netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Niemoc, potworna niemoc.

11 odpowiedzi3 128 wyświetleńzałożony przez Hooolaaa, 12.09.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Niemoc, potworna niemoc.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 12 ]

1

Temat: Niemoc, potworna niemoc.

Witam wszystkich.
Nazywam sie Paula i na samym pocztaku dodam, ze sama nie wierze w to co robie piszac tutaj, gdyz nigdy nie dzielilam sie swoimi problemami.. lecz cos mnie podkusilo, zapewne atmosfera tutaj:) Odrazu powiem, ze napisze dluugi post.

Jestem w zwiazku od 4,5 roku. Milosc od pierwszego wejrzenia, filmowa relacja. Moj mezczyzna cieply, kochajacy, wspierajacy. Wszystko zaczelo sie sypac po ok 2 latach. Rozterki mojego partnera na temat zycia, jego monotonii, poczucie beznadziejnosci -cios dla kobiety. Wiec wspieralam, rozmawialam, pomagalam. Lecz nie pomagalo. Rzadko kiedy dalo sie rozmawiac. Zamyka sie w sobie i milczy godzinami. Po dwoch latach nagle, z dnia na dzien koniec kontaktu. Na sile sie z nim spotkalam, uslyszalam ,,wypalilo sie''. Moje zycie spadlo na najnizszy level. Zalamalam sie. Zabolalo to, ze niby z dnia na dzien przestal kochac. Trwalo to pol roku. Nagle sie odezwal. Jak sie wszyscy domyslaja na kolanach. ,,Bylem glupi'',,wybacz mi'',,Jestes miloscia mojego zycia, pogubilem sie'',,daj mi szanse''. I dalam. Wielki powrot i lzy ze szczescia kiedy czulam znow jeg zapach. Bylo cudownie. Problem byl jedynie w mojej rodzinie, ktora po tym co zrobil nie akceptowala go.
Wazne jest abym napisala, ze ja i on pochodzimy z innych swiatow. Ja bardzo duzo przezylam w dziecinstwie, mam mnostwo doswiadczen, obrazow zwiazanych glownie z moim ojcem i cierpieniem matki, on zas od zawsze cudowny dom, pelen milosci i brak problemow. To budowalo ogromne roznice i nieporozumienia. Jestem z tych osob, ktore jak kochaja to raz, oczekuja wsparcia, od zawsze pragnelam zbudowac z nim rodzine, dac wszystko co mam. On mial wahania. Raz pragnal tego samego, potem mowil, ze chce abysmy korzystali z zycia. Chcial miec ze mna dziecko, a potem mowil, ze czuje presje. Zaczelam sie gubic. Wiem, ze jest dobrym czlowiekiem, znam go. Lecz nie wiem co mysli i to mnie dobija.
Popada w stany depresyjne, w ktorych mowi o rozstaniu i o tym, ze kocha mnie, ale wie, ze nie da mi szczescia, bo ja potrzebuje czegos innego, ale jednoczesnie nie chce odchodzic. Uwaza, ze wszyscy sie rozwijaja, a on stoi w miejscu, lecz kiedy staram sie go popchanac do przodu, mowi mi ze nie jest na to gotowy. Staralam sie zawsze dawac mu wszystko co mam, w koncu wie, ze dalam mu cala siebie i zrobilabym wszystko dla naszego szczescia.
Aktualnie jest problem od miesiaca, ktore staje sie coraz wiekszy i wiem, ze zaraz wybuchnie. Mielismy sie wyprowadzic, lecz stwierdzil, ze on narazie nie jest chyba na to wszystko gotowy. Zabolalo mnie bardzo, bo zna moja sytuacje i wie, ze musze odejsc z domu, aby bylo mi lepiej. Wiem rowniez, ze nie radzi sobie z moja rodzina, z tym jaki wplyw na mnie wywiera. Boi sie tego wszystkiego.
Teraz sie nie odzywa. Udaje ze jest chory, a jest w pracy i takie dziecinady. Jest niemily, chlodny i boje sie, ze to jest to samo co bylo 2 lata temu, czyli chce odejsc. Jak sie go zapytalam, czy tego chce powiedzial ,,nie''. Jeszcze dwa dni temu wynawal mi milosc, kochal nade wszystko, a dzis nie chce mnie widziec.
Wiem, ze byc moze czul presje, lecz trudno mi, bo on nie rozumie, ze ja nie chce go do niczego zmuszac, ale niech powie co mysli. Jest potwornie rozchwiany, sam nie wie czego chce, a ja wiem, ze chce tylko jego i okropnie mnie to wszystko boli.
Wszysy mi zawsze potwarzali, ze nie ma takiej pary jak my, ze kochamy sie nad zycie, dlatego nie sadze abym sobie wmawiala to.
Uwazacie, ze mozna udawac milosc?
Boje sie rozstania, bo wiem jak to jest bez niego. Nie chce cierpiec. Nie po to zaufalam w to, ze sie uda.
Nie wiem co mam robic...

2

Odp: Niemoc, potworna niemoc.
Hooolaaa napisał/a:

Witam wszystkich.
Nazywam sie Paula i na samym pocztaku dodam, ze sama nie wierze w to co robie piszac tutaj, gdyz nigdy nie dzielilam sie swoimi problemami.. lecz cos mnie podkusilo, zapewne atmosfera tutaj:) Odrazu powiem, ze napisze dluugi post.

Jestem w zwiazku od 4,5 roku. Milosc od pierwszego wejrzenia, filmowa relacja. Moj mezczyzna cieply, kochajacy, wspierajacy. Wszystko zaczelo sie sypac po ok 2 latach. Rozterki mojego partnera na temat zycia, jego monotonii, poczucie beznadziejnosci -cios dla kobiety. Wiec wspieralam, rozmawialam, pomagalam. Lecz nie pomagalo. Rzadko kiedy dalo sie rozmawiac. Zamyka sie w sobie i milczy godzinami. Po dwoch latach nagle, z dnia na dzien koniec kontaktu. Na sile sie z nim spotkalam, uslyszalam ,,wypalilo sie''. Moje zycie spadlo na najnizszy level. Zalamalam sie. Zabolalo to, ze niby z dnia na dzien przestal kochac. Trwalo to pol roku. Nagle sie odezwal. Jak sie wszyscy domyslaja na kolanach. ,,Bylem glupi'',,wybacz mi'',,Jestes miloscia mojego zycia, pogubilem sie'',,daj mi szanse''. I dalam. Wielki powrot i lzy ze szczescia kiedy czulam znow jeg zapach. Bylo cudownie. Problem byl jedynie w mojej rodzinie, ktora po tym co zrobil nie akceptowala go.
Wazne jest abym napisala, ze ja i on pochodzimy z innych swiatow. Ja bardzo duzo przezylam w dziecinstwie, mam mnostwo doswiadczen, obrazow zwiazanych glownie z moim ojcem i cierpieniem matki, on zas od zawsze cudowny dom, pelen milosci i brak problemow. To budowalo ogromne roznice i nieporozumienia. Jestem z tych osob, ktore jak kochaja to raz, oczekuja wsparcia, od zawsze pragnelam zbudowac z nim rodzine, dac wszystko co mam. On mial wahania. Raz pragnal tego samego, potem mowil, ze chce abysmy korzystali z zycia. Chcial miec ze mna dziecko, a potem mowil, ze czuje presje. Zaczelam sie gubic. Wiem, ze jest dobrym czlowiekiem, znam go. Lecz nie wiem co mysli i to mnie dobija.
Popada w stany depresyjne, w ktorych mowi o rozstaniu i o tym, ze kocha mnie, ale wie, ze nie da mi szczescia, bo ja potrzebuje czegos innego, ale jednoczesnie nie chce odchodzic. Uwaza, ze wszyscy sie rozwijaja, a on stoi w miejscu, lecz kiedy staram sie go popchanac do przodu, mowi mi ze nie jest na to gotowy. Staralam sie zawsze dawac mu wszystko co mam, w koncu wie, ze dalam mu cala siebie i zrobilabym wszystko dla naszego szczescia.
Aktualnie jest problem od miesiaca, ktore staje sie coraz wiekszy i wiem, ze zaraz wybuchnie. Mielismy sie wyprowadzic, lecz stwierdzil, ze on narazie nie jest chyba na to wszystko gotowy. Zabolalo mnie bardzo, bo zna moja sytuacje i wie, ze musze odejsc z domu, aby bylo mi lepiej. Wiem rowniez, ze nie radzi sobie z moja rodzina, z tym jaki wplyw na mnie wywiera. Boi sie tego wszystkiego.
Teraz sie nie odzywa. Udaje ze jest chory, a jest w pracy i takie dziecinady. Jest niemily, chlodny i boje sie, ze to jest to samo co bylo 2 lata temu, czyli chce odejsc. Jak sie go zapytalam, czy tego chce powiedzial ,,nie''. Jeszcze dwa dni temu wynawal mi milosc, kochal nade wszystko, a dzis nie chce mnie widziec.
Wiem, ze byc moze czul presje, lecz trudno mi, bo on nie rozumie, ze ja nie chce go do niczego zmuszac, ale niech powie co mysli. Jest potwornie rozchwiany, sam nie wie czego chce, a ja wiem, ze chce tylko jego i okropnie mnie to wszystko boli.
Wszysy mi zawsze potwarzali, ze nie ma takiej pary jak my, ze kochamy sie nad zycie, dlatego nie sadze abym sobie wmawiala to.
Uwazacie, ze mozna udawac milosc?
Boje sie rozstania, bo wiem jak to jest bez niego. Nie chce cierpiec. Nie po to zaufalam w to, ze sie uda.
Nie wiem co mam robic...

Myślę, że Twój partner nie udawał by miłości. skoro raz potrafił odejść odszedł by kolejny i raz i nie wmawiał sobie ani Tobie miłości, że Cię kocha że nie chciałby odejść. Może po prostu ma taki charakter, hm trudno mi to określić może on po prostu taki jest, że czasem się użala nad sobą mówiąc że chce byc z Tobą ale mysli ze nie jest dla Ciebie odpowiednim facetem że z potrzbujesz kogoś innego. wpsominasz że wpada w stany depresyjne, może jest jakiś problem w nim ( może nie jakiś konkretny) ale może po prostu taki jest. że gubi się troszkę w swoim życiu i targają nim emocje że raz Cię zostawił ale wrócił. Trudna sprawa bo nie wiadomo jak do niego dotrzeć tak abyś choć w 99% wiedziała na czym stoisz i czy masz powody by się obawiać.

3

Odp: Niemoc, potworna niemoc.
aga001100 napisał/a:
Hooolaaa napisał/a:

Myślę, że Twój partner nie udawał by miłości. skoro raz potrafił odejść odszedł by kolejny i raz i nie wmawiał sobie ani Tobie miłości, że Cię kocha że nie chciałby odejść. Może po prostu ma taki charakter, hm trudno mi to określić może on po prostu taki jest, że czasem się użala nad sobą mówiąc że chce byc z Tobą ale mysli ze nie jest dla Ciebie odpowiednim facetem że z potrzbujesz kogoś innego. wpsominasz że wpada w stany depresyjne, może jest jakiś problem w nim ( może nie jakiś konkretny) ale może po prostu taki jest. że gubi się troszkę w swoim życiu i targają nim emocje że raz Cię zostawił ale wrócił. Trudna sprawa bo nie wiadomo jak do niego dotrzeć tak abyś choć w 99% wiedziała na czym stoisz i czy masz powody by się obawiać.

Dziekuje za odp.
Jest w nim problem. Przede wszystkim mysle, ze on sam walczy ze soba. Kocha mnie, tak czuje, lecz jednoczesnie boi sie, ze juz nic w zyciu go nie spotka, boi sie zwiazac na stale, a jednoczesnie odejsc, bo bedzie zalowal. Ja zdaje sobie sprawe, ze mogl czuc sie przybity. Nagle spotkal kobiete, ktora ma zupelnie inna wizje zycia, zle doswiadczenia i jak on mi zawsze sam powtarzal ,,wiem, ze jestes kobieta, ktora potrzebuje 2x wiecej ciepla, 2xwiecej wsparcia, ale zdecydowalem sie na to''
Ale teraz jest zle. Ja chcialam aby poszedl do psychologa, bo on sobie sam ze soba nie radzi i to nie jest spowodowane tylko mna. Przede wszystkim bez pieniedzy czuje sie nikim i ich brak doprowadza go do stanu, ze potrafi siedziec w domu i spac cale dnie. Do psychologa nie chce isc. Powiedzial, ze to nie jest mu potrzebne. Nie wiem co mam robic, szczegolnie teraz kiedy nie chce mnie widziec nie mam pojecia czemu i boje sie, ze znow z dnia na dzien urwie kontakt..

4

Odp: Niemoc, potworna niemoc.
Hooolaaa napisał/a:
aga001100 napisał/a:
Hooolaaa napisał/a:

Myślę, że Twój partner nie udawał by miłości. skoro raz potrafił odejść odszedł by kolejny i raz i nie wmawiał sobie ani Tobie miłości, że Cię kocha że nie chciałby odejść. Może po prostu ma taki charakter, hm trudno mi to określić może on po prostu taki jest, że czasem się użala nad sobą mówiąc że chce byc z Tobą ale mysli ze nie jest dla Ciebie odpowiednim facetem że z potrzbujesz kogoś innego. wpsominasz że wpada w stany depresyjne, może jest jakiś problem w nim ( może nie jakiś konkretny) ale może po prostu taki jest. że gubi się troszkę w swoim życiu i targają nim emocje że raz Cię zostawił ale wrócił. Trudna sprawa bo nie wiadomo jak do niego dotrzeć tak abyś choć w 99% wiedziała na czym stoisz i czy masz powody by się obawiać.

Dziekuje za odp.
Jest w nim problem. Przede wszystkim mysle, ze on sam walczy ze soba. Kocha mnie, tak czuje, lecz jednoczesnie boi sie, ze juz nic w zyciu go nie spotka, boi sie zwiazac na stale, a jednoczesnie odejsc, bo bedzie zalowal. Ja zdaje sobie sprawe, ze mogl czuc sie przybity. Nagle spotkal kobiete, ktora ma zupelnie inna wizje zycia, zle doswiadczenia i jak on mi zawsze sam powtarzal ,,wiem, ze jestes kobieta, ktora potrzebuje 2x wiecej ciepla, 2xwiecej wsparcia, ale zdecydowalem sie na to''
Ale teraz jest zle. Ja chcialam aby poszedl do psychologa, bo on sobie sam ze soba nie radzi i to nie jest spowodowane tylko mna. Przede wszystkim bez pieniedzy czuje sie nikim i ich brak doprowadza go do stanu, ze potrafi siedziec w domu i spac cale dnie. Do psychologa nie chce isc. Powiedzial, ze to nie jest mu potrzebne. Nie wiem co mam robic, szczegolnie teraz kiedy nie chce mnie widziec nie mam pojecia czemu i boje sie, ze znow z dnia na dzien urwie kontakt..

Domyślam się co możesz czuć. Ponieważ dla Ciebie to jest także przykre, mimo że wiesz i starasz się go zrozumieć to jego zachowanie sprawia Ci cierpienie tym bardziej że tak starasz się mu pomóc. Najgorsze jest właśnie to gdy następują dni milczenia wtedy nie wiesz co robić ciągle się martwisz i sytuacje w domu nie pomaga w tym wszystkim,[ mam podobnie ale opowiem Ci innym razem;) ] Myślę co byś mogła zrobić, może złóż mu niezapowiedziana wizytę upiecz jakieś ciasto ( wiem to może banalny pomysł, ale coś trzeba zacząć robić żeby czuł że się nim chcesz opiekować pomagać i wspierać go) powiedz że specjalnie dla Niego, przytul go i po prostu nic nie mów. On tez musi zrozumieć to, że nie jest sam Ty tak się starasz więc na razie jeszcze bądź silna i postaraj się dalej pokazać mu że jesteś z nim dla niego o dla Was. Może z czasem ta zła chandra przejdzie mu i na pewno będzie wdzięczny że byłaś mimo wszystko. Wasze światy się różnią i myślę, że z tego powodu nie był by w stanie z Ciebie zrezygnować na dobre. Wiem jak Ci trudno bo nie wiesz już jak masz do niego dotrzeć, brak pracy i pieniędzy jest dla niego koszmarem i ok można to zrozumieć, ale staraj się go namówić może na wspólne poszukiwanie czegoś. psycholog na pewno by był dobrym rozwiązaniem tylko jeśli trudno Go namówić to pewnie nie uda się faceci nie lubi rozmawiac o swoich problemach z bliskimi a co dopiero z obcymi. hm.  spytaj się go wprost co możesz dla niego zrobić i że kochasz go bez względu na wszystko i chciałabyś czuć się mu potrzebna

5

Odp: Niemoc, potworna niemoc.

Naprawde dziekuje.

Przyznam szczerze, ze 3 tyg byla sytuacja kiedy peklam. Mial te swoje ,,ciche dni'' i nie wytrzymalam. Napiecie w domu, nienawisc i jeszcze jego obojetnosc doprowadzily mnie do skrajnych zachowan. Usunal sie i stwierdzil, ze jestesmy inni, kocha mnie, ale nie wie czy nie byloby lepiej gdybym od niego odeszla. Ja mu wtedy nie pozwolilam. Powiedzialam, ze przy nim bede, ze jego problemy sa tez moimi i nie musimy rozmawiac, byle by byl przy mnie, a ja przy nim. Faktycznie polepszylo. Bylo dobrze trzy tygodnie, po czym teraz po weekendzie jest tragedia. W weekend byl slub i wesele jego przyjaciela, sa idealnie w naszym wieku i identycznym stazem. Zobaczyl kilka moich lez na weselu (bo jak moze kilka nie poplynac jak sie patrzy na cos, co jest Twoim marzeniem) i koniec. Zamknal sie i czuje sie paskudnie. Obwiniam sie, lecz jednoczesnie nie chce wciaz chowac moich uczuc. Sczegolnie, ze sa piekne i swiadcza o mojej milosci. On sie chyba po prostu boi. Przerasta go to, nie wiem...

6

Odp: Niemoc, potworna niemoc.
Hooolaaa napisał/a:

Naprawde dziekuje.

Przyznam szczerze, ze 3 tyg byla sytuacja kiedy peklam. Mial te swoje ,,ciche dni'' i nie wytrzymalam. Napiecie w domu, nienawisc i jeszcze jego obojetnosc doprowadzily mnie do skrajnych zachowan. Usunal sie i stwierdzil, ze jestesmy inni, kocha mnie, ale nie wie czy nie byloby lepiej gdybym od niego odeszla. Ja mu wtedy nie pozwolilam. Powiedzialam, ze przy nim bede, ze jego problemy sa tez moimi i nie musimy rozmawiac, byle by byl przy mnie, a ja przy nim. Faktycznie polepszylo. Bylo dobrze trzy tygodnie, po czym teraz po weekendzie jest tragedia. W weekend byl slub i wesele jego przyjaciela, sa idealnie w naszym wieku i identycznym stazem. Zobaczyl kilka moich lez na weselu (bo jak moze kilka nie poplynac jak sie patrzy na cos, co jest Twoim marzeniem) i koniec. Zamknal sie i czuje sie paskudnie. Obwiniam sie, lecz jednoczesnie nie chce wciaz chowac moich uczuc. Sczegolnie, ze sa piekne i swiadcza o mojej milosci. On sie chyba po prostu boi. Przerasta go to, nie wiem...

Ależ Nie Ma Za Co!:))
hmm a może on po prostu się boi tego, że Cie zawiedzie? Widzi jak go bardzo kochasz jak sie starasz i może to go trochę przerasta? gm faceci mają tendencję to łapania strachu w takich sytuacjach, ze gdy partnerka nadmiernie okazuje miłość to oni się po prostu tego boją, bo ja jestem podobna troszkę do Ciebie;) też swojemu partnerowi okazuje szczególną miłość bardzo często okazuje i mówię mu jaki jest dla mnie ważny jak bardzo go kocham itd i trochę dochodzę do wniosku że chyba przesadzam i za dużo tego jest, może delikatnie zwolnij z okazywaniem uczuć? tzn wiesz nie mówię tu o konkretnej znieczulicy:D ale może rzadziej mu mów kocham powiedz mu żeby zawsze o tym pamiętał że kochasz go najbardziej na świecie i chcesz z nim być na dobre i złe i po tych słowach zacznij byż mniej wylewna uczuciowo. próbowałaś takiego zachowania?

7

Odp: Niemoc, potworna niemoc.

zapomniałam napisać o sytuacji w domu. tak napięte sytuacje w domu i z rodzicami nie pomagają kiedy w związku sa problemy. problemy w domu problemy w związku doprowadzają to istnej paranoi psychicznej wiem po sobie. W domu się nie układa chłopak który jest dla nas wszystkim milczy, bark konkretnych rozwiązań sprawia że takie nerwy i nienawiść pulsują że człowiek jest zdolny to wielu rzeczy. on popada w swój zły nastrój psychiczny a Ty przeżywasz także koszmar i jesteś w tym wszystkim sama bez wsparcia mężczyzny który jest dla Ciebie wszystkim. to boli bo można czuć się wtedy naprawdę samotnym

8

Odp: Niemoc, potworna niemoc.

Dokładnie. Ja wiem, ze kazdy ma swoje skale, lecz moje problemy nieco rożnią sie od jego problemów jak się domyślasz. Ale tak, to boli bardzo, a szczególnie to, że widzi, że jest inaczej jak jestem poza nim, a kiedy mówię o tym, że chcę się wyprowadzić milczy i mówi, ze jeszcze nie. To jest dziwne i przykre. A nie chcę być tą, która cały czas mu gada i nakłania do czegoś.. Wiem, że też muszę szanować to, że jest inny i że nie na wszystko będzie gotowy w tym czasie co ja, jednak u mnie to jest kwestia psychiki, a chyba powinno mu zależeć, zeby było z nią dobrze smile
Skoro sporo nas łączy, to na dobrą osobę tutaj trafiłam:) Nie ma to jak zrozumienie tej sytuacji, i znajomości tego jak pęka głowa jak dostaje sie kopniaki z dwóch najważniejszych stref w życiu -rodzina i partner.
Jeżeli będę miała okazję, może spróbuje takiego zachowania, jednak dla mnie mówienie mu o miłości i przytulanie to jest lekarstwo na wszystko i często z niego korzystam. Trudno będzie je odstawić...:(
Myślałam jeszcze o tym, że on sam nie wie czy kocha czy nie. Lub kocha a raz nie kocha. To naprawdę tak wygląda.

9

Odp: Niemoc, potworna niemoc.
Hooolaaa napisał/a:

Dokładnie. Ja wiem, ze kazdy ma swoje skale, lecz moje problemy nieco rożnią sie od jego problemów jak się domyślasz. Ale tak, to boli bardzo, a szczególnie to, że widzi, że jest inaczej jak jestem poza nim, a kiedy mówię o tym, że chcę się wyprowadzić milczy i mówi, ze jeszcze nie. To jest dziwne i przykre. A nie chcę być tą, która cały czas mu gada i nakłania do czegoś.. Wiem, że też muszę szanować to, że jest inny i że nie na wszystko będzie gotowy w tym czasie co ja, jednak u mnie to jest kwestia psychiki, a chyba powinno mu zależeć, zeby było z nią dobrze smile
Skoro sporo nas łączy, to na dobrą osobę tutaj trafiłam:) Nie ma to jak zrozumienie tej sytuacji, i znajomości tego jak pęka głowa jak dostaje sie kopniaki z dwóch najważniejszych stref w życiu -rodzina i partner.
Jeżeli będę miała okazję, może spróbuje takiego zachowania, jednak dla mnie mówienie mu o miłości i przytulanie to jest lekarstwo na wszystko i często z niego korzystam. Trudno będzie je odstawić...:(
Myślałam jeszcze o tym, że on sam nie wie czy kocha czy nie. Lub kocha a raz nie kocha. To naprawdę tak wygląda.

Ja na Twoim miejscu tak samo bym myślała, że może już mnie nie kocha albo kocha mniej albo przestaje kochać, ale wiesz zawsze lepiej widzą to osoby z boku, mi jako ta osobie postronnej łatwiej jest dostrzec coś moja koleżanka także zawsze sprowadza mnie na ziemie w takich ciężkich chwilach. Wydaje mi się, że Twój partner wiedząc jakie masz problemy w domu po prostu się obawia, że nie sprosta wszystkiemu, że nie sprawdzi się jako kochający czuły partner, jako ta najważniejsza podpora dla Ciebie. Wspominałaś że on ma ułożone życie rodzinne, że nie ma takich problemów jak Ty i że jest w ogóle inaczej w porównaniu do Twojej sytuacji u niego w domu jest ład i harmonia, wiesz pierwsze co mi na myśl przychodzi to właśnie to, że on się boi, że czuje się jeszcze nie gotowy na to by się Tobą zaopiekować tak jak każdy facet w takiej sytuacji powinien, on nigdy nie miał w domu tak jak Ty, tylko zawsze miał wspaniały dom i nie musiał się o nic martwić i chyba troszkę się boi zmiany tej sytuacji, że sam przed sobą sobie nie poradzi. A jeśli mogę spytać w jakim wieku jesteście?
  * Domyślam się, że będzie Ci trudno skoro mówienie mu ''Kocham Cię" jest dla Ciebie lekarstwem i ciężko będzie Ci aby to ograniczyć ale chociaż troszkę spróbuj, niech on poczuje, że mu tego brak, niech zatęskni za tymi słowami i może wtedy otworzy się bardziej na Ciebie i może wyżali się co go tak naprawdę dręczy. Trzeba próbować wszystkiego:))

10

Odp: Niemoc, potworna niemoc.

Oczywiście, ze możesz zapytać o wiek. 23 i 25 lat.
Dzisiaj usłyszałam od przyjaciół, ze on jest po prostu młody psychicznie, młody duchem i mimo tego, ze czasami stara się do mnie dopasować poprzez swoje zachowanie i mówienie o przyszłości, ślubie, mieszkaniu to tego jeszcze nie chce tzn nie jest gotowy. Problem w tym, ze nie jestem głupia i go do niczego nie zmuszan, nie mówię "teraz i już" bo wiem ile mamy lat i czasu w przyszłości, jednak mieszkanie to mieszkanie.
Jest potwornie depresyjny a przede wszystkim tańczy jak mu grają. Nie radzi sobie z problemami, emocjami i innymi rzeczami, z którymi człowiek powinien.
Nie odzywa się. A jak to robi jest niesamowicie chlodny i boje się, ze to koniec. Kilka dni temu wszystko było cudownie i z dnia na dzień coś się stało, a ja nie mam zielonego pojęcia co, bo wmawial mi ze nic. A chyba sama wiesz, ze to się czuje kiedy ktoś się oddala od Ciebie i robi to świadomie, bo wie jaka jestem i wie, ze mnie to boli.
Jest tchórzem i boje się, ze po prostu nie wie jak ma odejść. Jednocześnie ja sama bije się z myślami jak to jest możliwe, żeby nagle obudził się z myślą, ze on już tego nie chce. Po tylu latach? Przecież to takie niewyobrażalne i odległe....

11

Odp: Niemoc, potworna niemoc.

Zawsze mówią, ze faceci później dojrzewają emocjonalnie od kobiet i może rzeczywiście tak jest. Twoi znajomi może mają rację. Wystarczy że dasz mu jeszcze trochę czasu. Ty jesteś dojrzała i sytuacja w domu pomogła Ci dojrzeć do tego stopnia, że wiesz czego teraz chcesz. Z tego co piszesz jestem pewna, że Twój partner Cię kocha raczej nie było by mu w głowie szukanie wrażen  25 lat to już jest trochę poważniejszy wiek niz np 19 czy 20;) jeśli się boi a tak najprawdopodobniej jest, musisz jeszcze trochę wytrzymać, on też nie chciał by Cię zawieść. Moze spróbuj troszkę mniej mówić o wspolnym zamieszkaniu na dobre czy o planowaniu slubu jeśli np masz takie wizję  i oczywiści nie jestw  tym nic złego bo ja też bym sobie już myślała i marzyła o tym:))to jest przeciez świetne uczucie:) tylko on może czuc ze to jeszcze za szybko i może więcej czasu potrzebuje by dojrzeć do tak odpowiedzialnej decyzji:) jestem pewna, że jeśli Ty troszkę się postarasz hamować nad tym to on poczuje się troszkę odciążony. wiem że byś chciała jak najszybciej uciec z domu nie dziwie się bo to zrozumiałe w takiej sytuacji, ale jesli on czuje że możesz wywoływać na nim presje to sie biedaczek nie pozbiera:) tym bardziej ze nie może pracy znaleźć a to faceta przytłacza bo to facet powinien byś niezależny finansowo a kiedy tak nie jest to mu ciężej że nie ma własnych pieniędzy czuje sie gorszy itd wiesz jacy są faceci wink:)  także myślę że może spróbuj troszkę przystopować może to coś pomoże:))

Posty [ 12 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Niemoc, potworna niemoc.

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026