Jak każda kobieta, która jest w związku, napotykam się z pewnymi problemami związanymi z porozumieniem się ze swoim mężczyzną. Mianowicie, jesteśmy ze sobą prawie rok, bardzo kocham mojego faceta jednak wiele rzeczy mi w nim przeszkadza. Mieszkamy dość daleko od siebie (50km) , widujemy się raz w tygodniu. Ostatnio strasznie mnie denerwuje, tym że ma dla mnie mało czasu, jak proszę go o to aby czegoś nie robił ("kochanie proszę Cię, jedziemy tylko na chwile , zabiorę tylko kurtkę, nie zostajemy na żadnych kawach") to może nie świadomie, ale robi zupełnie odwrotnie, wtedy denerwuje się i robię awanturę. Bądź gdy przyjeżdża do mnie mam wrażenie że przyjechał się tylko ze mną kochać, potem najlepiej zasnął by mi na cyckach.
Wczorajszego wieczoru , znów się zdenerwowałam , teraz ja zrobiłam mu na przekór, po małej sprzeczce słownej , przebrałam się w pidżamę, odwróciłam się i przykryłam kołdrą . Gdy nadszedł czas, kiedy zaczął się do mnie miło przytulać i chciał się ze mną kochać zrobiłam mu na złość, powiedziałam że nie, wtedy on po chwili namysłu zapytał się czy mam kogoś innego. Oczywiście zaprzeczyłam, i znowu miałam ochotę na niego nakrzyczeć , dlaczego on ma takie głupoty w głowie.
Nie wiem , w czym leży problem, czy to jest moja wina, czy jego? A może obustronna? Jak mogę polepszyć stosunki między nami? Chcę , aby było tak jak na początku....
Podobne tematy
Oj trudno będzie Ci coś poradzić, zwłaszcza, że to tylko wycinek obrazu. Musisz spojrzeć szerzej na problem. Przede wszystkim musisz wiedzieć - a właściwie pamiętać bo wiedzieć to już powinnaś dawno temu - facet to przede wszystkim seks. Bardzo rzadko trafiają się goście o nieco bardziej złożonej osobowości i z nimi można co nieco więcej np. zaprzyjaźnić się .... A patrzenie szerzej to właśnie to wszystko co poza seksem. Szacunek, poświęcanie uwagi (nie na siłę ale tak sam z siebie), pamięć o takich "pierdołach" jak imieniny, urodziny czy choćby to czy słodzisz herbatę i ile łyżeczek. Nie możesz reagować na prymitywny szantaż, że jak "mu nie dasz" to znaczy, że kogoś masz - obrzydliwy tekst tak na marginesie. Jeżeli tych małych dodatków nie ma lub jest ich tyle co kot napłakał to albo facet Cię nie kocha, albo do miłości nie jest zdolny. Pardon, ze tak zdecydowanie i jednoznacznie ale te osoby, które mnie pamiętają z forum wiedzą, że takie mam podejście. Po prostu zbyt wiele czasu straciłam mając nadzieję, że jest OK chociaż wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazywały, że ni chu, chu!! Życie jest zbyt krótkie aby marnować go na przypadkowe rzeczy - choć jak nie ma nic innego na widoku to doraźnie można coś przypadkowego też zaliczyć haha. Pozdrawiam
Do mashinee : Mam dwa zastrzeżenia.
# Nie stawia się seksu jako formy nagrody. W sensie będziesz grzeczny lub robił co Ja karze a dam Ci Moją ślicznotke ... chcesz to robisz to ,nie masz ochoty to nie robisz ale żeby to "chcę" było Twoje a nie (robię to bo on chce ,a gdy nie zrobie to on bedzie zły) .
Druga sprawa to rozmowa , tylko nie taka poważna bo wiekszość facetów to dzieciaki .I w jego glowie cokolwiek nie powiesz bedzie odebrane(czego ona ode mnie chce albo niech skończy już pie...) Przedstawiaj mu stopniowo swoje potrzeby w formie pragnień czyli "chciałabym ... " a nie stanowczej "chcę".
Do supermenka : heh to prawda wszystkim chodzi o seks tylko dla niektórych jest to cel a nie piękny dodatek/uzupełnienie.
Nie pochwalam tego zaliczania pff ![]()
On Cię nie słucha. Prosisz o jedno, a on drugie. Ciężko powiedzieć co na to poradzić...
Po pierwsze 50km to nie tragedia, ale weź pod uwagę, że on w tygodniu też ma swoje obowiązki (studia/praca) jak przyjeżdża do Ciebie to chce odpocząć i się poprzytulać - nic szokującego. Ale oczywiście rozumiem co masz na myśli.
Jeśli chodzi o Twoje 'prośby' to na spokojnie powiedz ,że macie mało czasu dla SIEBIE i nie po to by włóczyć się po znajomych i kawach. Na spokojnie-zrozumie. Powiedz co chciałabyś robić-np.wspólne kino,kolacja, spędzenie czasu razem w domu etc...
Wybacz,że ośmielę się zauważyć, faceci zwykle po sexie są z lekka wypompowani-nie nadają się na maraton
Aha - nie wkurzaj się na niego o byle bzdet - mężczyźni są konkretniejsi i jakieś tam detale są dla nich niewidzialne.
Nie rób mu na złość - raczej powiedz,że dla kobiet złe relacje wciągu dnia odbijają się brakiem apetytu na sex wieczorem (o ile Ty tak masz).Nie powinnaś byc chłodna ze złośliwości, ale dlatego że Ci źle.
Wczorajszego wieczoru , znów się zdenerwowałam , teraz ja zrobiłam mu na przekór, po małej sprzeczce słownej , przebrałam się w pidżamę, odwróciłam się i przykryłam kołdrą . Gdy nadszedł czas, kiedy zaczął się do mnie miło przytulać i chciał się ze mną kochać zrobiłam mu na złość, powiedziałam że nie,
Ukarałaś tym sposobem siebie i jego. Rozwiązanie kiepskie jak na moje oko ; )
Moim zdaniem, skoro widujecie się tylko raz na tydzień, nie ma się co dziwić, że facet ma wtedy ochotę wskoczyć z Tobą do łóżka. Dziwne byłoby, gdyby wcale o tym nie myślał.
Czy jest szansa na częstsze odwiedziny? Czy nie możecie np weekendów razem spędzać? Gdybyście mogli pobyć ze sobą dłużej na wszystko by był czas: na rozmowy, na seks, na kino i na znajomych.
Tego wszystkiego nie da się zrobić w jeden dzień!
Piszesz, że chciałabyś by było tak jak na początku. A w czym te początki konkretnie były lepsze? Czy wtedy też widywaliście się raz w tygodniu?
Mów do niego prostymi słowami. I egzekwuj to, czego chcesz. Mężczyźni rozumieją działania.
Jeśli powiedziałaś, że ma być tak, ma być tak. Jeśli robi odwrotnie, powtórz czego chciałaś. Jeśli chciał inaczej, niech Ci to powie, a nie udaje że słucha, a robi po swojemu. To idiotyczne i nieodpowiedzialne.
Nie odpuszczaj drobiazgów, ale nie włączaj emocji. Największym problemem jest, gdy nie mówimy wprost, konkretnie, o co chodzi, a potem nagle, gdy się nazbierało, jesteśmy złe i chcemy ukarać (odegrać się) za wszystko. O wiele przyjemniej jest, gdy mówimy od razu. Wtedy łatwo panować nad sobą, bo przecież nie wpadniemy w furię o byle drobiazg. O byle drobiazg można upomnieć z uśmiechem