netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

19 odpowiedzi14 278 wyświetleńzałożony przez Niewystarczająca, 19.10.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 20 ]

1 Ostatnio edytowany przez Niewystarczająca (2012-10-19 19:12:06)

Temat: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Witajcie kochane. Nie do końca wiedziałam gdzie powinnam napisać, ale chyba to miejsce jest najbardziej adekwatne.

Nie potrafię z nikim rozmawiać o moich problemach wiec postanowiłam napisać tu. Mam, właściwie to prawie od zawsze miałam, ogromny problem z niskim poczuciem wartości. Zawsze uważałam ze jestem gorsza od innych, mniej zdolna i pracowita od mojej siostry, nie tak grzeczna i kulturalna jak mój brat, nie tak ładna jak kolezanki, etc. Prawie całe swoje dorosłe życie spędziłam ukrywając się przed ludźmi. W liceum nie zaprzyjaźniłam się z nikim, rozmawiałam z 2 osobami w tym jedną dziewczyną, która była z mojej podstawowi. Na studiach to samo, nie potrafiłam się przełamać i do kogoś zagadać choćbyśmy siedzieli obok siebie godzinami. Zawsze uważałam, że nikt z kimś takim jak ja nie będzie chciał rozmawiać nie mówiąc o przyjaźni. Nigdy nie byłam wystarczająco dobra.

Potem wyjechałam na kolejne studia za granice. Wyjeżdżałam pełna nadziei, że to inny kraj, inna kultura, różni ludzie na pewno znajdę swoje miejsce na ziemi. Tak się jednak nie stało. Przez kilka lat nie poznałam praktycznie nikogo, panicznie bałam się rozmawiać z ludźmi, chociaż językiem posługiwałam się lepiej niż inni imigranci, na zajęciach zupełnie się nie odzywałam, bo mówienie na forum było dla mnie katorgą, jeśli byłam o coś pytana to wolałam powiedzieć, że nie wiem, albo, że się nie przygotowałam, niż odpowiadać bo to wymagalo długiego wypowiadania się i rozwijania zagadnień. Bezpiecznie czułam się tylko wtedy jak byłam niewidzialna dla innych, ignorowana, mimo że tego nie chciałam.
Tęskniłam za przyjaźnią, za kimś obok, z kim można by zwyczajnie pójść do kina czy obgadać przechodniów siedząc na ławce w parku. Ale za nic nie umiałam się przełamać, nawet jeśli poznawałam nową osobę i z entuzjazmem rozmawiałam (choć kosztowało mnie to wiele) to nie potrafiłam potem podtrzymać tej znajomości. Nigdy pierwsza nie wysłałam smsa, nie zapytałam nowo poznanej dziewczyny na zajęciach czy nie poszłaby, na kawe, nie zaoferowałam nowemu studentowi pokazania camapusu choć po ilku latach zanalm go doskonale, nigdy nie szlam z całą grupą wieczorem do pubu wykręcając się jakąś głupią wymówką.

No, ale stało się. Poznałam swojego obecnego chłopaka. To on się uparł i mnie wszędzie wyciągał, to on czekał i był cierpliwy, bo widział, jakim jestem asocjalnym przypadkiem. Z jakiegoś dziwnego powodu mu to nie przeszkadzało. A ja im bardziej się w nim zakochiwałam tym bardziej docierał do mnie fakt, że nie jestem dla niego wystarczająco dobra, że zasługuje na kogoś mądrzejszego, ładniejszego, inteligentniejszego, etc. Kocham go całym moim sercem, ale nie potrafię być z nim szczęśliwa, bo wiem, że nie będę w stanie uszczęśliwić jego. Nigdy mu o tym nie powiedziałam, nie mam odwagi, boje się go zawieść.

Nie umiem być w związku, mam wrażenie, że szczęśliwa byłabym tylko wtedy gdybym żyła z dala od ludzi bo wtedy nie mogłabym nikogo skrzywdzić, nikogo bym nie zawiodła. Zawsze taka myśli siedziała mi w głowie i zawsze zakładałam, że w życiu będę sama, bo tylko w taki sposób nikt nie będzie cierpiał.

I teraz nie wiem co robić? Mój chłopak coraz częściej wspomina o wspólnym zamieszkaniu, o przyszłości, a ja coraz częściej płaczę, bo boję się, że go zawiodę. Jesteśmy razem prawie dwa lata, jeszcze nigdy się nie kłóciliśmy, każdy problem rozwiązujemy spokojną rozmową, wszyscy znajomi (glownie jego, bo ja wielu nie mam) widzą w nas zgodną i świetnie dobrana parę. Kocham go całym moim sercem i chce jego szczęścia, ale jednocześnie wiem że ja nie będę w stanie mu tego dać. 
Nie wiem co robić, czasem myślę że powinnam odejść, że on sobie znajdzie kogoś z kim będzie szczęsliwy a ja zostanę sama i już nikogo w życiu nie zawiodę.

2

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Kobieto, weź się ogarnij.
Facet jest z Tobą bo mu się podobasz, taka jaka jesteś!!! Twoja największa wada to podejście do samej siebie, które jest chore... Nikt nie jest idealny, każdy jest inny, ale najważniejsze to cieszyć się życiem, być pewnym siebie i uśmiechniętym. A Ty ciągle narzekasz na siebie, jaka to jesteś beznadziejna... Wiesz co? Nie zdziwiłabym się, gdyby Twój facet odszedł od Ciebie do być może brzydszej i głupszej dziewczyny, niż Ty,  która za to będzie uśmiechnięta i pewna siebie. Nie będzie wiecznie narzekała, będzie potrafiła z nim wyjść na miasto i porozmawiac ze znajomymi.
To Ty sama psujesz sobie najlepsze lata życia. Jeżeli nie chcesz stracić swojego faceta to zmień swoje nastawienie, jeżeli nie umiesz zrobić tego dla siebie, to zrób to dla niego.
I przede wszystkim - zacznij widzieć zalety, a nie wady. Każdy je ma. Skoro Twój facet zwrócił na Ciebie uwagę to na pewno masz mase zalet, więc przestań się nad sobą użalać i zaakceptuj siebie.
Jezeli sama nie potrafisz sobie poradzić z niskim poczuciem własnej wartości, to może wizyta u psychologa pomoże?
Po prostu zrób coś z tym, bo przez swoje podejście możesz stracic to co najcenniejsze.

3

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Proponuję zakon, najlepiej gdzieś na pustkowiu, gdzie na pewno nikogo nie skrzywdzisz...!!

A tak całkowicie na poważnie... czemu zakładasz, że nie jesteś zbyt "doskonała"?! Piękno, doskonałość czy cokolwiek innego jest całkowicie subiektywne. Jak to ktoś mądry kiedyś powiedział: "Nie to jest ładne co jest ładne, lecz co się komu podoba". Może Twój chłopak właśnie kogoś takiego jak Ty chce, takiego "dziwoląga", którego trzeba ciągle wspierać, ciągle motywować... ludzie są różni. Ja wiem po swoim nieudanym małżeństwie, że jestem typem człowieka, który "ciągnie" za sobą drugą osobę.

Skoro go kochasz to przestań zachodzić w głowę i wmawiać sobie, że nie jesteś wystarczająco... on taką Cię kocha jaką jesteś. Kocha Ciebie, a nie wyobrażenie o Tobie!!

4

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

A zawiodłaś kiedyś kogoś?

Dlaczego tak źle się osądzasz?

A jak widzą Cię inni, rodzeństwo, kuzyni, masz z nimi jakiś kontakt?

Czy Twoi rodzice wiedzą o Twoim problemie? Czy mogą Ci jakoś pomóc? A może zrobili coś przez co masz tak niską samoocenę?

Dlaczego uważasz, że nie uszczęśliwisz swojego chłopaka? Przecież jesteście razem dwa lata, on planuje przyszłość, to jest chyba z Tobą szczęśliwy?

Myślałaś o pomocy psychologa?

5

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...
fairytale napisał/a:

Kobieto, weź się ogarnij.
Facet jest z Tobą bo mu się podobasz, taka jaka jesteś!!!

Wiesz co? Nie zdziwiłabym się, gdyby Twój facet odszedł od Ciebie do być może brzydszej i głupszej dziewczyny, niż Ty,  która za to będzie uśmiechnięta i pewna siebie. Nie będzie wiecznie narzekała, będzie potrafiła z nim wyjść na miasto i porozmawiac ze znajomymi.

K.82 napisał/a:

Może Twój chłopak właśnie kogoś takiego jak Ty chce, takiego "dziwoląga", którego trzeba ciągle wspierać, ciągle motywować... ludzie są różni. Ja wiem po swoim nieudanym małżeństwie, że jestem typem człowieka, który "ciągnie" za sobą drugą osobę.

on taką Cię kocha jaką jesteś. Kocha Ciebie, a nie wyobrażenie o Tobie!!

Właśnie tu jest problem, on nie wie do końca, jaka jestem. Wie, że jestem nieśmiała i skryta, ale nie wie jak bardzo niską samoocenę mam i jak bardzo przeszkadza mi to w życiu. Ja przy nim nigdy nie narzekałam, nigdy nie powiedziałam czy dała mu do zrozumienia, że czuje się gorsza. Cały czas się uśmiecham, często wychodzimy razem na lokacje czy do pubu. Jego znajomi uważają mnie za wiecznie uśmiechniętą, niepoprawna optymistkę i nikt nie wie, jak wiele wisiłku kosztuje mnie granie przed wszystkimi. Mnie nikt nigdy nie pocieszał ani nie wspierał, ja udaje silną osobe, nawet przed rodziną, która ze wszystkim radzi sobie sama i dlatego nie rozmawia o problemach, bo nie potrzebuje niczyich rad, a tym bardziej wsparcia.

Anik38 napisał/a:

A zawiodłaś kiedyś kogoś?

Dlaczego tak źle się osądzasz?

A jak widzą Cię inni, rodzeństwo, kuzyni, masz z nimi jakiś kontakt?

Chyba jeszcze nikogo, ale strach przed tym, że kiedyś moge mnie paraliżuje. Jestem wręcz przekonana, że to tylko kwestia czasu.
Nie wiem dlaczego tak sie oceniam. Od kąd pamiętam tak mam.
Mam bardzo dobry kontakt z całą rodzina, ale nikomu nie przyznaje się do swoich problemów. Do tej pory pamietam zdziwienie mojej mamy jak kiedys nauczycielka powiedziala, że ja jestem cichą uczennicą.

Anik38 napisał/a:

Czy Twoi rodzice wiedzą o Twoim problemie? Czy mogą Ci jakoś pomóc? A może zrobili coś przez co masz tak niską samoocenę?

Nikt nie wie o moim problemie, chyba przez te lata stałam się całkiem niezłą aktorka. Wstydze się tego, nigdy z nikim nie rozmawiam o swoich problemach, choćby tych najmniejszych. Zwyczajnie nie potrafię się otworzyć i rozmawiac o problemach.
Cieżko mi powiedzieć czy coś zrobili. Ja nie widzę tutaj jakiegoś płaączenia ale to nie znaczy że go nie ma.

Anik38 napisał/a:

Myślałaś o pomocy psychologa?

Nawet próbowałam, przez ponad pół roku. Ale nie widziałam efektow, nie potrafiłam się otworzyć.

6

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Ja i tak Ciebie podziwiam, że pomimo tak niskiej samooceny i niewiary w siebie zdecydowałaś się na studia. Mało tego zdecydowałaś się na drugie studia za granicą. Dałaś i dajesz radę gdzie jest ogromne skupisko ludzi i gdzie trzeba liczyć na siebie. Ogromny plus dla Ciebie.

7 Ostatnio edytowany przez fairytale (2012-10-20 11:32:47)

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Powinnaś wybrac się do psychologa i powiedzieć mu to samo co napisałaś tutaj.

A może porozmawiaj też ze swoim chłopakiem? powiedz, że masz problem z samooceną i potrzebujesz jego wsparcia.

Szczerze mowiąc to nie wiem co doradzić, ale widze że masz poważny problem. I że trzeba coś z tym zrobić, bo przez takie podejście możesz sobie naprawdę zmarnowac życie i zepsuć relacje z innymi ludźmi.

Edit: Nie doczytałam, ze jednak bylas u psychologa, chyba trafił Ci się jakiś kiepski skoro w ogóle nie pomógł.
A wiesz skąd się bierze ten Twój lęk i Twoja niska samoocena? Co jest tego przyczyną?

8

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Dziękuję Soledad_ona za dobre słowo. Jakoś tak u mnie było, że studia były naturalną koleją rzeczy, nigdy nawet nie brałam pod uwagę żeby zrezygnować ze studiowania. Poza tym byłam naiwna i zawsze miałam nadzieję, że jednak inne środowisko, nowi ludzie pomogą mi z tego wyjść.


Fairytale.

Z jednej strony bardzo chciałabym porozmawiać z moim chłopakiem, ale nie jestem w stanie nawet zacząć tego tematu, od raz wpadam w coś na kształt histerii, tak było zawsze u psychologa, płakałam do utraty tchu zanim nawet powiedziałam słowo. Byłam fizycznie wyczerpana po każdym spotkaniu. Z drugiej strony jest mi strasznie wstyd, że nie radzę sobie z tym i przez to czuje się jeszcze większym nieudacznikiem. 

Zawsze była bardzo skryta i nigdy nie przyszło mi przez myśl, że mogę być w czymś lepsza od kogoś, ale taki punkt zwrotny nastąpił w liceum gdzie z dnia na dzień cała wiara w siebie i pewność zniknęły. Ja jestem jeszcze stara podstawówka, więc spędziłam 9 lat z tymi samymi nauczycielami, tymi samymi ludźmi, razem się wychowywaliśmy, dorastaliśmy. Aż nagle trafiłam do obcego środowiska, któro nie specjalnie akceptowało cichą i nieśmiałą outsiderke. Nikt nidgy nic mi nie zrobił, ale bycie introwertyczką wsrod ekstrawertyków nie było łatwe. Byłam po prostu nie widzialna. Pamiętam jak w 3 klasie przy jakiejś zbiórce dziewczyny pytały mnie jak się nazywam, strasznie mnie to wtedy zabolało, bo ja znałam imiona i nazwiska wszystkich a one nawet imienia nie pamiętały. Ale wtedy też uświadomiłam sobie jak mało znaczę dla innych, niepotrzebną, zbędną osobą jestem.

Najbardziej się boję tego, że przez to zniszczę relację między mną i moim chłopakiem, a to mi złamie serce. I Jemu zresztą też.

9

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Posłużę się cytatem..

jestem gorsza od innych, mniej zdolna i pracowita od mojej siostry, nie tak grzeczna i kulturalna jak mój brat, nie tak ładna jak kolezanki, etc.

To wszystko jest prawda - dopóki w to wierzysz.
Nie wierzę że to piszę, ale: czytałaś może "Sekret" Rhondy Byrne? Polecam. To może być pierwszy krok.

Z Twoich słów wynika też, że Twój chłopak to jakiś mało inteligentny, wycofany, ślepy i głupi typ - skoro się związał z taką osobą jak Ty.. dlaczego tak źle go oceniasz?

10

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...
alfaalfa napisał/a:

Posłużę się cytatem..

jestem gorsza od innych, mniej zdolna i pracowita od mojej siostry, nie tak grzeczna i kulturalna jak mój brat, nie tak ładna jak kolezanki, etc.

To wszystko jest prawda - dopóki w to wierzysz.
Nie wierzę że to piszę, ale: czytałaś może "Sekret" Rhondy Byrne? Polecam. To może być pierwszy krok.

Niestety podane przykłady to jednak prawda. Obracam się w środowisku akacemickim i wszyscy wokół idą dalej, coś osiągają, a ja stoję w miejscu. Nawet nie mówię nikomu o swoich planach czy projektach, bo jak coś się nie uda to ja znów będę musiała przyznac się przed innymi że jestem do niczego.

'Sekret' czytałam i uważam to za stratę czasu. W kółko powtarzane puste słowa tylko ładnie opakowane.
Dlaczego nie wierzysz że to piszesz?

alfaalfa napisał/a:

Z Twoich słów wynika też, że Twój chłopak to jakiś mało inteligentny, wycofany, ślepy i głupi typ - skoro się związał z taką osobą jak Ty.. dlaczego tak źle go oceniasz?

Przeczytaj proszę jeszcze raz początek mojego drugiego posta. Mój chłopak nie wie, że ja taka jestem, bo ja przy nim i innych ludziach udaje, gram, nazwij to jak chcesz. Ale tak panicznie wstydzę się siebie i boję osądzania, że gram kogoś kim nie jestem.

11 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-10-21 20:21:22)

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...
Niewystarczająca napisał/a:

'Sekret' czytałam i uważam to za stratę czasu. W kółko powtarzane puste słowa tylko ładnie opakowane.
Dlaczego nie wierzysz że to piszesz?

alfaalfa napisał/a:

Z Twoich słów wynika też, że Twój chłopak to jakiś mało inteligentny, wycofany, ślepy i głupi typ - skoro się związał z taką osobą jak Ty.. dlaczego tak źle go oceniasz?

Przeczytaj proszę jeszcze raz początek mojego drugiego posta. Mój chłopak nie wie, że ja taka jestem, bo ja przy nim i innych ludziach udaje, gram, nazwij to jak chcesz. Ale tak panicznie wstydzę się siebie i boję osądzania, że gram kogoś kim nie jestem.

Sekret - przeczytałaś, ale nie zrozumiałaś jak widać. Skoro i tak "udajesz" - co Ci szkodzi zobaczyć jak działa?
Nie wierzę że to piszę - bo jestem nałogową pesymistką, ale nie mów nikomu.

Co do Twojego chłopaka .. przeczytałam ze zrozumieniem i myślę że trzeba być kretynem i niedowidzącym żeby nie zauważyć że kobieta którą się kocha udaje i oszukuje, jest tak beznadziejna - jak sama piszesz o sobie. Nie doceniasz go.
Naprawdę myślisz że on zakochał się w kimś innym niż Ty sama?
Każdy ma 2 twarze (albo nawet więcej) i to co Ty nazywasz "udawaniem" to nadal jest część Ciebie samej.. choć w to nie wierzysz.

12

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Louise L. Hay: "Możesz uzdrowić swoje życie"

Wiele osób ma jak Ty. Ja też kiedyś myślałam, że nie jestem dość dobra. Ale takie myślenie nie pomaga.

13

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...
alfaalfa napisał/a:

Co do Twojego chłopaka .. przeczytałam ze zrozumieniem i myślę że trzeba być kretynem i niedowidzącym żeby nie zauważyć że kobieta którą się kocha udaje i oszukuje, jest tak beznadziejna - jak sama piszesz o sobie. Nie doceniasz go.
Naprawdę myślisz że on zakochał się w kimś innym niż Ty sama?
Każdy ma 2 twarze (albo nawet więcej) i to co Ty nazywasz "udawaniem" to nadal jest część Ciebie samej.. choć w to nie wierzysz.

Może i go nie doceniam, ale nie wierzę, że ktokolwiek zwróciłby na mnie uwagę gdybym zachowywała się, że tak to ujmę 'naturalnie dla siebie'. Bo bym udawała niewidzialną i nie odzywała się do ludzi. Bardzo wiele mnie kosztuje zwykła rozmowa z kimkolwiek. Kilka dni temu byliśmy na obiedzie u jego rodzicow i mimo że znam ich ponad rok i są cudownymi ludzmi to nadal siedzę spięta i się nie odzywam dopóki ktoś o coś mnie nie zapyta i marzę tylko o końcu spotkania.

Artemida napisał/a:

Wiele osób ma jak Ty. Ja też kiedyś myślałam, że nie jestem dość dobra. Ale takie myślenie nie pomaga.

Ale nie wielu osobom paraliżuje to życie. Wiem, że takie myślenie nie pomaga dlatego między innymi tu jestem bo staram się coś zmienić ale sama nie daje rady, nie umiem, jak widać nawet z pomocą psychologa.

14

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...
Niewystarczająca napisał/a:
Artemida napisał/a:

Wiele osób ma jak Ty. Ja też kiedyś myślałam, że nie jestem dość dobra. Ale takie myślenie nie pomaga.

Ale nie wielu osobom paraliżuje to życie. Wiem, że takie myślenie nie pomaga dlatego między innymi tu jestem bo staram się coś zmienić ale sama nie daje rady, nie umiem, jak widać nawet z pomocą psychologa.

Dlatego polecam L. Hay.

15

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Niewystarczajaca, Twoje myslenie jest nieracjonalne. Po pierwsze Twoj chlopak nie jest chyba tak glupi, zeby nie zauwazyc, ze jestes naturalnie niesmiala i masz socjalna fobie (nawet moron by zauwazyl) chyba, ze Ty masz talent Elizabeth Taylor zmieszany z mocami umyslu Derrena Browna- co samo w sobie by oznaczalo, ze sposob w jaki sie oceniasz jest NIEREALISTYCZNY. Po drugie, nie jestes "niewidzialna", tylko przez swoje zachowanie peszysz i odrzucasz ludzi. Pewnie wydajesz sie im zadufana w sobie albo po prostu niegrzeczna. Po trzecie, jezeli Twoj chlopak kocha Cie, chce sie razem wprowadzic...itd, to widzi w Tobie pozytywy. Inaczej juz dawno by sie zmyl.

Polecam psychologa. Urgent.

16

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Nie wiem co mnie naszlo, ale przypomianlam sobie o moich starych postach i postanowilam wam dac znac co i jak u mnie teraz. Moze dla kogos w podobnej sytuacji bedzie to pomocne.

Tak wiec nadal jestem z moim chlopakiem o ktorym wspominalam w postach powyzej. Tak, tak tym slepym ktory nie wiedzial prawdziwej mnie i jestesmy szczesliwymi rodzicami malego psa big_smile
Ale nie bylo latwo. Bardzo pomogly mi ksiazki Brene Brown - "I Thought It Was Just Me (but it isn't)" i  "The Gifts of Imperfection: Let Go of Who You Think You're Supposed to Be and Embrace Who You Are". Niestety chyba in ma ich jeszcze po polsku. Zdalam sob sprawe ze ten starch co mine paralizuje to wstyd, a czasem nawet tylko mozliwosc. Tak strasznie skupialam sie na sobie i na tym zeby byc postrzegana lepiej niz, sie czulam ze nie potrafilam myslec o niczym innym. Jak teraz patrze na to wszytsko z dystansu to wydaje mi sie to strasznie glupie ale wtedy to niszczylo moje zycie. Wlasciwie to doszlam do momentu ze chcialam zerwac z moim chlopakiem i mu o tym powiedzialam. Na szczescie nie pozwolil mi na to. Zajelo mi to strasznie dlugo ale zbudowalam swoja samoocene na takim pozimie na jakim powinna byc. Teraz juz nie boje sie rozmawiac z obcymi ludzi co czesto sie zdarza jak wychodze z psem, dolaczylam do kilku grup na Meetup (polecam tym ktorzy szukaja wspolnych zainteresowan) i nadal poszezam grono znajomych. 

Dziekuje wam wszytskim za rady. Skonczylo sie na tym ze nie skorzystalam po raz drugi z pomocy psychologa, ale sam fakty ze kilka zupenie mi obcych dziewczyn zdecydowalo sie napisac cos milego i pomocnego dalo mi troche sily na poczatek.

Tryzmajcie sie mocno
Teraz juz Wystarczajaca smile
X

17

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Tylko pomoże tutaj psycholog. Dziewczyno Twoje poczcie wartości jest równe zeru...

18

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Moja droga Milko13, jesli decydujesz sie komentowac to wypadalo by chociaz przeczytac cos wiecej poza pierwszym postem (ktory jest sprzed 3 lat), a juz przynajmniej ostatni.

19

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Myślę że twój chłopak jest z tobą tylko dlatego że nie może znaleźć normalnej dziewczyny i pewnie jeszcze do tego ma darmowy seks.

20

Odp: Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Wystarczajaca, jaka mila niespodzianka - ten Twoj post o obecnej sytuacji. Jestes potwierdzeniem tego, ze jak sie chce, to mozna. Wspaniale, ze napisalas o tym. Twoj przyklad daje nadzieje innym forumowiczkom. Wszystkiego dobrego w zyciu:-).

Posty [ 20 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie jestem wystarczająco dobra... Nie radzę sobie z w związku...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026