Pytanie to nurtuje mnie od pewnego czasu. Uważam, że mam depresję. Są dni, kiedy leże w łóżku i nie ruszam się z domu, leżę wylewam morze łez i użalam się nad sobą. Ale są i takie dni, że czuję się silna, wierzę w siebie i w to, że wszystko się ułoży, a życie jest na prawdę piękne. Na początku myślałam, że to takie wahania nastrojów związane z dojrzewaniem, ale jak długo można dojrzewać
zaczęłam się zastanawiać czy może powinnam sięgną po pomoc specjalisty? ale tak wizyta wydaje mi się bez sensu, bo przecież "dobre rady" i wskazówki jakich może udzielić mi psycholog, sama znam. Naczytałam się mnóstwo o tym. Wsparcie mam też w przyjaciołach i rodzinie, z którymi zawsze mogę porozmawiać. Bo co jakiś obcy człowiek, który tak na prawdę ma swoje własne problemy a takie pomaganie innym to jego praca, może mi pomóc. OK, na pewno rozmową może jakoś wesprzeć pocieszyć, nakierować na odpowiednie działania, ale co po wizycie? Mam koleżankę, która już od paru lat chodzi do psychologa. Mówi, że właśnie te wizyty pomagają jej doraźnie, kiedy siedzi w gabinecie czuje się lepiej. Ale już parę godzin trudno jej jest zastosować się do zaleceń psychologa. A co Wy o tym myślicie. Warto iść ? czy to tylko strata czasu i pieniędzy?
Podobne tematy
Psycholog nie jest cudotwórcą, nie jest też lekarzem, do którego pójdziesz po magiczne tabletki, które sprawią, że z dnia na dzień Twoje życie ulegnie zmianie o 180 stopni. To banał nad banały, ale napiszę to: żeby psycholog mógł Ci pomóc, musisz być otwarta na tę pomoc i gotowa do pracy nad sobą. Psycholog nie zmieni Cię, nie da recepty na szczęście, ale też wizyta u niego nie będzie wyglądać jak pogaduchy z koleżanką, która poklepie Cię po ramieniu i powie "nie martw się, będzie dobrze" (a jeśli będzie tak wyglądać, to szybko zmień psychologa). Psycholog jest osobą, która ma Ci pokazać, jak możesz nad sobą popracować, by żyło Ci się lepiej. A pracować oczywiście musisz sama, we własnym czasie - nie dziwne więc, że Twoja koleżanka czuje się lepiej tylko w gabinecie, skoro potem nie stosuje się do zaleceń psychologa.
Witaj,
zgadzam się z Anemonne, psycholog nie będzie Cię klepał po ramieniu i Cię pocieszał, dodam tylko to, że rozmowy z psychologiem pomogą Ci poznać siebie, poznać także przyczynę Twoich problemów, byś była świadoma tego, co jest nie tak i mogła się zmieniać, jeśli czujesz, że potrzebna jest Ci pomoc to nie zwlekaj, bo Twój stan może się pogorszyć.
Myślę, że warto iść.
Sama kiedyś byłam, kilka rozmów zmieniło nieco moje życie.
Może zacznij od zwykłego lekarza rodzinnego. Licho wie, czy nie masz jakiś spraw hormonalnych. To każdego potrafi rozwalić. Sprawdź czy na 100% nic nie masz i potem ewentualnie do psychologa. Chociaż może i nie zaszkodzi od razu.
Też mam wahania nastroju,bardzo podobne do Twoich. Ale radze sobie z tym sama. U mnie jest to związane z cyklem miesiączkowym. Zawsze po okresie mam gorsze dni(wiem że zwykle przed) ale u mnie zawsze po. Jeśli nie radzisz sobie z tym idz do psychologa lub psychiatry. Psychiatra może wypisac silniejsze leki na uspokojenie, jeśli masz taka potrzebę. Te ziołowe leki nic nie dają(wiem z autopsji). pozdrawiam i trzymaj się cieplutko!
Zależy na jakiego psychologa trafisz. Z własnego doświadczenia stwierdzam, że warto. Możesz się wygadać, liczyć na wsparcie i zrozumienie. Często miałam wahania nastroju, ale gdy dopadła mnie silna depresja trwająca 2 lata, postanowiłam poszukać wsparcia, potrzebowałam pomocy, wszystko mnie przerastało i nie radziłam sobie sama ze sobą. Z poczucia słabości dążyłam do samozniszczenia. Długo trwała terapia, ale było warto. Obecnie jestem zupełnie innym człowiekiem niż 2 lata temu. Bez porównania. Wiadomo, każdy ma gorsze dni, ja również, ale już mnie to nie zabija. Podchodzę do wszystkiego z dystansem. Jednak sam psycholog Ci nie pomoże, musisz wkładać coś od siebie i przede wszystkim nie poddawać się.