Jeszcze poradzę jedną rzecz.
Jeżeli chcesz się pozbyć nieśmiałości, to jest na to prosty sposób. Jeżeli aktualnie jesteś nieśmiały, w taki sposób, że nie masz zbyt wielu znajomych, mało koleżanek, z chłopakami z klasy pogadasz, ale nic więcej. Na imprezę nie pójdziesz (nie martw się, ja też nie lubie chodzić do klubów dyskotekowych, jednakże uwielbiam chodzić na domówki albo koncerty ze znajomymi), bo się wstydzić, albo nie wiesz o czym będziesz z nimi rozmawiać, itp, itd. Tutaj nie tyle problemem jest Twoja nieśmiałość, co ludzie dookoła, którzy są przyzwyczajeni do Twojej natury i się wiele po Tobie nie będą spodziewać. Jeżeli parę lat ich do tego przyzwyczaiłeś, to będzie trudno te przyzwyczajenia zmienić.
Dlatego najlepszym momentem, żeby zmienić swoje życie, jest nic innego jak obrócenie sie o 180stopni.
Najdogodniej to zrobić zmieniając szkołę (np z gimnazjum na liceum, albo technikum na studia). Wówczas masz do czynienia z nowymi ludźmi, którzy nie znają Cie. Jeżeli od początku będzie pewny siebie, tak Cie zapamiętają.
Osobiście miałem podobny problem. W gimnazjum byłem aktywny. Potem w liceum poznałem nowe osoby. Niestety żeby zdążyć (dojazd) wstawałem codziennie o 5 rano. Byłem zawsze o 7 pierwszą osobą w LO. Ogólnie nic mi się nie chciało. Przez to kolegowałem się tylko z dwoma osobami i stałem na uboczu. Niby rozmawiałem z tymi ludźmi, ale tylko podałem rękę, nieraz buzi buzi (dziewczyny) ale tak z doskoku. Często chciałem się odezwac, ale jakoś wewnętrznie nie mogłem. To dziwne było dla mnie, bo w domu byłem normalny, wracałem do LO i znowu mnie zatykało. Siedziałem i sie gapiłem. Tak funkcjonowałem 3 lata. Jedne z moich najgorszych.
Jak rozpocząłem studia 200km od Liceum, tam nie było nikogo znajomego. Wówczas postawiłem wszystko na jedną kartę. Wcześniej próbowałem unikać dużych grup ludzi, ludzi śmiejących się, róznych haseł: IDZIEMY NA PIWO, albo FAJNI IDĄ ZA NAMI. itp...
Na pierwszym spotkaniu, przy immatrykulacji (rozpoczęcie studiów), kazali wybrac starostów grup, do których zostalismy przydzieleni. Nikt sie nie zgłaszał, więc podniosłem reke i powiedziałem, czy mieliby coś przeciwko, gdybym ja został starosta. Nikt nie oponował, to poszedłem i się zgłosiłem. To był mój pierwszy ruch, który zaowocował tym, że nie tylko znałem każdego z grupy, ale też z innych grup. Starostów, ich kolegów, koleżanki. To było zupełnie inne życie, nie siedziałem sam, tylko mogłem porozmawiać z każdym, zmieniłem się, nie mam teraz żadnych oporów, żeby sie do kogos wbić na imprezę, czy przystanać do jakiejś grupki osób i zagadać, bo nie mam juz hamulców. Jednak do tego dojrzałem po połowie roku, załatwiania terminów u dziekanów, prowadzacych, tworzenia głosowań w grupie, ustalania z innymi grupami, itp.
Także czasem warto sobie znaleźć odpowiedzialna prace, która zmusi Cię do kontaktu z ludźmi, a potem zedrzesz z siebie kurtynę wstydu i niesmiałości, zmieniając swoje życie. Teraz mam dziewczynę, kolegów i koleżanki i jestem szczęśliwy. Gdybym zył cały czas tak jak w Liceum, pewnie teraz nie znałbym nikogo na studiach, a w akademiku szybko szedłbym do swojego pokoju, żeby tylko nikogo obcego nie spotkac. Teraz sam zaczepiam ludzi i domagam sie rozmowy ;P
Życze powodzenia. Nieśmiałość tak jak się pojawia, tak i znika.