Duality rozumiem Cię doskonale. Rozstałam się 4 miesiące temu z facetem, za którym bardzo byłam:( już naprawdę nie mam komu się wygadać, bo głupio mi przed znajomymi , że ciągle to przeżywam. Wiem , że on nie jest wart moich uczuć, traktował mnie zarówno w związku jak i po rozstaniu kompletnie bez szacunku. Już sama nie wiem czy tak strasznie go kocham , że nie mogę się pozbierać, czy może po prostu tak ucierpiało moje poczucie własnej wartości na tym odrzuceniu. Ja już na pierwszym spotkaniu słyszałam od mojego byłego jaką wielką miłością był dla niego poprzednia dziewczyna. Jak spojrzał na nią zobaczył jej piękny uśmiech i wiedział , że to ona. Starało się o nią masę facetów , ale on ją zdobył. Ona była modelką. Ja jestem uważana za atrakcyjną dziewczynę, ale nigdy tłumy się o mnie nie zabijały, wręcz bym powiedziała , że nie mam powodzenia. Nie wiem jak to jest , wszyscy mi mówią, że jestem bardzo ładna, nawet brat byłego mojego uważa , że jestem ładniejsza od jego poprzedniej, a jednak mnie nikt nie chcę. Odnośnie mojego charakteru też słyszę same pozytywne uwagi, a samotność doskwiera coraz bardziej:( Nie wiem jak można takie rzeczy mówić o swojej byłej na randce z inną i czemu go wtedy w tyłek nie kopnęłam:( Potem w trakcie związku ciągle czułam jej cień na sobie, słyszałam jaka była doskonała, jaka kobieca i jak go kosmicznie pociągała:(to było straszne. Mój były, chociaż byliśmy prawie rok nigdy mi nie powiedział słowa kocham. Najbardziej zabolało mnie kiedy po kilku miesiącach przyszedł do mnie do pracy i zaczął rozmowę o tym , że jest załamany, bo nie wie co do mnie czuję. Że nie wyobraża sobie życia beze mnie, że jestem mu bardzo bliska , ale że nie czuję , że mnie kocha. Dodam, że ja go o wyznanie nie prosiłam, sama wtedy też nic nie mówiłam. Mówił, że z poprzednimi dziewczynami ( dwoma) poczuł miłość od pierwszego wejrzenia. A mnie jak zobaczył pierwszy raz to nic nie poczuł. I że chyba to przyzwyczajenie. W życiu nikt mnie tak nie zranił. On płakał mówiąc to. Czułam wtedy , że jestem takim zerem , że nie da się mnie pokochać:(Po rozstaniu dokopał mi również na moje wyznanie miłości odpowiadając , że mnie nie kocha i to co było między nami nie miało nic wspólnego z miłością. Od tamtej pory nie jestem sobą. Nie umiem się pozbierać. Nienawidzę facetów, siebie. Nie chcę już wierzyć w związki. To straszne , ponieważ zanim go poznałam naprawdę byłam pewna siebie, szczęśliwa,mój poprzedni chłopak był we mnie bardzo zakochany, zresztą do dziś jest. Ale ja jestem tak wyssana od środka , że to już nie ja. Nie umiem sobie poradzić, starałam się ze wszystkich sił, ale takie słowa ciężko zapomnieć , jeśli w ogóle się da. Tak strasznie cierpię, marzę , żeby się otrząsnąć, ale nie umiem. Już wszystko przetestowałam: siłownia i fitness były, potem rzuciłam się w wir pracy, czytałam dużo książek o związkach, poczuciu własnej wartości itd. Staram się spotykać ze znajomymi, ale jakoś mnie to nie bawi:( Czekam i czekam , aż minie ten ból i już naprawdę się poddaję:( Będę wdzięczna za rady:(