Witam,
Mam 23 lata i jestem tutaj nowa. Zaciekawiło mnie kilka tematów więc postanowiłam się zalogować i również opisać " mój problem".
Jestem od ponad sześciu lat w związku ze wspaniałym chłopakiem jednak ma on pewną wadę: lubi sobie wypić. Często się o to kłócimy. On uważa, że to mój problem bo tego nie akceptuje. Ja rozumiem że można sobie wypić jak jest impreza czy tam w dwa dni w tygodniu dwa czy trzy piwa. Mówiłam mu to ale on mówi że coś mu się od życia należy. Zawsze się wkurza jak rozmowa wchodzi na temat picia.
On nie pije chyba tylko wtedy jak do mnie przyjeżdża( mieszkamy 35km od siebie) czyli dwa dni w tygodniu. Przeważnie pije piwo ale wódka czy nalewka też się zdarza. Twierdzi że piwo to nie alkohol i że nic mi nie robi jak sobie wypije kilka piw. Dla niego to chyba jest powód do dumy jak dużo wypije i może się pochwalić jaką to ma mocną głowę. Nie lubię go w takim "podpitym" stanie. Nie to że jest agresywny ale jest taki... napastliwy? Nie potrafi zrozumieć że nie chcę się z nim kochać wtedy. A jak nie dostanie tego czego chce to się odwraca obrażony.
Doszło nawet do tego że ukrywał przede mną ile naprawdę wypił ( mi powiedział że dwa piwa) jednak jego bratowa go wydała i opowiedziała w jakim stanie wrócił do domu i okazało się że pił jeszcze wódkę.
Kiedyś poprosiłam go żeby nie pił alkoholu przez dwa tygodnie ( na dłużej absolutnie nie ). Po długich namowach typu " zrób to dla mnie" zgodził się. Przez ten czas nie wychodził praktycznie z domu żeby koledzy go nie widzieli. I tak w ostatni dzień poszedł na piwo. Wydaje mi się , że gdyby nie jego koledzy to nie piłby tyle. No bo z kolegą się nie napije? Praktycznie co piątek się z nimi spotyka. Wtedy nawet telefonu nie odbiera ode mnie mimo ze wiem że ma go przy sobie.
Ostatnio spędziliśmy tydzień na morzem. Jego średnia wtedy to 6-7 piw dziennie. Nic się nie odezwałam, że za dużo czy coś. W końcu urlop to można sobie pozwolić na więcej. Myślałam że jak wrócimy to trochę przystopuje....
Nie wiem już co mam o tym myśleć. Może to ze mną jest coś nie tak? Za dużo wymagam?? Nie chce żeby moje życie z nim tak wyglądało...