netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Zazdrość... Słusznie czy niesłusznie?

2 odpowiedzi1 843 wyświetleniazałożony przez Aducha, 21.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zazdrość... Słusznie czy niesłusznie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 3 ]

1

Temat: Zazdrość... Słusznie czy niesłusznie?

Witam!
Mam taki dość głupi problem, ale nie potrafię go na trzeźwo przemyśleć, może za bardzo jestem zakochana wink
Jestem z M. ponad 5 miesięcy, mieszkamy około 70km od siebie, widujemy się w każde weekendy, jak są dłuższe wolne to i więcej razy.
  Zazwyczaj nie jestem zazdrosna o swojego faceta - znam swoją wartość i wiem, że mnie kocha, ale... No właśnie, jest pewno 'ale' w postaci pewnej dziewczyny, która według mnie, zachowuje się trochę nie fair.
  Mój chłopak wcześniej, przez całe swoje życie mieszkał na wiosce, od miesiąca mieszka w mieście (obok swojej rodzinnej wioski) do którego codziennie dojeżdżał do szkoły i tam mieszka tak dziewczyna ?L.?. Kiedyś mi o niej wspominał, ale jakoś tak nie zwróciłam na nią uwagi, chociaż kiedyś na początku wspominał, że jest ładna (uznałam to za spróbowanie wzbudzenia we mnie zazdrości), innym razem, co mnie zdenerwowało ? usłyszałam od niego, ze chce wyjść z nim na piwo, ponoć jej powiedział, że nie, bo ja będę zazdrosna, na co ona ? ?ona nie musi o tym wiedzieć?. Z tego co wiem, nie byli na tym piwie i w to wierze. Innym razem zasugerowała publicznie na portalu facebook, że chce znów iść z nim na piwo i że go namawia już z dwa tygodnie, na co on ?musisz poczekać, aż coś (mało ważne co) załatwię.? Zrobiłam mu małą awanturę, że czemu ona tak pisze, a on sobie na to pozwala, to czymś się wykręcił, że chodziło o wyjście ze znajomymi. To wszystko miało miejsce jak jeszcze mieszkał na wiosce.
Teraz jak mieszka w mieście, częściej spotyka się ze znajomymi (z nią też). Nie ingeruje zbytnio w życie faceta, bo uważam, że każdy ma swoją prywatność, nigdy nie czytałam mu smsów ani nie byłam nachalna, wypytując gdzie był, z kim i co robił. Jak się widywaliśmy, to opowiadał mi o tych spotkaniach, wymieniał parę osób, których nie znałam, no ale jakoś nigdy o niej nie usłyszałam.
Tydzień temu chciał się zgolić na łyso, pytał się czy ja go nie zgolę, ja mówię, że nie, to on wtedy czy nie miałabym nic przeciwko temu, jakby go koleżanka zgoliła. Ja mu odpowiadam, że ?noo pewnie?, myślałam, że dało się wyczuć ironię, ale się przeliczyłam wink
Dwa dni później dzwoni i mówi, że była u niego koleżanka i zgoliła mu głowę. Pytam się jaka koleżanka, to on podał jakieś tam imię i już nie drążyłam tego tematu. Następnego dnia przemyślałam sobie to wszystko i zrozumiałam, że ta koleżanka co go goliła to L. Zaczęłam drążyć, kto jednak był u niego w mieszkaniu (mieszka z babcią), to przyznał się, że L. Jak zaczęłam drążyć temat, to przyznał, że ona pragnie czegoś więcej niż przyjaźń. Przyznał, że często ze sobą smsują. Zaczął gadać rzeczy w stylu, że to dla niego tylko koleżanka, że nie podoba mu się z wyglądu, że z charakteru to owszem, ale jest ?złym? człowiekiem i że często podkreślała, że facet jest jej potrzebny tylko do zaspokajania potrzeb, a on przez życie jakie miał w domu, to pragnie stabilizacji i, żebym nie była zazdrosna i przestała się martwić, bo w życiu by mnie nie zdradził, nie poświęcił i nie spieprzył sobie życia i takie tam. Może i jakoś w to wierzę i mu ufam, jednak jej nie bardzo...
Wygadywałam się przyjaciółce, jej się wydaje, że L. się  podoba M. i nie umie jej spławić, ale nie chce mnie stracić.
Ogółem widzę, że L. za dużo się kręci, skoro chce wyjść z moim facetem bez mojej wiedzy, to jest coś nie halo, sam przyznał, że ona chce coś więcej... I zaprasza ją do swojego domu...
Za dwa dni mamy się spotkać i chcę mu powiedzieć, że albo zrywa z nim kontakt albo ja zerwę kontakt z nim. M. ?wymusił? na mnie coś podobnego, związanego z moim naprawdę wspaniałym przyjacielem, bo łączyła nas za duża więź emocjonalna (i tak było), więc on nie powinien mieć problemów zerwania znajomości ze ?zwykłą koleżanką?.
    Problem rodem z podstawówki... Ale sama już nie wiem, co mam zrobić hmm

2

Odp: Zazdrość... Słusznie czy niesłusznie?

Ciało słabe a pokusa mocna. Nawet jeśli ona mu się nie podoba to jej nachalność ( bo jest nachalna) może być przyczyną późniejszych problemów i mało przyjemnych sytuacji.
Moja rada: porozmawiaj z tą dziewczyną bo to przecież to jej nie ufasz a nie swojemu facetowi. Ona musi wiedzieć, że Ty nie jesteś od święta dla niego tylko może już na zawsze i będzie musiała się usunąć.

Posty [ 3 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Zazdrość... Słusznie czy niesłusznie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026