Jesteśmy razem trzy lata, zaręczyliśmy się ale ja nie wiem czy z nim być. To on rozpoczął tą znajomość, on się starał. Przez pierwszy rok było super żadnych kłótni naprawdę nie rozumiałam wtedy jak można się kłócić, byłam taka pewna, że świata poza mną nie widzi. Na pewno kochał mnie bardziej niż jego ale po roku zobaczyłam trzymane przez niego zdjęcia z byłą i wszystko prysło, zaufanie cała pewność. Przestałam wierzyć, że mnie kocha, że ją przestał kochać, zaczęły się kłótnie i mnóstwo problemów. Teraz on chce być ze mną brać ślub a ja ciągle myślę, że jestem od niej gorsza, że on już się wybawił a ja tracę najlepsze młodzieńcze lata, że będę żałować, że nie bawię się z innymi a on już to wszystko miał w końcu jest 7 la starszy.
Podobne tematy
..że będziesz żałować, że nie wybawisz się- tak to może wrócić do Ciebie po latach jak bumerang.
Ale..co mają do rzeczy zdjęcia byłej? Ja mam album byłych "miłosci", mój mąż też ma zdjęcia swojej byłej i nikt wojny o to nie robi, bo i po co?
Po prostu nie mogę znieść, że on z nią był, sypiał, ja to robiłam tylko z nim.
Zgodzę się z Catwoman, nikt nie robi wojen o zdjęcia byłej. Rozmawiałaś z nim na temat tych zdjęć?mówił Ci po co je ma?bo jeśli jedynie z jakiegoś sentymentu, to nie ma co się przejmować, zdjęcia to tylko zdjęcia, nie spotyka się z nią, nie kontaktuje, zależy mu na Tobie, chce wziąć ślub, więc myślę, że jemu zależy tylko i wyłącznie na Tobie i Ciebie kocha a nie tamtą.
Po prostu nie mogę znieść, że on z nią był, sypiał, ja to robiłam tylko z nim.
Ale to z Tobą chce się ożenić.
To co napisałaś świadczy tylko o tym, że nie dojrzałaś jeszcze do poważniejszej relacji, to typowy przykład niedojrzałości. Warto poczekać ![]()
Powiedział, że po prostu leżały jak by wiedział, że tak zareaguje to by je dawno wyrzucił i też tak zrobił już nic po niej nie ma
powtórzę: jesteś niedojrzała
I proszę, nie wychodź na razie za mąż .
Poradźcie co mam zrobić, nie chce się rozstać ale czy ten związek ma sens? Może za jakiś czas dojrzeje do tego?
Po prostu nie mogę znieść, że on z nią był, sypiał, ja to robiłam tylko z nim.
rozumiem Cię, ale nie ma co się zadręczać przeszłością, było, minęło, teraz ma Ciebie i z Tobą sypia, z Tobą mu dobrze, pragnie Ciebie, myśl o przyszłości, buduj swój związek i miłość, bo takie rozpamiętywanie tego co było kiedyś może zniszczyć Wasz związek.
Podam Ci przykład z filmu "Niemoralna propozycja", może widziałaś,może nie, oto krótki opis filmu: Diana (Demi Moore) i David (Woody Harrelson) są bardzo szczęśliwym i młodym małżeństwem. Jednak mają pewien problem, brakuje im pieniędzy i grozi im eksmisja. Dlatego też postanawiają jechać do Las Vegas i wygrać trochę pieniędzy. Jednak Diana wpada w oko pewnemu miliarderowi (Robert Redford), który składa jej niemoralną propozycję, ma z nim spędzić jedną noc. Diana jest w potrzasku. Z jednej strony chce zasilić budżet, ale nie chce zdradzać Davida i choć jej mąż mówi, że się zgadza to ona nie chce tego, ale w końcu zgadzają się obydwoje na taki krok, i Diana idzie do łóżka z tym miliarderem. Po całej akcji mąż nie daje Dianie spokoju, chce wiedzieć co między nią a tym miliarderem zaszło, nie potrafi się pogodzić z sytuacją, że inny mężczyzna ją miał i ich małżeństwo się rozpadło, a mogli powiedzieć sobie, że razem podjęli taką decyzję, co było to było,idziemy do przodu.
nie warto się gryźć tym co było kiedyś.
Powiedział, że po prostu leżały jak by wiedział, że tak zareaguje to by je dawno wyrzucił i też tak zrobił już nic po niej nie ma
no właśnie leżały sobie tak po prostu, więc nie ma co się zamęczać, związek ma jak najbardziej sens, ale w chwili kiedy przestaniesz się gryźć tą całą sprawą, jest z Tobą, kocha Ciebie i Ciebie pragnie, było minęło.
Poradźcie co mam zrobić, nie chce się rozstać ale czy ten związek ma sens? Może za jakiś czas dojrzeje do tego?
Może! to nie jest NIC a NIC złego, że człowiek do czegoś jest niedojrzały, to naturalne! Po prostu trzeba ten fakt zaakceptować, wsłuchiwać się częściej w siebie, rozmawiać z mądrzejszymi ludźmi ale pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć. Ważne by znac swój czas, swoje mozliwosci, by nie tworzyć niczego sztucznego.
Zwłaszcza jak w tym przypadku... możecie unieszczęśliwić siebie nawzajem kto wie, czy bardziej nie Ty jego. Małżeństwo to poważna sprawa, nie ma tu miejsca na zazdrość o zdjęcia byłej czy tym bardziej wcześniejszy związek/ seks z inną kobietą.
Poradźcie co mam zrobić, nie chce się rozstać ale czy ten związek ma sens? Może za jakiś czas dojrzeje do tego?
Czy ten związek ma sens zależy tylko od Ciebie. Twój Ukochany myśli o Tobie poważnie i wiąże z Tobą przyszłość. Jednak jeżeli czujesz że nie dasz rady to możecie się wstrzymać na jakiś czas, a wtedy możesz go poprosić by się "wyszaleć" i razem z nim czy z koleżankami przeżywać różne chwile.
Znam przykład kobiety (znajoma mojej Mamy) która młodo wyszła za mąż (19 lat) i zaraz miała pierwsze dziecko, rok później drugie. A po 11 latach trzecie i stwierdziła że się nie wyszalała i w wieku ponad 30 lat mając malutkie dziecko zaczęła szaleć po dyskotekach i podrywać innych mężczyzn "bo się nie wyszalała". Starsze córki zajmowały się najmłodszym dzieckiem (wtedy rocznym) a ona latała jak szalona... :-/
Przestała dopiero jak przez internet umówiła się z facetem, którym okazał się jej sąsiad i o wszystkim dowiedział się mąż i postawił jej ultimatum...
To "wyszalenie się" jest głównym acz nienazwanym często problemem w związkach małżeńskich. Kiedy człowiek faktycznie "nie wyszalał się" co oznacza już nie tylko latanie po dyskotekach ale przede wszystkim spróbowanie seksu z kimś innym, wróci do niego jak bumerang. w życiu codziennym, przyszarawym gdy wszelkie szanse na emocje, uniesienia, towarzyszące nowemu związkowi, mamy za sobą, bo w końcu zdecydowaliśmy się na jedną osobę do końca życia i dzień po dniu,
można odczuwać narastającą frustrację. I cóż... rozwód. Niemało rozwodów jest z tego powodu, bo to niewyszalenie się prowadzi najprostszą drogą do zdrady, a zdrada do rozwodu.
Witaj.
Mam wrażenie, że nie bardzo wiesz, czego chcesz, może najpierw zastanów się nad tym?
Co do reszty, to tylko zdjęcia, niepotrzebnie panikujesz.
Pozdrawiam.
Również uważam, że nie dojrzałaś jeszcze do tego związku. Powinnaś poczekać, zastanowić się czy aby na pewno chcesz wychodzić za mąż za tego właśnie mężczyznę, czy to ten jedyny? Bo jeśli masz wątpliwości, to czarno widzę wasze małżeństwo. A co do zdjęć to nie wiem o co ta afera - ja sama przechowuję zdjęcia mojego byłego, mimo, że ostatni kontakt z nim miałam 9 lat temu i już dawno o nim zapomniałam.
Dojrzali i pewni swoich uczuć (również wzajemnych) ludzie wiedzą, że partner/ka już wcześniej z kimś była (bo zwykle tak jest), kogoś kochała, z kimś się kochała- nie mozna winić nikogo za jego przeszłość i uzurpować sobie prawa do mysli, czy uczuć partnera bo on nie jest kimś, kto zyje przez nas i dla nas ale kimś kogo SPOTKALIŚMY na pewnym etapie swojego życia i kto ZDECYDOWAŁ że chce dzielić swój czas, świat właśnie z nami. Dzielic ale nie oddawać na wyłaczność.
Jak słyszę takie teksty pod tytułem "nie wyszalałam się" to mi się nóż w kieszeni otwiera. Moja była narzeczona (niemal 7 lat związku) też taką fazę złapała (za podszeptami "koleżanek") i przez dwa ostatnie lata związku robiła niemal wszystko, abym to ja się z nią rozstał. I w końcu to zrobiłem.
A kazał ktoś być przez tyle lat w związku? Kazał ktoś przyjmować oświadczyny? NIE. Nikt nie kazał. A motywację partnera i oczekiwania co do związku widać zawsze jak na dłoni. Może nie w kilku pierwszych miesiącach, ale po roku-dwóch już tak. Więc po co? Jak przychodzi wizja ślubu to nagle zaczyna w kroku swędzieć? A potem płacz i zgrzytanie zębów. I albo żale do całego rodu męskiego, albo do tego konkretnego faceta...co też przerabiałem.
yoghurt007 ale widzisz; człowiek chce zjeść ciastko i je nadal mieć ![]()
To wszystko co czujesz wydaje mi się naturalne. Nienaturalne wydaje mi się właśnie to, że jakby chcesz się zmusić do tego co dobre i moralne [wg reszty]...
To wszystko co czujesz wydaje mi się naturalne. Nienaturalne wydaje mi się właśnie to, że jakby chcesz się zmusić do tego co dobre i moralne [wg reszty]...
Tzn. wyjaśnij ![]()
Catwoman - coś dzisiaj jestem w wyjątkowo bojowym nastroju. Jeden z drugim trafi na taką jak autorka, albo na niezdecydowaną co wodzi faceta za nos tygodniami, miesiącami czy całymi latami, a potem wielkie zdziwienie, że "faceci to świnie traktujący kobiety przedmiotowo". I trudno się dziwić....
Ja z kolei odkąd zakończyłem swój związek to trafiam na same zajęte kobiety (z jednym wyjątkiem), które nader chętnie zdradzają swoich facetów.
Jak nie urok to sraczka....kurde jego mać....
yoghurt007 to może dziś nie siedź na wątkach takich ja ten ![]()
No bo co, tutaj problemem tak na prawdę nie jest zazdrość o tamtą partnerkę, tylko o to 'wyszalenie' się. Ja to akurat doskonale rozumiem ....... ; )
No a moralne/dobre co do męża wydaje się wziąć ten ślub, ale co potem?
Poza tym... ja nie wiem no ale... kochasz go?...
No bo co, tutaj problemem tak na prawdę nie jest zazdrość o tamtą partnerkę, tylko o to 'wyszalenie' się. Ja to akurat doskonale rozumiem ....... ; )
No a moralne/dobre co do męża wydaje się wziąć ten ślub, ale co potem?
Poza tym... ja nie wiem no ale... kochasz go?...
A to ja też rozumiem. Oraz to, że na wyszalenie się ma ochotę osoba , która za bardzo do związku takiego na całe życie, na dobre i złe i do grobowej deski, nie dojrzała.
No a moralne/dobre co do męża wydaje się wziąć ten ślub, ale co potem?
Nie - to nie jest moralne, ani dobre. Moralne i dobre to będzie być szczerym i się rozstać, a nie trwać, deklarować miłość i zwodzić oraz oszukiwać.
moim zdaniem poczekaj jeszcze ze ślubem,możesz zawsze być ze swoim mężczyzną i jeszcze przekonać się do niego, upewnić czy to ten i wtedy się ożenić, a wyszaleć możesz się mając chłopaka,oczywiście mówię tutaj o szaleństwie typu imprezy, a nie jakieś inne związki, moim zdaniem takie szalenie jest bezsensu, po co związywać się z kimś na chwilę, potem tylko zostają rany, ale może ja jestem zbyt staroświecka...
Strzyga napisał/a:No a moralne/dobre co do męża wydaje się wziąć ten ślub, ale co potem?
Nie - to nie jest moralne, ani dobre. Moralne i dobre to będzie być szczerym i się rozstać, a nie trwać, deklarować miłość i zwodzić oraz oszukiwać.
Też tak uważam. Ale 'wydaje się'.
Na pewno najgorszym krokiem jakim tu można uczynić jest brać slub.
29 2012-09-21 10:48:20 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2012-09-21 11:08:20)
Nie wiem co tak naprawdę bardziej Cie boli, to ,że Ty się nie wyszalałaś, czy to ,że on miał już dziewczynę?
Ja nie mam zdjęć mojego byłego bo to było takie krótkie "nie wiadomo co" ( a raczej wiadomo - dostał co chciał i tyle go widziałam - dupek) ale mój mąż ma ślubne zdjęcie ze swoją byłą i trzymamy je we wspólnym albumie.
Zdjęcie jest urocze: on taka mała chudzina w krótkich spodenkach z nogami jak patyki, a ona o głowę wyższa dwa razy grubsza z buźką prosiaczka w białej sukience i welonku na głowie. A i miała w rączce bukiecik... On miał jakieś 6 lat a ona 4... Mój mówi, że nie pamięta kto im ślubu udzielał. Związek "skonsumowali" jakies dwanaście lat póżniej.
A tak poważniej mój ma konto na NK i ma ją w swoich znajomych. Nie pisze z nią, ale czasem zdjęcia obejrzy, ja zresztą też (już nie wygląda jak prosiaczek
).
Nie jest to dla mnie problem w tej chwili choć wcześniej coś mnie tam piknęło jak ją widziałam, a widziałam często bo mieszkała po sąsiedzku. Czasem coś tam do męża powiedziałam ale w sumie bez żadnych wielkich wyrzutów cos w rodzaju "i co tak patrzysz?" jak akurat szła.
Przeszło mi zupełnie jak któregoś dnia szła z nogą w gipsie, a mój mówi do mnie : no co ty, nogę jej złamałaś??? Tak mnie tym rozbawił
, że mi od tej pory wisiało czy ona tam chodzi czy nie.
Twój partner zareagował w sumie bardzo dobrze, zdjęcia wyrzucił ( a nie musiał ) nie wiem o co się czepiasz.
Zostaw przeszłość w spokoju.
Gdyby mi mój mąż kazał wyrzucić zdjęcia byłego ( a mam ich kilku i wszystkie są we wspólnym albumie ) to poważnie bym się zastanowiła nad tym, co jest z jego psychiką nie tak.
Catwoman ma racje, to część wcześniejszego życia nie można wymagać od kogoś, żeby sobie zrobił dziurę w mózgu i zapomniał, może jeszcze na ulicy udawał, że dziewczyny nie zna.
32 2012-09-21 11:04:47 Ostatnio edytowany przez Strzyga (2012-09-21 11:06:31)
No jak wyrzuca to pokazuje że na prawdę mu zależy.
Ja jak bylam zakochana, zauroczona to zawsze sie porownywałam do byłych dziewczyn swoich facetów. Np. teraz jak jestem z obecnym, to juz sie nie porownuje, bo wiem przeciez, ze skoro im nie wyszlo to nie zalezalo im na sobie.
Gorzej, ze ona ciagle mu pisze glupie posty na fb. No ale, to ona, a nie on ; )
Ale przeciez, autorce mi sie wydaje, chodzi o 'wyszalenie sie'... ta zdrada to pretekst... tutaj chodzi wlasnie o to wyszalenie sie...
Ale przeciez, autorce mi sie wydaje, chodzi o 'wyszalenie sie'... ta zdrada to pretekst... tutaj chodzi wlasnie o to wyszalenie sie...
Mozesz mieć rację. Znam taką sytuację ![]()
No, ja też znam... Ja tak np. mam...
Trzeba się zdecydować co jest ważniejsze dla nas. Czy wyszalenie, czy może ta osoba i miłość do niej.
No, ja też znam... Ja tak np. mam...
Trzeba się zdecydować co jest ważniejsze dla nas. Czy wyszalenie, czy może ta osoba i miłość do niej.
To Ty chcesz się wyszaleć czy on?
Jaka zdrada?
No jak to jaka??? To straszne zdjęcie! ![]()
Catwoman, ja. Ale to nieistotne. To jakieś moje złudzenia tak na prawdę. Fenyloetyloamina namieszała mi w głowie w ostatnie lato i teraz nie potrafię powrócić do dawnej siebie ; p
Catwoman, ja. Ale to nieistotne. To jakieś moje złudzenia tak na prawdę. Fenyloetyloamina namieszała mi w głowie w ostatnie lato i teraz nie potrafię powrócić do dawnej siebie ; p
Nie wiem czy jest szansa i sens powrotu do dawnej siebie- zmieniamy się ![]()
ps.Strzyga ile masz lat
20. Jest, jest. Mam tak cyklicznie co kilka miesięcy. Od uśpienia po szaleństwa.
Widać to u mnie po ubiorze np.
ech w Twoim wieku przeżywałam to samo:) I wspominam to jako wielką walkę z samą sobą ![]()
Witam.Mój chłopak zostawił mnie przez swoją matkę.Byliśmy razem prawie rok,wszystko było dobrze,mówił że mnie kocha,nie wyobraża sobie życia beze mnie,jestem najważniejszą kobietą w jego życiu itd.Jego matka mimo,że prawie w ogóle mnie nie znała oskarżała mnie o wszystko,że marnuję mu życie,nie jestem odpowiednią dziewczyną dla niego,że chętnie się mnie pozbędzie...Kilka dni temu on opowiadał mi,że ona mówi mu,że nie jestem nic warta,ciągle mnie poniżała,więc postanowiłam do niej grzecznie napisać,że po prostu nie życzę sobie takiego traktowania,to ona wtedy znowu kolejny raz zaczęła mnie poniżać,przyznam szczerze że nie wytrzymałam i dałam się jej sprowokować i powiedziałam jej o kilka słów za dużo...Mój były stwierdził,że on nie pozwoli,żebym tak traktowała jego matkę mimo tego że ona okropnie go traktowała,tak jakby był nikim...Obraził się,powiedział że nie wyobraża sobie dalszego życia ze mną mimo tego że bardzo mnie kocha...Nie rozumiem jego zachowania kompletnie,pozwala mnie obrażać i poniżać swojej rodzinie,a ja jego zdaniem nawet nie mogę się bronić...To jest dla mnie chore,że podobno mnie kocha,a tak daje mnie traktować...Nie wiem co mam teraz zrobić,ciężko mi jest,on odszedł,a ja nie wiem co dalej...Nie wiem,czy kiedykolwiek wróci do mnie...Co byście zrobiły na moim miejscu?Dały sobie z nim i z jego matką spokój,czy walczyły o to dalej?
selena217 wygląda na to, że twój chłopak jest w jakiś sposób od matki uzalezniony psychicznie; chroni ją mimo, że ona go źle traktuje . Warto zastanowić sie, czy chciałoby się mieć i takiego faceta, który stawia matkę wyżej ,i TAKĄ TEŚCIOWĄ- wierz mi, niemało związków rozpada się właśnie przez teściową, więc może lepiej że teraz niż się za jakiś cxas rozwodzic.
Dzięki Catwoman:) Ja to wszystko wiem i też to sobie tak tłumacze,że lepiej teraz niż później,ale kurde kocham go i wiesz...Nie wiem,czy jeszcze kiedykolwiek on się do mnie odezwie
Wiem, że go kochasz i potrafie sobie to wszystko wyobrazić, miałam podobną sytuację, ale dziś cieszę się, że sie rozstaliśmy- byliśmy z innych światów choć wydawało się nam, a później już tylko mnie, że jednak z identycznego ![]()
Wiem też, że związek w którym ludzie ze sobą mieszkają, są ze sobą na codzien, żywią nadzieję, że będą ze sobą szczęśliwi i tak ma dość już własnych pokus, problemów i przeszkód- jeśli ma się partnera, który nie gra w tej samej drużynie, to może to być koszmar.
A myślisz,że on się jeszcze kiedykolwiek do mnie odezwie?Czy raczej obraził się na amen?
A może zamiast czekać, ty się odezwij do niego. Nie z przepraszaniem, ale żeby wyjaśnić sytuację , a może trochę go "otrzeźwić".
Ale,już do niego pisałam i przepraszałam go za to i tłumaczyłam mu tą sytuację i nawet mówiłam mu,żeby sam nie dał się tak matce traktować,ale on mi nic nie odpisuje...Boję się,że już nigdy się do mnie nie odezwie:(
Jeśli się nie odezwie, trudno. Ale uważam jednak że najlepiej wziąć sprawy w swoje ręce i po prostu odezwać się i zapytać "Czy mam rozumieć, że nie jesteśmy już razem?" .
Zadnego cierpiętnictwa.
On mi wczoraj napisał,że bardzo mnie kocha,ale odchodzi...Czyli nie jesteśmy już razem.A ja do niego wysłałam kilkanaście sms,a on nic...
Sorry, ale nie rozumiem Twojego chłopaka : |
Jak kocha to wychodzi na to, że prędzej czy później będzie chciał wrócić, bo zatęskni. Ciekawe, czy Ty wtedy nie będziesz miała zbyt wiele żalu. Totalnie nie rozumiem. Takie problemy trzeba rozwiązywać póki gorące, a nie iść na łatwiznę - kocham cię, ale ... nie. Jak kocha to się starajcie o siebie. Jak kochacie.
52 2012-09-21 14:40:09 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-09-21 14:42:11)
Czyli przekaz jest jasny: to koniec.
Strzyga tylko starać się muszą dwie strony. No i trzeba wiedzieć kiedy odpuścić. Nie ma sensu związek na siłę- to znaczy, że to nie jest to.
Nie wiem,czy mam nadal robić z siebie idiotkę i pisać do niego,jak on mi w ogóle nie odpisuje...
Rozstawaliśmy się wcześniej kilka razy,raz z mojej strony,a raz z jego...Też mi tak pisał,ze to już ostatecznie koniec,a potem znowu się odzywał i przepraszał...
Nie wiem,czy mam nadal robić z siebie idiotkę i pisać do niego,jak on mi w ogóle nie odpisuje...
Nie robiłabym z siebie idiotki, bo chłopak jasno Ci napisał, że nie chce z Tobą być.
A przekaz" Kocham cię, ale nie chcę z tobą już być" znaczy że sama miłośc nie wystarczy.
Wiem:(
Rozstawaliśmy się wcześniej kilka razy,raz z mojej strony,a raz z jego...Też mi tak pisał,ze to już ostatecznie koniec,a potem znowu się odzywał i przepraszał...
Tylko czy taki związek ma sens? Gdy ludzie właściwie na siłę coś znów wskrzeszają by ponownie się zranić ?I warto się zastanowić, jaką przyszłość ma ten związek. Jako zgodnego małżeństwa to ja tego jakoś...nie widze..
Powiem Ci Catwoman, że jak nie raz chciałam się z nim rozstać i już byłam naprawdę do tego zmotywowana, to on mi pisał, że jak go zostawię to się zabiję, że on tego nie wytrzyma itd.
Nie wiem,czy mam nadal robić z siebie idiotkę i pisać do niego,jak on mi w ogóle nie odpisuje...
witaj,
zgadzam się z Catowoman, że Twój partner jest uzależniony od matki,przydałaby mu się psychoterapia, dzięki której uzależnił by się od matki, jak widać ona ma na niego bardzo duży wpływ,a on ma prawo wybrać sobie taką kobietę jaka mu pasuje, i matka nie ma tu nic do gadania,moim zdaniem nie powinnaś do niego pisać,niech sobie przemyśli całą sytuację, i czekaj,aż się odezwie, jak sama do niego piszesz to pokazujesz mu tak trochę, że jesteś winna tej całej sytuacji.
Powiem Ci Catwoman,że jak nie raz chciałam się z nim rozstać i już byłam naprawdę do tego zmotywowana,to on mi pisał,że jak go zostawię to się zabiję,że on tego nie wytrzyma itd.
To szantaż emocjonalny. Zabije się? I co z tego? To nie będzie żył.
Wybacz brutalność, ale na coś takiego ABSOLUTNIE nie powinnaś przystawać. Chłopak jest zagubiony i to nie Ty jesteś powodem, skoro chciał być z Tobą, żeby znaleźć w kimś oparcie, gdy inne sfery jego życia (rodzina?) dają mu popalić.
Dziękuje Martusia88:) Pytanie tylko,czy on się kiedykolwiek jeszcze odezwie?
Ale czemu Ci tak na tym zależy?
Sugerujesz Catwoman, że on mnie nie kocha, tylko był ze mną, żeby mieć w kimś oparcie?
Zależy mi,bo go ciągle kocham...niestety
Sugerujesz Catwoman, że on mnie nie kocha, tylko był ze mną, żeby mieć w kimś oparcie?
Tak, to sugeruję. Człowiek potrafi być z innym człowiekiem z powodów tak przerażających że nawet sobie tego nie wyobrażasz, a dość powszechnym jest związek dla podbudowania własnego ego, dla znalezienia "schronienia" przed tym złym światem "zewnętrznym", oraz by kogoś : móc kontrolować, sterować nim, wysługiwać się kimś.
Czy Twój chłopak Cię kochał/ kocha-tego nie wiem, ale wiem jak wygląda w miarę dojrzała miłość: partner wie już, że jego rodzina (matka, ojciec) mimo iż bardzo ich kocha, muszą być sprawą drugorzędną, bo teraz tworzy włąsne życie osobiste.
Zależnośc od rodzica, najczęściej matki to nie taka rzadko spotykana sprawa, ja znam co najmniej kilka lub kilkanaście osób w moim wieku i starszych, którzy są mentalnie zależni od matki i przez co rozpadły się ich związki.