Moja historia zaczyna sie od chwili gdy poznałam pewnego chłopaka zakochałam sie w nim i to bardzo... nadal go kocham ale on wykorzystał mnie i bardzo skrzywdził. nie umiem bez niego sb życia poukładać w żadnej dziedzinie. straciłam teraz wszystko co miałam w życiu nie mam przyjaciół z kim jechać na impreze zawsze jak mam kogoś koczy sie na tym że i tak nie jestem mu wierna bo poprostu nic nie czuje nie zależy mi wszytsko każdy związek kakuluje na swoje zyski. czuje sie strasznie samotna ale nie umiem nic z tym zrobić. teraz gdy to pisze siedze zapłakana bo znowu to zrobiłam szukam swojego ideału jednocześnie raniąc innych nie umiem być sama ale też nie umiem być z kimś. zawsze jest tak samo czuje tylko jego zapach. gdy przytula mnie ktoś inny całuje dotyka niesamowicie cierpie mam przed oczami tylko jego obaz wszystko kojaży mi sie z nim. gram twardą suke ale wiem że taka nie jestem. staram sie bawić ale wychodzi mi to tak że za każdym razem to ja cierpie najbardziej. bawie sie facetami tak jak on zabawił sie ze mną ale wiem że na kążde jego skinienie ja biegne teskinie kocham już sama nie umie. chciałanbym po prostu umrzeć bo po co mam żyć w sumie w świecie skoro nikomu na mnie nie zależy? za każdym razem gdy go widze na jakiejś imprezie kończy sie tak samo dużo akoholu i pocieszenie w objeciach pierwszego lepszego. kiedyś było ineczej nie mówie że lepiej ale potrafiłam sie podnieść z każdego dołka otrzepać a przetrwać a teraz ledwo wstaje rano z łóżka:( wszyscy dookoła mnie myślą że jest wszystko dobrze że jestem wyprana z jakichkolwiek uczuć że nie zależy mi na niczym nikim. nie chce sie pozwolić znowu skrzywdzić. dla mnie on był wszytskim gdy nie ma jego nie ma już nic.... każdy facet który próbuje sie do mnie zbliżyć kończy tak samo i tak nie jestem mu wierna i tak nic nie czuje nawet nie umiem już okazywać ciepła a gdy on ma jakiś proble potrafie ze skóry wyjść żeby go pocieszyć żeby był szcześliwy. teraz ma kogoś ale i tak szuka u mnie pocieszenia powiedział że jeszcze nikt nie okazał mu w życiu tyle uczucia co ja tyle miłości troski wszystkiego. a jak przez te poświecenia wygląda moje życie? jak wyprane ze wszystkiego wstaje aby przetrwać do wieczora wstaje aby tylko oddychać nic wiecej. ta gra już mnie meczy trudno grać przed wszystkimi że jest ok a całą sb chce mi sie płakać. jak odzykać przyjaciół znajomych bliskich?
Podobne tematy
skąd ja to znam,
nie rozwiązesz tego w 1 dzień, ale odwrócic wszystko możesz w jednej chwili - jedną świadomą decyzją. albo chcesz w tym dalej twkić albo szczerze podejmujesz decyzję o zmianie swojego życia i zaczynasz doświadczać konkretnych zmian - a to już cały proces.
przede wszystkim nic dobrego nie doświadczymy nie kochając siebie. to baza
odbudowanie związku z samym sobą, przytulenie siebie, zaakceptowanie obecnego stanu, tych doświadczeń - tak, żeby nie czuć napięcia. to się już zdarzyło, już jest przeszłością. teraz budujesz przyszlość i wszystko zalezy od tego teraz - co z nim zrobisz.
po akceptacji przychodzi czas na wybaczenie sobie i innym. to pozbycie się kolejnego kamienia z plecaczka. teraz już mozesz frunąć.
otwarcie się na miłość do siebie, świata, ludzi, odbudowywanie tego każdą myslą
reszta sama się zadzieje.
warunek konieczny - musi to być szczere.
powinnaś odciąć się od niego bo widać uzależniłaś się od jego osoby a to działa tylko niszczycielska na Twoja psychikę. Może powinnaś dać sobie czas na pogodzenie się z tym ze go nie ma, nauczyć się być sama odnaleźć wewnętrzny spokój.
Tak zdaje sb z tego sprawe że jego osoba stała sie dla mnie pewnego rodzaju nałogiem.... ale jak to bywa z uzależnieniami skończenie i zerwanie całkowite jest rzeczą trudną i w wielu przypadkach nie udaje sie tego zrobić samodzielnie. mam zaakceptować sytucje w jakiej sie znajduje oczywiście spróbuje tak zrobić lecz nie wiem czy mi sie uda. dopuszczenie do widomośći jaka jest teraz rzeczywistość jest sprawą niezwykle bolesną. a najtrudniejsze jest to że to on często szuka kontaktu ze mną a nie na odwrót, za każym razem robiąc mi nadzieje na swój powrót i kolejną sznse... wiem że to nie jest kwestia 1 dnia czy tyg ja już próbuje sb z tym poradzić ponad rok i nie osi,ągnełam w tej kwesti nic jest tak samo jak było przed rokiem a może nawet gorzej:(
Uzaleznienie jest cholernie trudne do zwalczenia, ale nie nieosiogalne! Wiem ,ze my teraz brzmimy jakby nam bylo latwo pisac/radzic, ale pomysl,ze kazda z nas jest na tym forum z jakiegos powodu, wiec latwiej bedzie Ci uwierzyc,ze nie sa to "gluche" pocieszenia. Nieraz wydawaloby sie ,ze masakra ,a potem tak nagle , tak niespodziewanie wszystko odwraca sie w mig! Mimo,ze wydaje Ci sie ,ze czekasz wieki, to najwazniejsze jest to,ze zdajesz sobie ze wszystkiego sprawe, wiec latwiej bedzie ci to zwalczyc. Doskonale wiem,ze teraz potrzebujesz zapewnienia od kogos, ze On wroci,ze w koncu bedzie chcial byc tylko z Toba, ale jesli skrzywdzil i tak Ci zycie poturbowal, to warto znalezc inny zapach, ktory przyniesie Ci ukojenie, radosc , a nie tyle lez. Pewnie ,ze skoro nadal Go kochasz , to znaczy ,ze bylo tez i super, ale kurde jakos to super zostalo zasloniete tym wszytkim co zrobil i nadal robi. Pomysl,ze na zewnatrz jest ktos z kim moze Ci byc jeszcze bardziej super , a najwiekszy bonus,ze bez lez!! ![]()