Jeśli nie wygadam się komuś zwariuje.Co się ze mną stało? Z fajnej,uśmiechniętej,szalonej,wesołej,śmiałej dziewczyny wykluła sie smutna,zakompleksiona,nudna,beznadziejna nieufna "panikara".
Wiem wiem koloryzuje!! Wyszłam za mąż nie za tego człowieka którego powinnam,zmienił się po pewnej bardzo tragicznej wiadomości.Nie jest facetem którego kochałam"zmienił się".Ale o nim wątek już jest.Chce napisać o sobie,chce choć raz pomyśleć o sobie a nie o innych.Nie lubię siebie przez to co się dzieje nie mam siły na nic motywacji,nikomu nie ufam,nawet ambicji nie mam.A dawniej chciałam zostać aktorką,wszyscy śmieją się ze umiem płakać na zawołanie.Wiem wiem marzenia.Najgorsze jest to że mam depresje bo siedzę w domu z dzieckiem,nie chce ale już nawet nie mam ochoty wyjść mieszkam na wsi moje drugie utrapienie.:( Chciałabym być jak dawniej mieć plany marzenia.Śmiała mogę powiedzieć że mój mąż podciął mi wszystkie skrzydła przez niego taka jestem.Nie odejdę ze względu na rodziców i chyba tylko dlatego!!!Mam wrażenie że zabijamy się nawzajem.A byliśmy tacy szczęśliwi:(
Czemu pisze może potrzebuje kopniaka,pocieszenia.
Boję się że może być żle jeśli ktoś mi nie pomoże.
Nie zrobie krzywdy sobie ani mojej córeczce bez obaw;)
ale tu chodzi o mnie czuje że moje wnętrze umiera,boję się że kiedyś i ja nie będę miała nadzieji,chce się zmienić chce byś ambitna wesołą ale jak to zrobić?
Mam nadzieję że nie założyłam wcześniej podobnego wątku;p