Witam wszystkich.
Jestem w związku, że tak powiem mieszkam sobie z facetem bez ślubu i jak na razie odpowiada mi to. Wychowujemy razem mojego kilku letniego synka z poprzedniego małżeństwa. Zyjemy jak prawdziwe dobre małżeństwo. Oboje pracujemy i raczej się dogadujemy. Poza jedną sprawą.... no właśnie zawsze coś musi być nie tak .. Brakuje seksu, niestety nie ma czasu, chęci lub ochoty. To znaczy Ja to prawie zawsze miałam ochotę tylko on nie bardzo. Często wspomina o swoim zmęczeniu itd.
Nie wydaje mi się by kogo miał bo zawsze jest w domu i zachowuje się w miarę normalnie, nie wzbudził we mnie jakiś podejrzeń. Po prostu mój facet jest jaki jest i nie ma takich potrzeb, nie ma w nim tej energii, która Ja za to mam nadmiar. Były rozmowy wiele razy na ten temat ale nic nie pomogło. Zmiejsza z tym .. pogodziłam się i przestałam o tym rozmawiać.
Problem polega na czym innym....
Poznałam kogoś ... w pracy. Z początku wydawał się dziwny, bałam się do niego odzywać .. miałam wrażenie że mnie nie lubi, nie przepada za mną. Z czasem to zaczęło się zmieniać. Coraz więcej ze sobą zaczęliśmy rozmawiać, uśmiechać się do siebie. Potem GG, smsy. Wreszcie doszło do tego że zaczęliśmy się spotykać poza pracą. Spotkania były coraz bardziej interesujące i ciekawe. Kto by przypuszczał że tak się stanie. Zdradziłam .... a byłam taka pewna swojej miłości do swojego faceta. Myślałam że on już będzie ostatni i tak mówiłam że nie chcę już nikogo innego.
I nie macie pojęcia jak jest mi dobrze kiedy spotykam się z nim, już sporo czasu minęło jak mam z nim romans. Jest mi z nim tak cudownie że nie potrafię tego skończyć.
Nasz seks jest taki gorący i namiętny. Mam ten swój świat i w nim jest mi cudownie. Niestety są dni że zaczynają się wyrzuty sumienia, mam mętlik w głowie i nie potrafię sobie z tym poradzić.
Kocham swojego faceta nadal, bo jest dla mnie i mojego syna bardzo dobry i nie chcę go zostawiać ani krzywdzić ale to co łączy mnie z K ... jest coś niesamowitego. Kocham go i tęsknie zawsze kiedy jesteśmy z dala od siebie. Nie potrafimy wytrzymać nawet jednego dnia bez siebie. On oczywiście takim samym uczuciem mnie darzy. Kocha, pragnie i tęskni.
Nie wiedziałam że można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie. Dziwne jest to.
Prawda jest taka że mocno się pogubiłam, bo nie chciałam być w takiej sytuacji, być cały czas rozdarta. Ciężko mi oszukiwać, kombinować żeby tylko z nim się spotkać. Ciężko mi także żyć bez niego, bo zaznaczę że wiele razy kończyliśmy nasz romans, żegnaliśmy się, płąkaliśmy a i tak zaraz wracało to wszystko i kończyło się na pocałunkach i pieszczotach. Przeżyliśmy razem sporo i dobrych i złych chwil i w ciąż nas ciągnie do siebie. Stało się teraz tak że z moim obecnym facetem seks przestał mnie w ogóle interesować. W domu jak jestem bez przerwy jest myślami o nim. Jestem nie obecna i zła na to wszystko. Staram się tego nie okazywać ale czasami mi to nie wychodzi.
Nie wyobrażam sobie także przerwać ten romans, mam go stracić za zawsze??? nie ... już raz myślałam że go straciłam kiedy poważnie zachorował i groziło mu najgorsze
. Wtedy serce chciało mi pęknąć. Ech .. tej historii nie da się opowiedzieć w jednym poście ...
I co zrobić w takiej sytuacji? Mam nadzieję że znajdzie się ktoś kto chociaż będzie chciał spróbować ze mną o tym porozmawiać i pomóc mi. Za bardzo nie mam z kim o tym porozmawiać. Ze znajomymi staram się o tym nie rozmawiać bo dla mnie ta cała sytuacja jest wielką tajemnicą.
Z góry dziękuje za uwagę i odpowiedzi. Pozdrawiam