Mam 26lat, synka który ma 6lat. Utrzymujemy się z funduszu alimentacyjnego, zasiłku rodzinnego, emerytury mamy, gdzie połowę zabiera jej komornik.. Z synka ojcem nie mam kontaktu od 4lat. Nie raz trafiał do zakładu karnego za kradzieże itd. Odeszłam od niego ponieważ nadużywał alkoholu i co sie z tym wiąże agresja. Z początku tylko na mnie nawet gdy byłam wciąży. Lecz gdy uderzył małego przez to ze płakał zakończyłam tamten związek.Dziecko bardzo często mi choruje i przynajmniej 2razy w roku lądujemy w szpitalu.. Moja mama leczy się na bolerioze. Musi jeździć 40km do szpitala na zastrzyki. Co wiąże się z wydatkami na autobus. Dziecko chodzi do przedszkola na 5godzin. Pisałam podanie do gopsu, ale mi odmawiali. Jeszcze straszyli że postarają sie aby mi dziecko zabrać ponieważ mamy ciężka sytuację materialną. Ale staram się aby mały nie chodził głodny. Łapie sie prac dorywczych. Sama mam problem ze stawem biodrowym. Tak więc nie mogę znaleść pracy gdzie nie trzeba stać. Pozatym ciężko jest z dojazdem. W gopsie pani dyrektor mi powiedziała że mogę chodzić na pieszo. Mądra ponieważ sama jeździ nie złym autem. Czasem już nie mam sił żyć, ale muszę. Gdzie jeszcze mogę zgłosić sie o pomoc?!
Podobne tematy
Współczuję,zamiast pomóc straszą odebraniem dziecka,w rodzinach naprawdę patologicznych nikt nic nie robi,a normalnej zaraz odbierają.
Te baby w tych urzędach to strasznie wredne małpy,wiem coś o tym nie raz spotkałam się z podłym traktowaniem,myślą że są lepsze,choć chyba same zapominają że dzięki ludziom którzy potrzebują wsparcia same maja pracę,co do twojego byłego,takiego pewnie lepiej wsadzić do więzienia i utrzymywać go za nasze pieniądze tam,niż wysłać go do przymusowej roboty a to co zarobi zabierać na dziecko.W Polsce mamy chore prawo i nikt nic z tym nie robi,niestety nie powiem ci gdzie iść po pomoc,bo odpukać nigdy nie potrzebowałam pomocy,ale znam takich co nawet idą do burmistrza,starosty itp po jakąkolwiek pomoc,choćby w znalezieniu pracy
Jesteś bardzo dzielną dziewczyną Karolino.Masz silny charakter.Synek jeszcze jest mały,ale jak dorośnie,to mam nadzieję,że będziesz w nim miała prawdziwe oparcie.Szukaj pomocy w urzędzie gminy,tam maja jakieś fundusze dla biedniejszych rodzin,jakieś dofinansowania do opłat za przedszkole,do zakupu podreczników i inne.Nie przejmuj się nieprzychylnością ludzi,tak jest teraz wszędzie-człowiek człowiekowi wilkiem.Trzymam kciuki za Was.
niestety byłam w gminie i nasz burmistrz z tego co wiem trafił za kraty za przekręty i narazie nie da się nic załatwić do czasu wybrania nowego.. Muszę być silna, dla małego.. Bo to moje oczko w głowie
a co do naszego państwa to brak mi słów.. Gorzej to chyba już w nim być nie może.. Ta "pani " dyrektor gopsu nie tylko mnie tak przedmiotowo traktuje, ale co dziwne jeżeli przyjdzie do nich typowy żul z pod sklepu po pomoc zawsze dostaje pomoc.. Nie tylko ja to zdążyłam zauważyć. Pisałam nawet skargę do Wrocławia , ale tyle to dało co nic..
W Gazecie Wyborczej czytałam kiedyś o Stowarzyszeniu Damy Radę z Warszawy,wydaja oni paczki zywnościowe,pomagają ofiarom przemocy domowej,udzielaja porad psychologicznych i prawnych.Może napisz do nich z prosba o wsparcie.mail:damyrade0@vp.pl tel.22 323 72 10. Moze mają swój oddział we Wrocławiu.
dziękuję bardzo ![]()
napisałam, będę dobrej myśli, że może coś sie uda
dziękuję kochane :*
A może mogłabyś się zająć jakimś dzieckiem w czasie kiedy Mały jest w przedszkolu? Pisałaś, że mama jest na emeryturze, to chyba mogłaby odebrać dziecko o 13:00 i do tej 16:00 być w domu z nim?
Mogłabyś też szukać pracy w jakimś kiosku/ kolekturze lotto. Tam generalnie też się siedzi, nie nadwrężyłabyś biodra.
Jak duża jest miejscowość w której mieszkasz? Byłaś tam w urzędzie pracy? Jeśli tak, to co Ci zaproponowałi?
Wiesz ja generalnie nie czekałabym na pomoc od pańtwa, bo w Polsce socjale są niskie, tylko rozpaczliwie szukała pracy. Zawsze lepiej polegać na sobie.
bardzo mała miejscowość.. W zasadzie to wioska, także jest kiepsko.. Pozatym moja mama jeździ co drugi , trzeci dzień do szpitala.. Jedzie o godz 9 i wraca o 17, mały wraca z przedszkola o 13. Nie czekam, na to że nasze chore państwo mi będzie pomagać, dlatego łapie się prac dorywczych.. Jeżdżę rowerem na zbiory truskawek, za jakiś tydz będą zbiory malin. Nie siedzę w domu, bo to nic by nie dało. Ale od pracy zależy pogoda, na szczęście ostatnio dopisuje.
Borń Boże nie sugeruje, że siedzisz bezczynnie
Doskonale zdaję sobię sprawę z tego jak to jest być samotną mamą - sama nią jestem. Bardzo dobrze, że masz jakieś dorywcze zajęcia, zawsze jakiś grosz wpadnie.
no, bez tych prac była by masakra..
I dlatego wstydze się że żyję w takim państwie....
Tylu ludzi udaje bezradnych,biednych i pomoc otrzymują podczas gdy potrzebujący uczciwy człowiek jest po dupsku kopany....
Karolino sił zyczę...jesteś wielka.
nie wiem jak duże masz alimenty ale zawsze sądownie możesz je podnieść, nie wazne czy ojciec dziecka siedzi w zakladzie karnym, czy jest bezdomny itp.
Moim zdaniem powinaś przeć na gops. Powinien pomóc bo to jego obowiązek. Powodzenia.
pisze do gopsu, ale tylko jak tam idę to traktują mnie gorzej niż psa.. I wiecznie dostaje odmowę.. Tylko nie wiem dlaczego Ci alkoholicy którzy tam przychodzą wiecznie dostają pomoc.. I choć te panie które tam pracują wiedzą bardzo dobrze, że poprostu te pieniądze przepijają. Nie raz sie spotkałam sama z taka ryżutacja że nie jeden pan przyszedł po pieniądze, później stał pod sklepem i pił. Pracownice gopsu na to uwagi nie zwracają.. Jeszcze potrafią mi powiedzieć że powinnam sie cieszyć, że opłacają mi śniadania i obiady dziecku w przedszkolu.
15 2012-08-08 09:44:07 Ostatnio edytowany przez beata19959 (2012-08-08 18:28:24)
Witaj! A może skorzystałabyś z takiego wyjścia z twojej trudnej sytuacji : przeprowadzić się do dużego miasta / coś wspominałaś o Wrocławiu/ i tam poszukać pracy? Na początek np. w hipermarkecie na kasie, żeby siedzieć. Wynajęła byś jakiś skromny pokój, przy rodzinie, lub z jakąś koleżanką, współlokatorką, wtedy było by taniej.. Synek ma 6 lat, więc idzie chyba do zerówki? Potem szkoła, której nie musisz załatwiać jak przedszkole, w końcu jest obowiązkowa.. Alimenty od ojca dziecka, plus twoja pensja, to powinno narazie wystarczyć. Bo uważam, że tam gdzie obecnie mieszkasz, to nie masz szans na wyjście z tego "dołka". W dużym mieście masz MOPS, czyli miejski ośrodek pomocy, a tam może trafisz na życzliwsze osoby. Synek nie powinien już tak często chorować. Dzieci najwięcej to chorują w przedszkolu. Mój syn jak był w wieku przedszkolnym, też wiecznie był chory. A potem jak ręką odjął. W szkole rzadko kiedy chorował, sporadycznie. Więc ja widzę takie właśnie wyjście. Może nie będzie ci łatwo się na nie zdecydować, ale jakie masz lepsze? Czasem trzeba podjąć konkretne decyzje, inaczej - błędne koło. Widać że jesteś silną, mądrą kobietą, więc powinnaś sobie poradzić! Dobrze że zostawiłaś tego twego "pana"! Brawo! Trzymam za ciebie kciuki, powodzenia! I napisz tu jeszcze jak ci poszło!
tak sie niestety składa, że zerówka jest w przedszkolu. I niestety mały znów złapał angine.. Nie chorował by gdyby nie bardzo inteligentni rodzice, którzy wysyłają chore dzieci do przedszkola.. Wczoraj wylądowalismy na pogotowiu i znów była apteka.. Złożyłam już pozew o podwyższenie alimentów.. Także skargę we Wrocławiu na nasz Gops, złożyłam podanie i mam dostać pomoc. Mama robi cały czas badania, a niestety mamy tak mądrych lekarzy chyba w polsce, że stwierdzili od lutego, że albo to bolerioza, albo gościęc.. A co do wynajęcia mieszkania to raczej nie miała bym takiej znajomej. Bo większość moich koleżanek, albo ma dzieci i rodzinę, albo nie myślą o życiu poważnie i mają 2 lewe ręce.. A jak narazie pracuje dorywczo nadal, ajf na szczęście pracuje
W urzędzie pracy są oferty pracy, ale niestety z przed roku, tak nasze drogie panie tam pracują, co jest dosłownie dla mnie śmieszne..