netkobietyWszystkie działy
Styl życia i społeczeństwo kobiecym okiem

Picie w biznesklasie!

13 odpowiedzi4 374 wyświetleniazałożony przez Ania_AlcoSfery, 21.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: Picie w biznesklasie!

Pozornie żyją normalnie ? pracują, zarabiają, awansują, mają rodzinę, znajomych, hobby. Ale za tą fasadą kryje się relacja z alkoholem, nieraz ukrywana miesiącami. To tak zwani wysokofunkcjonujący alkoholicy.
Ruszyła właśnie kampania społeczna AlcoSfery ,,picie w biznesklasie" mająca na celu podjęcie tematu, który w Polsce wciąż stanowi tabu - odkłamanie stereotypowego obrazu alkoholika, uświadomienie skali problemu picia w środowiskach ludzi aktywnych zawodowo, zajmujących prestiżowe stanowiska (HFA - z ang. High-Functioning Alcoholic) oraz ułatwienie takim osobom podjęcia decyzji o rozpoczęciu leczenia. Pierwszy etap akcji jest poświęcony kobietom i wspiera go poruszająca książka Caroline Knapp ,,Picie. Opowieść o miłości."

Spotkaliście na swojej drodze alkoholików z tej grupy (HFA)? Dlaczego Waszym zdaniem ten problem w Polsce wciąż stanowi tabu?

2

Odp: Picie w biznesklasie!

Tak, spotkałam takie osoby. To co mnie uderzyło to fakt, że gdyby one same lub ich rodziny tego faktu nie ujawniły, to nie miałabym bladego pojęcia, że szanowany pan prokurator czy pani dyrektor sporego oddziału banku po pracy zamyka się w domu i pije.

Co jest tego powodem? Sądzę, że głównie stres i presja społeczna bycia wciąż najlepszym, doskonałym, wciąż na szczycie.

Jest to tematem tabu, bo czym tu się chwalić? Alkoholizm jest naszą ułomnością, dlatego osoba na stanowisku, postrzegana jako człowiek, który odniósł mniejszy czy większy, ale jednak sukces, nie chce ujawniać swoich słabości, tym bardziej, że niejednokrotnie miałoby to bezpośredni wpływ na jego pozycję zawodową.

3

Odp: Picie w biznesklasie!

Znam kogoś takiego.Nadzoruje prowadzone przez swoją firmę budowy,jeździ po całej Polsce.Bywa w domu w weekendy.

Nie miałabym o tym pojęcia gdyby moja przyjaciółka- jego żona mi o tym nie powiedziała.Zazwyczaj jego picie wygląda tak,że wieczorem po pracy wypija 4-5 piw albo butelkę whisky i idzie spać.Rano normalnie wstaje do pracy.
Myślę,że to nie tylko stres jest jest powodem.W takich kręgach pije się naprawdę sporo mocnego alkoholu.
Olinka ma rację: Aniu uważasz,że każdy na stanowisku,który pije za dużo powinien się do tego przyznać? Przed kim? Znajomymi,współpracownikami,podwładnymi? I co to według Ciebie da?
Ten mój znajomy ma świadomość swojego problemu,po raz kolejny podjął terapię.Może mu się uda...a może nie...

4

Odp: Picie w biznesklasie!
Olinka napisał/a:

Co jest tego powodem? Sądzę, że głównie stres i presja społeczna bycia wciąż najlepszym, doskonałym, wciąż na szczycie.

No właśnie... I po co to? I po co ten cały "wyścig szczurów"? Po co te zdobywanie sławy, prestiżu, sukcesów etc. za wszelką cenę kosztem zdrowia? I tak człowiek będzie musiał kiedyś to wszystko zostawić. Owszem, można odnosić sukcesy, awansować itp. itd., ale nic na siłę. Zdrowie jest przecież ważniejsze (przynajmniej ja tak myślę).

5 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-01-25 22:37:25)

Odp: Picie w biznesklasie!
Ania_AlcoSfery napisał/a:

Spotkaliście na swojej drodze alkoholików z tej grupy (HFA)? Dlaczego Waszym zdaniem ten problem w Polsce wciąż stanowi tabu?

Tak, są to osoby na bardzo wysokim stanowisku, spelnione zawodowo,osiągają suksecy w swojej karierze,ale jesli chodzi o życie prywatne,to ja niestety patrze na nich z odrazą,i wielu ludziom by oczy wyszły jak taki szanowany Prezes czy szef wielkiej kooperacji ma swojeza uszami,i z jakimi problemami nałogowymi sie zmaga,
Dlatego ja osobiscie  patrze na te osoby tylko i wyłącznie pod kątem zawodowym, a staram sie ich prywatne życie nie do dopuszcać do analizowania i rozmyslen.Relacje zawodowe pozostaja zawodowymi, wole nie patrzec pod katem prywatnym jakimi są ludzmi bo niestety z ubolewaniem stwierdzam ,ze czasami u niektórych  w 4 scianach dzieją sie akcje ,ktore bezdyskysyjnie zaslugują na niebieską karte,ale tego nie ma bo status swoje robi hmm

6

Odp: Picie w biznesklasie!
gojka102 napisał/a:

Myślę,że to nie tylko stres jest jest powodem.W takich kręgach pije się naprawdę sporo mocnego alkoholu.

Oczywiście, że tak, sama znam środowiska, w których pije się naprawdę dużo i chyba trzeba mieć w sobie równie dużo siły, aby się z tego umieć zawsze wyłamywać. Był taki czas, że mój mąż też znalazł się pod ogromną presją, zależało mu bardzo, a przy podpisywaniu umów, załatwianiu kontraktów, podczas negocjacji (wszystko oparte o wiele zer) zawsze obecny był dobry alkohol i nie sposób było odmawiać, było to po prostu źle widziane. Na szczęście awansował, zmienił stanowisko, zmieniła się też polityka firmy i dziś ten problem już nie istnieje, ale gdyby nie zmiany, to nie wiem (i chyba wolę nie wiedzieć) jak to wszystko potoczyłoby się dalej.

Niemniej podane przeze mnie powyżej przykłady spowodowane były stresem, bo tutaj picie odbywało się niemal wyłącznie w domu, za zamkniętymi drzwiami, w samotności.

7 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-01-29 16:31:28)

Odp: Picie w biznesklasie!

No niestety dla większości ludzi alkoholik to zaszczany brudas z parku tłukący w domu żonę.
Dla wielu, osoba wypijająca wieczorem 2-3 piwka lub drinki i idąca grzecznie spać jest zupełnie normalna i nie mozna nazwać jej alkoholikiem. Problem się zaczyna jak z jakiegos powodu trzeba z tych piwek czy drinków zrezygnować.
Nie rozumiem dlaczego odmowa wypicia alkoholu w sytuacji jaką opisuje Olinka jest odbierana źle. Ludzie na wysokich stanowiskach są chyba inteligentni?
Ja jeżeli nie mogłam w danym dniu się napić (lub po prostu nie miałam ochoty) po prostu podziękowałam i tyle. Wszyscy w pracy wiedzieli, że mogą mnie posiekać ale jak powiedziałam NIE to znaczyło NIE.

8

Odp: Picie w biznesklasie!

Anik, myślę, że mimo wszystko kobietom odmawiać jest łatwiej, natomiast wśród mężczyzn uznaje się to - paradoksalnie zresztą - za słabość, a nawet dyshonor dla pijącego partnera w interesach. Mało to razy słyszało się, że facet, który nie pije, to ciapa? Przecież ,,nie pić, to jest taaakie niemęskie"... I niby tak, niby na wysokich stanowiskach powinni zasiadać ludzie inteligentni, mądrzy życiowo, ale niestety nie zawsze tak jest, czasem dzięki układom i koneksjom docierają tam przebojowi spryciarze, którym niejednokrotnie brak taktu i ogłady.

9

Odp: Picie w biznesklasie!

Tak, to ciekawe, że niezależnie od poziomu inteligencji czy wykształcenia, jeżeli mężczyzna odmówi to reakcja jest taka sama: "no co ty, facet jesteś czy nie? z nami się nie napijesz? baby będziesz słuchał?" Może formą się różnić, ale sens wypowiedzi ten sam hmm .
Mam jednego znajomego, który nie pije wogóle, sympatyczny i inteligentny facet. Już nikt się nawet nie pyta, czy chce piwo lub drinka. Tylko on nie pił nigdy jest DDA, choć mało osób o tym wie.

10

Odp: Picie w biznesklasie!

Spotkałam się i to w bliskim otoczeniu. Dlaczego to temat tabu? Ponieważ w naszym świecie obraz alkoholika to wciąż stereotypowy pijaczyna leżący w rowie, bezdomny. Jeżeli ma garnitur na sobie albo dobre ubranie, to jest tylko ciężko pracującym biznesmenem.
Tylko niektórzy mają otwarty umysł na te sprawy i wydaje mi się że to są osoby które mają styczność z tymi osobami, bo jakże osoba z zewnątrz może powiedzieć że Pan X jest alkoholikiem, skoro chodzi do pracy, ciężko pracuje to musi być idealny.

11

Odp: Picie w biznesklasie!

Mam kolejny przykład, bardzo świeży. Mężczyzna w średnim wieku, na stanowisku, ale nienawidzący swojej pracy, codziennie wieczorem wypijający najpierw jedno, po jakimś czasie dwa piwa. Coraz częściej pojawiał się też mocniejszy alkohol - szklaneczka, dwie, trzy. W weekendy niby dla relaksu, a niby z braku innych zajęć, potrafił przesiedzieć pół wieczoru i sam sobie polewać. On oczywiście uparcie twierdzi, że nie ma z alkoholem najmniejszego problemu. Ma. Jakiś czas temu żona zaczęła zwracać mu uwagę, że pije za dużo i w niepokojący sposób, po czym zauważyła, że zaraz po tym zaczął pić w ukryciu, a sam alkohol trzyma schowany przed jej oczami. Jednym słowem zrobił to dla świętego spokoju, ale odmówić już sobie nie umie.

12 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2014-02-26 10:25:11)

Odp: Picie w biznesklasie!

Kolejna grupa wysokiego ryzyka to handlowcy czy osoby pracujace w tzw. terenie. Mam na mysli liczne wyjazdy, podroze sluzbowe, spotkania z klientami, targi, szkolenia itp. W tym zawodzie naprawde alkohol doslownie leje sie na kazdym kroku. Sama zauwazylam, ze latwo byloby wpasc w sidla nalogu jesli na czas nie powie sie STOP. Jestem tu w pracy i nie pije. Bo to albo kolacyjka, albo bankiecik, albo na stoisku u klienta cos poleja, albo samotny wieczor w hotelowym pokoju wiec co robic? Ale to nie do konca prawda, ze mezczyznom trudniej, juz teraz nie. Czasy siermieznego PRL-u, kiedy "co to za mechanik co nie pije, w robocie sie nie utrzyma" juz minely. Przez 7 lat pracowalam w jednej z wazniejszych instytucji finansowych w Polsce i moimi szefami byly osoby z tzw. swiecznika. Zaden nie pil nalogowo. Albo musieli dobrze trawic, bo zbierali sie wyjatkowo czesto w gabinecie mojego bossa a ja wech mam jak ogar mysliwski, z mijsca poczulabym wczorajsza wodeczke czy wieksza partie piwek. Teraz mam 4-ch mezczyzn, ze tak powiem, "pod soba":) i tez zaden do pracy nie stawia sie wczorajszy czy przedwczorajszy. Dobra metoda na odmowe jest tez kierowanie pojazdem, wtedy malo kto namawia do picia.

Natomiast nie demonizujmy znowu wypicia wieczorem jednego piwa czy nawet lampki wina - w wielu krajach i kulturach to normalny zwyczaj, czy spotkanie w pubie po robocie jakas ekipa czy lampka do kolacji z rodzina i jakos nikt problemow nie miewa. Tyle, ze wlasnie to picie moze byc w kazdym momencie przerwane i nie budzi protestu ze strony organizmu pijacego. U mojego partnera (Czecha) normalne jest postawienie kazdemu z biesiadnikow butelki piwka do obiadu (nawet obie babcie pija, tyle, ze po pol flaszki:), czesto rodziny spotykaja sie w hospodach czy pivnicach, rodzice maja w slepie (czyli naszej piwnicy:) swoja mala winiarnie i tez czasem dla odmiany zamiast piwa wypija butelke merlota, na jesieni pedza swoja wlasna sliwowice z wlasnych sliwek, ktora potem czestuja gosci albo biora piersioweczke na wyprawy w gory - pomimo calego tego opicia do nalogu im daleko. Jedna podstawowa roznica - nie pija w samotnosci, dla zabicia czasu czy smutkow albo stresu.

13

Odp: Picie w biznesklasie!

Mam trochę rodziny w Niemczech i tam to norma, że jest barek i jak ktoś ma ochotę na drinka, to sobie nalewa i wypija, niekoniecznie w towarzystwie. Moja ciocia co wieczór wypija ze jedną - dwie brandy jak czyta przed spaniem. W ogóle tam pije się sporo - przed obiadem część domowników wypija sobie drinka w ramach aperitifu, do obiadu jest prawie zawsze jakiś alkohol, najczęściej wino, rzadziej piwo, po obiedzie odpoczynek i po jakimś czasie znowu można coś łyknąć. Nikt z nich nie ma problemów z alkoholem!

Mnie znajomi też swego czasu sugerowali alkoholizm, bo właśnie niemieckim nawykiem potrafię wypić szklaneczkę czy dwie burbona, ot tak, do książki, do filmu, niekoniecznie tylko przy gościach. Teraz już zdążyli zauważyć, że mimo to nie wypijam coraz więcej, nie chodzę pijana do pracy etc., ale na początku to był dla nich szok.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026