Witam drogie Panie i Panów.
Otóż jak w temacie, chciałbym się poradzić na ten temat. W skrócie nasza znajomość wygląda tak....poznaliśmy się 5 lat temu i można powiedzieć ze była to miłość od pierwszego wejrzenia. I jak to na początku było pięknie i wspaniale ale zaczęło się coś psuć pomału. Były kłótnie i czasami wychodziło tak, ze kłóciliśmy się non stop ,ale pomału sytuacja się uspokoiła. Owszem dalej były kłótnie tak samo wcześniej jak i teraz chodziło o dup*rele przepraszam za wyrażenie, ale po rozmowach wszystko wracało do normy i było ich o wiele mniej. Z czasem czułem że coś jest nie tak, że nie jest tak jak wcześniej , że coś się dzieje źle. Pierwszy raz moja dziewczyna powiedziała mi, że nie chce ze mną być że nie czuje do mnie tego co wcześniej że ma dość kłótni że jestem pesymistycznie nastawiony do wszystkiego(wcześniej tak było ale się zmieniłem). Po długich rozmowach i prośbach udało mi się ją przekonać do tego żebyśmy wrócili do siebie. Owszem było wszystko w porządku ale tak na miesiąc dwa i od nowa to samo z jej strony i tak było kilka razy i za każdym razem jakoś udawało mi się że wracaliśmy do siebie. Ja oczywiście wcześniej obiecałem że się zmienię i tak też było, aż do tych wakacji co sytuacja oczywiście się powtórzyła że chce ze mną zerwać. Po długich rozmowach prośbach wróciliśmy do siebie była tylko jedna zasadnicza różnica co do poprzednich razów że się tak wyrażę, otóż wtedy była taka jak na początku naszego związku i miedzy nami się układało nawet błache sprawy czy nieporozumienia szły w niepamięć a wcześniej o takie coś była sprzeczka nawet kłótnia.Po prostu było super ale jakoś miesiąc temu dalej zaczęło się wszystko psuć;/...była mała kłotnia i przez tydzień się nie widzieliśmy mało tez pisaliśmy czy rozmawialiśmy ze sobą, pierwsze myślałem lepiej sobie odpocząć od tej sytuacji co była i pewnego dnia napisała mi że musimy odpocząć od siebie i wiedziałem co to znaczy... Nie chciała się spotkać ale jakoś udało mi się to wynegocjować i powiedziała że nie chce już ze mną być że od dłuższego czasu mi mówiła że czegoś jej brakuje że mnie nie kocha że nie wyobraża sobie życia ze mną:( a mieliśmy wspólne plany które chciałem zrealizować po nowym roku, mówiła że denerwuje ją wszystko co robię. Ostatnio spotkałem się z nią pare dni temu i powiedziałem jej co do niej czuję ale ona dalej to samo...;/ powiedziała że nie chce nic ode mnie niczego ode mnie nie potrzebuje nawet teraz jak studiuje to w domu jest tylko na weekend i mówiła że nic nie czuje ani tęsknoty za mną ani żeby się przytulic czy cokolwiek;/ i mówiła to co pisałem wyżej....a wcześniej mówiła że mam w sobie coś że nie może się mnie oprzeć i że czuje do mnie słabość a teraz traktuje mnie gorzej jak obcego czy intruza:( nie chce niczego nawet nie mogę jej dotknąć:( nawet jak pisaliśmy ze sobą to pisała nie zadawaj tylu pytań itd.a z reszta w ogóle się inaczej zachowuje niż wcześniej nawet porozmawiać się normalnie nie da;/ i w sumie to nie odzywamy się już od kilku dni do siebie.
Proszę o pomoc bardzo mi na niej zależy i nikogo tak nie pokochałem i nie kocham jak jej jest kobietą mojego życia i bardzo dużo jej zawdzięczam i nie ma dnia żebym o niej nie myślał chodzę struty już dwa tygodnie... bardzo proszę o porady...z góry dziękuję.
Podobne tematy
hmm trudna sprawa ciągłe rozstania i powroty:(...wiem że boli napewno mnie też boli nie mogę przestać myśleć i się pozbierać do kupy choć od mojego rozstania minęły już prawie 4 miesiące nie ma nawet minuty w której o nim nie myśle
żebyś wiedziała...;/:(ja po prostu nie mogę bez niej żyć chce się zmienić na lepsze ale można powiedzieć że nie mam w ogóle do niej "dostępu" i nie mogę przestać o niej myśleć jest zbyt dla mnie ważna i cenna żebym ją stracił:(((...teraz napisała sms`a co tam?i czy może jakoś pomoc... ja nie daje rady;/;/;/
Jeśli chcesz coś zrobić dobrego ze sobą, dla siebie i po części dla Niej, to wątek prawa przyciągania autorstwa Un hombre z tego forum jest Tobie wskazane.
Co więcej... obejrzeć ognioodpornego na yt i pomijając nawet jego tematykę małżeńsko-religijną - przesłanie tego filmu i - o ile Ci się uda wychwycić - powiedzenia, zmuszają do refleksji nad sobą i związkiem.
sorki ale nie bardzo rozumiem o co Ci chodzi?
Przeczytaj posta swojego powyżej mojego, poczytaj i obejrzyj co napisałem... to zrozumiesz.
świat zostaw w tyle jeśli ONA wszystkim jest co dziś masz, zostaw świat nim się przekonasz, że bez niej nic nie jest wart, świat zostaw za sobą dume schowaj biegnij za nią co tchu, a kiedy dogonisz weź w ramiona zanim będzie już ZA PÓŹNO...
Bo nie czas by stać patrzeć w niebo i nie czas by wciąż szukać win...
Łapie o co chodzi sorki ale jestem bardzo roztrzęsiony ostatnio....obejrzę na pewno ten film tylko nie mogę znaleźć tych postów tej osoby. dodam tylko ze niedawno napisała esa ze jest jej dziwnie i nie wie jak mi pomoc i dlatego jest jej smutno. Ona dobrze wie jak można pomóc tylko że ona na powrót się nie zgodzi;/:(((((
przeczytałem to co mi wysłał bags i muszę przyznać ze to jest jakiś pomysł i na pewno skorzystam z niego...tylko powiedzcie mi co mam zrobić bo dziewczyna pisze mi że czuje że chce mi pomóc żebym był szczęśliwy i nie chce żebym się przez nią smucił.....proszę pomóżcie mi...
mój mąż też mówił nie smuć się już i że mu przykro itp
i co z tego wyszło?
nie ciekawie jest tam gdzie nie powinien być czyli z inną nie z żoną i z dziećmi
to naprawdę współczuję.... może jednak wróci. a jeśli chodzi o mnie to dziewczyna naprawdę ma dobre serce i na pewno chce mi pomóc tylko ze ona poweidziała mi że w taki sposób jak ja chce to mi nie pomoże
( i jestem w kropce;/;/
14 2012-10-12 22:11:55 Ostatnio edytowany przez bags (2012-10-12 22:12:53)
dziewczyna naprawdę ma dobre serce i na pewno chce mi pomóc tylko ze ona poweidziała mi że w taki sposób jak ja chce to mi nie pomoże
( i jestem w kropce;/;/
Jest takie powiedzenie, że choć miłość można okazywać na wiele sposobów, to słowa są często odbiciem stanu duszy. Bądź skory do słuchania, nie skory do mówienia i nie skory do gniewu.
Jeśli rozumiesz przesłanie słów z pogrubionej kursywy, to jest Twój sukces ku temu, by Ona mogła Ci pomóc. Spotkaj się z Nią, porozmawiaj na spokojnie i podejmij "wyzwanie actimela" na Jej zasadach
, które Ona Ci proponuje. Bo być może Ona dostrzega w Tobie Twoje "kompleksy", którym Ty się boisz spojrzeć w oczy i buntujesz się, gdy ktoś Ci je "wytyka".
Tu się nie masz czego wstydzić, kompleksy każdy ma i w taki sposób się przed ich ujawnieniem broni.
Wg mnie to może być ktoś trzeci, skoro nie pozwala Ci się nawet dotknąć, nie chce się spotykać i jest oziębła...
jeśli chodzi o te kompleksy to masz racje tak jest i z reszta z początku bałem się przed nią otworzyć ale później już było ok i wszystko jej mówiłem....tylko jest jeden problem ze ona tego nie chce (związku) bo tego nie czuje....ale tak samo mówiła ostatnio na wakacjach a było super
na pewno nie ma nikogo trzeciego ona nie jest taka po prostu wydaje mi się że swoim zachowaniem ja tak zrazilem
Jeśli mogę to proponuje nie dotykają jej nie rozmawiaj o waszym związku sprubój zostać jej przyjacielem a może wtedy ona ztęskni za tym co było zaproponuj że pomocą dla ciebie może być jej towarzystwo bez zobowiązań i dotrzymaj obietnicy nie zbliżają się do niej nie wracaj do tego co było buduj na nowo może wtedy u niej pojawi się inicjatywa wtedy powiedz że to przemyślisz.poprostu bądż dla niej dobry ale pamiętaj że jesteś tylko kolegą czekaj na ewentualne sygnały z jej strony i bądź powściągliwość.skoro jest dobra to chyba nie ma nic złego w spotkaniu przyjaciół którzy chcą sobie pomóc powodzenia
Poczytaj też wątek porzuconego2. Nie p proś, nie błagaj, przyjmij i słuchaj tego, co ona mówi. Powiedz jej też, że ona raczej nie jest tą osobą, która w tej sytuacji może Ci pomóc - każdy inny nie ona. Jeśli dasz radę i potrafisz to możesz spróbować przyjaźni. Ale najpierw zajmij się i popracuj nad sobą i swoim samopoczuciem.
I jeszcze jedno. Często zapominamy, że każde rozstawanie i krzyczenie "odchodzę" by nawet potem wrócić bardzo rani i uderza w związek. Wyście tych rozstań mieli mnóstwo.
20 2012-10-13 13:55:45 Ostatnio edytowany przez zalamanyyy (2012-10-13 14:47:23)
Dzięki za te wszystkie wasze słowa postaram sie do nich dostosować tylko wiecie łatwo się mówi gorzej robi;/ tak samo wysyła mi ciumy na gg sporadycznie i pytam jej po co mi to dajesz to mówi że chce mi pomóc że nie chce żeby było mi źle i po prostu czuje że chce go dać... owszem ja się z tego ciesze tylko wolałbym żeby to było tak jak kiedyś....i pytając żebyśmy wrócili do siebie to mówi że ona już tego nie chce i że mnie nie kocha a przecież parę miesięcy temu tez tak mówiła i mówiła że od nowa zaczyna się zakochiwać we mnie a później że już się zakochała ja po prostu czułem się jak w niebie jak ona mi to mówiła...powiedzcie mi o co to w końcu chodzi??:((
chciałem jeszcze dodać że mówi że samej jest jej lepiej:(( bo ma więcej czasu na zrobienie tych rzeczy związanych ze szkołą i wie teraz że chce być sama i pytałem jej czy można liczyć w czasie na jakaś poprawę w tej sprawie to powiedziała NIE bo mnie nie kocha:((( i zapytałem jeszcze czy jak coś się zmieni czy też tak będzie mówić jak teraz to powiedziała ze nie wie co wtedy będzie mówić bo nie wie co będzie za jakiś czas(w sumie ma racje) może źle zrobiłem że zapytałem o to ale mnie to wszystko przerasta nie daje sobie z tym rady:(((ja na prawdę ją potrzebuję i kocham bardzo i wszystko się tak pieprzy<zalamka>:((((
proszę pomóżcie...;((
Ona jednoznacznie wyraziła swoje zdanie. Najlepiej będzie jak się z tym pogodzisz.
Ludzie się rozwijają. W różnym tempie, w różnych kierunkach. Jakiś czas było Wam po drodze; teraz już nie jest. To boli, ale minie.
24 2012-10-13 17:42:12 Ostatnio edytowany przez zalamanyyy (2012-10-13 18:16:09)
może jest jeszcze jakaś nadzieja...przecież ona umiera ostatnia...;(((napisała że ona czuje bezsens pustkę ból żal ulgę;(( i napisała jeszcze mi na gg podczas rozmowy że może się spotkać spędzić czas ale być ze mną nie...może to głupie co napisze ale co trochę się łamie??wcześniej to w ogóle nie chciała się spotkać ani nic owszem teraz tylko ogólnie napisała o tym ale jak będzie w praktyce to nie wiem ale samemu chyba nie proponować spotkania tylko czekać na jej propozycje? doradźcie coś......proszę:((
Nikt nie mówi, że nie na nadziei. Ona zawsze jest i nigdy nie wiadomo jak się ludzkie losy potoczą. Natomiast w tej chwili najlepsze, co możesz zrobić to uszanować jej decyzję i zająć się sobą.
Ja bym nie dzwoniła, jak ona nie zadzwoni.
tzn masz na myśli dzwonienie jeśli chodzi o spotkanie?czyli nic nie mówić kiedy można by było się spotkać?
Jeśli mówi że Cię nie kocha - to nic na to nie poradzisz.
Jedyne co mogę Ci doradzić to zerwij z nią kontakt, rób wszystko by nie mieć czasu na myślenie, zacznij wychodzić ze znajomymi i poznawać inne kobiety.. zajmij sobie czas, chodź na siłownię, pływaj, uprawiaj hobby.. kiedyś zrozumiesz, że nie była warta twojego zaangażowania.
Ja wiem że to trudne, jeśli była miłość to napewno boli, los niesprawiedliwy że jedna strona tak łatwo się odkochuje a druga cierpi, ale jesteś młody zapewne jeszcze wszystko w życiu przed tobą i jakoś z czasem się ułoży wszak nie może być zawsze źle prawda?:)
ja dziękuję za porady ale wiecie jakie to trudne???;(( mi sie po prostu serce kraje na to wszystko;(( owszem ja nie byłem aniołkiem ale tez nie byłem taki najgorszy bardzo się starałem o to żeby było dobrze i trudno mi tak teraz rzucić wszystko naraz tym bardziej że miałem wobec niej poważne plany tzn oboje je mieliśmy odnośnie przyszlości tylko że ja chciałem je zrealizować...;(((((
Mam na myśli bys nie dzwonił jako pierwszy i się prosił. Z drugiej strony uważaj by nie miała wrażenia, że jesteś na każde jej skinienie.
31 2012-10-13 18:48:00 Ostatnio edytowany przez zalamanyyy (2012-10-13 19:01:07)
no nie może być zawsze źle ale to jest gorzej niż źle;((to co proponujecie żebym jak sie zachowywał??raki masz jakiś pomysł?? w sensie na co przystawać a na co nie?a może przez to co ona tez czuje co pisałem wyżej to tez się zastanawia czy dobrze zrobiła może rozmyśla za i przeciw wydaje mi sie że do niej teraz dopiero dochodzi to wszystko ja jej powiedziałem co czuje do niej powiedziała że fajnie że się cieszy tylko że za późno:(( i że nie chce ze mną być fakt jest taki że jest uparta ogólnie i może tylko tak mówi teraz a tak na prawdę rozmyśla za i przeciw że tak powiem jak myślicie??jest trochę inna niż 3tyg temu jeśli chodzi o rozmowy chodzi mi o to że sama chciała rozmawiać o tym co czuję itd.
ja się zastanawiam sama ciągle co znaczy te stwierdzenie za późno- mój mąż jak odchodził, jak się wahał ciągle miał odpowiedź za późno
Bo osoba, która odchodzi ma wrażenie, zdr już nic się nie są zrobić, stąd decyzja o odejściu i przekonanie, zdr ba wszystko jest za późno.
Nawet jeśli okna myśli, to co piszesz, to przecież potrzebuję czasu by to rozważyć, oswoić się, poznać swoje uczucia.
Nie rozmyślaj, nie analizuj. Wykończysz się. Zajmij się sobą i daj Wam czas.
właśnie byłem u niej bo zdzwoniła i powiedziała że mogę przyjść na chwilę o wszem powiedziałem jej co czuję że chcę się zmienić ale to nic nie dało ciągle mówiła że chce być sama i że jest jej tak dobrze i wcześniej powiedziała mi coś takiego : nie odnajduje w Tobie zwyklej radosci, naprawde trzeba sie natrudzic,zeby Cie rozweselic, a tego mam juz dosc
checi zwyklego przytulenia i pociumania, zapytania co slychac
odpowiedzialnosci za swoja przyszlosc
stanowczosci
pewnosci siebie, wiary we wlasne silyitd.
nie umiem z TOba rozmawiac, wszyystko mnie w TObie denerwuje, nudze sie w tym zwiazku
tak powiedziała ale ja przejrzałem na oczy i nie chce już tak postepować:(( ael jak byłem u niej to i mówiłem jej że się poprawię to powiedziała że popraw się i rób coś bo na razie tylko mówisz....powiedzcie mi jak ja mam jej pokazać to że zalezy mi na niej i ze faktycznie chcę się poprawić skoro nie jesteśmy razem?? ja czuje że ona by chciała jeszcze raz tylko musi zobaczyć czy sie zmienie i na ile a chce tego bardzo tylko nei wiem jak to pokazac....proszę pomóżcie
W końcu przeczytać wątek un hombre, albo coś podobnego. ZAJĄĆ SIĘ SOBĄ. Przy niej nie staniesz się nagle wesoły. Jak Ty chcesz pokazać jej, że się zmieniłeś skoro to wypływa ze środka, a w Tobie tego nie ma. Będziesz udawał? Naucz się żyć i życiem cieszyć, potem myśl o związku.
rozumiem... chce się bardzo poprawić i zrobię tak....ale też widzę po niej że nie jestem jej obojętny odzywa się jak na razie i też mówi że nie jest to dla niej wcale takie łatwe....ale jak myślisz jak się zmienię zobaczy we mnie to czego wcześniej nie widziała to są jakieś szanse na powrót??wiem że teraz ciężko to powiedzieć ale chodzi co wy byście zrobili albo coś podobnego na prawdę mi na niej zależy jak na nikim innym i chcę żeby była szczęśliwa
37 2012-10-14 13:36:20 Ostatnio edytowany przez raki (2012-10-14 13:41:41)
Szanse zawsze są. Nigdy nie wiemy, co przyniesie nam życie.
Są pary, które się rozchodzą i biorą ślub po kilka razy. Czasem miłość, my, nasze życie potrzebujemy czasu, czasu i doświadczeń żeby dojrzeć.
Trzeba też zaakceptować, że nie jesteśmy w stanie w życiu wszystkiego kontrolować., w szczególności uczuć innych.
Jasne, że jej jest trudno. Zależy jej na Tobie. Jest na pewno jej bliski, ale to nie wystarczy. Rozstania dla każdego są trudne, też dla odchodzącego.
JAK MACIE BYĆ ZE SOBĄ, BĘDZIECIE.
CZAS.
Ta zmiana w Tobie - z tego co ona Ci powiedziała- nie może zajść w wyniku Twojego postanowienia ogolnego, że będziesz się uśmiechał. Postanowić możesz; że będziesz starał się zamykać klapę od sedesu lub nie będziesz rzucał brudnych skarpetek. Odnalezienie radości życia i pewności siebie to wynik długiej pracy nad poważaniem sobie przeszłości, pokochaniem siebie i byciem samemu ze sobą szczęśliwym.
rozumiem czyli co proponujesz żeby od czego zacząć??przepraszam że tak truję ale potrzebuję pomocy porad wskazówek bo na razie jakoś nie mogę sie w tym wszystkim odnaleźć a boję się zamknąć w sobie a wtedy to już będzie pozamiatane;/
Napisz najwyżej do mnie na priva. Moze będzie łatwiej. Miliony tutaj wątków, które pisali faceci w Twojej sytuacji. Tam znajdziesz sporo dobrych rad.
Nie wiem za wiele o Twoich problemach, o tym cho w Tobie, więc trudno ocenić. Sam się musisz zastanowić, czy to coś poważniejszego i nie poradzisz sobie, więc potrzebujesz terapii, czy po prostu to kwestia dojrzewania i czas na naukę bycia samemu ze sobą.
Jeśli masz przyjaciół warto się im wygadac.
To wszystko jest świeże. Zawsze pierwsze tygodnie są najgorsze. Potem przychodzi dzień, gdy jest ciut lżej i co kilka godzin potrzebują się przez chmury słońce. Aż w końcu tego lepiej jest dużo.
a masz jakieś namiary na siebie?
Pod moim niokiem masz opcję e-mail. Naciskasz i piszesz.
42 2012-10-14 14:24:54 Ostatnio edytowany przez zalamanyyy (2012-10-14 14:46:41)
Raki doszło coś?jak tak to daj znać jakoś
pomoże ktos jeszcze?
halo pomoże ktoś jeszcze??
a jak aktualnie wygląda sytuacja? rozmawiacie, piszecie czy cisza?
własnie odnośnie sytuacji to mozna poweidziec że jst poprawa na lepsze wg. mnie bo wczoraj np. miala dużo roboty dzisiaj na praktyki i sie po prostu bala ze sobie nie da rady ze cos nei wypali itd. wiec porozmawiałem z nia o tym na gg jaka jest ze sie uczy dopiero itd a poza tym na prawde jest zdolną i mądrą dziewczyna a oprócz tego ma dzisiaj urodziny i złożyłem jej życzenia w smsie i podziekowała mi za nie i oprócz tego napisała odnosnie wczorajszej rozmowy :dziekuje Ci za wsparcie dzięki tobie chce mi się iść do tej szkoły i mam na to siły i dostałem ciuma". ucieszyłem się z tych słów jak małe dziecko. napisala mi tez wczoraj na początku rozmowy żebym się nie zamykał na nią i dzisiaj napisałem co to miało znaczyć i napisała mi ze lubi ze mną być bo mnei lubi, lubi patrzeć na mnie i rozmawiać ze mna. bardzo miło mi się zrobiło jak to napisała i tak wydaję mi się że ona chyba się łamie i nei chodzi mi o to że super będzie za tydzień czy miesiąc chociaż chciałbym ale chce to zrobić bez pośpiechu żeby się jednak przekonała do mnie i od nowa zakochała. dodam jeszcze że odpisywałem jej na te miłe rzeczy że fajnie że tak myśli i uważa a odnośnie ciumów to pytałem za co są to mowiła że czuła że chce dać i że tak dziekuje wydaję mi się że tak troche neutralnie jej na to odpisywałem. Pisała też że chce sieę spotykać porozmawiać itd. proszę o jakieś porady wskazówki nie chcę popełnić takich samych błedów jak wcześniej a jednocześnie chcę żebyśmy byli razem
odpisze ktoś coś?
halo....
Jestem w temacie niestety.
Pomyśl o sobie Kolego przez chwilę jako o kimś PRZEJŚCIOWO bardzo chorym i bardzo uzależnionym. Jesteśmy tymczasowymi narkomanami (a narkotykiem jest nasze wyobrażenie o byłej). Potrzebny, konieczny jest odwyk. Nic tego nie zastąpi.
Co do kontaktów z byłą - wiesz przecież, tylko trudno się przyznać, że PRZEJŚCIOWO jesteś(my) niezdatni do użytku jako obiekty kobiecej fascynacji. Taka prawda.
Jeśli potrzebujesz wytłumaczenia jej esemesów i chęci widzenia Cię - sam w sumie do tego dojdziesz - w sensie czysto ludzkim mówi prawdę, że życzy Ci dobrze, ale chodzi głównie o to, że ma straszne poczucie winy (tylko nie próbuj budować sobie jakiś konstrukcji w głowie na jej poczuciu winy bo się bardzo skrzywdzisz !!!).
Zalecam sobie i Tobie odwyk. Wydzieranie godzin Panu Zegarowi i wyrywanie kartek z kalendarza.
Zadbaj o resztki poczucia własnej wartości, szanuj to, co z tego zostało, bo przyjdzie niedługo czas odbudowy (dlatego unikaj poniżenia, autodestrukcji psychicznej i fizycznej). Zaprogramuj jedzenie i spanie - enter.
3maj sie
pewnie ma poczucie winy bo nieraz mówiła że nie chce żebym był smutny i że chce mi pomóc ael w sumie niby jak?? A to co pisałem wyżej to chyba też nie wygląda tak źle moim zdaniem nie chce mnie stracić tylko daje szanse na poprawę czy to co mówię w ogóle będzie się pokrywać w czynach i ja chcę tej poprawy tylko nie chcę popelnic tych błędów co wcześniej tylko budować to na nowo tak jak ma być. TAkie są moje odczucia bo też ją trochę znam i proszę o jakieś porady wskazówki tylko przeczytajcie wyżej wątek o "sytuacji z wczoraj"
Masz wolność. To naprawdę mocna sprawa uświadomić sobie wolność wyboru, wolność decydowania o sobie.
Chcesz próbować (walczyć o związek)? Twoja wolność. I nikomu nic do tego, bo to Twoje decyzje i ich konsekwencja będzie tylko Twoim udziałem.
Pamiętaj, że masz na dziś bardzo ograniczone możliwości zobaczenia wielu spraw, jakimi naprawdę są i zadbania o siebie w kontekście dzisiejszego "dziania się".
W celach ochrony własnego ja w tym trudnym czasie dobrze jest mieć na dziś kogoś - żywego człowieka, któremu zależy na Tobie. Przyjaciel, ktoś z rodziny, czasem zupełnie niespodziewanie ktoś z sąsiedniego korpoboksu. Forum i różne Ciocie i Wujki Dobra Rada (takie, jak ja:)) tego nie zastąpią, choć lepszy rydz...
Ostatecznie relacja terapeutyczna, nawet krótka "kryzysowa" pomoc terapeuty też może zmniejszyć ryzyko autodestrukcji.
Masz wybór, a ja mam szacunek dla Ciebie.
ja chcę walczyć o związek bo mam takie wrażenie że jest szansa na to tylko potrzeba na to czasu i chciałbym go jak najlepiej wykorzystać na odbudowanie relacji miedzy nami i nie spitolić sprawy tak jak wcześniej. Dzięki za szacunek do mojej osoby chociaż nie wiem czym sobie wg. Ciebie na niego zasłużyłem
Szacunek dla człowieka. W "chorobie" i desperacji wciąż pozostaje człowiekiem i wciąż ma wolność decydowania o sobie. Szacunek dla tak samo głupiego, ułomnego, błądzącego jak ja.
Dlatego chciałbym występować bez pouczania i unikając "dobrych rad" i recept. Ale przeczytaj tej wątek polecany przez bagsa - "Prawo przyciągania..." Przeczytaj go sto razy do wytrzeszczu gałek. Poszukaj w sobie refleksji, dotrzyj do strachu, który czujesz i myśl o nim. A potem decyduj.
faktycznie jestes w trudnej sytuacji, ale ja mialam tak samo. musisz dać jej trochę czasu.
opisze Ci w skrócie mój przypadek i moze cos z tego wyciagniesz.. a wiec byłam z chłopakiem 2 lata i tez mielismy ciezkie dni, czesto sie rozstawalismy i wracalismy do siebie po jakimś czasie, w koncu mi sie to znudzilo, mialam momenty ze nie chcialam nawet na niego patrzec.. pewnego dnia powiedzialam dosc i nie spotykalismy sie. wszyscy mysleli ze to koniec, ja tez. zaczelam zyc po swojemu. zakochalam sie w innym, ale to nie bylo to. po 4 miesiacach zaczelam tesknic za nim i robilam wszystko zeby do mnie wrocil na szczescie nie bylo ciezko bo wystarczyl jeden sms i przyjechal do mnie. tak wiec daj jej czas. ona mysle ze postapi jak ja. minie jakis okres i zrozumie ze moze powinna ci dać szanse skoro twierdzisz ze bylo miedzy wami suoer. dodam tylko, ze ja tez zostalam zwyzywana przez niego o innego chlopaka ale mu to wybaczylam. i mysle ze ona to rowzniez zroumie a jak narazie staraj sie z nia spotykac na zasadzie przyjaciela, pokaz jej ze jestes bardzo wyrozumialy na wiele kwestii wtedy zrozumie ze sie zmieniles i moze wam byc jeszcze dobrze. powodzenia!
wiesz teraz ciut coś się poprawiło miedzy nami takie mam wrażenie to pisałem tutaj jakieś 9 postów wyżej jakbys mogła to możesz przeczytać...tzn super może nei bylo ale też nie było najgorzej super własnie było na wakacjach bo wcześniej to było różnie. Ona nie chce żebym z nią był wcześneij tak mówiła i teraz też to podtrzymuje tylko wydaję mi się że chce mi dać szanse ja to tak odbieram choć nie wiem czy dobrze i właśnie chcę wzbudzić w niej zaufanie że jednak dotrzymuje słowa i jak jej teraz pokazać że zależy mi na niej co robic na co sie godzić a na co nie może terazs strzelam głupotami ale nie chce po prostu popełnić żadnego błędu jak wcześniej chce żeby od nowa się we mnie zakochała
najlepiej daj jej czas do przemyslenia. jezeli jej na tobie zalezy to samam to zrozumie i zadzwoni
właśnie że odzywać się odzywa...tylko pytanie do biedrona155 czy Twój chłopak przez te 4 miechy jakoś starał się o Ciebie pisał czy cokolwiek??
a co ja mam powiedziec zakochałam sie w koledze który pierwszy do mnie pobbijał. Mam meza i dwojke dzieci ale nie moge przestac o nim myslec.fajnie było ale to byla tylko zabawa ale nie sadzilam ze mogę tak kochac. juz teraz wiem jak mozna zranic gdy serce sciska goracy bol i wiem co znaczy KOCHAC gdy czlowiek kocha do utraty tchu. probowałam wyrzucic go z głowy wyrwać go z serca ale nie umiem i moze nawet nie chcem. moze czas rozliczy mnie kiedys za te niespelnione sny o nim bo to nie tak mialo byc los zadrwil ze mnie. bede pamietac czas kiedy ta miłosc dodawala mi sil, w moin sercu na zawsze zostanie jego ślad. pamietam jest takie nasze miejsce w parku przy fonntanie w naszym malym miescie w ktorym bywalismy tam mowił słowa ktore gory przenosza ktore krusza skaly wiem nie chcial zlamac mojego serca ale to zrobil. to on skradl mi caly swiat zycia sens oddech i z oczu blask rzucil na mnie czar by stracic w przepasc. jestem uwiklana w uczuc siec chcocbym zaklec znala sto uwolnic sie z tej milosci nie dam rady, on winny jest wszystkich cichcych lez . do mojej wolnosci ma klucz coz pustke w sercu skrywam tak by nie dostrzegl niKT
do zalamanego. milosc boli przeczytaj moja historie. zaloze ze tak samo sie czujesz jak tam napisalam
60 2012-10-16 16:51:05 Ostatnio edytowany przez zalamanyyy (2012-10-16 17:22:52)
współczuję naprawdę....a do męża już nic nie czujesz??z resztą też nie chcę dawać porad czy coś bo sam jestem w kropce i też ciężko mi poradzić coś komuś skoro sam nie wiem zbytnio co u siebie zrobić żeby było dobrze i tego nie spieprzyć;/ jedyne chyba co mogę powiedzieć że jesteś w gorszej sytuacji niż ja...
A odnośnie swojej sprawy jak rozmawiamy ze sobą na gg i przez sms to wysyła minki uśmiecha się itd ja nie wysyłam żadnych minek i chciałem zapytać czy dobrze robię żę nic takiego nie daje....czasem mnie korci żeby się uśmiechnąć czy coś innego wysłać
ma ktoś jeszcze jakieś pomysły??
poradzi ktos coś jeszcze??fajnie byłoby jak ktoś miał podobny albo taki sam problem gdzie dalej jest ze swoją połówką
właśnie że odzywać się odzywa...tylko pytanie do biedrona155 czy Twój chłopak przez te 4 miechy jakoś starał się o Ciebie pisał czy cokolwiek??
wiesz pisał czasem ze nadal kocha ze teksni itd ale wtedy go olewalam pisalam ze to bez sensu zeby dal mi spokoj i nie wracał do tematu.. a pozniej poprostu sama zaczełam dostrzegac ze mi go brakuje..
madziara22 faktycznie masz przerypane. a z mezem jak Ci sie układa? kochasz go?
64 2012-10-16 20:27:58 Ostatnio edytowany przez zalamanyyy (2012-10-16 20:43:38)
biedrona 155 powiedz mi co ja mam zrobić mówi mi że nie chce być w tym związku i że już mnie nie kocha a mi się aż serce kroi jak ta mówi:((((((((((((((( sorki że pytam ale może dałabyś jakiś namiar na siebie nie wiem gg czy coś i pogadalibyśmy wtedy żę tak powiem normalnie o ile to nie problem
wczoraj jak rozmawialiśmy to powiedziała że chce żeby było miedzy nami normalnie a nie że każdy niezadowolony żęby relacja miedzy nami była normalna bez nerwów bo ona nie może tak żyć w nerwach żebym był sobą. Ja jestem sobą można tak to nazwać tylko że nie pokazuję minek i piszę jakos tak oschle. A ona jakby w drugą strone wysyła minki itd to nie wiem czy jej już przeszło czy chce mi pomóc żęby jakoś mnie rozweselić nie wiem...poza tym chciałbym żeby było normalnie tylko jak to zrobić??