zlego, a jak sie ja olewa nie odp na zaczepki nie kluci sie z nia to wpada w jeszcze wieksza furje,
Ja jej nigdy nie wyzwalem a ona juz mnie bardzo duzo, i czesto, sajgon byl jak remontowalismy dom, 3 dni sie nie odzywalismy i tam padaly ostre wyzwiska, ale tym razem mocno przesadzila, ja nie moge nic robic, a ona wszystko, ciagle powtarza ze to jest jej bo ona za to zaplacila, ze nie mam dowod ze dalem na to polowe kasy, ze tamto jej ze to jej, ze ja nie mam nic, tyle tego jest ze juz nie mam sily wiecej opisywac, z checia wyslucham opini kazdego, ( mysle ze kolega by mnie mogl przenocowac ) aha zaznacze jeszcze ze jej ojciec jak sie napije to tez trac kontrola nad soba, a jej matka jest strazny wrzut na dupie, upierdliwa ale nie wyzywa, nie wpada w furie, jak ona, jej brat spokojny aniolek jak ja, i juz nie mam sily na to, jeszcze po takich slowach jak wczoraj ze zaluje tych 8 lat, ze mnie nie nawidzic itd. Dzieki ;(