Witam
chciałam zapytać Was o radę. Jak byście to widziały?? zacznę od tego, że jestem w związku z facetem o 7 lat starszym, który jest po przejściach jest rozwodnikiem z 2 dzieci. Początkowo było fajnie i bez problemów od niedawna zaczęło się coś dziać. Prawie nigdy wcześniej nie kłóciliśmy się teraz zdarza się to coraz częściej. Problem w tym, że on chyba nie liczy się ze mną i z moim zdaniem. Mieszka sam na początku jak przyjeżdżałam na weekendy to "pomagałam" mu sprzątać tylko to wyglądało tak, że on pokręcił się 5 minut po czym twierdził, że jest zmęczony i resztę ja musiałam robić. Nie przeszkadzało mi to tłumaczyłam to tym że cały czas coś jest w domu do zrobienia to zakładanie podłogi wykańczanie pomieszczeń itp. ale od jakiegoś czasu miarka zaczęła się przebierać za każdym razem jak przyjeżdżam jest niesamowity bałagan, Naczynia w zlewie stoją chyba cały tydzień. On przed znajomymi się śmieję niby na żarty że do niego zmywarka przyjeżdża w niedzielę początkowo sama brałam to jako żart dopóki nie zdałam sobie sprawy, że to prawda nic nie robię tylko myję naczynia i sprzątam. Może byłoby inaczej gdybym widziała jakąś wdzięczność za to albo szacunek do mojej pracy ale po 5 minutach wszystko wygląda jak przed. Nawet jak telewizor oglądam to on przychodzi i zmienia kanał bez pytania a jak mu zwrócę uwagę to wielki problem. Powiedziałam mu że nie będę sprzątaczką na etacie, bo tylko wtedy jest dobrze a naprawdę mam dosyć i nie wiem co robić bardzo mi na nim zależy, ale boję się, że jak on mnie nie będzie szanował to jego dzieci tym bardziej. Nie mieszka z nimi, ale one są u niego kilka razy w tygodniu a dzieci w tym wieku szybko się uczą, boję się, że w przyszłości mimo, że go kocham będzie mi coraz ciężej. Nie wiem co robić!!!
co Wy byście zrobiły na moim miejscu ??? A może przesadzam ???
Podobne tematy
Wcale nie przesadzasz- facet ewidentnie traktuje Cię jak sprzątaczkę. Moja koleżanka kiedyś miała takiego. Ona w domku, sprzątała, prała, gotowała, a facet dupczył na delegacjach... Nie mówię, że wszyscy są tacy sami, ale kiedy widzi w Tobie tylko służącą, to ciężko o szacunek.
To się przyzwyczaił książę....
W małżeństwie pewnie żonka zakładała fartuch i "wio", a tutaj zobaczył, że Ty się garniesz i po problemie.
Trochę asertywności nie zaszkodzi:)
Pozdrawiam serdecznie:)
zakochana - kto Ci każe u niego sprzątać?
Jeśli Cię to mierzi to sprzątnij od czasu do czasu ale tylko po sobie .. resztę zostaw. Jeśli jest tak duży problem z naczyniami - napomknij mu o tym że przydałaby mu się zmywarka.. z czasem (jak góra naczyń urośnie) kupi ją i będziecie wszyscy szczęśliwi.
Zakochana
ja również jeździłam do swojego partnera w każdy weekend czasem juz we czwartek i za każdym razem robiłam dokładnie to samo co Ty...
ma duże mieszkanie dużo ponad 100m i tam naprawdę było co robić. Na szczęscie tam jest zmywarka która chociaż naczynia za mnie pomyła:) ale cała reszta... On jest także bałaganiarzem więc za każdym razem czekało mnie dokładnie to samo. Dodatkowo mycie okien sprzatanie dużej łazienki cała masa pracy. Kilka razy usłyszałam od Niego że ładnie posprzatałam że sie napracowałam chodź robiłam to z czystego serca i żadnej wdzięczności z Jego strony z tego tytułu nie oczekiwałam.
Robiłam to ponieważ spędzałam tam czas i chciałam by było czysto poza tym chciałam mu pomóc.
Chodź teraz wiem że tak naprawdę On w ogóle tego nie doceniał i nie tylko tego...
Pierwsza sprawa - nie wygląda to, jakby facet miał do Ciebie większy szacunek (przełączanie kanału kiedy oglądasz...?). Druga sprawa - być może ważniejsza - Ty się dajesz traktować jak sprzątaczka i nawet chętnie w tę rolę sama wchodzisz. Jak napisała alfaalfa - kto Ci każe u niego sprzątać? Facet jest dorosły, mieszka oddzielnie, a Ty radośnie przybiegasz mu do chałupy i zaczynasz porządki. Serio - gdyby do mnie przyjeżdżał raz w tygodniu ktoś, kto pierwsze co robi, to rzuca się do zlewu i myje naczynia, to na pewno nie zmywałabym ich sama, bo po co? Jak się postawisz raz, drugi, trzeci, to i facet zmieni nastawienie.
dziękuje Wam wszystkim za rady macie rację sama zaczęłam tą sytuacje więc sama muszę ją skończyć, bo ja też pracuję i po tygodniu kiedy mam chwilę wolną nie mam zamiaru być traktowana jak sprzątaczka na etacie dziękuję Wam pozdrawiam
I naprawdę potrzebowałaś tych (zaledwie) kilku naszych opinii, by dojść do takiego wniosku? ![]()
Wiecie jak się samemu jest w takiej sytuacji to zawsze jest ciężko podjąć jakiś krok, a najprostsze rozwiązania zawsze są najtrudniejsze. To normalne, że chcę mu pomóc. Na dzień dzisiejszy myślimy, że w przyszłości to będzie też mój mój dom, więc też się poczuwam żeby w nim jakoś wyglądało, ale ostatnio pewne granice były przekraczane. Facetowi nie można nic pokazać, bo da się palec, to zaraz by chciał całą rękę. Niestety dla niego, ale chyba będzie musiał się odzwyczaić od dobrego. Kocham go, ale nie mogę pozwolić żeby mnie tak zdominował. Jedna z Was wcześniej się wypowiedziała, że pewnie jego żona zakładała fartuch i sprzątała w co grubo wątpię ona na pewno nie jest typem takiej kobiety wręcz odwrotnie. Nie wiem może to wynika z tego, że po rozwodzie jakiś czas mieszkał z rodzicami zanim się wybudował, więc może się przyzwyczaił przez ten okres, bo na pewno mama wtedy sprzątała, a do dobrego można bardzo szybko przywyknąć. Nie wiem, najważniejsze chyba żeby w naszym związku znał granicę, bo ja już nie będę zmywać naczyń po całym tygodniu może jak raz czy drugi nie będzie miał na czym zjeść czy wypić to się nauczy. Mam nadzieję ![]()