Witam. Mam 19 lat, mieszkam w małej miejscowości. Moja mama jest już po 40-stce, większość jej kolezanek, z którymi to paniami mam bardzo dobry kontakt, również są po 40-stce. Bardzo je lubię, jednak nie rozumiem ich sposobu myślenia. Otóż niedawno robiłam prawo jazdy, dodam, że nie doprowadziłam tej sprawy do końca. Po prostu po kilku nieudanych próbach, odpuściłam, bo miałam na głowie ważniejsze rzeczy: szkoła, matura, itp. Chcę zdać to prawko, nie tylko na samochód, ale też na motor. Jednak teraz nie mam kasy, za rok spróbuję znowu, gdy już troche podreperuje mój budżet. Jednak moja mama i jej przyjaciólki tego nie rozumieją. Wciąż mi powtarzają, że jeżeli nie zrobię tego prawa jazdy teraz to już nigdy nie rzrobię, bo mi się nie zechce, itp. One wciąż mi powtarzają że poźniej to już nie ma sensu tego robić. Mam tego dośc, zamiast mi pomóc, one wciąż wynajdują jakieś minusy odłożenia sprawy prawa jazdy na rok. Dodam tez że od października idę na studia i wg nich to tez jest wystarczający powód, że nie doprowadzę tej sprawy do końca... Help!! Mam już dośc;)
Podobne tematy
Hej! Mam 18 lat i też robię prawko nie wiem jak mi pójdzie ale jestem dobrej myśli ![]()
Jeśli chodzi o Twoją mamę to postaraj się z nią porozmawiać na ten temat spróbuj ją przekonać, że chcesz zrobić to prawko ale nie teraz bo masz ważniejsze sprawy i wgl. Jest Twoją mamą to powinna to zrozumieć
A czemu chcesz to przeciagac i odkładac w nieskończonosc? Wszystko tak zaczynasz i nie kończysz?
moja siostra nie zdała raz i miała znowu za rok i mineło chyba juz 10 lat i dalej prawka nie ma, sprobuj raz jeszcze ale w blizszym terminie.
Poczytaj sobie o prokrastynacji. Może Ciebie dotyczyć.
Chyba się nie zrozumieliśmy;) Odłożyłam prawo jazdy ze względu na brak środków finansowych. OOwszem, stać by mnie było na sam egzamin, ale ostatni raz do czynienia z samochodem mialam kilka miesięcy temu. Przecież to normalne, że aby zdać musiałabym dokupić co najmniej kilka godzin doszkalających....
Fajnie by było gdyby ludzie czytali ze zrozumieniem...
Po prostu mam wrrażenie, że jesli pewnych rzeczy nie uda się zrobić do 20-stego roku życia, to ludzie myslą, że już nigdy ich nie zrobimy i spisują nasze życie na straty....
Poczytaj sobie o prokrastynacji. Może Ciebie dotyczyć.
Bez przesady, nie sprowadzajmy wszystkiego do patologii i zaburzeń. Łatwo jest coś "zdiagnozować", zaszufladkować, tylko po co? Nie zdarzyło Wam się nigdy niczego odłożyć "na kiedyś"?
Po prostu mam wrrażenie, że jesli pewnych rzeczy nie uda się zrobić do 20-stego roku życia, to ludzie myslą, że już nigdy ich nie zrobimy i spisują nasze życie na straty....
Myślę, że najlepiej jest po prostu nie przejmować się tym, co mówią nam inni na temat sposobu, w jaki żyjemy - jest takie powiedzenie, z którym się zgadzam, że jak ktoś nie ma własnego życia, to żyje cudzym
Ogromną bzdurą jest, że pewne rzeczy można zrobić tylko do pewnego wieku, a potem już się tylko żyje owocami swoich działań z młodości. Dla przykładu strasznie głupią rzeczą jest stwierdzenie, że "na szkołę już za późno". Z uznaniem mogę patrzeć właśnie na osobę, która kształci się w dojrzałym wieku, natomiast osobie, która nie robi ze sobą nic, mogę tylko współczuć. Mój Dziadek zrobił prawo jazdy w wieku ponad 60 lat - można? Można! ![]()
Ja zrobiłam prawo jazdy mając 21 lat, właśnie ze względu na finanse. Moja koleżanka chodziłą ze mną, ale po 4 nieudanych próbach odłożyła zdawanie egzaminu. Po roku ponownie spróbowała i zdała.
Twoja mama i jej koleżanki żyją stereotypowo (jak to często ma miejsce na wsiach lub w małych miejscowościach).
Szkoła po 30-stce?
Aparat na zęby po 20-tce?
Alo brak męża i dziecka przed 25 r.ż.
KATASTROFA i (co najbardziej uwielbiam): CO LUDZIE POWIEDZĄ. haha
Od kilku lat mieszkam w miejscowości znacznie większej niż ta z której pochodzę, i nieraz jak tam jestem to uświadamiam sobie jakie stereotypy drzemią w ludziach
Fajnie, że wreszcie ktoś załapał o co mi chodzi;) Może trochę boli mnie, gdy patrzę jak moi rówieśnicy śmigają samochodami gdzie im się tylko podoba i nie muszą nikogo prosić o pojechanie tu czy tam. Wiem, że mogę zrobić to prawko i jestem w stanie je zrobić. Dzięki za zrozumienie!!! ![]()
ja odłożyłam prawko, bo za dużo nerwów mnie to kosztowało ;-) moi Rodzice powiedzieli mi, że mogę zrobić po licencjacie, bo się nie pali
))) i powiem Ci, że idę teraz na drugi rok studiów i nie martwię się tym co ktoś tam powiedział. To moje życie ;-)
Nie martw się opiniami innych! Ja prawko zrobiłam jak miałam 28 lat i wcale nie żałuję ,że nie zrobiłam tego wcześniej. Z resztą i tak bym nie jeździła bo nie miałam auta- więc po co prawko jak nie mam czy jeździć...?
Ludzie idą na łatwiznę, odpuszczają sobie rozwój ,a potem gnębią innych żeby im też się nie udało osiągnąć więcej. Tymczasem ten kto się nie rozwija cały czas ten prosi się o szybką demencję przedterminalną.
Owszem, po 20 roku życia dość gwałtownie spadają zdolności uczenia się nowych rzeczy ale po pierwsze jest to granica umowna, po drugie możliwości w dalszym ciągu pozostają ogromne aż do okresu wspomnianej demencji przedterminalnej.
Najstarszy student w Polsce jest po 80tce, i bardzo dobrze. Ma zajęcie i ćwiczy umysł. Na pianinie można nauczyć grać nawet 70cio latka, nie będzie wirtuozem ale będzie umiał grać. Stig Blomquist i Sobiesław Zasada byli mocno po 60tce kiedy w rajdach lali jeszcze młodych mistrzów. W 97 Zasada wsiadł do samochodu rajdowego po 30 latach przerwy, w dodatku do auta którym nigdy nie jeździł. Zajął drugie miejsce w Rajdzie Safari i to tylko dlatego że złamał mu się podnośnik jak zmieniał przebite koło. I to mimo że jako jedyny jechał bez dodatkowych świateł w nocy przez co niewiele widział, a okazało się jeszcze że stajnia dała mu znacznie słabszy silnik bo się bali "że dziadek się zabije". Był najstarszym zawodnikiem w historii tej imprezy i jaki wynik.
Kilka lat temu na wyścigu w Sopocie zginął 50 paro letni kierowca który w ogóle zaczął się ścigać po 50tce. Wyszło jak wyszło, zginął ale był dobry. Nikt nie uważa go za wariata który szaleństwo przypłacił życiem, w światku motorsportu jest bohaterem.
Biznesmen z listy najbogatszych- Michał Sołowow zaczął startować w rajdach po czterdziestce. Było to jego marzenie z czasów młodości. Wszyscy się z niego śmiali i twierdzili że nie ma żadnych szans. Po 9 latach okazało się że cztery razy wywalczył tytuł wicemistrza Europy. Da się? Da się, tylko trzeba chcieć.
Podziwiam też tego pana, nazywa się Longin Bielak i urodził się w 1926 roku:



Maira7, Twoja mama i jej koleżanki powinne posłuchać Jay-Z:
30's the new 20 nigga I'm so hot still
better broad better au-to-mo-bile
![]()
......na pewno nie NIE !!!!!
Dzięki za wszystkie odpowiedzi:) chyba powoli zaczynam wierzyć, że naprawdę jeszcze mnóstwo rzeczy mogę zrobić;) i ZROBIĘ! ![]()
dasz rade:) faktycznie - lepiej iść za ciosem i w końcu Zdobyć prawko - ale tak naprawde wiek nie ma większego znaczenia!
Po prostu mam wrrażenie, że jesli pewnych rzeczy nie uda się zrobić do 20-stego roku życia, to ludzie myslą, że już nigdy ich nie zrobimy i spisują nasze życie na straty....
szczerze mówiąc to ja sądzę, że do dwudziestki, to ty moja droga nie osiągniesz nic... wiele, bardzo wiele tych TZW. PEWNYCH RZECZY stanie przed tobą jako mozliwości, jak będziesz starsza;) kobiety po czterdziestce, takie jak twoja mama, robia kariery, realizuja pasje, żyją pełnią życia. Skala tego, co osiągnełaś teraz, jest bardzo malutka - ukończenie szkoły, matura, może prawko.. pomyśl, ile, każda kolejna dekada da ci nowych mozliwości...
twój post czyta się jak w jednym starym kabarecie - dwóch chłopców rozmawia o nauczycielce - ty słyszałeś?/ ona ponoć 24 lata ma..
no co ty!! takie stare jeszcze żyją??
rozejrzyj się wokół.. popatrz na kobiety wokół ciebie - zycie nie ma wieku.. zycie to zycie...
nie kończysie po dwudziestce, trzydziestce, czterdziestce
i od ciebie zależy, co z nim zrobisz
ja bym się pewnie nie poddała, gdybym ukończyła kurs i nie zdała za pierwszym razemj - ale to dlatego, bo racjona;lnie wyliczyłabym, że kilka miesięcy przerwy oznacza duzo wieksze nakłady na dodatkowe lekce
nie zmarnowałabym szany i swojego już poświęconego czasu i pieniędzy
ale to moja motywacja
i moja racjonalność
twoja jest inna
ale nie dziel zycia mna dekady - nie warto...
nie daj sobie wmówić, że na coś jest za wczesnie albo na coś za póżno - ale miej dowagę.
próbowac ciągle od nowa
wtedy nie zauwazysz, kiedy minie czterdziestka.. pięćdziesiątka i będziesz dalej żyć.. z pasją
Musisz też zauważyć, że nasze mamy żyły w troszeczkę innych czasach - przeważnie przed 24. rokiem życia każda z nim miała już co najmniej jedno dziecko, skończyła technikum czy zawodówkę i zaczęła się zajmować domem. Czas poszedł naprzód, kobiety chcą się rozwijać, inaczej patrzą na życie, w zupełnie innych kategoriach. Co innego małe miasto czy wieś, tam nadal istnieje przekonanie, że wszystko trzeba zrobić bardzo wcześnie. Rozumiem cię ![]()
u mnie od dwudziestki dopiero ruszyło z kopyta
Polecam, dwudzieste urodziny to świetna okazja, żeby coś zmienić w swoim życiu. A ciotek nigdy się nie słucha, bo nie wiedzą co gadają
Żyjemy w kompletnie innych czasach