Cześć ![]()
Kochani, mam do Was pytanie. Tutaj zawsze znajdę jakieś rozwiązanie, akurat nie widzę podobnego wątku... postanowiłam więc zapytać ![]()
Sytuacja wygląda następująco.
Od około miesiąca spotykam się z pewnym mężczyznom. Układa się coraz lepiej, widzę, że jemu zależy- mi też.
Nie ma jednak między nami takiej więzi... nie wiem jak to wyjaśnić. Jest zauroczenie, chęć przebywania ze sobą... czyli typowy początek znajomości:) Tak na prawdę nie wiem nawet czy jesteśmy razem...
Ja jego rodziny jeszcze nie poznałam. On u mnie już był i miał okazję poznać moich rodziców (i nie tylko:) )
Jak już zaczynaliśmy się spotykać wiedziałam, że ma chorą babcię.
Wczoraj był u znajomego na imprezie (ja nie mogłam jechać). Podczas rozmowy telefonicznej dowiedziałam się, że z babcią nie jest najlepiej... później znowu rozmawialiśmy i w końcu przerwał rozmowę bo miał drugą na linii, ale powiedział, żebym przed pójściem spać odezwała się jeszcze. Tak więc zrobiłam, zadzwoniłam.. okazało się, że jest już w domu- na moje pytanie dlaczego, co się stało? odpowiedział, że nie chce o tym rozmawiać.
Przypuszczam, że stało się najgorsze.. ale nie chce go dopytywać. Nie wiem jak się zachować w tej sytuacji. Chcę być przy nim i go wspierać, ale przypuszczam, że on woli być teraz z najbliższymi (ja bym pewnie wolała- nie lubię pokazywać, że mi ciężko.. wolę sama to przeżyć). Mimo wszystko nie chce się odsuwać i zostawić go samego, chcę żeby wiedział że jestem i że może na mnie liczyć.
Jeśli faktycznie stało się najgorsze, to czy powinnam iść na pogrzeb? Nie wiem czy przez to nie będzie się czuł skrępowany czy coś...
Może mieliście podobną sytuację?