może toś by mógł mi napisać co oznaczało kiedyś około 15 lat temu ociężałość umysłowa dowiedziałam się że mój mąż to ma .żle się u nas dzieje po ślubie awantury jego picie alkoholu jest agresywny pod wpływem czy to coś ma z tym wspólnego.dodam że ma problemy z czytaniem bardzo powoli mu to idzie i z pisaniem także czasami nie potrafi wypowiedzieć trudniejszego wyrazu.nie wiem może żlę myślę ale podejrzewam to.proszę o odpowiedzi
Podobne tematy
15 lat temu oznaczało to to samo co teraz - zmniejszoną sprawność intelektualną, coś z pogranicza przeciętnej inteligencji i lekkiego upośledzenia umysłowego. Problemy z czytaniem, pisaniem i trudnymi wyrazami faktycznie mogą na to wskazywać.
Ociężałość umysłowa nie jest bezpośrednim powodem alkoholizmu ani agresji, jednak pewne powiązania mogą być. Osoba mniej sprawna intelektualnie nie zawsze zdaje sobie sprawę z konsekwencji lub niewłaściwości pewnych zachowań, ma mniejszą motywację, żeby pracować nad sobą (bo często nawet nie widzi lub nie rozumie problemu).
Anna84,
po zmianach w nazewnictwie dawna "ociężałość umysłowa" mieści się w dzisiejszej normie intelektualnej (nie dotyka niepełnosprawności intelektualnej), choć jest wynikiem poniżej średniej.
Znaczy to, że sprawność intelektualna i ogólny poziom funkcjonowania męża był w przeszłości niższy niż jego równieśników. Objawem tego są m.in. (również obecne) trudności z czytaniem, pisaniem, liczeniem itp.
Trudno jednak ocenić, jak sytuacja ta zmieniała się w czasie. Zdolności intelektualne można zarówno rozwijać i z czasem poprawiać swoje możliwości i umiejętności - jak i zaniedbać i obniżać swoją sprawność.
Agresja, skłonność do alkoholu, awanturowanie się nie wynikają bezpośrednio z poziomu inteligencji, ale można powiedzieć, że pośrednio są z tym związane. Istotne, w jakiej rodzinie wychowywał się mąż, jak przebiegał jego rozwój w dzieciństwie i w okresie dojrzewania, w jakim środowisku się obracał, jakie normy i wzorce przyjął (np. w kwestii picia alkoholu), jaki rodzaj nauki i pracy wykonywał, jaki charakter miała dotychczas Wasza znajomość i jakie wyobrażacie sobie i tworzycie małżeństwo.
Czy wcześniej (zanim pojawiły się w Waszym domu alkohol i przemoc) byłaś szczęśliwa w związku, czułaś, że dobrze dogadujesz się z mężem i jego słabości nie stanowiły dla Ciebie problemu?
Wszelkich informacji oraz wsparcia w kwestii skłonności do alkoholu i agresji męża, a także wynikających z tego trudności w Waszym związku, mogą udzielić ośrodki i fundancje np. Centrum Pomocy Rodzinie, Ośrodek Interwencji Kryzysowej, Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, Centrum Praw Kobiet itp.
No własnie - duża różnica po zmianie nazewnictwa. Tak mi się przypomniała przedwczorajsza wypowiedź Korwina Mikke o uczestnikach paraolimpiady. Justyno Piatkowska, czy z poziomu ekspertki możesz to skomentować? Bo ja jego wypowiedzią byłam zniesmaczona.
od razu po ślubie to się zaczęło pił już od nastolatka grał hazardowo w maszyny i zazdrość chorobliwa jest od dnia ślubu zaczął któregoś dnia płakac że mu ciężko z pisaniem że z czytaniem że on się tego wstydzi i mu pomagałam czytałam z nim pisałam ale on to rzucił jest chorobliwie zadrosny ma urojenia wszystkiego mi zabrania umalować się założyć obcas spódnicę gdzieś pojadę to wróce i jest awantura ale dziś się wszystko skomplikowało jechaliśmy samochodem to nas z dziećmi straszył że zaraz się rozwali samochodem i pytał jakie drzewo wybieramy zadzwoniłam na policję dali mu pouczenie pojechał do swej mamy i się wypłakał że ma problem z nerwami agresją a dodam że nie pije już od 2 lat i nie gra i ma jutro iść do psychologa i do neurologa zrobić badania dlaczego on taki jest mówi że nie wie dlaczego taki jest że nie chce tego robić ale musi mnie kontrolować sprawdzać dzwonić i być zazdrosnym tyle lat zobaczymy co jutro powiedzą lekarze on jest dobrym człowiekiem ale nieszczęśliwym a ja mu pomagam cały czas a on odrzuca moją i swej rodziny pomoc
chcę napisać że na razie mąż zmierza do uzdrowienia był u lekarza psychiatry dostał leki od urojeń z tego co pisze w ulotce są to leki od schizofrenii zaczął uczęszczać na terapię która jest 2 razy w tygodniu i przez rok czasu. wierzę w to że w końcu się uda rozmawiałam nawet z osobą duchowną która zna naszą historię i też dała mi wskazówki ale powiedziała że jeżeli mąż przerwie terapię to nie widzi szans na nasze małżeństwo i naszą przyszłość muszę się poważnie zastanowić bo istnieje granica pomagać można dużo ale ile ja będę miała jeszcze na to siły nie wiem, już 10 lat pomagałam wyjść mu z alkoholizmu i gier udało mi się teraz mi za to dziękuję ale była to ciężka walka ale jeżeli teraz rzuci terapię i leczenie to
już mu nie dam następnej szansy bo nie będzie to miało sensu mi nikt nie pomaga jak się gryzę tym jak przeżywam i się martwię także dałam mu pomocną dłoń i tym razem jeżeli nie skorzysta będę musiała odejść z dziećmi bo już nie dam rady znów przechodzić tego koszmaru ja nie chcę dużo chcę być tylko szczęśliwa razem z moimi dzieciaczkami czy to tak dużo?