Witam...
Nie wiem czy To można powiedzieć problem czy tylko moja wizja ;( jestem w małzenstwie 3 lata .. Moj mąż od 3 lat pracuje w magazynie Lidla i cały czas ma na 18 i wraca 2/4 nad ranem ;( przesypia do południa .. 4 godziny posiedzi z dziecmi i ze mna .. zje obiad i znowu do pracy .. meczy mnie to już .. potrzebuje męża bardziej w wieczorem i w nocy .. jak w dzien .. lecz On mowi , że duzo pracował i nie chce zmieniac ciagle pracy ;( .... Czuje sie jak samotna matka .. siedziac z dziecmi od rana do nocy...
Podobne tematy
witaj,
opisana przez Ciebie sytuacja jest na pewno problemem, nie żadną wizją...może porozmawiaj z mężem na spokojnie o tym co Cię smuci i czego pragniesz? bez żadnych pretensji, nerwów, może zrozumie Twoje rozgoryczenie, niestety ciężko jest teraz znaleźć pracę i pewnie zależy mu na tym by utrzymać rodzinę, ale może spróbuje czegoś innego poszukać?
pęwnie ćię to nie pocieszy ,ale dużo gożej byłoby gdyby nie pracował wogóle.Może choć jeden dzień w tygodniu na jakąś fajną wycieczkę razem?
Tak owszem super , że pracuje i utrzumuje rodzine .. ciesze sie ..Rozmawiam z nim o tym , lecz On woli sie napic i nie słuchac mnie, bo twierdzi , że sie filmuje ;(. fakt wyjezdzam < czasami> na rozne wycieczki ;(.. z cała rodzina ...ale mimo wszystko ... dzieci rosna i potrzebuja wiecej uwagi Ojca... mam 2 -latka syna i tylko On mnie słucha ... Ojca nie chce .. i corke 4-mc...Pisze 1-wszy raz tak na forum i uwierzcie mi , że to co pisze jest bardzo ciezko mi to opisac lecz lżej na sercu mi.. straciłam przyjaciołke wyjechała do Holandii... a mama zraniła mnie nie 1-wszy i ost raz ... ;( wiec postanowiłam zobaczyc na tym forum
..
A przepraszam co to za decyzja? Chyba nie wspomniałaś... Myślisz że Twojemu mężowi to tak bardzo pasuje że nie jest z żoną i dziećmi? Dodatkowo, pomimo że pracuje w takich godzinach dzieci go nie słuchają a żona chce podejmowac jakąś trudną decyzję. W kwestii tego jak powinno to wyglądać w tej sytuacji to na pewno powinnaś dzieciom mówić żeby się ojca słuchały i go wspierać zamiast narzekać tylko. A jak chcesz zeby sytuacja sie zmieniła no to przekonuj go jednak do zmiany pracy, poszukaj mu jakiejś, zaproponuj konkret i przekonaj.
Życie jest w dzisiejszych czasach trudne, to FAKT.
Myślałaś kiedyś empatycznie? Może spróbuj... UMIESZ lepiej zorganizować sprawę utrzymania rodziny - w sensie - masz możliwość TAK pracować by oprócz zarobku jeszcze zająć się dziećmi i rodziną? To zaproponuj zamianę ról... Ty idź do pracy a męża na urlop tacierzyński ![]()
To zdecydowanie trudne samemu siedzieć wciąż z dziećmi i tylko jeździć czasem na wycieczki, ale dorośli ludzie decydując się na dzieci wiedzą z czym to się wiąże - dzieci zajmują ogromnie dużo czasu i uwagi.
Opcja druga - zacisnąć zęby i wytrwać do czasu aż dzieci na tyle podrosną by pójść do przedszkola.
Nie da się zjeść ciastko i mieć ciastko, ale można próbować zmian na miarę możliwości - mąż nie umie - spróbuj Ty czy będziesz umieć.
Co mogę poradzić tobię??? Chyba siła wyższa,tak ciężko dziś z pracą...Mam podobnie mój pracuje na 3 zmiany czasem po 12 np w tym tyg.Nic nie mówie na temat pracy bo musi pracować.U mnie jest inny problem .... ale to na inny wątek chyba..
mam wrażenie że w dzisiejszym świecie żyjemy po to by pracować a nie na odwrót okropne czasy.Co robić iść mieszkać do lasu i żywić korzonkami?Ale mielibyśmy dużo czasu na podziwianie nieba i zabawę z dziećmi
Witam...
Nie wiem czy To można powiedzieć problem czy tylko moja wizja ;( jestem w małzenstwie 3 lata .. Moj mąż od 3 lat pracuje w magazynie Lidla i cały czas ma na 18 i wraca 2/4 nad ranem ;( przesypia do południa .. 4 godziny posiedzi z dziecmi i ze mna .. zje obiad i znowu do pracy .. meczy mnie to już .. potrzebuje męża bardziej w wieczorem i w nocy .. jak w dzien .. lecz On mowi , że duzo pracował i nie chce zmieniac ciagle pracy ;( .... Czuje sie jak samotna matka .. siedziac z dziecmi od rana do nocy...
Dziewczyno nie chcę Cię martwić, ale tak właśnie wygląda prawdziwe życie i prawdziwe małżeństwo. Ja z mężem pracujemy za granicą, a mimo tego dajemy jakoś radę. Widzimy się naprawdę rzadko, a mimo tego jestem szczęśliwa w związku, chociaż czasami tęsknota mnie przytłacza.
Myślę,że przede wszystkim w takich sytuacjach jest potrzebna rozmowa.Może wspólnie dojdziecie do jakiegoś konsensusu ,jak dla mnie sprawa jest dość prosta,"coś ,koszem czegoś" .Twój mąż wziął cały trud utrzymania rodziny na swoją klatę,stara się...jednak -jeśli czujesz że Twoje dzieci są przez to jakoś ograniczone ,porozmawiaj z nim o tym . Rozmowa jest dobrym sposobem na wszystko.
Myślisz pewnie, że to co cię spotkało to twoja wina albo zrządzenie losu. Spójrz na to z innej strony, dam sobie więcej cierpliwości, postaraj się aby jak przyjdzie twój mąż wasze relacje, spędzony czas był inny niż codzienne życie np. relaks w wannie, wyjście na spacer, pójście do teatru to was odmieni. Znajdź sobie również coś dla siebie a czas będzie milszy.
Pozdrawiam
Syla
12 2012-10-21 20:55:02 Ostatnio edytowany przez gosia24 (2012-10-21 21:00:18)
Jestem w dołku ... nie wiem jaką mam podjac decyzje ;( .. Jestem po ślubie 3 lata . mam 2 dzieci .. Mieszkam z Teściami i jego bratem <piotr> o nim bede pisac co naraza moje malzenstwo do rozpadu ;(... a wiec .. Mojego męża Brat piotr pali trawke w domu i wogole sie z tym nie kryje ;( ... ja jestem przeciwna o trawce .. i w mojej obecnosci przypadkowo namawia mojego męża by to wział swinstwo ;(... moj mąz twierdzi i uspakaja mnie ze to nie bierze , bo dla niego jest wazna rodzina .. gowno prawda zawiodł mnie bo czasami jak jezdziłam do rodzicow na pare dni to sie sam przyznal , ze popalal ;(... kiedys kiedys jak sie nie znalismy to kupowal to z bratem i jarali ... gdy poznal mnie to zrezygnowal , a jego brat nadal to robi .. nie wiem co mam robic dla mnie sie liczy dobro dzieci ;(...dac mu szanse , lub zagrozic rozwodem ..hm chciałam normalne miec malzenstwo i zyc spokojnie ...
13 2012-10-21 21:34:12 Ostatnio edytowany przez Remi (2012-10-21 21:36:24)
Gosiu - sprawa dość trudna, bo pewnie tylko on pracuje. Więc od jego pracy zależy twój i dzieci byt. Podejrzewam, że sam ma dość nocek i to go wykańcza, plus żona, która sprawiedliwie domaga się nocy plus dzieci, dla których czasu brak.
W chwili słabości łatwo o używki. Nie demonizowałbym tego, że troszkę trawki, czy joint szkodzi. Sam paliłem parę razy i nie wpłynęło wcale. Niemniej musisz rozprawić się z bratem - porozmawiać z nim tak, by nie namawiał męża twego. Wszak on wpierdziela w twoje życie i namawia do złego na dłuższą metę, bo co jeśli mąż się uzależni. Kategorycznie zabroń mu tego i użyj nawet gróźb, twoje małżeństwo najważniejsze. Dalej - wspieraj męża, spróbuj dotrzeć do niego, tłumacz, że jesteś żoną ale i kobietą i masz swoje potrzeby, go wykańcza ta praca - powiedz mu, że go rozumiesz, bo i ciebie także. Na spokojnie przeanalizujcie co jest, jak być za jakiś czas powinno. Tędy droga myślę.
gdyż ja juz rozmawiałam i do niego nic nie dociera .. on ma gdzies moje zdanie ;( piotr .. nie wiem , ale dzieki napewno cos z tego wynioskuje .. pozdro