netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

44 odpowiedzi6 235 wyświetleńzałożony przez paradisee, 22.08.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 45 ]

1

Temat: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

On od poniedziałku do piątku pracuje poza domem, ja obecnie mam wakacje więc całkowite lenistwo i codzienne wypady ze znajomymi, to bardzo dużo zmieniło w relacjach między nami, kłócimy się ciągle o moje powroty do domu on nie rozumie dlaczego wychodzę codziennie i wracam po północy ja czuje się jak z tatą kiedy mam wracać przed północą,nie umiemy znaleźć kompromisu...

2

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

A jakbyś się czuła gdybyś to Ty pracowała a on miał wakacje i sobie latał z kumplami i wracał po północy ? Ja się mu nie dziwię smile Ogranicz trochę wyjście, zrozum go że się denerwuje...

3

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Mnie nie dziwi jego zazdrość. Przecież sama widzisz, że się oddalacie od siebie, z tym, że on pracuje, a Ty spotykasz się ze znajomymi (i w jego domyśle zapewne poznajesz nowe osoby- potencjalne zagrożenie dla obecnego partnera).
Myślę, że jeśli nie ograniczysz swoich wypadów, to może się to źle skończyć.

4

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
Damnpretty napisał/a:

A jakbyś się czuła gdybyś to Ty pracowała a on miał wakacje i sobie latał z kumplami i wracał po północy ? Ja się mu nie dziwię smile Ogranicz trochę wyjście, zrozum go że się denerwuje...

JASNE! tylko, ze jakby to napisala, ze oan siedzie w domu a on sie bawi calymi dniami to napisalybyscie wszystkie po kolei, ze no pozwol mu sie zabawic, wyszlaec, przeciez nie jest on twoja wlasnoscia, nie ufasz mu???? Daj mu troche luzu a ty znajdz sobie jakies hobby czy wyjdz ze znajomymi!


HIPOKRYZJA.

5

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

bardzo nie lubie sie komuś podporządkowywać, a mam w głowie takie myśli ze jesli mam chłopaka to nie mogę mieć ciekawych, szalonych wakacji ?

6 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2012-08-23 11:27:21)

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Ogranicz wyjścia np do 3 w tygodniu. Gdyby mój partner codziennie wychodził z kumplami i wracał po północy a ja pracowała byłabym zła . No chyba,że czujesz,że się coś wypala to wtedy to skończ i będziesz mogła robić co tylko Ci się będzie podobało.


DodoMashallah napisał/a:

JASNE! tylko, ze jakby to napisala, ze oan siedzie w domu a on sie bawi calymi dniami to napisalybyscie wszystkie po kolei, ze no pozwol mu sie zabawic, wyszlaec, przeciez nie jest on twoja wlasnoscia, nie ufasz mu???? Daj mu troche luzu a ty znajdz sobie jakies hobby czy wyjdz ze znajomymi!

Mylisz się. Co innego jakby ona wychodziła 1-2 razy w tygodniu a on miał z tym problem. Ale autorka wychodzi codziennie. I jestem wręcz pewna,że jakby chłopak odstawiał takie rzeczy większość by go nie broniła tylko napisała rady takie jak w tym przypadku. Wiele dziewczyn ogranicza chłopaka do tego stopnia,że nie może on nawet na głupie piwo wyjść z kolegami i to jest chore i wtedy są rady,żeby wrzucić na luz ale jak dla mnie to jest w tym przypadku przegięcie.

7

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

To przykro mi ale związek nie przetrwa skoro nie rozumiesz na czym on polega. Niestety będąc z kimś w związku nie możesz sobie już robić co  Ci się żywnie podoba a tymbardziej chodzić kiedy Ci sie chce i gdzie chce i wracać o której chce niestety. Postaw się w jego sytuacji choć na chwilke że ty pracujesz i wracasz do domu a on cały czas pusty bo twój partner imprezuje z chłopakami albo nie wiadomo z kim i wraca sobie o której chce. Jego reakcja jest jak najbardziej normalna na to co wyprawiasz. I musisz być na prawdę młodziutka skoro tego nie rozumiesz a do póki tego nie zrozumiesz to powinnaś być sama niestety. Chcesz mieć ciekawe i szalone wakacje to właśnie powinnaś być sama i sobie szaleć a jak już się wyszalejesz to może wtedy zabieraj się za poważne relacje

8

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
Dussia napisał/a:

To przykro mi ale związek nie przetrwa skoro nie rozumiesz na czym on polega. Niestety będąc z kimś w związku nie możesz sobie już robić co  Ci się żywnie podoba a tymbardziej chodzić kiedy Ci sie chce i gdzie chce i wracać o której chce niestety. Postaw się w jego sytuacji choć na chwilke że ty pracujesz i wracasz do domu a on cały czas pusty bo twój partner imprezuje z chłopakami albo nie wiadomo z kim i wraca sobie o której chce. Jego reakcja jest jak najbardziej normalna na to co wyprawiasz. I musisz być na prawdę młodziutka skoro tego nie rozumiesz a do póki tego nie zrozumiesz to powinnaś być sama niestety. Chcesz mieć ciekawe i szalone wakacje to właśnie powinnaś być sama i sobie szaleć a jak już się wyszalejesz to może wtedy zabieraj się za poważne relacje

Dussia, zależy, o jakim związku mowa. Zdaje się, że opisujesz małżeństwo. Jednak mimo wszystko nie widzę powodów, by nie robić tego, czego się chce. To kwestia dotarcia się, ustalenia zasad, zaufania. Jeśli Wasze zasady się rozmijają, ustalcie wspólną płaszczyznę. A jeśli zbyt bardzo się różnicie, może warto pomyśleć o rozstaniu.

9

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
elfiona napisał/a:
Dussia napisał/a:

To przykro mi ale związek nie przetrwa skoro nie rozumiesz na czym on polega. Niestety będąc z kimś w związku nie możesz sobie już robić co  Ci się żywnie podoba a tymbardziej chodzić kiedy Ci sie chce i gdzie chce i wracać o której chce niestety. Postaw się w jego sytuacji choć na chwilke że ty pracujesz i wracasz do domu a on cały czas pusty bo twój partner imprezuje z chłopakami albo nie wiadomo z kim i wraca sobie o której chce. Jego reakcja jest jak najbardziej normalna na to co wyprawiasz. I musisz być na prawdę młodziutka skoro tego nie rozumiesz a do póki tego nie zrozumiesz to powinnaś być sama niestety. Chcesz mieć ciekawe i szalone wakacje to właśnie powinnaś być sama i sobie szaleć a jak już się wyszalejesz to może wtedy zabieraj się za poważne relacje

Dussia, zależy, o jakim związku mowa. Zdaje się, że opisujesz małżeństwo. Jednak mimo wszystko nie widzę powodów, by nie robić tego, czego się chce. To kwestia dotarcia się, ustalenia zasad, zaufania. Jeśli Wasze zasady się rozmijają, ustalcie wspólną płaszczyznę. A jeśli zbyt bardzo się różnicie, może warto pomyśleć o rozstaniu.

Wybacz ale nie pozwoliła bym swojemu chłopakowi żeby wracał do domu o której mu się żywnie podoba. Co do robienia w dzień kiedy on jest w pracy to ok niech sobie robi co chce bo i tak go nie ma, ale te nocne powroty to już przesada i tyle. A może on ma ochote jak wróci do domu po pracy wyjśc gdzieś ze swoją dziewczyna a jej nie ma bo ona ma inne plany. To nie jest związek....Jak chce sie szaleć to sie jest samemu i nie robi się przy tym nikomu krzywdy

10

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
Dussia napisał/a:
elfiona napisał/a:
Dussia napisał/a:

To przykro mi ale związek nie przetrwa skoro nie rozumiesz na czym on polega. Niestety będąc z kimś w związku nie możesz sobie już robić co  Ci się żywnie podoba a tymbardziej chodzić kiedy Ci sie chce i gdzie chce i wracać o której chce niestety. Postaw się w jego sytuacji choć na chwilke że ty pracujesz i wracasz do domu a on cały czas pusty bo twój partner imprezuje z chłopakami albo nie wiadomo z kim i wraca sobie o której chce. Jego reakcja jest jak najbardziej normalna na to co wyprawiasz. I musisz być na prawdę młodziutka skoro tego nie rozumiesz a do póki tego nie zrozumiesz to powinnaś być sama niestety. Chcesz mieć ciekawe i szalone wakacje to właśnie powinnaś być sama i sobie szaleć a jak już się wyszalejesz to może wtedy zabieraj się za poważne relacje

Dussia, zależy, o jakim związku mowa. Zdaje się, że opisujesz małżeństwo. Jednak mimo wszystko nie widzę powodów, by nie robić tego, czego się chce. To kwestia dotarcia się, ustalenia zasad, zaufania. Jeśli Wasze zasady się rozmijają, ustalcie wspólną płaszczyznę. A jeśli zbyt bardzo się różnicie, może warto pomyśleć o rozstaniu.

Wybacz ale nie pozwoliła bym swojemu chłopakowi żeby wracał do domu o której mu się żywnie podoba. Co do robienia w dzień kiedy on jest w pracy to ok niech sobie robi co chce bo i tak go nie ma, ale te nocne powroty to już przesada i tyle. A może on ma ochote jak wróci do domu po pracy wyjśc gdzieś ze swoją dziewczyna a jej nie ma bo ona ma inne plany. To nie jest związek....Jak chce sie szaleć to sie jest samemu i nie robi się przy tym nikomu krzywdy

No to pozostaje współczuć Twojemu chłopakowi, z całym szacunkiem. Ja bym akceptowała wyjścia, o ile by mnie o nich informował i o ile by mnie też czasami na nie zabierał. smile

11

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
elfiona napisał/a:
Dussia napisał/a:
elfiona napisał/a:

Dussia, zależy, o jakim związku mowa. Zdaje się, że opisujesz małżeństwo. Jednak mimo wszystko nie widzę powodów, by nie robić tego, czego się chce. To kwestia dotarcia się, ustalenia zasad, zaufania. Jeśli Wasze zasady się rozmijają, ustalcie wspólną płaszczyznę. A jeśli zbyt bardzo się różnicie, może warto pomyśleć o rozstaniu.

Wybacz ale nie pozwoliła bym swojemu chłopakowi żeby wracał do domu o której mu się żywnie podoba. Co do robienia w dzień kiedy on jest w pracy to ok niech sobie robi co chce bo i tak go nie ma, ale te nocne powroty to już przesada i tyle. A może on ma ochote jak wróci do domu po pracy wyjśc gdzieś ze swoją dziewczyna a jej nie ma bo ona ma inne plany. To nie jest związek....Jak chce sie szaleć to sie jest samemu i nie robi się przy tym nikomu krzywdy

No to pozostaje współczuć Twojemu chłopakowi, z całym szacunkiem. Ja bym akceptowała wyjścia, o ile by mnie o nich informował i o ile by mnie też czasami na nie zabierał. smile

No właśnie czasami..... A nie codziennie wracac po nocach i o informowaniu a koleżanka pisze po prostu że ona sie bawi a on ma do niej pretensje.

12

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Wytlumacz nam jak to jest, ze nie pracujesz a mozesz codziennie balowac i wracac po polnocy? Masz duzo oszczednosci czy sponsora/ow? Kiedy spedzacie czas razem? Skoro on pracuje 5 dni w tygodniu a Ciebie wtedy nie ma pewnie juz jak z niej wraca?

13

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

O ile dobrze zrozumiałam, partner Autorki pracuje od poniedziałku do piątku POZA DOMEM. Zatem na noce nie wraca, przyjeżdża dopiero w weekendy. Dlaczego Autorka ma siedzieć sama w domu?

14

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Ile macie lat?

15

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
paradisee napisał/a:

On od poniedziałku do piątku pracuje poza domem, ja obecnie mam wakacje więc całkowite lenistwo i codzienne wypady ze znajomymi, to bardzo dużo zmieniło w relacjach między nami, kłócimy się ciągle o moje powroty do domu on nie rozumie dlaczego wychodzę codziennie i wracam po północy ja czuje się jak z tatą kiedy mam wracać przed północą,nie umiemy znaleźć kompromisu...

W jakim jesteście wieku?
Rozumiem wyjścia bo jego nie ma w domu ale czy nie za późno wracasz?
Nie dziwie mu się, że się denerwuje bo On pracuje a ty szalejesz a te dwie czynności sporo się różnią.
Jeśli nie umiecie znaleźć kompromisu to może staraj się rzadziej wychodzić lub też na początek (jeśli tak ciężko z tego zrezygnować) wracać wcześniej. Nie pomyślałaś, że może chłopak się o Ciebie martwi? Pomyśl o tym. smile

16 Ostatnio edytowany przez fairytale (2012-08-23 14:21:12)

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

No bez przesady, skoro on pracuje to ona ma siedzieć w domu i nigdzie nie wychodzic? Jeżeli nie pracuje to chyba normalne, że korzysta z wakacji.

A jeżeli chodzi o późne powroty do domu to z tym się zgodze bo facet się pewnie martwi, a ile masz lat?

17

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Brakuje mi przede wszystkim informacji, czy Autorka i jej partner mieszkają razem.

I nie sądzę, że jej partner się martwi. Z martwienia się i troski nie powinno dochodzić do kłótni. Albo jest zazdrosny i chce mieć dziewczynę pod kontrolą, albo dzieje się coś, o czym Autorka nie napisała (mieszkają razem i dziewczyna baluje, zamiast dbać o dom/przepija pieniądze, które on zarabia...).

My możemy sobie gdybać, a Autorka założyła wątek i zniknęła.

18

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

skoro ma wakacje to na chlopski rozum jeszcze sie uczy moim zdaniem nie dorosla do powaznego zwiazku i stabilizacji.

19

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
agnieta1987 napisał/a:

skoro ma wakacje to na chlopski rozum jeszcze sie uczy moim zdaniem nie dorosla do powaznego zwiazku i stabilizacji.

Dokładnie. Liceum albo wczesny czas studencki.
Właściwie widać, że para do siebie nie pasuje.
Na miejscu tego faceta podziękowałbym za taki związek (o ile tak to można nazwać).

20

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Nie piszcie ze do niego nie pasuje, on jest naprawdę dla mnie wyjątkowym człowiekiem i tak, jestem młoda ale strasznie nie chce go stracić, zależy mi na nim i dlatego chciałabym to jakoś pogodzić. On pracuje i jest w domu na weekendy. Nie mieszkamy razem, a ja nie mam sponsora i nie baluje po prostu wychodzę do znajomych i spędzam z nimi czas. On złości się nie o to że wychodzę codziennie lecz o to zę wracam późno do domu. Szczerze mówiąc też nie myśle że jest to bardzo w porządku i takie rozwiazanie że wychodzę 2 razy podczas gdy jego nie ma mogłoby mi odpowiadac tylko że jemu nie chodzi o ilość wyjść a o powroty do domu a nieraz chciałoby sie z przyjaciółkami posiedzieć dłużej a to u niego odpada ;(  Przychodzi mi do głowy takie rozwiązanie aby się na to zogdzić i wymagać tego samego żeby on jak wychodzimy w weekendy wracał o północy a jak sie zdarzy że wyjdzie gdzieś beze mnie to też będe go rozliczać co do minuty ale z drugiej strony nie chce brnać w takie odgrywanie sie i mszczenie dlatego chce to rozwiazac tak zeby było lepiej a nie coraz gorzej ...

21

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

to nie jest tak że ja nie chce nic dla niego zrobić i nic zmienić ale chce znależć jakiś kompromis który zadowoli nas obojga a nie poprostu ze wszystkim się podporządkować bo wiem ma racje napewno i też może się źle czuć ale nie mogę zrobić wszystkie całkowicie tak jak on chce dla jego dobrego samopoczucie nie mysląc o swoim

22

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Ale CO KONKRETNIE mu przeszkadza w późnych powrotach? Boi się, że coś Ci się stanie, czy co?

23

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

uważa że dziewczynie to nie przystoi, mówi ze tekgo nie chce bo poprostu mu sie to nie podoba i źle sie z tym czuje że późno wracam

24

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

O matko, to już się nie dziwię, że czujesz się jak z tatusiem... Jak już teraz dasz sobą rządzić, to pomyśl, co będzie później.

25

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
BabaOsiadła napisał/a:

O matko, to już się nie dziwię, że czujesz się jak z tatusiem... Jak już teraz dasz sobą rządzić, to pomyśl, co będzie później.

Rządzić? Teraz to już przeginasz.
Rozumiem, że jakby Twój partner wychodził ze znajomymi 5 razy w tygodniu, to przyjęłabyś to bez żadnego sprzeciwu smile?

I to gadanie...co będzie później. Na pewno będzie bił, pił i nie wypuszczał z domu smile.

Wchodzisz ze skrajności w skrajność. Normalne jest, że dziewczyna wyskoczy, ze dwa razy w tygodniu, a i nie będzie robiła problemów jeśli chłopak w weekend też pobawi się sam. Ale nie jest normalne balowanie 5 razy w tygodniu, gdy chłopak pracuje całymi dniami poza miejscem zamieszkania.

26

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
dziki_znajomy napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:

O matko, to już się nie dziwię, że czujesz się jak z tatusiem... Jak już teraz dasz sobą rządzić, to pomyśl, co będzie później.

Rządzić? Teraz to już przeginasz.
Rozumiem, że jakby Twój partner wychodził ze znajomymi 5 razy w tygodniu, to przyjęłabyś to bez żadnego sprzeciwu smile?

I to gadanie...co będzie później. Na pewno będzie bił, pił i nie wypuszczał z domu smile.

Wchodzisz ze skrajności w skrajność. Normalne jest, że dziewczyna wyskoczy, ze dwa razy w tygodniu, a i nie będzie robiła problemów jeśli chłopak w weekend też pobawi się sam. Ale nie jest normalne balowanie 5 razy w tygodniu, gdy chłopak pracuje całymi dniami poza miejscem zamieszkania.

Ale czy Ty przeczytałeś uważnie wszystkie posty? ONI NAWET NIE MIESZKAJĄ RAZEM! Dziewczyna mieszka, powiedzmy, z rodzicami w Poznaniu, chłopak od poniedziałku do piątku siedzi, powiedzmy, w Gdańsku, to dlaczego dziewczyna ma nie wyjść do znajomych, nawet i codziennie, skoro nie ma innych obowiązków? Przecież nie zaniedbuje w niczym swojego partnera.

27

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Przeczytałem dokładnie wszystkie posty i wiem jak sytuacja wygląda.
Ale ponawiam pytanie.
Rozumiem, że będąc w takiej sytuacji nie denerwowałoby Cię, że Twój partner codziennie się bawi podczas Twojej pracy w innym mieście?
Bo co innego spotykać się ze znajomymi, a co innego wracać codziennie o np. 3 do domu (bo to chyba jasno świadczy o tym, że dzień w dzień są imprezy). Mnie na pewno by to irytowało.
Z doświadczenia zresztą wiem, że później taka kobieta traktuje faceta tylko jako powiernika problemów. Z wszystkimi dookoła wychodzi, bawi się i uśmiecha, a spotykając się z partnerem wylewa na niego swoje problemy. W skrócie: facet tylko widzi ją nieszczęśliwą, a znajomi uśmiechniętą.

28

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
dziki_znajomy napisał/a:

Rozumiem, że będąc w takiej sytuacji nie denerwowałoby Cię, że Twój partner codziennie się bawi podczas Twojej pracy w innym mieście?

Nie. Co więcej, nie wpadłabym na to, by próbować dyktować dorosłemu człowiekowi, jak ma spędzać swój wolny czas. Co innego po ślubie, gdy pojawią się dzieci, a jedno z małżonków codziennie baluje i zaniedbuje swoje obowiązki, a co innego młoda dziewczyna ciesząca się zdaną sesją i organizująca sobie swój wolny czas tak, jak akurat ma możliwość/ochotę.

Przesiadywanie w wakacje do 3 w nocy niekoniecznie świadczy o imprezowaniu, nie wiem, skąd ten pomysł...

A Twoje dwa ostatnie zdania to niepotrzebne patrzenie przez pryzmat swoich przykrych doświadczeń i bezsensowne generalizowanie.

29

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
BabaOsiadła napisał/a:
dziki_znajomy napisał/a:

Rozumiem, że będąc w takiej sytuacji nie denerwowałoby Cię, że Twój partner codziennie się bawi podczas Twojej pracy w innym mieście?

Nie. Co więcej, nie wpadłabym na to, by próbować dyktować dorosłemu człowiekowi, jak ma spędzać swój wolny czas. Co innego po ślubie, gdy pojawią się dzieci, a jedno z małżonków codziennie baluje i zaniedbuje swoje obowiązki, a co innego młoda dziewczyna ciesząca się zdaną sesją i organizująca sobie swój wolny czas tak, jak akurat ma możliwość/ochotę.

Przesiadywanie w wakacje do 3 w nocy niekoniecznie świadczy o imprezowaniu, nie wiem, skąd ten pomysł...

A Twoje dwa ostatnie zdania to niepotrzebne patrzenie przez pryzmat swoich przykrych doświadczeń i bezsensowne generalizowanie.

No widzisz i tutaj pojawia się problem. Ponieważ ciężko zmienić kogokolwiek po ślubie, a właściwie nie jego, a jego przyzwyczajenia.
Kobieta licz, że po ślubie mężczyzna się zmienia, a mężczyzna liczy, że kobieta zostanie taka sama. Oboje się zawodzą smile.
Tutaj zresztą nie chodzi o dorosłość, a zwykłe dopasowanie się.
Ale myślę, że po prostu mamy zupełnie inna wizję partnerstwa wink.

30

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

jak zbliża sie weekend i on jest w domu to również się bawimy i wtedy wracam nawet około 4 do domu, ale wtedy jestem z nim wiec w jego mniemaniu to nie jest nic złego

31

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Ja po części trochę go rozumiem bo sama bym była zła gdyby mój partner wracał późno do domu chodziłby nie wiem gdzie i z kim podczas gdy ja bym pracowała, nie ma chyba innego wyjścia jak ograniczyć to, żeby on nie był zły bo nie potrzebnie się kłócicie, a dlaczego nie możesz wracać trochę wcześniej do domu ? Znajdźcie jakiś wspólny kompromis żeby się mniej kłócić

32

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

i kogo teraz posłuchać ...

33

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Nie możesz porozmawiać ze swoim partnerem i jakoś dojść do wspólnego kompromisu ?

34

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

chcę to zrobić ale muszę zaproponować mu kompromis który też dla mnie nie będzie krzywdzący, bo on poprostu mi powiedział ze nie chce żebym późno wracała jest mu z tym źle tylko że ja też nie chce tak całkowicie tego zmienić żeby jemu było dobrze bo wtedy nie będzie mi

35

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
dziki_znajomy napisał/a:

No widzisz i tutaj pojawia się problem. Ponieważ ciężko zmienić kogokolwiek po ślubie, a właściwie nie jego, a jego przyzwyczajenia.
Kobieta licz, że po ślubie mężczyzna się zmienia, a mężczyzna liczy, że kobieta zostanie taka sama. Oboje się zawodzą smile.
Tutaj zresztą nie chodzi o dorosłość, a zwykłe dopasowanie się.
Ale myślę, że po prostu mamy zupełnie inna wizję partnerstwa wink.

A ja myślę, że wizję partnerstwa mamy jednak podobną, ale doprawdy nie widzę, w jaki sposób Autorka miałaby się wykazać tym partnerstwem, pozostając sama przez 5 dni w tygodniu. I gdyby argument jej chłopaka brzmiał choćby "nie wychodź tak późno, boję się o ciebie", ale nie, on rzuca tekstami rodem ze średniowiecza "kobiecie nie wypada pozostawać poza domem po północy" big_smile big_smile big_smile
Co ta dziewczyna ma robić w wakacje, kiedy i tak nie może się spotkać z chłopakiem? Siedzieć w domu i pielęgnować ołtarzyk z jego zdjęciami? big_smile

A co do zmieniania się po ślubie: każdy normalny człowiek wie, że w życiu jest czas na imprezowanie, na naukę, na pracę, na zajęcie się mężem/żoną i dziećmi. I trzeba się wyszaleć, żeby potem nie stać się sfrustrowanym mężem, marzącym o piwie z kolegami co wieczór, albo zrzędzącą żoną, która żałuje, że cały jej świat to pieluchy i szykowanie obiadu dla męża.

Ot takie moje zdanie smile

36

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

dzieki dziewczyny, duuużo daje takie porozmawianie z kimś zupełnie obcym kto chce ci pomóc i wyraża poprostu swoje zdanie, bardzo mi pomogłyście, mimo że jestem młodą osobą to chce wierzyć w ten związek i tworzyć jakieś partnerstwo dzięki któremu przetrwamy, doszłam do kompromisu, zaproponowałam na spokojnie że będę wychodzić i wracać o północy do domu ale jeden dzień w tygodniu kiedy go nie ma będzie dla mnie nie ograniczony czasem i nie będzie z tego żądnych konsekwencji, uważacie że to dobry kompromis? że żadne z nas nie jest pokrzywdzone ?

37

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

gadanina, a moze przeniesc te imprezy do Ciebie do domu i nie ma problemu? W jaki sposob wracasz do domu z tych spotkan w nocy? piechota? nocnym autobusem? taksowka? moja dziewczyna nigdy sama nie bedzie wracac z zadnej imprezy w srodku nocy, w gre wchodzi jedynie, albo ja odbiore albo wezmie taryfe, albo ktos ja odwiezie, albo bedzie wracac razem ze znajomymi razem etc.

38

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Mam teraz podobny problem. Ja radziłbym Ci szczerze porozmawiać o tym co do siebie czujecie i czy ufacie sobie nawzajem. Chodź fakt również też, że widywanie się tylko weekend może osłabić wasz związek - ale to tylko moje zdanie. No bo w sumie najważniejsze pytanie czy wam odpowiada tak rzadkie spotykanie się?

39

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

z tych nocnych spotkań wracam ze znajomymi, samochodem wink

40

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
BabaOsiadła napisał/a:
dziki_znajomy napisał/a:

No widzisz i tutaj pojawia się problem. Ponieważ ciężko zmienić kogokolwiek po ślubie, a właściwie nie jego, a jego przyzwyczajenia.
Kobieta licz, że po ślubie mężczyzna się zmienia, a mężczyzna liczy, że kobieta zostanie taka sama. Oboje się zawodzą smile.
Tutaj zresztą nie chodzi o dorosłość, a zwykłe dopasowanie się.
Ale myślę, że po prostu mamy zupełnie inna wizję partnerstwa wink.

A ja myślę, że wizję partnerstwa mamy jednak podobną, ale doprawdy nie widzę, w jaki sposób Autorka miałaby się wykazać tym partnerstwem, pozostając sama przez 5 dni w tygodniu. I gdyby argument jej chłopaka brzmiał choćby "nie wychodź tak późno, boję się o ciebie", ale nie, on rzuca tekstami rodem ze średniowiecza "kobiecie nie wypada pozostawać poza domem po północy" big_smile big_smile big_smile
Co ta dziewczyna ma robić w wakacje, kiedy i tak nie może się spotkać z chłopakiem? Siedzieć w domu i pielęgnować ołtarzyk z jego zdjęciami? big_smile

A co do zmieniania się po ślubie: każdy normalny człowiek wie, że w życiu jest czas na imprezowanie, na naukę, na pracę, na zajęcie się mężem/żoną i dziećmi. I trzeba się wyszaleć, żeby potem nie stać się sfrustrowanym mężem, marzącym o piwie z kolegami co wieczór, albo zrzędzącą żoną, która żałuje, że cały jej świat to pieluchy i szykowanie obiadu dla męża.

Ot takie moje zdanie smile

Bardzo trafnie autorka posta to ujęła. smile

Widzę, że mamy jednak zaściankowe społeczeństwo w tej naszej Polsce, gdzie nie ma równości między kobietą i mężczyzną... Kobieta też ma prawo, a nawet powinna się WYSZUMIEĆ, korzystać z życia, póki może, wychodzić z domu - przecież to naturalne i normalne!

Do autorki wątku: dla Ciebie ma to być dobry kompromis, dla Ciebie i Twojego chłopaka, a nie dla nas, na litość!

41

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

napewno problemy się nawarstwiają również przez to że widujemy się rzadziej i nie możemy normalnie porozmawiać i wyjaśnić sobie wielu rzeczy a przez telefon jest to trudne ale duużo wiary jest potrzebne którą wydaje mi się narazie posiadamy, z rzadkiego spotykania się napewno zadowoleni nie jesteśmy ale na to nic nie możemy poradzić a rozstać się z takiego powodu to chyba największa głupota jeśli się kocha wink  ale ja chciałam sie dowiedzieć czy ten kompromis uważacie za dobry ?

42

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)
elfiona napisał/a:
BabaOsiadła napisał/a:
dziki_znajomy napisał/a:

No widzisz i tutaj pojawia się problem. Ponieważ ciężko zmienić kogokolwiek po ślubie, a właściwie nie jego, a jego przyzwyczajenia.
Kobieta licz, że po ślubie mężczyzna się zmienia, a mężczyzna liczy, że kobieta zostanie taka sama. Oboje się zawodzą smile.
Tutaj zresztą nie chodzi o dorosłość, a zwykłe dopasowanie się.
Ale myślę, że po prostu mamy zupełnie inna wizję partnerstwa wink.

A ja myślę, że wizję partnerstwa mamy jednak podobną, ale doprawdy nie widzę, w jaki sposób Autorka miałaby się wykazać tym partnerstwem, pozostając sama przez 5 dni w tygodniu. I gdyby argument jej chłopaka brzmiał choćby "nie wychodź tak późno, boję się o ciebie", ale nie, on rzuca tekstami rodem ze średniowiecza "kobiecie nie wypada pozostawać poza domem po północy" big_smile big_smile big_smile
Co ta dziewczyna ma robić w wakacje, kiedy i tak nie może się spotkać z chłopakiem? Siedzieć w domu i pielęgnować ołtarzyk z jego zdjęciami? big_smile

A co do zmieniania się po ślubie: każdy normalny człowiek wie, że w życiu jest czas na imprezowanie, na naukę, na pracę, na zajęcie się mężem/żoną i dziećmi. I trzeba się wyszaleć, żeby potem nie stać się sfrustrowanym mężem, marzącym o piwie z kolegami co wieczór, albo zrzędzącą żoną, która żałuje, że cały jej świat to pieluchy i szykowanie obiadu dla męża.

Ot takie moje zdanie smile

Bardzo trafnie autorka posta to ujęła. smile

Widzę, że mamy jednak zaściankowe społeczeństwo w tej naszej Polsce, gdzie nie ma równości między kobietą i mężczyzną... Kobieta też ma prawo, a nawet powinna się WYSZUMIEĆ, korzystać z życia, póki może, wychodzić z domu - przecież to naturalne i normalne!

Do autorki wątku: dla Ciebie ma to być dobry kompromis, dla Ciebie i Twojego chłopaka, a nie dla nas, na litość!

Zaściankowość? Nie widzę tutaj tego zupełnie.
Za to widzę same skrajność, albo imprezowanie codziennie, albo siedzenie w domu całymi dniami.

Odpowiadając na takie pytanie najlepiej postawić się po obu stronach barykady wink.

43

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

więc uważam że kompromis ktory wspólnie zaakceptowaliśmy nie jest żadna z tych skrajności wink

44

Odp: młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Bardzo go kocham i wierze ze on mnie tez, uważam ze nie umiałby mnie zdradzić, jednak zdarzyło się coś w co do tej pory nie mogę uwierzyć. Spotkał się z kolegami, były tam dziewczyny i powiedział im ze nie jest już ze mną, ze jest wolny, co więcej dowiedziałam się tego od tych dziewczyn a nie od niego, jeszcze w momencie kiedy sama wtargnęłam na to spotkanie. bardzo mnie przepraszał, powiedział ze wie ze zawiódł ze będzie się starał to naprawić żebym mu dała szanse i ze zrobił to bo widział ze jedna z nich jest nim mocno zainteresowana i nie chciał mnie z nią zdradzić ale chciał czuć się przez nią podrywany, powiedział ze nic dla niego nie znaczyła i ze jest dla niego małolatą której nigdy by nie dotknął ale chciał poczuć się adorowany..... nie wiem co mam zrobić w takiej sytuacji, zastanawiam się nad rozstaniem chociaż i tak wierze w jego miłość , czy powinnam ?

Posty [ 45 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » młoda niedoświadczona prosi o radę ;)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026