Chcę tu opisać swój związek, jaki miałam.. Szczerą prawdę i chcę usłyszeć czy to moja wina..
Rafała poznałam rok temu na portalu ze zdjęciami .. On chciał modelki, ja pięknych zdjęć. Spotkaliśmy się w Poznaniu i tak jak chciałam zrobił mi zdjęcia.. Lecz coś zaiskrzyło.. Zakochałam się w nim pomimo tego iż wiedziałam że ma rodzinę, żonę którą nie kochał i że jest 18 lat starszy...Przez pierwsze miesiące spotykaliśmy się raz na miesiąc, bo mieszkał bardzo daleko za granicą.. po pół roku zamieszkaliśmy w Polsce na trzy miesiące razem. Przyznaję było bardzo dużo zgrzytów i nieporozumień.. I czasami jak teraz sobie o tym przypomnę, to wydaje mi się że to było z mojej winy. W trakcie tych trzech miesięcy zaszłam w ciążę pustą. W tym czasie zostałam sama gdyż on musiał być za granicą.. Po zabiegu zdecydowaliśmy, że zamieszkamy u niego za granicą, specjalnie zrezygnowałam dla niego i tego pomysłu z matury. Pojechaliśmy i zaczęło się wtedy najgorsze..Ja bez znajomości języka nie dostałam pracy tak szybko jakbym chciała i on sam musiał utrzymywać nas. Zaczęły się kłótnie o pieniądze.. A raczej oto, że nie zarabiam i mam w Polsce wziąć kredyt na siebie by jakoś tu przetrwać.. Co mi się nie bardzo podobało. Te nasze kłótnie doprowadziły do tego iż zaczęłam chudnąć do tego stopnia, że teraz ważę 38 kg. Był strasznie zazdrosny o moich kolegów, a ja o jego dzieci. Uwierzcie mi.. Ja na prawdę go kochałam.. Potrafiłam mu wybaczyć to, że mnie czasami po pijaku bił. Ja też nie byłam święta.. Potrafiłam go słownie skrzywdzić..
W moje urodziny a naszą rocznicę chciał mi zrobić prezent i zabrać mnie nad ocean.. Pogoda niestety nie dopisała i ja zaczęłam go wyzywać od najgorszych nieudaczników.. Teraz żałuję tego.. Jak cholera.
Dwa dni później po naszej 'rocznicy' zaczęliśmy się do tego stopnia kłócić, że powiedziałam mu iż wracam do Polski, bo tam nie daję rady.. Prosiłam by wrócił ze mną.. Niestety ta kłótnia zaczęła się przeistaczać w groźby, że mam mu oddać pieniądze, które "we mnie zainwestował", mówił mi że wszystkie moje rzeczy jak laptop czy aparat zostanie u niego coś w stylu depozytu póki mu nie oddam 5 tys. wtedy uciekłam do znajomych i od nich dzwoniłam do rodziny by mi pomogli. W tym czasie Rafał dzwonił do moich rodziców mówiąc o pieniądzach i powiedział im, że nie wróci ze mną do Polski, że on chce zamieszkać z matką i wrócić do żony. Skreślił mnie. Podejrzewam, że jak ja nocowałam u naszych znajomych, to do niego przyjechała jego matka, lecz znając ją wyrzekła się jego i nie chciała mu udzielić pomocy. Na drugi dzień chciałam wziąć swoje rzeczy z domu, bo udało mi się załatwić lot. Wchodząc do domu ujrzałam Rafała martwego. Powiesił się na drzwiach o które ja go prosiłam, by założył i krawacie który dostał ode mnie na gwiazdkę.. Na domiar złego godzinę później przyszła do mnie na komórkę wiadomość wideo jak się zabijał.. Przez tydzień policja mnie trzymała w trakcie tego tygodnia jego matka mi groziła, że mnie zabije, że to przeze mnie jej syn nie żyje. Po jego śmierci dowiedziałam się jak bardzo mnie okłamywał. Odkąd jestem w Polsce nie przespałam dobrze ani jednej nocy z obawą, że jego matka zrobi mi krzywdę. Czy mnie kochał? Nie wiem. Ale ja jego kochałam.