No wiec tak mam 20 lat ona 19 nie jestesmy dlugo ze soba dopiero 5 miesiecy. Nie traktujcie mnie z gory jak kazdego faceta bo jestem inny strasznie wrazliwy i strasznie ja kocham. To nie taki zwiazek jak poprzednie wiem ze to ta z ktora chce byc na zawsze tylko boje sie ze ja strace przez swoja glupote. Bardzo mi na niej zalezy ale nie umiem wytrzymac minuty zeby jej nie pocalowac nie moge przestac mowic ze ja kocham czuje sie przy niej szczesliwy ale mam wrazenie ze za bardzo jestem nachalny ;// staram sie to kontrolowac ale ciezko mi jest sie opanowac to jest tak silne ze moje cialo samo robi co chce.. walcze i walcze z tym strasznie sie klocimy nie mozemy wytrzymac bez siebie 2-3 dni a jak nie widzimy sie tydzien to totalny armagiedon czasem mam pretensje o nic np ze ciagle imprezuje czy pije z kolezankami czy kolgami nie chcem tego mowic ale jestem glupi i zawsze to powiem bo mi cos przeszkadza staram sie ostatnio nie gadac tyle o tym czego sie obawiam bo robie jej mentlik w glowie a chce zeby byla tylko szczesliwa. Przez moja prace i jej nie mamy za wiele czasu dla siebie ostatnio i dlatego jestem czasem okropny heh tez jest okropna czasem dla mnie ale uwielbiam nawet jak sie wscieka czy robi mi na zlosc naprawde sie staram i widze jak sie ona stara tylko boje sie ze sam wszystko zawale przez jakies glupie poczucie zazdrosci slowo rzucone w afekcie czy nawet glupia klotnie ktora jak kazda klotnia jest o nic.
Dodam ze zawsze lubie miec ostatnie zdanie i nie lubi tego strasznie no ale to postaralem sie zmienic i nie mam juz ostatniego nawet ba nie mam juz prawie wcale swojego zdania.
Pomozcie staram sie i nie chce tego popsuc.
/ Pomozcie bo nie jem nie spie i mysle ciagle o niej i zadreczam sie watpliwosciami. ;((
Ps. Przepraszam za ortografie nie chcialo mi sie wciskac alt'a