2 lata temu byłam z moim chłopakiem kilka miesięcy, jednakże rozstaliśmy się. Od 3 miesięcy znowu jesteśmy razem, widać, że on czuje się dobrze w tym związku, w przeciwieństwie do mnie. Powinno raczej być na odwrót, bo to ja przeważnie nie mam czasu aby się z nim spotkać (nauka, nawał obowiązków
). On często nie jest w stanie zrozumieć mojego braku czasu, ale pomimo tego i tak nie robi awantur. Najgorsze jest to co ja do niego czuję. Moje uczucie do niego jest silne, ale zaczynam sądzić, że nie jest to miłość. Kiedy oświadcza, że mnie kocha, to coraz trudniej jest mi odpowiedzieć tym samym. Zaczynam sądzić, że moje uczucia do niego mają więcej wspólnego z przyzwyczajeniem niż z miłością. Z przyzwyczajeniem, że on jest przy mnie, że codziennie dostanę od niego wiadomość i pytanie "Masz jutro czas?". Na prawdę jest kochany, miły i opiekuńczy, więc chce być wobec niego fair. Chce, aby był szczęśliwy, ale sama również chcę być szczęśliwa.
I właśnie w ten sposób w mojej głowie rodzi się pytanie " Nie lepiej to zakończyć?". Uważam, że tak będzie najlepiej, bo jak mam być z kimś kogo nie kocham? Przecież to w końcu zacznie ranić obydwie strony.
Bardzo proszę o Wasze opinie na ten temat i z góry dziękuję za rady ![]()
1 2012-10-09 14:19:25 Ostatnio edytowany przez Grace03 (2012-10-09 14:21:33)
Podobne tematy
Niedawno czytalam topik dziewczyny ,ktorej sie wydawalo ze juz nie kocha swojego chlopaka.Odeszla od niego krotko przed zaplanowanym slubem.Zranila go strasznie.Po jakims czasie zrozumiala ze jednak go kochala i kocha.Chciala do niego wrocic ale chlopak juz nie chcial o tym slyszec.Desperacko probowala roznych metod ktore niestety nic nie dawaly.Wiec jeszcze raz sie zastanow ,co do swojego chlopaka tak naprawde czujesz,bo skoro do niego wrocilas po 2 latach to jednak musisz cos do niego czuc.Chociaz roznie to bywa.Nieraz wyobrazamy sobie i tesknimy do czegos co tak naprawde nie istnieje i potem w konfrontacji z rzeczywistoscia doznajemy zawodu.Daj sobie jeszcze troche czasu na przemyslenia,przyjrzyj sie dobrze waszym relacjom i wtedy jak juz bedziesz naprawde pewna ,podejmij decyzje.Zawsze zdazysz zerwac.Nie ran niepotrzebnie drugiej osoby bo potem odkrecic to bedzie ciezko.Zycze powodzenia.
Tak jak mówisz, porządnie to jeszcze przemyślę i zobaczymy co wyjdzie ![]()
Dziękuję bardzo za dobrą radę ![]()
Tylko Ty jestes w stanie rozpoznać swoje uczucia i odpowiedzieć sobie na pytanie o miłość.
Ciesze sie,jestes rozsadna dziewczyna sadzac po twoich wypowiedziach ,wiec wierze ze Twoja decyzja bedzie trafna.Do szczescia wszyscy mamy prawo i Ty tez masz prawo o nie zawalczyc.Ale nic na sile .Pospiech niczemu dobremu nie sluzy ,jeszcze raz powodzenia i dobrego wyboru,obojetnie jaki on bedzie,Ci zycze.
Wiesz co Twoja historia jest łudząco podobna do mojej.. Tylko, że my się nie rozstaliśmy na tak długi czas.
Wyjechaliśmy za granicę, zaczęły się kłótnie, wypominanie.. Z dnia na dzień przestawało mi zależeć. Wróciłam wcześniej od niego do Polski.. Po czym odeszłam, bo stwierdziłam, że go nie kocham, że lepiej odejść, a nie ranić.. Po czym on wrócił, byłam pewna tego co czuję do czasu, kiedy usiadł koło mnie u mnie w domu.. Wtedy zaczęły się wątpliwości.
Po czym stwierdziłam, że jednak coś czuję do niego, wróciliśmy do siebie, i wiem, że go kocham, uświadomiłam to sobie. Wiadomo, że pojawiają się wątpliwości, ale czasem i szybko mijają.
Więc naprawdę zastanów się nad tym, ja byłam pewna, ale w porę się ocuciłam. Mógł już nie wrócić, a jednak pozwolił mi na powrót. Zraniłam go tym strasznie, do teraz żałuję tego, ale czasu nie cofnę.
Moje wątpliwości pojawiły się po 6-ciu miesiącach, potem notorycznie się powtarzały.. Ale ważne, że jest dobrze. Mam nadzieję, że Ty szybciej ode mnie sobie uświadomisz to wszystko. Trzymam kciuki za dobrze podjętą decyzję!