Hej. Nie wiedziałam gdzie o tym napisać, więc postanowiłam tutaj. Mam sąsiada lekarza, który wyraźnie mnie podrywa. Oczywiście to nie jest żaden problem, bo oboje jesteśmy wolni. Blokada zaczęła się w mojej głowie. Bardzo lubię z nim rozmawiać, mamy wiele wspólnych tematów, ale przy nim czuję się trochę gorsza. Niby też skończyłam trudne studia, znam dwa języki itd. Czuję jednak, że przy wielkim panu doktorze wypadam blado. Tak myślę, że medykowi może dorównać tylko drugi medyk. Uważam, że w związku partnerzy powinni być na mniej więcej równym poziomie żeby nie powstał mezalians. A może przesadzam? Co o tym myślicie? Moje poczucie niższości nie pozwala mi przy nim poczuć się pełnowartościowym człowiekiem.
Podobne tematy
Ja sądzę, że przesadzasz...i to sporo
Jedyne nad czym powinnaś się zastanowić, to to...czy Tobie podoba się to że on Cię podrywa i czy nie ma czegoś co by ci przeszkadzało w ewentualnym związku (różnica wieku, zainteresowań, spojrzenie na życie-ale tego dowiesz się jedynie próbując). Jeśli chciałabyś spróbować, to radzę już na samym początku wybadać jakie jest jego zdanie na temat Twoich obaw. Tak dyplomatycznie i delikatnie wplatając temat do rozmowy, gdy nadarzy się taka okazja. Bo wszystko zależy od tego jak widzi to on, ludźmi się nie przejmuj... im zawsze coś nie pasuje ![]()
3 2012-09-05 21:16:55 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-09-05 21:17:39)
No bez przesady. Mój ojciec był lekarzem ale też takim człowiekiem renesansu. Do pięt mu nie dorosłem w wiedzy. I nie dorosnę. Przy nim poznałem trochę to środowisko. Nie chcę generalizować ale jest wśród nich sporo zwyczajnie wykształconych w zawodzie. I nic więcej. Pewnie. Studia są bardzo trudne. Wielu z nich potem za państwowe pieniądze robi doktoraty (wskaż mi drugi taki zawód z takim przywilejem). Ale to tylko dr do nazwiska okupiony dużym wysiłkiem. To są tacy sami ludzie jak my.
No chyba że próbuje ci udowadniać jaki jest lepszy. Wtedy kop w .... i sprowadź go na ziemię ![]()