Cześć wszystkim,
Oczekiwania i efekty ? to może ja napiszę trochę więcej niż pisały poprzedniczki.
Myślałam o pierwszym razie tak od 15 roku życia, ale jakoś nie było z kim, nie było jak, chociaż już wtedy znałam kolegę,, z którym chodziłam do klasy podstawówki, gimnazjum i liceum. Od 10 roku zycia byłam w drużynie zuchowej, a potem harcerskiej też z tym kolegą. Ale oprócz spotykania kolegi w szkole w klasie i na zbiórkach, to nie spędzałam z nim wogóle czasu po lekcjach czy po zajęciach. W szkole często rozmawialismy, smialiśmy się, dawalismy sobie odpisywać zeszyty, podpowiadaliśmy sobie, tak samo jak z innymi kolegami i koleżankami. W harcerstwie jeździliśmy razem na obozy, biwaki. Zdobywaliśmy razem kolejne stopnie. Bylismy już z druzyną wiosną i latem i jesienią na obozach kilkudniowych. Opiekowaliśmy się młodymi harcerzami i harcerkami i organizowalismy im czas po harcersku, wszystkie dzieciaki zadowolone.
Teraz po świętach wyjechaliśmy z dzieciakami z druzyny na krótki obóz 27 grudnia - 5 stycznia. Zakwaterowanie było w nieczynnej na czas ferii świątecznych wiejskiej szkole. Uprzedzano nas, że może być zimno, dlatego każdy wziął ciepłe ciuchy i śpiwory do spania. Ja mam tylko spiwór dwuosobowy, bo jednoosobowy już się zużył, kolega wziął koc, aby w nim spać. Kąpiel była zapewniona w szatniach przy sali gimnastycznej. Nie było ciepłej wody. Pierwsze dwie noce spalismy wszyscy w sali gimnastycznej, ale było dośc zimno, więc na kolejne noce przeniesliśmy się do sal lekcyjnych. Po zajęciach dzieciaki były tak wyczerpane, że nie mieliśmy problemu z ich snem, a my byliśmy w sali lekcyjnej obok we dwoje. Było zdecydowanie cieplej. Było mi w śpiworze trochę ciepło, zaproponowałam zamiane, on bedzie w moim śpiworze, a ja jego karimacie i w kocu, zamieniliśmy sie, ale jeszcze zanim usneliśmy, powiedział, że w zasadzie śpiwór jest dwuosobowy, to co za problem abym przyszła, chwilę się zastanowiłam i przyszłam. Usnęliśmy. Kolejna noc, już spalismy razem w spiworze, podczas kolejnej nocy już bylismy blisko przytuleni, ale nie było, żadnych pieszczot, ani czułości. Podczas wyjścia gdy spędzalismy czas z harcerzami, kolega na chwilę odłączył się od grupy, powiedział mi, że musi iśc do apteki, którą własnie minęlismy, na pytanie moje o co chodzi, powiedział, że później mi powie.
Wieczorem, gdy dzieciaki już poszły spać, powiedział mi, że znamy się tyle lat, więc może mi powiedzieć, że podczas mojego obok towarzystwa ma wzwód i musi na wszelki wypadek załozyć prezerwatywę, aby nie wytrysnąć i nie poplamić śpiwora.
No i tak, on w prezerwatywie, przytulony do mnie, ja w pidżamie i leżymy w śpiworze próbujemy zasnąć, godzina chyba była już 23, a my jeszcze nie śpimy. Zapytałam: "śpisz już" ? odpowiedział, że nie śpi. "to dobrze, bo nie chciałam cie obudzić, a coś mnie uwiera w prawym boku" i się przekręciłam na lewy bok, on był na prawym boku. Było mi jakoś bardzo gorąco, więc powiedziałam, że chyba wyjdę z tego śpiwora, bo mi gorąco, dotknął mnie i rzeczywiście byłam gorąca, ale czułam się dobrze. Wyszłam ze śpiwora i podeszłam do okna. Ciemno jak nie powiem gdzie, zawołał mnie po ichu abym przyszła, bo się na koniec obozu przeziębię, przyszłam, nadal nie mogłam zasnąć, on też nie mógł zasnąć. "śpisz ?" zapytałam, "nie śpię, nie mogę zasnąć" odpowiedział. Znowu długa cisza. "spałeś kiedyś z dziewczyną?" zapytałam, "z Tobą przecież śpię", odpowiedział "nie to mam na mysli, przecież wiesz" powiedziałam, "pytasz o seks?", zapytał, "tak, pytam o seks" powiedziałam, nic nie odpowiedział. "chcesz to zrobić ze mną? myslę, że nie możemy zasnąć, bo po prostu oboje czujemy, że musimy to zrobić teraz, bo inaczej nie zaśniemy", powiedziałam, a on zapytał: "po czym tak myslisz?" ja już nie mogłam dłużej gadać, ściągnęłam mu majtki pod śpiworem, powiedziałam, aby uniósł trochę swoje 4 litery, "przecież mówiłeś, ze masz wzwód na moje towarzystwo", usmiechnął się, chwila pieszczot i zrobił to. Po... usnęlismy natychmiast prawie.
Podczas dnia prowadzilismy zajęcia z dzieciakami, wieczorem, kolacja, prysznic, pytam, czy ma jeszcze prezerwatywy, powiedział, że jeszcze 5, uśmiechnęłam się tylko zachęcająco i już bez harcerskich podchodów zrobiliśmy to. Nad ranem jeszcze raz. Następna noc, znowu wieczorem i rano i następna noc tylko wieczorem, bo prezerwatywy się skończyły, więc nie.
Powiem tak: oboje jesteśmy rocznik 2000, pierwszego seksu nie wyobrażałam sobie tak, jak to u nas się odbyło, wszystko poszło bardzo gładko, podczas pierwszego seksu rozładowałam swoje napięcie które przyszło w tej określonej sytuacji.
Nie wiem czy miałam błonę, mogłam nie mieć bo uzywam tamponów, nie zauwazyłam żadnej krwi.