Witam wszystkich.
Mam spory problem, który zawarty jest już w temacie.
Mam 19 lat, wiem, że to nie są jakieś "wysokie loty" jeśli chodzi o samodzielność itp. Ale ja po prostu chcę móc decydować o sobie, chociaż w niektórych sprawach. Chcę mieć troszkę życia dla siebie, wyjść gdzieś, zabawić się, trochę prywatności również.
Tymczasem moja rodzina kontroluje mnie bez przerwy. Pogania do książek, zero wychodzenia gdziekolwiek a jeżeli już mi się uda to muszę wrócić wcześnie. Jeśli opowiadam rodzinie o swoich znajomych , o swoich przeżyciach, radościach i smutkach, spotykam się z negatywną opinią. Że mam złych znajomych, że wpakowałam się w złe towarzystwo, że się nie szanuję (zaraz to wyjaśnię) , że spotykam niewłaściwych partnerów. Jestem zmuszana wyjeżdżać razem z rodziną na działkę mimo, że nie mam najmniejszej ochoty. Poszłabym gdzieś wtedy sama lub ze znajomymi. Często widuję się z rodziną więc mogłabym odpuścić sobie niektóre wyjazdy. Po prostu chciałabym aby przestali traktować mnie jak dziecko, które potrzebuje wiecznej opieki.
Jeśli chodzi o partnerów i rzekome "nieszanowanie się" . Miałam cudownego chłopaka, jednak oboje doszliśmy do wniosku, że lepiej nam jako przyjaciele niż związek. Nadal utrzymujemy kontakt, jest wszystko dobrze. Tylko, że rodzina tak się przywiązała do niego i tak bardzo go polubili, że nie dopuszczają do wiadomości, że mam teraz kogoś innego. Znamy się z nowym partnerem ok pół roku, wszystko jest w porządku, wychodzimy często razem. Jednak moja rodzina ukróciła mi z nim wizyty. Rzadko wychodzę na na noc (nie otrzymuję pozwolenia) ale kiedy już wychodzę to ze znajomymi. Jednak gdy poznałam jego, wychodzimy razem, również na noc, potańczyć, troszkę się rozluźnić, rano zawsze mnie odprowadza pod drzwi. Jednak moja rodzina nie bardzo go akceptuje, mimo, że go nie zna. Widzieli raptem parę zdjęć i na tej podstawie go ocenili. Wgl go nie znając.
Uważają, że jeśli wychodzę na noc z nim to znaczy, że się nie szanuję. I nie ważne co robimy, czy tylko się bawimy czy coś innego. Po prostu nie szanuję się i już bo wyszłam na noc.
W wielu innych tematach jest podobnie. Krytyka, kontrola. Po prostu mam tego dość. Jak wytłumaczyć im, że nie chcę być kontrolowana? Wszystko co robię jest źle, nie mogę wychodzić na noc. Jak im wytłumaczyć, że wychodzę z osobą której ufam? Dodam, że rodzice go znają ale mimo wszystko nie pozwalają abym z nim wychodziła na noc. W ciągu dnia tak, na noc nie. Jak im to wytłumaczyć? Może nie tłumaczyć, tylko coś robić? Proszę doradźcie, nie chcę ciągle tkwić pod kloszem