netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Oszalałam z miłości

70 odpowiedzi7 389 wyświetleńzałożony przez bomerang, 19.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Oszalałam z miłości

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

1

Temat: Oszalałam z miłości

Witam wszystkich.
Jestem w związku, że tak powiem mieszkam sobie z facetem bez ślubu i jak na razie odpowiada mi to. Wychowujemy razem mojego kilku letniego synka z poprzedniego małżeństwa. Zyjemy jak prawdziwe dobre małżeństwo. Oboje pracujemy i raczej się dogadujemy. Poza jedną sprawą.... no właśnie zawsze coś musi być nie tak .. Brakuje seksu, niestety nie ma czasu, chęci lub ochoty. To znaczy Ja to prawie zawsze miałam ochotę tylko on nie bardzo. Często wspomina o swoim zmęczeniu itd.
Nie wydaje mi się by kogo miał bo zawsze jest w domu i zachowuje się w miarę normalnie, nie wzbudził we mnie jakiś podejrzeń. Po prostu mój facet jest jaki jest i nie ma takich potrzeb, nie ma w nim tej energii, która Ja za to mam nadmiar. Były rozmowy wiele razy na ten temat ale nic nie pomogło. Zmiejsza z tym .. pogodziłam się i przestałam o tym rozmawiać.
Problem polega na czym innym....
Poznałam kogoś ... w pracy. Z początku wydawał się dziwny, bałam się do niego odzywać .. miałam wrażenie że mnie nie lubi, nie przepada za mną. Z czasem to zaczęło się zmieniać. Coraz więcej ze sobą zaczęliśmy rozmawiać, uśmiechać się do siebie. Potem GG, smsy. Wreszcie doszło do tego że zaczęliśmy się spotykać poza pracą. Spotkania były coraz bardziej interesujące i ciekawe. Kto by przypuszczał że tak się stanie. Zdradziłam .... a byłam taka pewna swojej miłości do swojego faceta. Myślałam że on już będzie ostatni i tak mówiłam że nie chcę już nikogo innego.
I nie macie pojęcia jak jest mi dobrze kiedy spotykam się z nim, już sporo czasu minęło jak mam z nim romans. Jest mi z nim tak cudownie że nie potrafię tego skończyć.
Nasz seks jest taki gorący i namiętny. Mam ten swój świat i w nim jest mi cudownie. Niestety są dni że zaczynają się wyrzuty sumienia, mam mętlik w głowie i nie potrafię sobie z tym poradzić.
Kocham swojego faceta nadal, bo jest dla mnie i mojego syna bardzo dobry i nie chcę go zostawiać ani krzywdzić ale to co łączy mnie z K ... jest coś niesamowitego. Kocham go i tęsknie zawsze kiedy jesteśmy z dala od siebie. Nie potrafimy wytrzymać nawet jednego dnia bez siebie. On oczywiście takim samym uczuciem mnie darzy. Kocha, pragnie i tęskni.
Nie wiedziałam że można kochać dwóch mężczyzn jednocześnie. Dziwne jest to.
Prawda jest taka że mocno się pogubiłam, bo nie chciałam być w takiej sytuacji, być cały czas rozdarta. Ciężko mi oszukiwać, kombinować żeby tylko z nim się spotkać. Ciężko mi także żyć bez niego, bo zaznaczę że wiele razy kończyliśmy nasz romans, żegnaliśmy się, płąkaliśmy a i tak zaraz wracało to wszystko i kończyło się na pocałunkach i pieszczotach. Przeżyliśmy razem sporo i dobrych i złych chwil i w ciąż nas ciągnie do siebie. Stało się teraz tak że z moim obecnym facetem seks przestał mnie w ogóle interesować. W domu jak jestem bez przerwy jest myślami o nim. Jestem nie obecna i zła na to wszystko. Staram się tego nie okazywać ale czasami mi to nie wychodzi.
Nie wyobrażam sobie także przerwać ten romans, mam go stracić za zawsze??? nie ... już raz myślałam że go straciłam kiedy poważnie zachorował i groziło mu najgorsze sad. Wtedy serce chciało mi pęknąć. Ech .. tej historii nie da się opowiedzieć w jednym poście ...

I co zrobić w takiej sytuacji? Mam nadzieję że znajdzie się ktoś kto chociaż będzie chciał spróbować ze mną o tym porozmawiać i pomóc mi. Za bardzo nie mam z kim o tym porozmawiać. Ze znajomymi staram się o tym nie rozmawiać bo dla mnie ta cała sytuacja jest wielką tajemnicą.
Z góry dziękuje za uwagę i odpowiedzi. Pozdrawiam

2

Odp: Oszalałam z miłości

bomerang, nie masz wyjścia...musisz wybrać jednego. Tak na dłuższą metę się nie da, prędzej czy później któryś z nich się dowie, a wtedy będą cierpieć wszyscy. Ja bym powiedziała o tym szczerze swojemu facetowi, bez ogródek że tak dalej nie mogę, że musi coś się zmienić w "tych sprawach" albo...
...i tutaj powstaje pytanie ... Czy z tamtym facetem to tylko seks...czy coś więcej? A przede wszystkim, czy z jego strony to coś więcej czy tylko seks?

3

Odp: Oszalałam z miłości

Ale K .. dobrze wie ze mam rodzinę .. godzi się na ten układ że jestem z kimś innym i wracam do kogoś innego. Wiele razy go to wkurza że kiedy jest nam dobrze Ja muszę wracać do swojej rodziny, bo te nasze spotkania zawsze są takie krótkie i nigdy nie możemy się sobą nacieszyć. Mój facet natomiast o niczym nie wie .. wie tylko tyle że jesteśmy kolegami z pracy.
Nie nie łączy nas tylko seks, są silne uczucia. Mocno się kochamy i pragniemy.

4

Odp: Oszalałam z miłości

Jeśli to prawdziwe uczucie, to dlaczego nie będziecie razem?

5

Odp: Oszalałam z miłości

Ponieważ Ja już sobie życie ułożyłam. Dałam dziecku prawdziwy dom, rodzinę bo wcześniej jej nie miał. wreszcie jest tak jak powinno być. Synek ma ojca którego uwielbia. Mam to teraz zburzyć co budowałam przez tyle lat? sad. Nie chcę nic robić pochopnie. Poza tym jak pisałam wcześniej z moim facetem też jest mi dobrze i nie chcę go krzywdzić.

6

Odp: Oszalałam z miłości

Powiem tylko tyle - jesteś podła...

7

Odp: Oszalałam z miłości
Midi napisał/a:

Powiem tylko tyle - jesteś podła...

Oj wiem sad

8 Ostatnio edytowany przez bomerang (2012-07-19 21:06:00)

Odp: Oszalałam z miłości

.

9

Odp: Oszalałam z miłości
bomerang napisał/a:

Ponieważ Ja już sobie życie ułożyłam. Dałam dziecku prawdziwy dom, rodzinę bo wcześniej jej nie miał. wreszcie jest tak jak powinno być. Synek ma ojca którego uwielbia. Mam to teraz zburzyć co budowałam przez tyle lat? sad. Nie chcę nic robić pochopnie. Poza tym jak pisałam wcześniej z moim facetem też jest mi dobrze i nie chcę go krzywdzić.

Tutaj odpowiedziałaś sobie sama na pytanie, co powinnaś zrobić. Ni burz tego. Jeśli ułożyłaś sobie życie i jest tak jak powinno być. Spróbuj dojść do porozumienia z obecnym partnerem. Może on ma jakieś problemy. Może powinien pójść do specjalisty. Dowiedz się. Nie szukaj pocieszenia gdzie indziej, to najprostsza droga... ale czy najlepsza ?

10

Odp: Oszalałam z miłości

Oj żeby to było takie wszystko proste ...

11

Odp: Oszalałam z miłości

A kto powiedział, że życia ma być proste...
Nie możesz w nieskończoność oszukiwać swojego faceta.
Postaw się na jego miejscu...chciałabyś być tak oszukiwana?
Byłabyś zadowolona, gdyby on, zamiast starać się rozwiązać Wasz problem poszedł do innej. Tym bardziej, gdyby twierdził, że ułożył sobie z Tobą życie i że Cię bardzo kocha, tylko że za mało mu seksu?
"Wiesz kochanie, Ty jesteś ta jedyna, jestem z Tobą szczęśliwy...ale wiesz...nie kochasz się ze mną więc co miałem zrobić...?"

12 Ostatnio edytowany przez Midi (2012-07-19 21:54:25)

Odp: Oszalałam z miłości

Naprawde nie rozumiem takiego postepowania tym bardziej, ze facet jakby nie patrzec postanowil zalozyc rodzine z dzieciata kobieta - wiesz jak niewielu byloby w stanie to zrobic? hmm

13

Odp: Oszalałam z miłości
Margolinka napisał/a:

A kto powiedział, że życia ma być proste...
Nie możesz w nieskończoność oszukiwać swojego faceta.
Postaw się na jego miejscu...chciałabyś być tak oszukiwana?
Byłabyś zadowolona, gdyby on, zamiast starać się rozwiązać Wasz problem poszedł do innej. Tym bardziej, gdyby twierdził, że ułożył sobie z Tobą życie i że Cię bardzo kocha, tylko że za mało mu seksu?
"Wiesz kochanie, Ty jesteś ta jedyna, jestem z Tobą szczęśliwy...ale wiesz...nie kochasz się ze mną więc co miałem zrobić...?"

Nie, nie chciałabym być tak oszukiwana. Uwierz mi że myślę o tym codziennie i wszystko jest logiczne ale bardzo trudne. Ciężko będzie ..

14

Odp: Oszalałam z miłości
Midi napisał/a:

Naprawde nie rozumiem takiego postepowania tym bardziej, ze facet jakby nie patrzec postanowil zalozyc rodzine z dzieciata kobieta - wiesz jak niewielu byloby w stanie to zrobic? hmm

Ja też nie rozumiałam takich problemów kiedy ich nie miałam, a czytałam na forum że zdradzają itd .. ciężko było mi to zrozumieć jak tak można krzywdzić kogoś .. teraz odczuwam to na własnej skórze

15

Odp: Oszalałam z miłości
bomerang napisał/a:
Margolinka napisał/a:

A kto powiedział, że życia ma być proste...
Nie możesz w nieskończoność oszukiwać swojego faceta.
Postaw się na jego miejscu...chciałabyś być tak oszukiwana?
Byłabyś zadowolona, gdyby on, zamiast starać się rozwiązać Wasz problem poszedł do innej. Tym bardziej, gdyby twierdził, że ułożył sobie z Tobą życie i że Cię bardzo kocha, tylko że za mało mu seksu?
"Wiesz kochanie, Ty jesteś ta jedyna, jestem z Tobą szczęśliwy...ale wiesz...nie kochasz się ze mną więc co miałem zrobić...?"

Nie, nie chciałabym być tak oszukiwana. Uwierz mi że myślę o tym codziennie i wszystko jest logiczne ale bardzo trudne. Ciężko będzie ..

Powiedzmy że domyślam się jak ciężko będzie, bo rozumieć nie mogę, gdyż w takiej sytuacji nigdy nie byłam i mam nadzieję że nie będę. Jednak skoro kochasz swojego faceta, twierdzisz, że tworzycie udany związek, oparty na miłości i zrozumieniu, to wybór powinien być prosty. Pewnie łatwo nie będzie, ale chyba jesteś coś winna swojemu partnerowi....? Są dwie opcje...albo wierność albo szczerość...wybieraj...

16

Odp: Oszalałam z miłości

Nie powiedziałabym od razu, że podła. Ja bym to inaczej nazwana, ale za to bym dostała po uszach od moderatora :-) . Powiedzmy, że niezaspokojona, niezafascynowana nim i dałaś się temu wrażeniu zdominować na tyle, że zdradziłaś.... a że kobiety (przynajmniej część) zawsze się łatwiej angażują i zakochują, a tymbardziej po/w czasie romansu to chyba znany schemat ( i tu się wszystko komplikuje)  Zanim popadłabym w taką desperację próbowałabym wszelkimi sposobami rozbudzić swojego faceta, chociaż nigdy nikt mi jeszcze nie odmówił - więc może jakiś problem jest do rozwiązania. Zdrada to uciekanie od problemów - może, mogę się mylić... a ostatnio spodobał mi się wpis na necie "po co zdradzać? jesteś nieszczęśliwy - odejdź!" i zamierzam się tego trzymać.

17

Odp: Oszalałam z miłości

Spodziewałam się tego że nie pochwalicie mnie za to. To prawda .. nie mam nic na swoją obronę. Jak już wcześniej pisałam walczyłam z tym żeby to zakończyć bo dobrze wiem że postępuję żle ... jednak nie potrafię a przynajmniej nie mam tyle siły...

18

Odp: Oszalałam z miłości

Jesteś na równi pochyłej, którą stoczysz się w dół pociągając za sobą swojego synka - zastanów się czy to fair, żeby dzieciak ponosił konsekwencje burzy twoich hormonów?

19

Odp: Oszalałam z miłości
bomerang napisał/a:

Spodziewałam się tego że nie pochwalicie mnie za to. To prawda .. nie mam nic na swoją obronę. Jak już wcześniej pisałam walczyłam z tym żeby to zakończyć bo dobrze wiem że postępuję żle ... jednak nie potrafię a przynajmniej nie mam tyle siły...

Nikt za Ciebie tego nie zrobi, no chyba że Twój facet się dowie, to problem sam się rozwiąże. I wcale Tobie nie współczuję, tylko Twoim chłopakom- tak, wszystkim 3.

20

Odp: Oszalałam z miłości
Glock napisał/a:

Jesteś na równi pochyłej, którą stoczysz się w dół pociągając za sobą swojego synka - zastanów się czy to fair, żeby dzieciak ponosił konsekwencje burzy twoich hormonów?

A Ty taki wierny jesteś?

21

Odp: Oszalałam z miłości

łatwo sie mówi nie zdradzaj sama mam taką sytuacje że mam ochote to zrobić zresztą mam wrażenie że już to robie, mimo że zawsze tak nienawidziłam zdrady i mówiłam ze mi to nigdy na myśl nie przyjdzie, ale niestety człowiek zaczyna być nieszczęśliwy czegoś mu zaczyna brakować i bum! bo dla mnie taka zdrada emocjonalna jest o wiele gorsza od cielesnej,
musisz wybrać bo nawet Ty sama nie wytrzymasz tego dłużej bedziesz sie meczyc albo potem zaczniesz nie miec wogóle poczucia winy a to też by było zle... zastanów się czy kochasz męza, czy to nie tylko przyzwyczajenie, bo jęsli zostawiasz kochanka dla męza możesz potem złowąc przez całę zycie ze straciłas miłosć bo do męza nic nie czujesz prócz żalu, żeby nie było tak że kochanek okaże sie poprostu nowoscią czymś innym odskocznią która potem na stałe przestanie być taka interesująca i zatesknisz za męzem

22

Odp: Oszalałam z miłości

łatwo sie mówi nie zdradzaj sama mam taką sytuacje że mam ochote to zrobić zresztą mam wrażenie że już to robie, mimo że zawsze tak nienawidziłam zdrady i mówiłam ze mi to nigdy na myśl nie przyjdzie, ale niestety człowiek zaczyna być nieszczęśliwy czegoś mu zaczyna brakować i bum! bo dla mnie taka zdrada emocjonalna jest o wiele gorsza od cielesnej,
musisz wybrać bo nawet Ty sama nie wytrzymasz tego dłużej bedziesz sie meczyc albo potem zaczniesz nie miec wogóle poczucia winy a to też by było zle... zastanów się czy kochasz męza, czy to nie tylko przyzwyczajenie, bo jęsli zostawiasz kochanka dla męza możesz potem złowąc przez całę zycie ze straciłas miłosć bo do męza nic nie czujesz prócz żalu, żeby nie było tak że kochanek okaże sie poprostu nowoscią czymś innym odskocznią która potem na stałe przestanie być taka interesująca i zatesknisz za męzem

23

Odp: Oszalałam z miłości
Konwalia07 napisał/a:

łatwo sie mówi nie zdradzaj sama mam taką sytuacje że mam ochote to zrobić zresztą mam wrażenie że już to robie, mimo że zawsze tak nienawidziłam zdrady i mówiłam ze mi to nigdy na myśl nie przyjdzie, ale niestety człowiek zaczyna być nieszczęśliwy czegoś mu zaczyna brakować i bum! bo dla mnie taka zdrada emocjonalna jest o wiele gorsza od cielesnej,
musisz wybrać bo nawet Ty sama nie wytrzymasz tego dłużej bedziesz sie meczyc albo potem zaczniesz nie miec wogóle poczucia winy a to też by było zle... zastanów się czy kochasz męza, czy to nie tylko przyzwyczajenie, bo jęsli zostawiasz kochanka dla męza możesz potem złowąc przez całę zycie ze straciłas miłosć bo do męza nic nie czujesz prócz żalu, żeby nie było tak że kochanek okaże sie poprostu nowoscią czymś innym odskocznią która potem na stałe przestanie być taka interesująca i zatesknisz za męzem

sad

24

Odp: Oszalałam z miłości
bomerang napisał/a:
Glock napisał/a:

Jesteś na równi pochyłej, którą stoczysz się w dół pociągając za sobą swojego synka - zastanów się czy to fair, żeby dzieciak ponosił konsekwencje burzy twoich hormonów?

A Ty taki wierny jesteś?

To teraz wszyscy mamy prać swoje brudy tylko po to, abyś się poczuła lepiej? Rzuciłaś temat, chciałaś się dowiedzieć co z tym fantem zrobić i się dowiedziałaś, czy się podoba czy nie.

25

Odp: Oszalałam z miłości
navyblueberry napisał/a:
bomerang napisał/a:
Glock napisał/a:

Jesteś na równi pochyłej, którą stoczysz się w dół pociągając za sobą swojego synka - zastanów się czy to fair, żeby dzieciak ponosił konsekwencje burzy twoich hormonów?

A Ty taki wierny jesteś?

To teraz wszyscy mamy prać swoje brudy tylko po to, abyś się poczuła lepiej? Rzuciłaś temat, chciałaś się dowiedzieć co z tym fantem zrobić i się dowiedziałaś, czy się podoba czy nie.

Oczywiście i dziękuje za odpowiedzi.

26

Odp: Oszalałam z miłości
bomerang napisał/a:
Glock napisał/a:

Jesteś na równi pochyłej, którą stoczysz się w dół pociągając za sobą swojego synka - zastanów się czy to fair, żeby dzieciak ponosił konsekwencje burzy twoich hormonów?

A Ty taki wierny jesteś?

Będąc singlem szalałem ile fabryka dała a może i więcej, od kiedy nie jestem istnieje dla mnie tylko moja Żona. Nie mam z tym problemu bo albo masz zasady albo nie. Sama sobie wystawiasz świadectwo.

27

Odp: Oszalałam z miłości
Glock napisał/a:
bomerang napisał/a:
Glock napisał/a:

Jesteś na równi pochyłej, którą stoczysz się w dół pociągając za sobą swojego synka - zastanów się czy to fair, żeby dzieciak ponosił konsekwencje burzy twoich hormonów?

A Ty taki wierny jesteś?

Będąc singlem szalałem ile fabryka dała a może i więcej, od kiedy nie jestem istnieje dla mnie tylko moja Żona. Nie mam z tym problemu bo albo masz zasady albo nie. Sama sobie wystawiasz świadectwo.

Tylko Tobie pogratulować

28

Odp: Oszalałam z miłości

bomerang, tu nie chodzi o to czy jest łatwo zakończyć Twój romans...
... tylko czy chcesz to skończyć...?

29

Odp: Oszalałam z miłości
Glock napisał/a:
bomerang napisał/a:
Glock napisał/a:

Jesteś na równi pochyłej, którą stoczysz się w dół pociągając za sobą swojego synka - zastanów się czy to fair, żeby dzieciak ponosił konsekwencje burzy twoich hormonów?

A Ty taki wierny jesteś?

Będąc singlem szalałem ile fabryka dała a może i więcej, od kiedy nie jestem istnieje dla mnie tylko moja Żona. Nie mam z tym problemu bo albo masz zasady albo nie. Sama sobie wystawiasz świadectwo.

Melduje sie w fanklubie smile
bomerang musisz miec sile bo nie stac cie by jej nie miec smile
Ktos tu slusznie zauwazyl ze masz faceta ktory przyjal ciebie z bagazem (dzieckiem). Pokochal, stworzyl rodzine, synke go uwielbia. Faktem jest ze wielu facetow na wiesc o dziecku swojej partnerki biora nogi za pas. Twoj obecny facet to skala ktora da tobie i twemu synowi oparcie. Udowodnil ze jest godzien...nie wiem...fanfar za poczucie odpowiedzialnosci i odwage.
Twoj kochanek to jest facynacja, przygoda, powiew nowosci i swiezosci...Wasze spotkania so krotkie, pewnie pelne namietnosci...Ok ale na samej namietnosci i gwaltownych porywach uczuc nie zbudowano jeszcze stabilnego zwiazku.
Napisalas ze twoj kochanek wie ze masz rodzine i pasuje mu taki uklad. Ok, to moje pytanie brzmi...przyjalby twojego syna jak wlasnego? Czy moze z chwila kiedy zobaczylby ogrom odpowiedzialnosci na horyzoncie to bralby nogi za psa?

30

Odp: Oszalałam z miłości
Margolinka napisał/a:

bomerang, tu nie chodzi o to czy jest łatwo zakończyć Twój romans...
... tylko czy chcesz to skończyć...?

O to to!! big_smile

31

Odp: Oszalałam z miłości
Sadie napisał/a:

Napisalas ze twoj kochanek wie ze masz rodzine i pasuje mu taki uklad. Ok, to moje pytanie brzmi...przyjalby twojego syna jak wlasnego? Czy moze z chwila kiedy zobaczylby ogrom odpowiedzialnosci na horyzoncie to bralby nogi za psa?

Sadie, i ja tez bym się nad tym zastanowiła. Czy ze strony kochanka bomerang, to jest miłość czy również fascynacja atrakcyjna koleżanką z pracy, na dodatek "mężatką" (zajętą). Potajemne spotkania, namiętność, adrenalina... A gdy przyszłaby rutyna dnia codziennego? Dziecko...i to obce...? Czy ta namiętność i fascynacja by nadal trwała i była tak gorąca?

bomerang, obyś nie opamiętała się zbyt późno. Możesz potem nawet nie mieć już do kogo wracać.... tfffuuuu...ttfuuuu na psa urok...oby tak nie było, nie życzę ci źle, ale zastanów się czy warto dla tych "motyli w brzuchu" zrujnować ponoć szczęśliwe (jak mówisz) życie Twojej rodziny.

32

Odp: Oszalałam z miłości
Margolinka napisał/a:
Sadie napisał/a:

Napisalas ze twoj kochanek wie ze masz rodzine i pasuje mu taki uklad. Ok, to moje pytanie brzmi...przyjalby twojego syna jak wlasnego? Czy moze z chwila kiedy zobaczylby ogrom odpowiedzialnosci na horyzoncie to bralby nogi za psa?

Sadie, i ja tez bym się nad tym zastanowiła. Czy ze strony kochanka bomerang, to jest miłość czy również fascynacja atrakcyjna koleżanką z pracy, na dodatek "mężatką" (zajętą). Potajemne spotkania, namiętność, adrenalina... A gdy przyszłaby rutyna dnia codziennego? Dziecko...i to obce...? Czy ta namiętność i fascynacja by nadal trwała i była tak gorąca?

bomerang, obyś nie opamiętała się zbyt późno. Możesz potem nawet nie mieć już do kogo wracać.... tfffuuuu...ttfuuuu na psa urok...oby tak nie było, nie życzę ci źle, ale zastanów się czy warto dla tych "motyli w brzuchu" zrujnować ponoć szczęśliwe (jak mówisz) życie Twojej rodziny.

Dokladnie. Pytanie czy warto jest wazne.
Gdybym nie daj boze poczula cos wiecej do jakiegos kolegi z pracy to staralabym sie nie dopuscic do niczego miedzy nami. ZApobiegawczo i profilaktycznie smile
Bo im dalej w las tym ciezej znalezc nie skrzywionego faceta bez bagazu.

33

Odp: Oszalałam z miłości
bomerang napisał/a:
Glock napisał/a:

Jesteś na równi pochyłej, którą stoczysz się w dół pociągając za sobą swojego synka - zastanów się czy to fair, żeby dzieciak ponosił konsekwencje burzy twoich hormonów?

A Ty taki wierny jesteś?

Po takim tekscie powinien poleciec ban, szczerze...

34

Odp: Oszalałam z miłości

Midi spokojnie smile
Ludzie maja to do siebie ze oceniaja wedlug wlasnych norm... smile

35

Odp: Oszalałam z miłości

Bomerang, przyszłaś na forum po radę. Z tym nieodłącznie wiążą się także niepochlebne komentarze. Uszanuj więc tych, którzy zechcieli poświęcić swój czas i odpowiedzieć w Twoim wątku i powstrzymaj się od dziecinnego odpyskiwania. Stawiamy na rzeczową i merytoryczną dyskusję z użyciem ARGUMENTÓW.
Midi, zamiast komentować w wątku "ban czy nie ban" - jeśli widzisz coś podejrzanego - skorzystaj z opcji "Zgłoś post redakcji". Nie jesteśmy w stanie czytać na bieżąco każdego wątku i każdej wypowiedzi.
Proszę także o trzymanie się tematu i nie offtopowanie

36

Odp: Oszalałam z miłości

Jak ktoś już wcześniej zauważył, problem nie tkwi w tym czy łatwo jest zakończyć ten romans. Problem tkwi w tym, że Ty tego nie chcesz, bo tak Ci wygodniej... No bo fajnie jest mieć kochanego męża, który jest wsparciem i zajmie się dzieckiem i jednocześnie na boku szalonego kochanka, adrenalinkę i motylki w brzuszku. No pewnie, że  super opcja wink
A co Ty myślisz, że tylko w Twoim związku brakuje namiętności? Codzienność, praca, rutyna... Takie coś osłabia namiętność u wielu par. I owszem, można albo starać się coś na to poradzić wspólnie z partnerem, pogodzić się z zainstniałą sytuacją, albo zdradzić. Ty wybrałaś trzecią opcję. Oszukujesz faceta który tak wiele Ci daje.. z braku seksu. A czy naprawdę seks jest ważniejszy niż uczciwość względem niego? (względem swojego syna rownież, bo go też oszukujesz przecież udając że kochasz tatusia) Piszesz, ze kochasz swojego kochanka. Czy łączy Was coś poza łóżkiem?
A tak poza tym, pomyśl trzeźwo, jak matka, a nie jak małolata - jak będzie wyglądała Twoja przyszłość? Masz tak zamiar w nieskonczoność to ciągnąć? Twój kochanek w końcu i tak znajdzie sobie jakaś inną kobiete z którą stworzy rodzine, nie będzie mu się chciało pewnie bawić w tego trzeciego na dluższą mete.... To prędzej czy później i tak się skończy. A koniec na pewno nie będzie dla Ciebie szczęśliwy. Co jeżeli Twój obecny partner by się dowiedział? Pewnie by Cie zostawił. A Twój kochanek wcale niekoniecznie przejął by jego rolę i zajął się Twoim synem. Stąpasz po cienkim lodzie. Nie życzę Ci źle, ale to jak postępujesz jest na tyle nierozsądne, ze możesz w każdej chwili stracić wszystko. A wtedy będzie już za późno.Ale decyzja należy do Ciebie...

37

Odp: Oszalałam z miłości

a ja tutaj widzę egoistyczna wyrachowana kobietę, znalazła sobie ''darmowa opiekunkę'' i wykorzystuje to ile wlezie. Gdzie ta Twoja miłość? Nie da sie kochać dwóch jednocześnie, nie kochasz ani jednego ani drugiego. Pierwszy zapewnia stabilizacje, drugi namiętności. Rozwiązaniem jest odejście od obojga i zaczęcie ''dorosłego'' życia. Bo teraz to Ty sie bawisz i czerpiesz garściami puki ślepy los Ci na to pozwala. Ale pamiętaj, każdy zamek z piasku kiedyś runie, igrasz z ogniem to sie sparzysz. Przestań byc egoistka i pomyśl trochę o synu ( bo o Partnerze nie mowie, bo ranisz jego z pelna premedytacja i jego uczucia chyba sa Ci kompletnie obojętne) a nie tylko własnych kaprysach. Bo ta sytuacja sie kiedyś wyda, Twój Partner pewnie odejdzie, i co powiedz dla Synka, ktory traktuje go jak Ojca? Następne kłamstwa czy gorzka prawdę?

38

Odp: Oszalałam z miłości
Sadie napisał/a:
Margolinka napisał/a:
Sadie napisał/a:

Napisalas ze twoj kochanek wie ze masz rodzine i pasuje mu taki uklad. Ok, to moje pytanie brzmi...przyjalby twojego syna jak wlasnego? Czy moze z chwila kiedy zobaczylby ogrom odpowiedzialnosci na horyzoncie to bralby nogi za psa?

Sadie, i ja tez bym się nad tym zastanowiła. Czy ze strony kochanka bomerang, to jest miłość czy również fascynacja atrakcyjna koleżanką z pracy, na dodatek "mężatką" (zajętą). Potajemne spotkania, namiętność, adrenalina... A gdy przyszłaby rutyna dnia codziennego? Dziecko...i to obce...? Czy ta namiętność i fascynacja by nadal trwała i była tak gorąca?

bomerang, obyś nie opamiętała się zbyt późno. Możesz potem nawet nie mieć już do kogo wracać.... tfffuuuu...ttfuuuu na psa urok...oby tak nie było, nie życzę ci źle, ale zastanów się czy warto dla tych "motyli w brzuchu" zrujnować ponoć szczęśliwe (jak mówisz) życie Twojej rodziny.

Dokladnie. Pytanie czy warto jest wazne.
Gdybym nie daj boze poczula cos wiecej do jakiegos kolegi z pracy to staralabym sie nie dopuscic do niczego miedzy nami. ZApobiegawczo i profilaktycznie smile
Bo im dalej w las tym ciezej znalezc nie skrzywionego faceta bez bagazu.

Myślisz że Ja od razu wdałam się w ten romans? Nie ... Długo się od tego broniłam. Ile czasu minęło zanim doszło między nami do uczuć i seksu. Pewnie żle mnie zrozumiecie i zaraz dostanę po uszach, ale zaczęło brakować mi takiej właśnie miłości. Tego właśnie oczekiwałam od swojego faceta, żeby często mnie przytulał, mówił jak dla niego jestem ważna i starał się o to by nasze stosunki seksualne nie wygasły. Seks nie jest najważniejszy ale ważny w związku. Dobrze wiecie że to właśnie łączy ludzi. A to właśnie czego oczekiwałam dostałam od K ... .

39

Odp: Oszalałam z miłości
anetqueen napisał/a:

a ja tutaj widzę egoistyczna wyrachowana kobietę, znalazła sobie ''darmowa opiekunkę'' i wykorzystuje to ile wlezie. Gdzie ta Twoja miłość? Nie da sie kochać dwóch jednocześnie, nie kochasz ani jednego ani drugiego. Pierwszy zapewnia stabilizacje, drugi namiętności. Rozwiązaniem jest odejście od obojga i zaczęcie ''dorosłego'' życia. Bo teraz to Ty sie bawisz i czerpiesz garściami puki ślepy los Ci na to pozwala. Ale pamiętaj, każdy zamek z piasku kiedyś runie, igrasz z ogniem to sie sparzysz. Przestań byc egoistka i pomyśl trochę o synu ( bo o Partnerze nie mowie, bo ranisz jego z pelna premedytacja i jego uczucia chyba sa Ci kompletnie obojętne) a nie tylko własnych kaprysach. Bo ta sytuacja sie kiedyś wyda, Twój Partner pewnie odejdzie, i co powiedz dla Synka, ktory traktuje go jak Ojca? Następne kłamstwa czy gorzka prawdę?

Wcześniej też tak myślałam że nie da się kochać dwóch jednocześnie. Jednak sama się przekonałam że każdego kocha się za " coś".
Wiem że to nie będzie trwać wiecznie i kiedyś ten koniec nastąpi. A jaki on będzie? Tego się boję .. bo jaki on będzie, nie będzie mi z tym dobrze.

40 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2012-07-20 12:20:41)

Odp: Oszalałam z miłości

A dlaczego nie postarasz się na nowo o to aby dostać to od swojego partnera? Ile czasu się starałaś? Co zrobiłaś aby to zmienić?
A najważniejsze pytanie już zostało zadane. Czy twój kochanek przyjmie Cię z synkiem w swoje ramiona i do swojego domu, gdy Twój partner dowie się o Twojej zdradzie i cie opuści? Co powiesz synkowi? Że zrezygnowałaś ze spokojnego domu i jego stabilnego i bezpiecznego życia dla "motyli w brzuchu" i seksu?
Każdej z nas, no może nie każdej ale jakiejś części...czegoś czasami brakuje w związkach. Tylko czy to znaczy, że tego mamy szukać gdzie indziej? Mąż nie lubię chodzić po klubach, to znajdę sobie chętnego. Tamten nie lubi takiego seksu jak ja, to znajdzie się kolejny. Ten od rachunków, ten od "motylków", a jeszcze inny od rozrywek i relaksu. Każdy z tych punktów jest ważny w życiu, stabilizacja, seks i dogadywanie się w innych sprawach.

41

Odp: Oszalałam z miłości
fairytale napisał/a:

Jak ktoś już wcześniej zauważył, problem nie tkwi w tym czy łatwo jest zakończyć ten romans. Problem tkwi w tym, że Ty tego nie chcesz, bo tak Ci wygodniej... No bo fajnie jest mieć kochanego męża, który jest wsparciem i zajmie się dzieckiem i jednocześnie na boku szalonego kochanka, adrenalinkę i motylki w brzuszku. No pewnie, że  super opcja wink
A co Ty myślisz, że tylko w Twoim związku brakuje namiętności? Codzienność, praca, rutyna... Takie coś osłabia namiętność u wielu par. I owszem, można albo starać się coś na to poradzić wspólnie z partnerem, pogodzić się z zainstniałą sytuacją, albo zdradzić. Ty wybrałaś trzecią opcję. Oszukujesz faceta który tak wiele Ci daje.. z braku seksu. A czy naprawdę seks jest ważniejszy niż uczciwość względem niego? (względem swojego syna rownież, bo go też oszukujesz przecież udając że kochasz tatusia) Piszesz, ze kochasz swojego kochanka. Czy łączy Was coś poza łóżkiem?
A tak poza tym, pomyśl trzeźwo, jak matka, a nie jak małolata - jak będzie wyglądała Twoja przyszłość? Masz tak zamiar w nieskonczoność to ciągnąć? Twój kochanek w końcu i tak znajdzie sobie jakaś inną kobiete z którą stworzy rodzine, nie będzie mu się chciało pewnie bawić w tego trzeciego na dluższą mete.... To prędzej czy później i tak się skończy. A koniec na pewno nie będzie dla Ciebie szczęśliwy. Co jeżeli Twój obecny partner by się dowiedział? Pewnie by Cie zostawił. A Twój kochanek wcale niekoniecznie przejął by jego rolę i zajął się Twoim synem. Stąpasz po cienkim lodzie. Nie życzę Ci źle, ale to jak postępujesz jest na tyle nierozsądne, ze możesz w każdej chwili stracić wszystko. A wtedy będzie już za późno.Ale decyzja należy do Ciebie...

Wiesz że bardzo często o tym myślę, co będzie jeśli K .. znajdzie sobie kogoś i założy rodzinę. Nie wiem może wtedy bym tego nie wytrzymała i byłby ten koniec. Wiem że świadomie krzywdzę ich wszystkich i właśnie w tym mam problem. Jeśli zakończę romans, będzie cierpiał K .. i Ja bo na pewno będzie mi go bardzo brakowało i ciężko będzie tym bardziej że razem pracujemy. Jeśli zostawię swojego faceta będzie on cierpiał i mój syn a mi z tym będzie tragicznie, a nie mogę też w nieskończoność tak to ciągnąć.
Cokolwiek teraz zrobię nie będzie dobrze.

42

Odp: Oszalałam z miłości

A dlaczego zakładasz, że ma być źle? Może dogadasz się ze swoim partnerem i wszystko zmieni się na plus. Ty będziesz miała przede wszystkim czyste sumienie, że nie krzywdzisz dalej swojej rodziny.

43

Odp: Oszalałam z miłości

Nie jesteś podła moim zdaniem, spotkało Cie cos niezwykłego w życiu, ale musisz postarać sie ułożyć hierarchię swoich wartości. I nawet jesli to konieczne dladobra Twojej rodziny powinnas z tamtym porozmawiac, woz albo przewoz. No ok mozna to kontynuowac, ale pamietaj ze wszystko kiedys sie skonczy i to takze ale... Jestes w nieciekawej sytuacji, sama nie wiem jakbym postapila. Bardzo wazne jest to, ze znalazlas dom jak sama pisalas dla swojego dziecka, znalazlas Mu tate, ktorego tak bardzo potrzebował. Powinnas popatrzec na to co dostalas od losu, ze to zycie jakos Ci sie poukladalo. I wiadomo, ze fizycznosc tez jest wazna, ale wazniejsze jest to, co dla ducha, a nie ciala. Nie mozna miec w domu oaze spokoju, a brakujacych elementow nadrabiac z kolega. Moze powinnas wgle sprobowac sexu z obecnym? A moze z Nim jest coos nie tak? A moze On zauwazyl , ze Ty cos na boku? A moze moze moze.... MUSISZ z Nim o tym porozmawaic, a z tamtym dac sobie chwile na ochloniecie, to nie jest najwazniejsze, zadbaj o rodzine. Zignoruj to co istnieje: namiętnosc, sprowadz to czego nie ma: intencje ...
Powodzenia, czekam na rozwoj sytuacji ; )

44

Odp: Oszalałam z miłości
Margolinka napisał/a:

A dlaczego nie postarasz się na nowo o to aby dostać to od swojego partnera? Ile czasu się starałaś? Co zrobiłaś aby to zmienić?
A najważniejsze pytanie już zostało zadane. Czy twój kochanek przyjmie Cię z synkiem w swoje ramiona i do swojego domu, gdy Twój partner dowie się o Twojej zdradzie i cie opuści? Co powiesz synkowi? Że zrezygnowałaś ze spokojnego domu i jego stabilnego i bezpiecznego życia dla "motyli w brzuchu" i seksu?

W sumie to jestem z nim 5 lat, na początku było dobrze ale z czasem zaczęło się wszystko zmieniać. A co zrobiłam? Dużo z nim o tym rozmawiałam, on przyznawał mi zawsze rację i na drugi dzień starał się być inny. Czyli kochał się ze mną, mówił do mnie słodko a za parę dni wróciła rutyna. Kupowałam nawet seksi bieliznę aby wzbudzić jego zmysły .. raz kończyło się to dobrze a ile razy słyszałam że jest zmęczony. Przeszkadza mi to właśnie w nim jak często słyszę jak mu jest ciężko i jaki jest zmęczony. Starałam się to rozumieć i nie wymagałam od niego już żeby kochać się kilka razy w tygodniu, ale chociaż raz na tydzień. No niestety i raz na tydzień nam to nie wychodziło a jeśli już coś wyszło do tylko z mojej inicjatywy. Prawie zawsze Ja dominowałam.
Zdaję sobie sprawę z konsekwencji, co może wydarzyć się jeśli się dowie. Dlatego tutaj jestem, bo mam problem i nie umiem sobie z tym poradzić.

45

Odp: Oszalałam z miłości
Margolinka napisał/a:

A dlaczego zakładasz, że ma być źle? Może dogadasz się ze swoim partnerem i wszystko zmieni się na plus. Ty będziesz miała przede wszystkim czyste sumienie, że nie krzywdzisz dalej swojej rodziny.

No nie wiem .. może na początku będzie żle a potem wszystko jakoś sie ustabilizuje. Może faktycznie muszę się w koncu wziąść w garść. Aby tylko znowu nie stchórzyć. Całkiem niedawno skończyłam ten romans .. i co zostało na drugi dzień. Cisza, pustka, smutek. wspomnienia, brak smsów ... straszne to jest.

46

Odp: Oszalałam z miłości
myślęnadtym napisał/a:

Nie jesteś podła moim zdaniem, spotkało Cie cos niezwykłego w życiu, ale musisz postarać sie ułożyć hierarchię swoich wartości. I nawet jesli to konieczne dladobra Twojej rodziny powinnas z tamtym porozmawiac, woz albo przewoz. No ok mozna to kontynuowac, ale pamietaj ze wszystko kiedys sie skonczy i to takze ale... Jestes w nieciekawej sytuacji, sama nie wiem jakbym postapila. Bardzo wazne jest to, ze znalazlas dom jak sama pisalas dla swojego dziecka, znalazlas Mu tate, ktorego tak bardzo potrzebował. Powinnas popatrzec na to co dostalas od losu, ze to zycie jakos Ci sie poukladalo. I wiadomo, ze fizycznosc tez jest wazna, ale wazniejsze jest to, co dla ducha, a nie ciala. Nie mozna miec w domu oaze spokoju, a brakujacych elementow nadrabiac z kolega. Moze powinnas wgle sprobowac sexu z obecnym? A moze z Nim jest coos nie tak? A moze On zauwazyl , ze Ty cos na boku? A moze moze moze.... MUSISZ z Nim o tym porozmawaic, a z tamtym dac sobie chwile na ochloniecie, to nie jest najwazniejsze, zadbaj o rodzine. Zignoruj to co istnieje: namiętnosc, sprowadz to czego nie ma: intencje ...
Powodzenia, czekam na rozwoj sytuacji ; )

Dziękuje że chociaż Ty mnie nie skrytykowałaś tak mocno sad

47

Odp: Oszalałam z miłości

bomerang, musiałaś być przygotowana na krytykę. Chyba nie sądziłaś, że wszyscy poklepią Cię po ramieniu i będą się użalać, jaką to jesteś ofiarą. No i że Twój facet sam jest sobie winien i powinien Cię zrozumieć. Dziewczyno, ja Cię nie osądzam i nie skreślam, jedynie staram się Ci wyjaśnić jak ja to wszystko widzę. To że jest źle w związku, nie usprawiedliwia nas gdy zaczynamy szukać czegoś "na boku". Dużo rozmawiałaś z nim, to dobrze. Po kilku dniach znów było tak samo, wtedy trzeba było po raz kolejny powiedzieć co o tym sądzisz. Gdy nie reagował na seksi bieliznę, to trzeba było go spytać o powód. Nie dawaj za wygraną, jeśli nadal chcesz z nim być i jeśli go kochasz. Ja bym spytała o to, jak możemy wspólnie to wszystko naprawić, co ja mogę zrobić, a co on zamierza zrobić. To na pewno nie jest łatwe, ale chyba warto, skoro jesteście razem tyle czasu i jak twierdzisz, jesteście razem szczęśliwi.

48 Ostatnio edytowany przez bomerang (2012-07-20 17:06:09)

Odp: Oszalałam z miłości

Byłam na to przygotowana ale nie spodziewałam się że to forum zamiast mi pomóc tak mocno mnie dobije. Jeszcze większy mam mętlik w głowie jak wcześniej.

49

Odp: Oszalałam z miłości
bomerang napisał/a:

Byłam na to przygotowana ale nie spodziewałam się że to forum zamiast mi pomóc tak mocno mnie dobije. Jeszcze większy mam mętlik w głowie jak wcześniej.

Łatwo jest rzucić w kogoś kamieniem. Tym łatwiej, że nie patrzy się mu w oczy. Łatwo odsądzić kogoś od czci i wiary, tylko dlatego, że postępuje niezgodnie z wyznawanymi przez nas zasadami. Łatwo jest zarzucić komuś złe postepowanie, kiedy samemu nie było się w takiej sytuacji. A kiedy człowiek odczuje na własnej skórze, co znaczy postępowanie wbrew swoim zasadom, uczy się, że los potrafi być okrutnie przewrotny. Bomerangu! Sama musisz podjąć decyzję co dalej z Twoim życiem. Sama będziesz też ponosić konsekwencje swoich wyborów. Myślę, że zaczyna docierać do Ciebie konieczność dokonania jakiegoś wyboru. Inaczej by Cię tu nie było :-)

50

Odp: Oszalałam z miłości
owcake napisał/a:
bomerang napisał/a:

Byłam na to przygotowana ale nie spodziewałam się że to forum zamiast mi pomóc tak mocno mnie dobije. Jeszcze większy mam mętlik w głowie jak wcześniej.

Łatwo jest rzucić w kogoś kamieniem. Tym łatwiej, że nie patrzy się mu w oczy. Łatwo odsądzić kogoś od czci i wiary, tylko dlatego, że postępuje niezgodnie z wyznawanymi przez nas zasadami. Łatwo jest zarzucić komuś złe postepowanie, kiedy samemu nie było się w takiej sytuacji. A kiedy człowiek odczuje na własnej skórze, co znaczy postępowanie wbrew swoim zasadom, uczy się, że los potrafi być okrutnie przewrotny. Bomerangu! Sama musisz podjąć decyzję co dalej z Twoim życiem. Sama będziesz też ponosić konsekwencje swoich wyborów. Myślę, że zaczyna docierać do Ciebie konieczność dokonania jakiegoś wyboru. Inaczej by Cię tu nie było :-)

Zgadza się. Bardzo bym chciała żeby też wypowiedziały się osoby które są w podobnej sytuacji lub były. Chciałabym wiedzieć jak rozwiązały ten problem.

51

Odp: Oszalałam z miłości

A ja Cię rozumiem, choć to prawda, że nie można mieć wszystkiego i kłamstwo ma krótkie nogi.

Prawda jest taka, co by inni nie mówili, że jak się chce namiętność jak w pierwszych tygodniach związku, to byśmy musiały partnerów zmieniać co 2 lata. Są różne miłości, które przeradzają się w parnerstwo, albo się kończą po prostu. Nie ma uczciwej opcji mieć ciastko i zjeść ciastko. NAtomiast długo tak nie pociągniesz- albo się sama pogrążysz w dramacie, albo partner sie zorientuje. Co masz zrobić? Odpowiedź jest w Twoich postach:

Takiego partnera jak teraz możesz już nie znaleźć, więc się go trzymaj, bo namietność z kolegą się prędzej czy później skończy i możesz wtedy już nie mieć do czego wracac.

Potrzebujesz namiętności, komplementów, potwierdzenia bycia atrakcyjną? Kombinuj tak, żeby nikt się nie dowiedział i na tyle krótko, żeby się nie zaangażować. Żyje się raz.

Niestety już się zaangażowałaś, więc dramat za chwilę gotowy- niestety doprowadziłaś do sytuacji, w której musisz wybrać. I pamiętaj, że jeszcze kolega się może wkurzyć i Ci dobrze w życiu nabruździć... Także nie zazdroszczę. Ale jeżeli czujesz, że z "nowym" mogłabyś szczęśliwą rodzinę stworzyć, to warto też przemyśleć inne rozwiązanie. Jedno jest pewne- ktoś po dupie porządnie dostanie, i obyś to nie była Ty.

52

Odp: Oszalałam z miłości
kombinatorka123 napisał/a:

A ja Cię rozumiem, choć to prawda, że nie można mieć wszystkiego i kłamstwo ma krótkie nogi.

Prawda jest taka, co by inni nie mówili, że jak się chce namiętność jak w pierwszych tygodniach związku, to byśmy musiały partnerów zmieniać co 2 lata. Są różne miłości, które przeradzają się w parnerstwo, albo się kończą po prostu. Nie ma uczciwej opcji mieć ciastko i zjeść ciastko. NAtomiast długo tak nie pociągniesz- albo się sama pogrążysz w dramacie, albo partner sie zorientuje. Co masz zrobić? Odpowiedź jest w Twoich postach:

Takiego partnera jak teraz możesz już nie znaleźć, więc się go trzymaj, bo namietność z kolegą się prędzej czy później skończy i możesz wtedy już nie mieć do czego wracac.

Potrzebujesz namiętności, komplementów, potwierdzenia bycia atrakcyjną? Kombinuj tak, żeby nikt się nie dowiedział i na tyle krótko, żeby się nie zaangażować. Żyje się raz.

Niestety już się zaangażowałaś, więc dramat za chwilę gotowy- niestety doprowadziłaś do sytuacji, w której musisz wybrać. I pamiętaj, że jeszcze kolega się może wkurzyć i Ci dobrze w życiu nabruździć... Także nie zazdroszczę. Ale jeżeli czujesz, że z "nowym" mogłabyś szczęśliwą rodzinę stworzyć, to warto też przemyśleć inne rozwiązanie. Jedno jest pewne- ktoś po dupie porządnie dostanie, i obyś to nie była Ty.

No właśnie tak łatwiej by było nie mieszać uczuć do tego. Tak, chciałam ale wyszło inaczej.

53

Odp: Oszalałam z miłości

Bo baby już tak mają, kilka przytulanek "po" i już zakochane wink

A jakie widzisz perspektywy z kolegą?

54

Odp: Oszalałam z miłości

A co do doświadczeń: zazwyczaj kończy się tak: kochaś dostaje po ryju od partnera, partner Cie nie chce znac ( walczysz, czasem się udaje), kochasia też masz dość jak masz dramat z partnerem i na koniec zostajesz sama, jak dobrze pójdzie- z którymś z tej dwójki. Ogólnie afera otwiera oczy i obnaża też ludzi, więc łatwiej się zdecydować. Ale istnieje ryzyko, że żaden już nie będzie zainteresowany.

55

Odp: Oszalałam z miłości
kombinatorka123 napisał/a:

Bo baby już tak mają, kilka przytulanek "po" i już zakochane wink

A jakie widzisz perspektywy z kolegą?

Widzę że on też mnie kocha i ciężko mu będzie żyć beze mnie. Wiesz za nim coś między nami zaszło byliśmy dobrymi przyjaciółmi, wszystko sobie opowiadaliśmy, pomagaliśmy sobie wzajemnie. Żeby mu tak nie zależało na mnie to prawdopodobnie bym go tak nie kochała.

56

Odp: Oszalałam z miłości

A jak kolega i dziecko? I ponadto, bo nie wiem, jak to wygląda u Ciebie, a co w przypadku dziecka jest niezwykle istotne i podświadomie może wpływać na decyzje- jaka jest Twoja sytuacja mieszkaniowo-finansowa, sytuacja partnera i kolegi? A co byś zrobiła, jakby partner nagle okazał się wulkanem seksu? Zmieniłoby to coś?

57 Ostatnio edytowany przez bomerang (2012-07-20 19:53:42)

Odp: Oszalałam z miłości
kombinatorka123 napisał/a:

A jak kolega i dziecko? I ponadto, bo nie wiem, jak to wygląda u Ciebie, a co w przypadku dziecka jest niezwykle istotne i podświadomie może wpływać na decyzje- jaka jest Twoja sytuacja mieszkaniowo-finansowa, sytuacja partnera i kolegi? A co byś zrobiła, jakby partner nagle okazał się wulkanem seksu? Zmieniłoby to coś?

Myślę że gdybym chciała odejść to on wziąłby nas pod swój dach, nie zostawiłby mnie w takiej sytuacji. Pomógłby mi na pewno. Wiem że lubi dzieci ale jakby to było to powiem Ci szczerze że nie wiem. Nie mogę być niczego pewna, bo sama dobrze wiem że życie potrafi być zaskakujące.
Ja mieszkam i swojego faceta, także swojego mieszkania nie mam. Jestem więc zależna krótko mówiąc. A Jak sytuacja finansowa? hmm .. powiem tak że jako kobieta z dzieckiem bez faceta sobie nie poradzę, bo zbyt mało zarabiam żeby wszystko utrzymać.
A co by były gdyby mój facet się zmienił? Nie wiem .. może by to coś zmieniło a może nie. Ciężko mi powiedzieć. Wiem że jeszcze nie dawno jak się z nim kochałam to już nie było to takie jak było wcześniej. Być może teraz oczekuję żeby mój facet był taki jak K .. . Jego pieszczoty nie są takie jak jego, są inne a Ja wtedy za dużo myślę i jest mi z tym żle. Dlatego przestałam do tego dążyć, nawet zaczęłam tego unikać, bo nie chcę się czuć tak podle.
A wyobraż sobie że kiedyś seks z moim facetem był najwspanialszy ...

58

Odp: Oszalałam z miłości

No to nie masz za wesoło,

pogadaj szczerze z kolegą i zobacz, co z tego wyniknie- bo widzę, że najchętniej związałabyś się z kolegą mając pewność, że to wypali. Z drugiej strony masz stabilną sytuację z partnerem i dziecko jest z nim związane emocjonalnie. Także grasz nie tylko o swoje szczęście, ale i dziecko, za które jesteś odpowiedzialna. Musisz się jak najszybciej zdecydować na któregoś, bo możesz zostać na lodzie. Także porozmawiaj z kolegą na poważnie, bo on też nie powinien igrać z Twoim życiem i uczuciami, wiedząc w jakiej jesteś sytuacji. Potem się zastanów, czy podejmować ryzyko. A za rok/dwa/trzy to i z kolegą Ci spowszednieje seks, także to nie powinien być argument przy podejmowaniu decyzji.

59

Odp: Oszalałam z miłości
kombinatorka123 napisał/a:

No to nie masz za wesoło,

pogadaj szczerze z kolegą i zobacz, co z tego wyniknie- bo widzę, że najchętniej związałabyś się z kolegą mając pewność, że to wypali. Z drugiej strony masz stabilną sytuację z partnerem i dziecko jest z nim związane emocjonalnie. Także grasz nie tylko o swoje szczęście, ale i dziecko, za które jesteś odpowiedzialna. Musisz się jak najszybciej zdecydować na któregoś, bo możesz zostać na lodzie. Także porozmawiaj z kolegą na poważnie, bo on też nie powinien igrać z Twoim życiem i uczuciami, wiedząc w jakiej jesteś sytuacji. Potem się zastanów, czy podejmować ryzyko. A za rok/dwa/trzy to i z kolegą Ci spowszednieje seks, także to nie powinien być argument przy podejmowaniu decyzji.

No właśnie .. widzisz i to chodzi, że Ja doskonale wiem że tak może być. Minie kilka lat to i między nami może się coś popsuć.
Cały czas piszę o tym że mam ten swój wspaniały swiat, gdzie uciekam i tam jest mi dobrze. Nie chcę nic zmieniać.
Ja już mam za sobą sporo doświadczeń źyciowych i nie chcę więcej dramatów. Moje dziecko też musiało sporo przejść by zaakceptować nową sytuację. Na szczęście teraz jest szczęśliwy i jest mu dobrze. Gdybym była małolatą jak inni piszą wyżej .. to pewnie uciekłabym stąd i tyle .. ale wiem że czasami warto się przemęczyć, przemilczeć i czekać na coś lepszego.

K .. też jest wyjatkowym człowiekiem i nie wiem dlaczego nie mogłam ich poznać w innym czasie. Nie chcę wybierać, dobrze że on mnie rozumie i nie wymaga tego ode mnie. Ale bardzo martwi się o mnie i cały czas przypomina mi o konsekwencjach.

Wszystko byłoby ok pewnie gdyby nie było uczuć. Wszystko byłoby łatwiejsze. Najgorsze jest to gdzieś wyjeżdzam z rodzinką na jakiś czas i wtedy ta tęsknota mnie strasznie dobija za nim, jakbym sobie życia nie wyobrażała bez niego. On też wtedy tak słodko pisze, że tęskni i jak bardzo mnie kocha. Wspaniałe jest to uczucie, piękne ale co z tego wyniknie to Ja nie wiem.

Zgłupiałam już ...

60

Odp: Oszalałam z miłości

Jak Cię kolega rzeczywiście kocha, to też długo nie pociągnie i będzie chciał Cię mieć dla siebie, także coś się i tak wydarzy. Tymczasem kombinuj tak, żeby Cię nikt nie złapał.

61

Odp: Oszalałam z miłości
kombinatorka123 napisał/a:

Jak Cię kolega rzeczywiście kocha, to też długo nie pociągnie i będzie chciał Cię mieć dla siebie, także coś się i tak wydarzy. Tymczasem kombinuj tak, żeby Cię nikt nie złapał.

Dziękuje za wsparcie

62

Odp: Oszalałam z miłości

W razie czego pisz na priva

63

Odp: Oszalałam z miłości
kombinatorka123 napisał/a:

Tymczasem kombinuj tak, żeby Cię nikt nie złapał.

Skąd się biorą tacy ludzie...

64

Odp: Oszalałam z miłości
Midi napisał/a:
kombinatorka123 napisał/a:

Tymczasem kombinuj tak, żeby Cię nikt nie złapał.

Skąd się biorą tacy ludzie...

A Ty się chyba dopiero urodziłeś

65 Ostatnio edytowany przez fairytale (2012-07-20 22:59:35)

Odp: Oszalałam z miłości

Piszesz, że Twój kochanek Cie kocha. A jeżeli Cie kocha to wydaje mi się ze on też nie wytrzyma w takim związku na dluższą mete. Mówisz, że nie chcesz go krzywdzić.. Ale tak na dobrą sprawę to krzywdzony jest tutaj każdy, nawet on bo przecież nie jesteś w 100% jego, nie możecie wielu rzeczy zaplanowac razem, musicie się ukrywać... Musisz wybrać kto jest dla Ciebie najważniejszy oraz czy wolisz uczciwość względem syna i partnera, czy namiętność i bycie z kochankiem. Nieważne co wybierzesz, w obu przypadkach coś stracisz. Tylko musisz pomyśleć co jest WAŻNIEJSZE. Ktoś powyżej napisał już, że namiętność i tak się skończy... A Twój syn i prawdziwy partner życiowy pozostaną przy Tobie... Nie da się mieć wszystkiego, no niestety.. Ty w tym momencie masz, ale podejrzewam że wielu nerwów i stresu Cie to kosztuje, a i tak się to kiedyś skończy i pewnie bardzo przykro dla Ciebie i Twoich bliskich.
Pomyśl o swoim synu. Nie potrafisz podjąć żadnej decyzji, tylko czekasz i myślisz "jakoś to będzie" bo teraz jest Ci wygodnie... Nie "jakoś" tylko finał może być naprawdę bardzo nieprzyjemny. I to nie tylko dla Ciebie, ale także dla dziecka. Powinnas coś z tym zrobic, ale owszem, możesz czekać na rozwój wypadków... Wedlug mnie takie czekanie pogorszy sprawę.

Posty [ 1 do 65 z 71 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Oszalałam z miłości

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026