Gdzie są według Was granice zdrady? Czy sam seks to już zdrada? Czy wystarczy, że Wasz partner/ka pójdzie z kimś na kawę? Czy zdrada zaczyna się tam gdzie zauroczenie i zafascynowanie czy tam gdzie rodzi się pożądanie?
Podobne tematy
Pójście na kawę, trzymanie za rękę, dotykanie, pocałunek - to nie jest dla mnie zdrada. Nie byłabym szczęśliwa wiedząc, że mój partner obdarza tym kogoś innego, aczkolwiek nie traktuję tego jako zdrady.
Mechaniczny seks, bez zaangażowania emocjonalnego - jest zdradą, ale mniejszego kalibru. Bolałoby, pewnie odwdzięczyłabym się tym samym choć wiem, że ulgi by mi to nie przyniosło.
Romans w którym mój partner byłby zaangażowany emocjonalnie i fizycznie - to najgorszy rodzaj zdrady, który ciężko byłoby mi wybaczyć.
Kazda relacja/ zwiazek ma swoje indywidualne granice....Jak dla mnie zdrada zaczyna sie juz w momencie oszukiwania partnera w kontaktach z innymi...przed bliska osoba nie mam tajemnic, takze dotyczacych relacji interpersonalnych (kolezenskich), nie mam nic przeciwko wyjsciom ze znajomymi/ kolezankami/ kolegami pod warunkiem, ze nie robi sie tego za plecami 2giej strony...I nie chodzi tu wcale o spowiedz, czy inwigilacje, ale budowanie zaufania i unikanie sytuacji, ktore moga je nadwerezyc...Zarowno zdrada emocjonalna jak i fizyczna jest nie do zaakceptowania/ wybaczenia...
Hmm... dla mnie zdrada zaczyna się tam gdzie emocjonalne zaangażowanie w relacje z inną osobą. Jednorazowy seks jest tylko spełnieniem chwilowej zachcianki, impulsem, emocją, która szybko przemija.
Zaangażowanie, poświęcenie, zainteresowanie, chemia... to jest dla mnie zdrada, która boli.
5 2012-09-12 15:22:03 Ostatnio edytowany przez MsC (2012-09-12 15:29:34)
Hmm... dla mnie zdrada zaczyna się tam gdzie emocjonalne zaangażowanie w relacje z inną osobą. Jednorazowy seks jest tylko spełnieniem chwilowej zachcianki, impulsem, emocją, która szybko przemija.
Zaangażowanie, poświęcenie, zainteresowanie, chemia... to jest dla mnie zdrada, która boli.
Jednorazowy seks mozna traktowac jako chwilowa slabosc, ale powtarzajacy sie juz niekoniecznie..
Sama sie przekonalam jak to boli...2 tyg. temu uslyszalam, ze poznal kogos, ze spotali sie tylko 3 razy kolezensko nie romantycznie, ale siedzi mu w glowie, nie wie jak bedzie, a jeszcze bardziej mnie zabolalo, ze nie pow. jej ze mial mnie...Do tego uwaza, ze byl szczery wobec mnie, bo rzekomo nie dopuscil sie zdrady fiz, ze bylam i jestem mu bliska...( Paranoja)...Probuje poskladac swoj swiat na nowo...W tym momencie nie potarfie wybaczyc, choc wiem ze nie moge pielegnowac w sobie negatywnych uczyc, bo przeciez chce byc jeszcze szczesliwa...Nawet jesli kiedys wybacze nie wiem czy zapomne...
Zdrada -jest okrutna wobec partnera ,ktorego sie kocha.
Jednak niezobowiazujacy jednorazowy sex ,mozna wybaczyc, NA tyle o ile bedzie jednorazowy .
Kontaktowanie i szukanie kontaktu z innymi zawsze oznacza brak uczuc w zwiazku i tyle.
Zdrad jest kilka rodzajów od jednorazowego skoku w bok,lub tzw.skakania z kwiatka na kwiatwk dla sexu,czy spotkania partnere,partnerki z jedną osoba.Wtym wypadku są już jakieś więzi emocjonalne między kochankami i to daje sygnał do myślenia i jest nie do wybaczenia..Myśle,ze jak raz ktoś zdradził w związku to nie bedzie to jedyny raz.Jesli ktoś wyjaśni sobie pewne granice co do kontaktów typu kawa z kolezanką lub buziak na przywitanie itd to kwestia ustalenia regół.
Jesli coś mi się nie podoba w zachowaniu partnera to pytam czy spodobało by sie jemu moje zachowanie wobec mojego kolegi takie jak jego wobec kolezi,wtedy pada odpowiedz i wyjasnia wszystko.
Mówiac krótko "gdy słucham co mówisz słyszę kim jesteś"
Zdrada może być taka, że odwraca się od swojego partnera -- czyil idzie z kimś na kawę, albo na seks. Gdzie jest granica pomiędzy tymi zależy od osoby oceniającej.
Zdrada może być taka, że nie odwraca się od swojego partnera, tylko się go wyniszcza -- na przykład chorobliwa zazdrość w imię miłości.
2 tyg. temu uslyszalam, ze poznal kogos, ze spotali sie tylko 3 razy kolezensko nie romantycznie, ale siedzi mu w glowie, nie wie jak bedzie, a jeszcze bardziej mnie zabolalo, ze nie pow. jej ze mial mnie...Do tego uwaza, ze byl szczery wobec mnie, bo rzekomo nie dopuscil sie zdrady fiz, ze bylam i jestem mu bliska...( Paranoja)...Probuje poskladac swoj swiat na nowo...W tym momencie nie potarfie wybaczyc, choc wiem ze nie moge pielegnowac w sobie negatywnych uczyc, bo przeciez chce byc jeszcze szczesliwa...Nawet jesli kiedys wybacze nie wiem czy zapomne...
Chyba też potraktowałabym to jako zdradę. Zgadzam się, że często zwykły seks bez emocji można szybciej wybaczyć, niż jakiekolwiek objawy zakochania w innej osobie.
denicler napisał/a:Hmm... dla mnie zdrada zaczyna się tam gdzie emocjonalne zaangażowanie w relacje z inną osobą. Jednorazowy seks jest tylko spełnieniem chwilowej zachcianki, impulsem, emocją, która szybko przemija.
Zaangażowanie, poświęcenie, zainteresowanie, chemia... to jest dla mnie zdrada, która boli.Jednorazowy seks mozna traktowac jako chwilowa slabosc, ale powtarzajacy sie juz niekoniecznie..
"kocha się raz... potem drugi i trzeci i znów..." była taka piosenka...
Jednorazowy seks można przebaczyć, owszem ale nie bagatelizować, że to TYLKO chwilowa SŁABOŚĆ... Bo słabość powtarzać się może jak katar, jeśli nie powie się TO BYŁ PIERWSZY I OSTATNI RAZ (no skoro raz wybaczył/a to i drugi wybaczy).
A kawa to przegięcie w drugą stronę - na "zdradę" się nie idzie w miejsce publiczne do kawiarni.
Spotkanie,kawa,spacerek to wstęp do czegoś więcej.Początek zdrady,tym bardziej,że o zauroczeniu raczej nie informuje się partnera,a raczej okłamuje.Zdrada to zdrada.Nie ma różnicy,czy to jest jednorazowy seks,czy wielokrotny.Nie do wybaczenia.
Dziwi mnie trochę to podejście, ze wiele osób wybaczyłoby mechaniczny sex bez uczuć, ale emocjonalnego już nie. Sex to sex. Jednak chyba jeszcze gorszy jest ten bez uczuć, bo jaki wtedy jest tego powód?? Nieumiejętność powstrzymania własnego popędu, bzykniecie się z byle kim? Jeszcze gdy ktoś się zauroczy, popełni błąd a potem żałuje to druga osoba może wybaczyć (o ile jest w stanie), ale ten kto to zrobił bo miał akurat na to ochotę - nieważne z kim, jest bardziej godny by dostać druga szanse??
Dziwi mnie trochę to podejście, ze wiele osób wybaczyłoby mechaniczny sex bez uczuć, ale emocjonalnego już nie. Sex to sex. Jednak chyba jeszcze gorszy jest ten bez uczuć, bo jaki wtedy jest tego powód?? Nieumiejętność powstrzymania własnego popędu, bzykniecie się z byle kim? Jeszcze gdy ktoś się zauroczy, popełni błąd a potem żałuje to druga osoba może wybaczyć (o ile jest w stanie), ale ten kto to zrobił bo miał akurat na to ochotę - nieważne z kim, jest bardziej godny by dostać druga szanse??
Nic dodać, nic ująć.
pozdrawiam
Gdzie są według Was granice zdrady? Czy sam seks to już zdrada? Czy wystarczy, że Wasz partner/ka pójdzie z kimś na kawę? Czy zdrada zaczyna się tam gdzie zauroczenie i zafascynowanie czy tam gdzie rodzi się pożądanie?
Dla mnie osobiście zdrada to wydarzenie łóżkowe.
Jeśli jesteś w związku, musisz uważać jednak aby nie zdradzić zaufania osoby z którą jesteś. Granice wyznaczają partnerzy, dla każdego mogą być inne. Najlepiej zapytaj swoją dziewczynę/żonę a się dowiesz jak ona to widzi i będziesz miał pewność.
Bywa, owszem, że czujemy się zauroczeni jakąś osobą - ale przecież każdy może się powstrzymać od spotkań z obiektem westchnień sam na sam, od rozmów na pewne tematy i nie rozwijać fizycznego kontekstu tej przyjaźni (brak gestów, dotyku itd) .. jest ok, jeśli potrafisz nad tą znajomością zapanować i przejść do codzienności.
15 2012-09-12 20:10:50 Ostatnio edytowany przez MsC (2012-09-12 20:30:01)
"kocha się raz... potem drugi i trzeci i znów..." była taka piosenka...
Jednorazowy seks można przebaczyć, owszem ale nie bagatelizować, że to TYLKO chwilowa SŁABOŚĆ... Bo słabość powtarzać się może jak katar, jeśli nie powie się TO BYŁ PIERWSZY I OSTATNI RAZ (no skoro raz wybaczył/a to i drugi wybaczy).
A kawa to przegięcie w drugą stronę - na "zdradę" się nie idzie w miejsce publiczne do kawiarni.
O bagatelizowaniu nie ma mowy....bo tego sie nie zapomina, siedzy w psychice, jest jak szrama, nie zniknie z czasem...i kazde tlumaczenie bedzie groteskowe..
Ja uslyszalam, ze nie chcial, nie szukal, stalo sie, ze spotakali sie tylko kolezensko, ale siedzi mu w glowie...a na pytanie czy ta wie o mnie- odpowiedzial (34 letni facet), ze nie doszli do takiego etapu (? kretynstwo jakich malo)...Ze byl szczery wobec mnie i nie rozumie moich wyrzutow...
Przychodzi mi na mysl prawo fizyki- ,, Cialo raz puszczone w ruch, puszcza sie stale''.
Jednak chyba jeszcze gorszy jest ten bez uczuć, bo jaki wtedy jest tego powód?? Nieumiejętność powstrzymania własnego popędu, bzykniecie się z byle kim?
Wyobraź sobie proszę taką sytuację: małżeństwo powiedzmy z ok.10-letnim stażem, dzieci, kredyt itp. Po ciążach libido małżonki spada dramatycznie. Nie sypiają ze sobą. Na pozostałych polach wszystko jest ok. I co w takiej sytuacji zrobić? Ona nie chce robić nic wbrew sobie, a on może jechać na ręcznym, ale przez jaki czas? To, że on pójdzie do dziwki lub znajdzie sobie FF to nieumiejętność powstrzymania własnego popędu?
17 2012-09-12 20:32:24 Ostatnio edytowany przez Kobra99 (2012-09-12 20:43:45)
I ta sytuacja ma niby usprawiedliwić zdradę i ma być mniej bolesna od tej z uczuciem? Bo o tym pisałam wyżej. Nie rozumiem do czego "wyobrażenie sobie" tej sytuacji miałoby mnie przekonać.
Apropo przykładu, to po co dana osoba miałaby iść na dziwki, skoro jej spadło libido?? spadło tylko wobec partnera? To chyba nie działa w ten sposób i jednak nie wszystko inne jest ok?
Kobra99 napisał/a:Jednak chyba jeszcze gorszy jest ten bez uczuć, bo jaki wtedy jest tego powód?? Nieumiejętność powstrzymania własnego popędu, bzykniecie się z byle kim?
Wyobraź sobie proszę taką sytuację: małżeństwo powiedzmy z ok.10-letnim stażem, dzieci, kredyt itp. Po ciążach libido małżonki spada dramatycznie. Nie sypiają ze sobą. Na pozostałych polach wszystko jest ok. I co w takiej sytuacji zrobić? Ona nie chce robić nic wbrew sobie, a on może jechać na ręcznym, ale przez jaki czas? To, że on pójdzie do dziwki lub znajdzie sobie FF to nieumiejętność powstrzymania własnego popędu?
Szczerze? Jako facet uważam, że owszem.. to nieumiejętność powstrzymania popędu.
Szczerze? Jako facet uważam, że owszem.. to nieumiejętność powstrzymania popędu.
Masz do tego święte prawo. Ja uważam inaczej, pewnie z racji swoich przeżyć :-)
20 2012-09-12 20:54:14 Ostatnio edytowany przez MsC (2012-09-12 21:08:45)
Szczerze? Jako facet uważam, że owszem.. to nieumiejętność powstrzymania popędu.
Raczej niechec do jego powstrzymania...Przyjmujac teorie niepohamowanego popedu, wychodziloby na to ze nic ludzi nie odroznia od zwierzat, a przeciez mamy rozum...Faceci podobno potrafia rozdzielic seks i uczucie, my kobiety nie...
Hard-Bitter napisał/a:Szczerze? Jako facet uważam, że owszem.. to nieumiejętność powstrzymania popędu.
Raczej niechec do jego powstrzymania...Faceci podobno potrafia rozdzielic seks i uczucie, my kobiety nie...
Okazuje się, że wszystko zależy od okoliczności ;-) Ale faktycznie kobiety mają z tym większy problem.
Zdrada ma wiele oblicz. Zdradzić można nie tylko partnera, ale także przyjaciela, członka rodziny, kolegę. Zakładam, jednak że ten temat tyczy się związków. Dla mnie wstępem do zdrady jest zatajanie pewnych rzeczy. Partner poznaje nową osobą, kobietę, a potem umawia się z nią na kawę, herbatę, spacer po parku i nam o tym nie mówi. To znaczy, że nie chce żebyśmy o tym wiedziały, bo może ma wobec niej romansowe zamiary. I tutaj już w mojej opinii mamy do czynienia ze zdradą: spacer, kawa bez wiedzy partnerki. Inaczej jak mamy już koleżankę, kolegę i spotykamy się z nimi w trakcie związku. Ja jednak zawsze mówię o takim spotkaniu partnerowi. Skoro mam takie poglądy to chyba nie muszę dalej tłumaczyć, że seks, czy pocałunek czy z uczuciami, czy "mechaniczny" tak czy siak jest zdradą.
Fizyczna do wybaczenia, emocjonalna - kula w łeb!!!
Fizyczna do wybaczenia, emocjonalna - kula w łeb!!!
Nie rozumiem tego podejścia, przecież "serce nie sługa" jak to mówią, gdyby się zakochała, ale do niczego by nie doszło w sensie fizycznym (co byłoby dowodem zdrady i przekroczeniem granic) to kazałabym jej wtedy wybierać, ja albo on i jeżeli wybrałaby mnie to kazałbym jej urwać kontakt z tamtym i zacząłbym na nowo walczyć o odbudowanie dawnej miłości.
A co do wątku, dla mnie nawet pocałunek jest zdradą, choć gdyby mi o tym powiedziała i żałowała to pewnie bym wybaczył, ale jeśli by się to powtórzyło to byłby już raczej koniec, nie wspominając już o seksie. Mogłaby się z kimś innym spotykać na przysłowiowej kawie, ale bez przekroczenia granic (pocałunek, seks) i pod warunkiem, że nie zaważyłoby to na naszej relacji, żeby czasem więcej czasu nie spędzała z tą drugą osobą.
Nie rozumiem tego podejścia,
jest oczywiste
Zdrada- to dzielenie świata z innym człowiekiem, które partner do tej pory dzielił z tobą; emocjonalna czy fizyczna, ważne że BOLI. Nie warto się zastanawiać nad czym czy powinno się coś potraktować jak zdradę, ważne jest co się w danym momencie czuje, jak sie do danej sprawy (pocałunek, seks, zakochanie) podchodzi. "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe".
Zdrada- to dzielenie świata z innym człowiekiem, które partner do tej pory dzielił z tobą; emocjonalna czy fizyczna, ważne że BOLI. Nie warto się zastanawiać nad czym czy powinno się coś potraktować jak zdradę, ważne jest co się w danym momencie czuje, jak sie do danej sprawy (pocałunek, seks, zakochanie) podchodzi. "Nie czyń drugiemu co tobie niemiłe".
Tak Catwoman! Masz rację.
Dzieliłem się z żoną całym światem, a to co jej się nie podobało zaczęła zwalczać, zabijać brutalnie, wycinać serce kawałek po kawałku tak, aby przybrało kształt jaki sobie wymarzyła. To tylko drobne kawałeczki, a zdrada to już poważna sprawa... Więc po raz kolejny doszedłem do wniosku że świat nie jest ani czarny ani biały, tylko czarnobiały.
owcake napisał/a:Kobra99 napisał/a:Jednak chyba jeszcze gorszy jest ten bez uczuć, bo jaki wtedy jest tego powód?? Nieumiejętność powstrzymania własnego popędu, bzykniecie się z byle kim?
Wyobraź sobie proszę taką sytuację: małżeństwo powiedzmy z ok.10-letnim stażem, dzieci, kredyt itp. Po ciążach libido małżonki spada dramatycznie. Nie sypiają ze sobą. Na pozostałych polach wszystko jest ok. I co w takiej sytuacji zrobić? Ona nie chce robić nic wbrew sobie, a on może jechać na ręcznym, ale przez jaki czas? To, że on pójdzie do dziwki lub znajdzie sobie FF to nieumiejętność powstrzymania własnego popędu?
Szczerze? Jako facet uważam, że owszem.. to nieumiejętność powstrzymania popędu.
Brak seksu u osoby mającej normalne libido powoduje frustracje. Nie każdy jest na tyle świadomy, by powstrzymać chęci, kiedy nie można rozładować napięcia. To chyba kwestia także pracy nad sobą.
Tak, uważam, że lepiej, żeby w takiej sytuacji facet znalazł seks poza związkiem niż związek miałby się zakończyć z powodu frustracji, które prowadzą do wielu złych emocji.
Ale ja jestem "inna" więc mnie takie "zdrady" jak seks nie ruszają w ogóle. Chociaż prawda jest taka, że żeby więszkość kobiet poszła z kimś do łóżka musi być odpowiednio dopieszczona mentalnie. I tego "mentalnego pieszczenia" nie wybaczyłabym swojemu partnerowi. Czułości są tylko dla mnie, zwierzęce instynkty może zaspokajać poza związkiem. (już moja wtym głowa, żeby nie potrzebował :-))
Moj maz onanizuje sie patrzac na inna kobiete i to dla mnie zdrada.
Wydaje w tajemnicy pieniadze na zdiecia porno i to tez zdrada.
"Ale ja jestem "inna" więc mnie takie "zdrady" jak seks nie ruszają w ogóle."-- czyli mąż sypia z innymi kobietami jak rozumiem, a Tobie to nie przeszkadza ani trochę ?
kazdy czlowiek ma indywidualne podejscie do zdrady - widac to nawet na naszym forum. dlatego chyba warto ustalic z druga osoba co dla niej jest zdrada, zeby uniknac przykrych rozczarowan. wiele osob traktuje dzisiaj niestety seks czysto mechanicznie, idac do lozka tylko dla zaspokojnenia fizycznego. jezeli partner sie na to godzi i nie ma nic przeciwko - to chyba nie jest zdrada. popularne sa dzisiaj tzw otwarte zwiazki...chociaz osobiscie nie potrafie tego zrozumiec. zdrada to moim zdaniem kazde dzialanie za plecami partnera, ktore sprawiloby mu przykrosc....
Czy popularne? Nie znam żadnego. A czy ktoś z Was zna?
Jak dla mnie temat powinien byc zatytulowany: rodzaje zdrady zamiast granice.
Seks=zdrada
Pocalunek, macanie z podtekstem seksualnym=zdrada
Silny pociag z fantazjami o innym=zdrada (pornole sie nie licza)
Silny pociag z fantazjami o innym=zdrada (pornole sie nie licza)
a widzisz!! czasem jednak się liczą!! ważne co ktoś uznaje za zdradę.
Tak z ciekawości. A czemu uważasz, że pornole się nie liczą?
Czy popularne? Nie znam żadnego. A czy ktoś z Was zna?
Nie znam. I myślę, że stanowią raczej margines
Tak z ciekawości. A czemu uważasz, że pornole się nie liczą?
Zdrada z własną prawicą/lewicą to nie zdrada :-)
Hard-Bitter napisał/a:Tak z ciekawości. A czemu uważasz, że pornole się nie liczą?
Zdrada z własną prawicą/lewicą to nie zdrada :-)
No tak
A nie licza sie bo pornol to pornol, fikcja, co innego gdyby ktos ogladal jakies filmy ze swoim eks=zdrada
Jeśli ktoś uważa oglądanie pornosów za zdradę to powinien położyć się na kozetce i opowiedzieć o tym terapeucie ewentualnie pogadać ze swoim księdzem. Trzeba mieć kolosalnie zaburzone poczucie własnej wartości, żeby myśleć takimi kategoriami.
Jeśli ktoś uważa oglądanie pornosów za zdradę to powinien położyć się na kozetce i opowiedzieć o tym terapeucie ewentualnie pogadać ze swoim księdzem. Trzeba mieć kolosalnie zaburzone poczucie własnej wartości, żeby myśleć takimi kategoriami.
Sporo kobiet się żali że partner ogląda porno
Moj maz onanizuje sie patrzac na inna kobiete i to dla mnie zdrada.
Wydaje w tajemnicy pieniadze na zdiecia porno i to tez zdrada.
No właśnie, np. Doonna. Dla niej jest to jakiś problem.
Zdrada zaczyna się jak ktoś ukrywa swoją przyjaźń przed partnerem do puci przeciwnej. A dalej to z tej przyjaźni wiadomo co będzie
Glock napisał/a:Jeśli ktoś uważa oglądanie pornosów za zdradę to powinien położyć się na kozetce i opowiedzieć o tym terapeucie ewentualnie pogadać ze swoim księdzem. Trzeba mieć kolosalnie zaburzone poczucie własnej wartości, żeby myśleć takimi kategoriami.
Sporo kobiet się żali że partner ogląda porno
A kobiety nie ogladaja? Piszac to, ze porno to nie zdrada mialem na mysli dzialanie w obie strony, moja kobieta ogladala, ja ogladalem, mozemy razem nawet i jest ok. Chociaz w sumie od dawna zadne z nas tego nie robi, jakos nie czujemy potrzeby.
Jak masz partnerkę/a to za innymi sie nie ogladasz i tyle
45 2012-09-13 13:53:48 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-09-13 13:56:01)
Wybaczcie, ze to napiszę...
Zdrada to uśmiech do koleżanki z dawnych lat. To jest zdrada. Bo po ślubie uśmiech należy zachować tylko dla żony. Zdrada to nie odwrócić glowy, gdy reklamują szampon, bo po ślubie tylko jedną kobietę można oglądać. Zdrada to spędzać wolny czas z kolegami, bo po ślubie wolny czas należy poświęcić żonie -- jak się kocha to nigdy za dużo czasu dla żony. Nie tańczy się obcymi kobietami na wspólnej imprezie. Nie rozmawia się za długo ze znajomymi nie poświęcając żonie uwagi. Nie wydaje się pieniędzy nie konsultując z żoną, chyba że to prezent dla niej. Zdada to pisać na forum netkobiety, bo przecież można ten czas poświęcić żonie. Miarą miłości jest wielkość zazdrości. Nie jesteś zazdrosny, nie kochasz.
... ach co za sielanka. No i co zrobić... najlepiej udawać, że koleżanki się nie zna. Ale to kłamstwo... ale tak jest lepiej. Zazdrość generuje kłamstwo.
Skąd to wziąłeś? z chrześcijańskich nauk dla małżeństw?? ![]()
Nie chodzę ani na nauki ani do kościoła. Samo życie Catwoman.
krisskross napisał/a:Silny pociag z fantazjami o innym=zdrada (pornole sie nie licza)
a widzisz!! czasem jednak się liczą!! ważne co ktoś uznaje za zdradę.
Liczą
są różne sytuacje przecież, nie można uogólniać.
aaaa....bo widzisz..... od razu mi się przypomniało stanowisko biblijne "Kto by choć popatrzył na niewiastę z pożądliwością już popełnia z nią cudzołóstwo w sercu swoim" ![]()
Jak dla mnie temat powinien byc zatytulowany: rodzaje zdrady zamiast granice.
Seks=zdrada
Pocalunek, macanie z podtekstem seksualnym=zdrada
Silny pociag z fantazjami o innym=zdrada (pornole sie nie licza)
Silny pociag z fantazjami o "innym" = zdrada ale pornole sie nie licza?
heheh typowe meskie podejscie .
Wybaczcie, ze to napiszę...
Zdrada to uśmiech do koleżanki z dawnych lat. To jest zdrada. Bo po ślubie uśmiech należy zachować tylko dla żony. Zdrada to nie odwrócić glowy, gdy reklamują szampon, bo po ślubie tylko jedną kobietę można oglądać. Zdrada to spędzać wolny czas z kolegami, bo po ślubie wolny czas należy poświęcić żonie -- jak się kocha to nigdy za dużo czasu dla żony. Nie tańczy się obcymi kobietami na wspólnej imprezie. Nie rozmawia się za długo ze znajomymi nie poświęcając żonie uwagi. Nie wydaje się pieniędzy nie konsultując z żoną, chyba że to prezent dla niej. Zdada to pisać na forum netkobiety, bo przecież można ten czas poświęcić żonie. Miarą miłości jest wielkość zazdrości. Nie jesteś zazdrosny, nie kochasz.
... ach co za sielanka. No i co zrobić... najlepiej udawać, że koleżanki się nie zna. Ale to kłamstwo... ale tak jest lepiej. Zazdrość generuje kłamstwo.
heheheh no tak fajnie ujete ,ale to raczej zniewolenie niz zdrada .
Zdrowy zwiazek to tam gdzie oboje zyja -nie wegetuja ,
Natomiast zdrada jest zawsze oszustwo.
Przeciez nie mozna przezyc zycia bez rozmow i kontaktow z innymi ludzmi ,wazne by wiedziec czego sie chce od zycia i zwiazku.
Raczej tam gdzie jest zdrada niema uczuc od jakiegos czasu.
Czlowiek zdrowy emocjonalnie nie bedzie chorobliwie zazdrosny ,ani prowadzil gierek itd itd.
Jak masz partnerkę/a to za innymi sie nie ogladasz i tyle
^^^ach to jedna z moich ulubionych bzdur^^^ Zastanawiam się skąd ludzie biorą takie brednie?
Czyli jak widzę na ulicy elegancką kobietę albo jakąś seksy młódkę to zamykam oczy, żeby je nie widzieć bo inaczej zdradzę żonę, tak???
Albo moja żona widzi dobrze ubranego i przystojnego faceta najlepiej bruneta z niebieskimi oczami albo 20latka o budowie Apolla to tez powinna zamknąć oczy bo inaczej mnie z nimi zdradzi???
krisskross napisał/a:Jak dla mnie temat powinien byc zatytulowany: rodzaje zdrady zamiast granice.
Seks=zdrada
Pocalunek, macanie z podtekstem seksualnym=zdrada
Silny pociag z fantazjami o innym=zdrada (pornole sie nie licza)Silny pociag z fantazjami o "innym" = zdrada ale pornole sie nie licza?
heheh typowe meskie podejscie .
dlaczego męskie? tak samo meskie jaki i kobiece rzeklbym, a co do ogladania sie za ladnymi mowie wprost, ze robie to i bede to robil i bede to robil nawet przy kobiecie swojej, no moze nie tak ostentacyjnie, ale mamy to sobie wyjasnione, ze tak juz musi byc i nie dziala to na nas. ona tez sie oglada. zeby nie bylo ze to tylko sprawa mezczyzn.
Zdrada- to dzielenie świata z innym człowiekiem, które partner do tej pory dzielił z tobą
+
(pornole sie nie licza)
Łącząc te dwie wypowiedzi dla mnie wniosek jest jeden. Pornole są ok, dopóki facet/kobieta, woli swoją partnerkę/swojego partnera od pornoli. Jeżeli mamy możliwość kochania się ze swoim partnerem, a idziemy do pokoju obok i oglądamy porno, to jest to zdrada.
Natomiast jeżeli mieszkamy daleko od siebie, nie widzimy się przez pewien okres czasu i nie mamy szans na wspólne igraszki, to porno jest dobrym, łatwym i szybkim rozwiązaniem problemu, rozładowaniem napięcia. Ot i już. Oczywiście to moje zdanie
Brzmi wiecej niz sensownie! Zgadzam sie!
56 2012-09-13 17:29:55 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-09-13 17:33:01)
Pornole są ok, dopóki facet/kobieta, woli swoją partnerkę/swojego partnera od pornoli.
Dokładnie tak. Dodam, że trzeba się dużo pornoli naoglądać, aby "znormalniały" i wtedy jest ok. Jeśli ktoś się przed tym broni, to wtedy jest problem.
aaaa....bo widzisz..... od razu mi się przypomniało stanowisko biblijne "Kto by choć popatrzył na niewiastę z pożądliwością już popełnia z nią cudzołóstwo w sercu swoim"
Nie wiem gdzie to konkretnie było napisane, ale prawdopodobnie masz na myśli Mojżesza. Tam obca cywilizacja testowała na ludziach maszynę do produkcji manny, która z generatora energii i glonów tę mannę produkowała. Musieli zadbać, aby nie gzili się na lewo i prawo, bo inaczej geny by poplątali. Odcinek, który można przejść w pół roku, pokonali w 40 lat, aby jedno pokolenie się przewaliło.
"Nie wiem gdzie to konkretnie było napisane, ale prawdopodobnie masz na myśli Mojżesza." nie, w ew.Mateusza albo łukasza ![]()
Doonna napisał/a:Moj maz onanizuje sie patrzac na inna kobiete i to dla mnie zdrada.
Wydaje w tajemnicy pieniadze na zdiecia porno i to tez zdrada.No właśnie, np. Doonna. Dla niej jest to jakiś problem.
Dla mnie nie jest problem porno, bo sama to ogladam i ogladalismy razem.
Zdrada jest ze robil to oklamujac mnie i tracac na to pieniadze bez mojej wiedzy i zgody.
Nie mam problemu z dogadzaniem sobie ogladajac porno, ale jesli chodzi o konkretna kobiete ktora go rajcuje to jest zdrada.
pati31 napisał/a:krisskross napisał/a:Jak dla mnie temat powinien byc zatytulowany: rodzaje zdrady zamiast granice.
Seks=zdrada
Pocalunek, macanie z podtekstem seksualnym=zdrada
Silny pociag z fantazjami o innym=zdrada (pornole sie nie licza)Silny pociag z fantazjami o "innym" = zdrada ale pornole sie nie licza?
heheh typowe meskie podejscie .dlaczego męskie? tak samo meskie jaki i kobiece rzeklbym, a co do ogladania sie za ladnymi mowie wprost, ze robie to i bede to robil i bede to robil nawet przy kobiecie swojej, no moze nie tak ostentacyjnie, ale mamy to sobie wyjasnione, ze tak juz musi byc i nie dziala to na nas. ona tez sie oglada. zeby nie bylo ze to tylko sprawa mezczyzn.
Nie pisalam o ogladaniu sie za innymi ,bo no wybacz wiele razy mozna by bylo zaliczac slupy ,albo lapmy odwracajac wzrok ,na ulicy poprostu sie nieda.
Wszystko jest w zwiazku ok ,jesli partnerzy sa dogadani i wiedza czego chca.
Pornole sa tez ok jesli partnerzy to akceptuja i nie zastepuje to realiow.
Niech sie dwójka ludzi dogada na początku co uważa za zdradę co nie i po sprawie.
Dokladnie ,zreszta moja filozofia zycia brzmi : nie wierze malzenstwo i dlugotrwale zwiazki.
Kriss kross napisal jasno ze fantazjowanie o innym to zdrada ,ale fantazjowanie przy pornusach -nie .
Uwazam ze jesli do sypialni trzeba zapraszac innych to zwiazek sie konczy.(nawet w postaci wirtualow).
Choc znam jedna pare na tysiace ,ktora jest ze soba naprawde szczesliwa
To moje zdanie.