Kolejna grupa wysokiego ryzyka to handlowcy czy osoby pracujace w tzw. terenie. Mam na mysli liczne wyjazdy, podroze sluzbowe, spotkania z klientami, targi, szkolenia itp. W tym zawodzie naprawde alkohol doslownie leje sie na kazdym kroku. Sama zauwazylam, ze latwo byloby wpasc w sidla nalogu jesli na czas nie powie sie STOP. Jestem tu w pracy i nie pije. Bo to albo kolacyjka, albo bankiecik, albo na stoisku u klienta cos poleja, albo samotny wieczor w hotelowym pokoju wiec co robic? Ale to nie do konca prawda, ze mezczyznom trudniej, juz teraz nie. Czasy siermieznego PRL-u, kiedy "co to za mechanik co nie pije, w robocie sie nie utrzyma" juz minely. Przez 7 lat pracowalam w jednej z wazniejszych instytucji finansowych w Polsce i moimi szefami byly osoby z tzw. swiecznika. Zaden nie pil nalogowo. Albo musieli dobrze trawic, bo zbierali sie wyjatkowo czesto w gabinecie mojego bossa a ja wech mam jak ogar mysliwski, z mijsca poczulabym wczorajsza wodeczke czy wieksza partie piwek. Teraz mam 4-ch mezczyzn, ze tak powiem, "pod soba":) i tez zaden do pracy nie stawia sie wczorajszy czy przedwczorajszy. Dobra metoda na odmowe jest tez kierowanie pojazdem, wtedy malo kto namawia do picia.
Natomiast nie demonizujmy znowu wypicia wieczorem jednego piwa czy nawet lampki wina - w wielu krajach i kulturach to normalny zwyczaj, czy spotkanie w pubie po robocie jakas ekipa czy lampka do kolacji z rodzina i jakos nikt problemow nie miewa. Tyle, ze wlasnie to picie moze byc w kazdym momencie przerwane i nie budzi protestu ze strony organizmu pijacego. U mojego partnera (Czecha) normalne jest postawienie kazdemu z biesiadnikow butelki piwka do obiadu (nawet obie babcie pija, tyle, ze po pol flaszki:), czesto rodziny spotykaja sie w hospodach czy pivnicach, rodzice maja w slepie (czyli naszej piwnicy:) swoja mala winiarnie i tez czasem dla odmiany zamiast piwa wypija butelke merlota, na jesieni pedza swoja wlasna sliwowice z wlasnych sliwek, ktora potem czestuja gosci albo biora piersioweczke na wyprawy w gory - pomimo calego tego opicia do nalogu im daleko. Jedna podstawowa roznica - nie pija w samotnosci, dla zabicia czasu czy smutkow albo stresu.