netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Głupia ja...

7 odpowiedzi2 851 wyświetleńzałożony przez Obiektywna, 14.07.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Głupia ja...

Witam
Jestem tu dopiero od wczoraj ale żarliwie czytam posty, "pocieszając się" że nie tylko ja mam problemy.
Mam 40 lat, za sobą 22 lata małżeństwa, dzieci, wnuki i... DOŁA !
Strasznie mi się w życiu popieprzyło. Moje małżeństwo nigdy nie było idealne, choć wśród znajomych uchodziliśmy za udaną i dobraną parę. Do tej pory jak komuś mówię, że czas na rozwód - słuchają z niedowierzaniem.
Mój mąż zawsze miał skłonności do skoków w bok. Ja głupia brałam to na klatę, usilnie próbując utrzymać małżeństwo. Nie powiem, awanturowałam się wtedy za każdym razem, jednak on zawsze potrafił mnie przekupić kwiatami i obietnicami poprawy. Jego pierwszy romans z moją ukochaną kuzynką, kiedy byłam w ciąży z pierwszym dzieckiem, przypłaciłam długoletnim stresem i koszmarami nocnymi, w których główną rolę grał mój mąż i ona. Dopiero po wyjeździe do Anglii w 2006 roku głupie sny się skończyły a ja sama odetchnęłam z ulgą. Tu jej nie ma - myślałam. I pomimo, że do tego czasu miał przygody też z innymi, to jednak romans z moją kuzynką kosztował mnie najwięcej zdrowia.
W 2006 roku wszystko jakby ucichło. Na obczyźnie mąż nie bardzo miał mnie z kim zdradzać. Polek nie znał a Angielki brzydkie smile
No i dobra.
W 2010 roku mąż dostał pracę z mieszkaniem służbowym. Wiązało się to z przeprowadzką. Musiałam zrezygnować ze swojej pracy, nową ciężko było mi znaleźć i tak oto stałam się "wrzodem na dupie", dodatkową gębą do wyżywienia i w ogóle piątym kołem u wozu. W nowym domu mieszkaliśmy tylko 3 miesiące. Potem kolejna przeprowadzka. I znów szukanie pracy w nowym miejscu zamieszkania, niestety bezskutecznie. Kilka razy usłyszałam, że mam się wynosić (do dziś nie rozumiem dlaczego). Półtora roku temu zmarł mój ukochany tata. Pojechałam do Polski, bo byłam potrzebna przede wszystkim cierpiącej mamie, która jest po wylewie i zwyczajnie nie daje sobie rady z wieloma rzeczami. Jak tylko zamknęły się za mną drzwi - mąż od razu wskoczył na portale randkowe. Nie pisał do mnie, nie próbował mnie pocieszyć po stracie taty... Siedział tylko na tych portalach i dawał upust swojej chuci. W końcu poznał taką jedną. Chciał się mnie pozbyć. Kiedy po półrocznym pobycie w Polsce miałam już wracać do UK - zarzucił mi niewierność (bzdura) i powiedział, że nie mam po co wracać, bo do domu mnie nie wpuści. Boże, co ja wtedy przeżyłam.... Ile łez wylałam to sam Pan Bóg wie. Nie wiedziałam co robić, jednak koleżanka poradziła mi "wracaj i walcz o swoje, on nie może Cię tak po prostu wyrzucić".
Wróciłam więc. Mąż się do mnie nie odzywał, cały czas wmawiając mi niewierność. Wkrótce prawda wyszła na jaw. Przez zupełny przypadek zgadałam się z jego kochanką, która pisała do niego na gg, kiedy on najzwyczajniej zapomniał się wylogować. To dlatego mnie z domu wyrzucał, bo chciał zrobić miejsce dla niej !! On ją kochał, do czego się później przyznał. A ona... no cóż, była tak samo oszukana jak ja, mówił jej że jest po rozwodzie itp... Dziewczyna chcąc się zemścić wymyśliła bajkę o rzekomej ciąży, o co mam do niej ogromny żal, bo to co wtedy działo się w moim domu, to się nie da opisać. Nie da się opisać co wtedy czułam i jak bardzo płakałam ja i mój 12 letni syn...
No ale dobra. 9 miesięcy zleciało, cisza w eterze... Mąż tradycyjnie wyraził skruchę, byłam pewna, że okres jego drugiej młodości mam za sobą i że jakoś to będzie. Niestety syn mi otworzył oczy na pewne sprawy i powiedział, żebym sprawdzała historię, bo tata znów się loguje na randkowych stronach. Sprawdziłam. Faktycznie. Rozmawiałam z nim na ten temat kilka razy, on się tłumaczył, że to stare konto i jak mu przychodzą powiadomienia na maila, to z ciekawości wchodzi i sprawdza. Prosiłam go o usunięcie tego konta. Obiecywał ale nie zrobił tego. I tak kilka razy, ta sama historia i ta sama rozmowa. W końcu wybuchłam. Wpadłam w szał. Ileż można?? Była wielka awantura, wyzwiska, rękoczyny (z dwóch stron), summa summarum po raz kolejny wyrzucił mnie z domu. Noc spędziłam z synem u przyjaciółki, na drugi dzień wróciłam do domu. Teraz rozmawiamy ze sobą tylko służbowo, umówiłam się już na spotkanie z prawnikiem w sprawie rozwodu. Boję się przyszłości ale wiem, że rozstanie to jedyne wyjście.
Przepraszam za przydługawy post. Chciałam krócej, niestety wyszło jak wyszło.

2

Odp: Głupia ja...

Przeczytałam. smile

Mój komentarz?
Głupio postępowałaś, ale zmądrzałaś.


Trzymam kciuki.

3

Odp: Głupia ja...

Trzymaj i nie puszczaj smile

4

Odp: Głupia ja...

Przykre sad ale bedziesz szczesliwsza.

5

Odp: Głupia ja...

hej.masz faktycznie zawiłą opowiesc o swoim zyciu.wiesz twoj maz to zwykly nic nie warty facet...szkoda ze tyle czasu sie oszukiwalas ale wiem ze gdy sie kocha wiele jest sie wstanie wybaczyc...ja cie rozumiem dosc mocno.nie tak mialo byc prawda?oszukiwlaas sie ze jest inaczej.ale kurcze co on robil...jestes jego zona macie razem dziecko nie widzi jak wiele to juz jest???nie widzi ze zona i dziecko to cos wlasnego cos co wiele znaczy???kurcze ale slepy facet.jak moglas tak dac sie udobruchac po zdradach ktore odkrylas???wiem po czesci jak to jest bo mam starsza siostre ktora tez odkryla rozne epizody mojego szwgra...i widze co sie  nia stalo.kobieta nerwowa,reaguje czesto krzykiem...widze jak zmeczona jest zyciem.a jest bardzo ladna,bardzo madra...mimo wszystko widze jak jej ciezko jest.ona tez wie o wszystkim ale trwa w tym...to trudne sytuacje.i wiem ze nikt nie zasluguje na zdrade ani tak wielkie ponizenie...warto byc silnym.i pamietaj o jednym...masz syna ktory ciebie wybierze...ktory cie kocha i ktory bedzie przy tobie.wierze ze sie tobie uda wyjsc z tego.nic nie jest przgrane.wszystko mozna jeszcze poukladac...ale najwiecej zalezy od ciebie...i od tego ile sily wlozysz w to aby sie uwolnic...3mam kciuki za ciebie.jestes kobieta szanuj sie.ty nic zlego nie zrobilas...a jego gyd rzucisz...uwierz mi ze po czasi wroci z podkulonym ogonem...blagajac na kolanach...wtedy zrob to samo co on tobie.zobaczysz co sie stanie...nie poddawaj sie bo wygrana w tej bitwie jestes ty.przesylam mocny uscisk.

6

Odp: Głupia ja...

Mądra decyzja !

Bądź silna bo gdzieś tam czeka na Ciebie szczęście smile

7

Odp: Głupia ja...
bezradny23 napisał/a:

widze co sie  nia stalo.kobieta nerwowa,reaguje czesto krzykiem...widze jak zmeczona jest zyciem

No tak, bo zdrada zmienia człowieka. Nie powiem, że jestem święta, bo też potrafię wybuchnąć z byle powodu, czepiać się o bzdury. Tyle, że ja się urodziłam dobrym człowiekiem. To on zrobił ze mnie francę.
Może jestem jakaś nienormalna ale uważam, że zdradę można jakoś przeboleć. Wiadomo - to boli i to bardzo. Ale nie można nikogo ubezwłasnowolnić.
Gorzej z romansem. To już poważna sprawa, zagrażająca związkowi. A jak do tego dochodzi jeszcze poniżanie, to już w ogóle jest nieciekawie.
Żeby nie robić z siebie niewiniątka, przyznam że też miałam romans. Wszystko zaczęło się od tego, że 4 lata temu po raz pierwszy zostaliśmy z mężem sami na całe wakacje. Dzieciaki poleciały do Polski - chata wolna cool Po 18 latach chciałam ożywić związek. Nakupowałam se masę sexy bielizny, sexy koturny, w salonie zrobiłam taki mały burdelik. Tańce wypinańce przed nim odstawiałam, jakieś gry erotyczne, kąpiel w wannie przy świecach, romantyczne spacery po plaży itd. Kiedyś pojechał do kolegi. Wiedział, że będę na niego czekać "gotowa na wszystko". Nie dość, że wrócił 2 godziny później niż powinien, to jeszcze z kolegą. Ja w jakichś podwiązkach, cycki prawie na wierzchu a on mi kolegę do domu wprowadza i zdziwionego udaje. Po trzech tygodniach stwierdził, że mi tylko jedno w głowie. Zabolało. Tłumaczyłam, że jesteśmy sami i chcę to po prostu wykorzystać. Nie chodziło mi jedynie o seks ale też nie chciałam, żeby widział we mnie tylko kurę domową. Prosiłam go wtedy - dbaj o mnie, bo inaczej zwiędnę. Okaż mi więcej uczucia, przytul, pocałuj, ja tego potrzebuję. Odpowiedział, że przecież nie może mi nadskakiwać jak byśmy się dopiero poznali. Nadskakiwać??? Okazywanie uczuć pomylił z czym innym. Skończyło się na tym, że do końca wakacji przesiedziałam i przepłakałam w pokoju obok. Nie ruszyło go to. Nie przyszedł do mnie ani razu, nie przytulił...
Mijały miesiące a ja czułam się jak stary, zbędny mebel. Prawie przestaliśmy ze sobą sypiać. Zadawałam sobie pytanie - co jeszcze mogę zrobić aby było dobrze? A właściwie to dlaczego mam cokolwiek robić? Jestem przecież taka fajna. Wesoła kobitka, towarzyska, dobrze gotuję, świetnie wyglądam...
Dlatego wdałam się w romans. Wirtualny. Fakt spędziliśmy ze sobą weekend w realu ale mąż nie ma o tym bladego pojęcia. Wie tylko o naszych sms-ach i rozmowach online. Wtedy jakby przejrzał na oczy. Przyznał, że mnie nie doceniał, że za mało czau i uwagi mi poświęcał, że okazywał za mało uczuć, obiecywał że to zmieni.
No. I zmienił. Pół roku później oznajmił , że zakochał się w innej i chce rozwodu big_smile
Nie wiem po co go wtedy przy sobie zatrzymałam. A trzeba było go puścić w cholerę. Oszczędziłabym przynajmniej nerwów przez kolejne lata, które nic dobrego nie wniosły. Masakra. Głupia ja...

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026