Od roku mieszkam u męża w sumie u teściowej bo to jej mieszkanie. Mąż pracuje za granica ,4 dni sie nie widzimy, mamy polrocznego synka ale chodzi o moja teściowa! Wchodzi mi do dupy.Jeszcze jak bylam w ciaży ok mogla robic za mnie wiele rzeczy ale teraz to juz jest za wiele.Na poczatku malzenstwa np.nakladala obiadek dla synusia i wiele innych takich rzeczy.Tak jakby nie brala pod uwage to ,ze jestesmy malzenstwem.Druga sprawa to ze jest babcia naszego synka i czasami miewam wrazenie jakby miala powiedziec,ze ona go najlepiej wychowa ,ze ja se nie daje rady chodzi o to:zaloz mu to ,za cieplo mu pewnie,daj mu pic pewnie jest glodny,nosi go gdzie co dopiero poloze do lozeczka.Jestem taka osoba ze nic nie powie a jak juz zwroce uwage to pozniej mnie to boli i mam to na sumieniu. Jest dzien ze mam ochote sie spakowac i jechac do mamy.Przez to sie wyzywam na mezu.Prosze o jakies rady.
Podobne tematy
może pogadaj z mężem,niech on jej coś powie,w końcu to jego matka,powiedz mu ze nie chcesz aby jego matka wtrącała się w wychowanie waszego dziecka,a jak to nic nie da to po prostu sama jej powiedz kilka słów,ja tez mieszkam z teściową choć mamy dwa osobne mieszkania,owszem bawi moje 1,5 roczne dziecko,ale nigdy mi nie zwróciła uwagi na to czy on nie jest głodny,czy jest dobrze ubrany itp nawet jak gdzieś jadę i małego zostawiam z nią,to nic nie zrobi bez mojej wiedzy,zawsze pyta czy może zjeść to czy tamto,czy na dwór go wziąść
Jest dzien ze mam ochote sie spakowac i jechac do mamy.
A u mamy to samo, tylko Ty wtedy powiesz: moja mama mi pomaga, mogę na nia liczyć, bardzo kocha wnuczka i poświęca sie dla niego.
Przemyśl to ![]()
Uważam, ze jest tylko jedno wyjście z tej sytuacji. Uważam, ze to nie maż powinien powiedzieć swojej matce, tylko Ty sama. Jeżeli powie to syn, to pomoże to, ale na krotko. Teściowa zauważyła, ze nie masz języka w buzi i to wykorzystuje. Oczywiście "chce dobrze". Niestety, czasem nie ma wyjścia i trzeba się postawić. Na początek normalna rozmowa, ze nie życzysz sobie w takie ingerowanie w wychowanie Twojego dziecka, ze oczywiście dziękujesz jej za pomoc i doceniasz to, ale wyznacz granice, których przekraczać nie może. Nawet jak się obrazi, to przejdzie jej po jakimś czasie, a inaczej już będzie do Ciebie podchodziła. Tylko musisz być stanowcza i się przemoc, bo innego wyjścia nie ma. Nie mam teściowej, ale mieszkałam długi czas z mojego chłopaka rodzicami i tez dusiłam wszystko w sobie co mi przeszkadzało. Jednak w końcu się przemogłam, potem mówiłam już wszystko co mi leżało na sercu, jakoś nikt się na mnie nie obrazil a "teściowa " wie co mnie denerwuje. Oczywiście czasem musi wtrącić swoje trzy grosze
bo nie była by sobą, ale jak będziemy mieć własne dzieci nie wyobrażam sobie, by ingerowała za bardzo w wychowanie lub podważała moje decyzje.
U swojej mamy to co innego! Powiem co mysle i tyle.A tu juz zesmy mieli spiecie jak sie dziecko urodzilo.Mąz ma siostry a one maja dzieci no i jak to bywa doradzanie a zrob tak a tak-jedno a drugie to co bym nie powiedziala to wszystko jest wynoszone dalej czyli tesciowa do corek.I co w takiej sytuacji zrobic??? Mysleze to co jest miedzy nami to ma pozostac a nie ze reszta sie wtraca!!!
Rada, jak to rada.
Można ją wziąć pod uwagę i postąpić zgodnie z nią.
Można, po jej wysłuchaniu, stwierdzić, że ma się inne zdanie i zrobić "po swojemu".
A Twoja mama nie różni się od Twej teściowej.
I jednej, i drugiej możesz powiedzieć swoje zdanie.
I możesz postępować niezgodnie ze zdaniem i jednej, i drugiej.
To, co różni obydwie panie, to Twoje nastawienie do każdej z nich.
Zgadnij, do której z nich nastawiona jesteś negatywnie.
Tylko,ze jak mi tesciowa powiedziala ze mam jej powiedziec jak cos zle robi i jak juz powiedzialam to wielkie ale bo zwrocilam uwage i ze ja jej tak mowie. Ona jest bardzo natretna. Do Wielokropek: co mialam powiedziec jak chcialam kupic oliwke z jonshona a tesciowa powiedziala ze takim czyms sie smarowala jej matka i w koncu zostalismy na oliwce niemieckiej bubchen??? Do niej jestem negatywnie nastawiona bo wswzystko musi byc tak jak jej corki robily i wszystko sprowadzane z niemiec typu mleko i grysik...
jak to musi być?to tak jak byś nie miała własnego zdania,to twoje dziecko nie teściowej,to ty masz decydować jakie mleko,pampersy i oliwki będzie używać,jak jej na takie cos pozwalasz to nie długo przyjdzie ci mówić jakie majtki masz wkładać codziennie:)(sobie oczywiście)
Tak mi mowi bo ona wychowala 3 swoich dzieci i juz 2 wnuczki. A bo jak niemieckie to najlepsze tak jakbysmy w Polsce niczego nie mieli. Wiem,ze chce dobrze ale przez to coraz to bardziej jej nie trawie. A co jeszcze to to,ze chodzi za mna i wie,ze zle robi ale dalej to samo.Rano np jak juz maly nie spi ide szybko do lazienki a jak juz wroce to ona stoi juz w pokoju i mowi ide bo sie bedziesz ubierac a zaraz wchodzi znowu i to ja juz musze wyjsc. Tak mowi a robi inaczej.
Uważam, ze jest tylko jedno wyjście z tej sytuacji. Uważam, ze to nie maż powinien powiedzieć swojej matce, tylko Ty sama. Jeżeli powie to syn, to pomoże to, ale na krotko. Teściowa zauważyła, ze nie masz języka w buzi i to wykorzystuje. Oczywiście "chce dobrze". Niestety, czasem nie ma wyjścia i trzeba się postawić. Na początek normalna rozmowa, ze nie życzysz sobie w takie ingerowanie w wychowanie Twojego dziecka, ze oczywiście dziękujesz jej za pomoc i doceniasz to, ale wyznacz granice, których przekraczać nie może. Nawet jak się obrazi, to przejdzie jej po jakimś czasie, a inaczej już będzie do Ciebie podchodziła. Tylko musisz być stanowcza i się przemoc, bo innego wyjścia nie ma. Nie mam teściowej, ale mieszkałam długi czas z mojego chłopaka rodzicami i tez dusiłam wszystko w sobie co mi przeszkadzało. Jednak w końcu się przemogłam, potem mówiłam już wszystko co mi leżało na sercu, jakoś nikt się na mnie nie obrazil a "teściowa " wie co mnie denerwuje. Oczywiście czasem musi wtrącić swoje trzy grosze
bo nie była by sobą, ale jak będziemy mieć własne dzieci nie wyobrażam sobie, by ingerowała za bardzo w wychowanie lub podważała moje decyzje.
Nigdy się nie zgodzę z tym co piszesz, udało Ci się bo trafiłaś na "teściów" którym możesz powiedzieć co chcesz a oni się nie obrażają, gdybyś trafiła na moich to byś poznała co to mordercza awantura. Ludzie są różni i na różnych się trafia. Postawiłam się teściom nie raz i zawsze to ja byłam tą najgorszą i niedobrą, ja na tym najgorzej wychodziłam, dopiero kiedy zamieszkaliśmy osobno sytuacja się zmieniła. W końcu zmądrzałam i się nauczyłam puszczać ich rady i uwagi mimo uszu i robić swoje. Bywamy u nich rzadko, a jak już jesteśmy to to co gadają pomijam milczeniem, czasem kiedy się bardzo wkurzę to mówię co myślę i zawsze się wywiązuje głupia, bezsensowna dyskusja po której pozostaje duży niesmak. Mój mąż po wyprowadzce w końcu powoli dostrzega wady rodziców i sam zaczyna ostro otwierać usta (co jest dla mnie szokujące, bo nigdy wcześniej nie widziałam jak się stawia rodzicom).
Uważam, że Gosik powinna najpierw porozmawiać z mężem (to jego matka więc jemu dużo łatwiej będzie załatwić tą sprawę), jeżeli to nie da rezultatu to wtedy trzeba myśleć nad innym rozwiązaniem.
Tak mi mowi bo ona wychowala 3 swoich dzieci i juz 2 wnuczki. A bo jak niemieckie to najlepsze tak jakbysmy w Polsce niczego nie mieli. Wiem,ze chce dobrze ale przez to coraz to bardziej jej nie trawie. A co jeszcze to to,ze chodzi za mna i wie,ze zle robi ale dalej to samo.Rano np jak juz maly nie spi ide szybko do lazienki a jak juz wroce to ona stoi juz w pokoju i mowi ide bo sie bedziesz ubierac a zaraz wchodzi znowu i to ja juz musze wyjsc. Tak mowi a robi inaczej.
Ale tu teściowa akurat racje ma. Sama była wykarmiona na niemieckiej humanie i tylko ja spośród wszystkich moich znajomych i rodziny nie mam na nic uczulenia.
Twój problem polega na tym, że zamiast chwilę posłuchać co teściowa ma do powiedzenia i zastanowić i przemyśleć i DOPIERO wtedy podjąć swoją decyzję, to stajesz okoniem i wszystko na "nie", bo to teściowa.
Tak teściowa wychowała 3 dzieci i 2 wnucząt, Twojemu krzywdy nie zrobi, więc wrzuć na luz, ciesz się, że masz pomoc i zacznij myśleć racjonalnie.
gosik26 napisał/a:Tak mi mowi bo ona wychowala 3 swoich dzieci i juz 2 wnuczki. A bo jak niemieckie to najlepsze tak jakbysmy w Polsce niczego nie mieli. Wiem,ze chce dobrze ale przez to coraz to bardziej jej nie trawie. A co jeszcze to to,ze chodzi za mna i wie,ze zle robi ale dalej to samo.Rano np jak juz maly nie spi ide szybko do lazienki a jak juz wroce to ona stoi juz w pokoju i mowi ide bo sie bedziesz ubierac a zaraz wchodzi znowu i to ja juz musze wyjsc. Tak mowi a robi inaczej.
Ale tu teściowa akurat racje ma. Sama była wykarmiona na niemieckiej humanie i tylko ja spośród wszystkich moich znajomych i rodziny nie mam na nic uczulenia.
Twój problem polega na tym, że zamiast chwilę posłuchać co teściowa ma do powiedzenia i zastanowić i przemyśleć i DOPIERO wtedy podjąć swoją decyzję, to stajesz okoniem i wszystko na "nie", bo to teściowa.
Tak teściowa wychowała 3 dzieci i 2 wnucząt, Twojemu krzywdy nie zrobi, więc wrzuć na luz, ciesz się, że masz pomoc i zacznij myśleć racjonalnie.
Jeżeli ja chce swojemu dziecku podac taka kaszke, mleko itp. to teściowa nie ma prawa sie wtrącać! Może ewentualnie zapytac czy potrzebuje pomocy a nie rozkazywac i mówić jak trzeba rozbić. A teściowa to nie najmadrzejsza istota na świecie i to że jjuz przeżyła wiele to nie znaczy, że jej rady są najcenniejsze i najmądrzejsze. każda młoda mama ma prawo do popełniania błędów. Tak samo jak dziecko sie nieraz wywróci tak samo matka nie raz popełni błąd.
Jest jeszcze jedno wyjście. Wyprowadzić się od teściowej i zamieszkać oddzielnie.
Moim zdaniem zawsze najlepszym wyjściem jest- mieszkać oddzielnie!!!i nie ważne czy to z teściami czy swoimi rodzicami- przepisem na sukces jest własna przestrzeń.
Wydaje mi się,że szczera rozmowa i to wiele razy w niektórych przypadkach daje rezultaty.Tylko szczera i bez nerwów,podkreślam bez nerwów ,a bardzo rzeczowo.
Rozumiem właściwie obie strony-młoda mama chce sama nauczyć się wszystkiego,sama decydować itd-to zrozumiałe,babcia uważa,że jej doświadczenie życiowe jest istotnym argumentem by doradzać i robi to często bez wyraźnej prośby rodziców malucha.
Na męża bym nie liczyła-panowie rzadko dostrzegają takie sytuacja,a dodatkowo są w niezręcznym położeniu-żona vs matka i często albo stają po stronie rodziców albo umywają ręce albo udają ,że są po naszej stronie.Dodam,że są oczywiście odwrotne sytuacja-mama i córka,ale takie zatarczki zdarzają się niestety najczęściej na linii teściowa -synowa (zatem proszę ew nie zarzucać mi generalizowania).W swoim otoczeniu mam sytuację gdzie synowa nie daje teściowej dotknąć nawet kilkumiesięcznego dziecka- i to jest dopiero tragedia(mąż ''nie widzi'',rozmowy z matką nic nie dają,teściowa załamana).Pisze o tym by nie zapominać ,że teściowa jest babcią dziecka i nie ważne ,że się ma straszne stosunki z nią np ,ale to babcia jednak.Trzeba tylko wyznaczyć jakieś jasne i sensowne granice.
zatem radzę-szczerość,rzeczowe wyłożenie racji(nie raz ,nie dwa...) i robienie swojego.Dodam bys starała się nie myśleć ciągle o tym bo to nakręca spiralę złości i w ten sposób tak nastawiasz się na teściową,że nie będzie łatwo Wam w swoim towarzystwie funkcjonować.
Życzę powodzenia bo wiem,że mnie łatwo jest tu pisać,a sytuacja wcale nie jest taka prosta.
Teo napisał/a:gosik26 napisał/a:Tak mi mowi bo ona wychowala 3 swoich dzieci i juz 2 wnuczki. A bo jak niemieckie to najlepsze tak jakbysmy w Polsce niczego nie mieli. Wiem,ze chce dobrze ale przez to coraz to bardziej jej nie trawie. A co jeszcze to to,ze chodzi za mna i wie,ze zle robi ale dalej to samo.Rano np jak juz maly nie spi ide szybko do lazienki a jak juz wroce to ona stoi juz w pokoju i mowi ide bo sie bedziesz ubierac a zaraz wchodzi znowu i to ja juz musze wyjsc. Tak mowi a robi inaczej.
Ale tu teściowa akurat racje ma. Sama była wykarmiona na niemieckiej humanie i tylko ja spośród wszystkich moich znajomych i rodziny nie mam na nic uczulenia.
Twój problem polega na tym, że zamiast chwilę posłuchać co teściowa ma do powiedzenia i zastanowić i przemyśleć i DOPIERO wtedy podjąć swoją decyzję, to stajesz okoniem i wszystko na "nie", bo to teściowa.
Tak teściowa wychowała 3 dzieci i 2 wnucząt, Twojemu krzywdy nie zrobi, więc wrzuć na luz, ciesz się, że masz pomoc i zacznij myśleć racjonalnie.Jeżeli ja chce swojemu dziecku podac taka kaszke, mleko itp. to teściowa nie ma prawa sie wtrącać! Może ewentualnie zapytac czy potrzebuje pomocy a nie rozkazywac i mówić jak trzeba rozbić. A teściowa to nie najmadrzejsza istota na świecie i to że jjuz przeżyła wiele to nie znaczy, że jej rady są najcenniejsze i najmądrzejsze. każda młoda mama ma prawo do popełniania błędów. Tak samo jak dziecko sie nieraz wywróci tak samo matka nie raz popełni błąd.
No dobra, a skąd niby młoda matka z pierwszym dzieckiem ma tą nieskazitelną i idealną wiedzę? Nie mówię, że teściowa jest idealna, ale matka też nie jest. Są błędy, które trzeba w życiu popełnić, ale są też takie, których nie trzeba, ponieważ już inni je popełnili i mogą nam powiedzieć jak ich uniknąć. Kobieta, która urodzi pierwsze dziecko praktycznie nie wie nic, nie oszukujmy się. No chyba że wychowała swoje młodsze rodzeństwo i/lub kuzynostwo, ale zwykle nic nie wie. Po co to się samemu męczyć jak czasem można teściowej posłuchać?
Ok ale takie cos jak mleka czy olejki to mamy w Polsce,jak lekarka mi powiedziala przy tesciowej,zeby nie przegrzewac dziecka to nie bo musi miec warstwe wiecej ubrana.Dziadkowie sa od rozpieszczania ale nie do przesady!Przyklad z noszeniem ,dziecko zakrzyczalo to juz bylo na rekach a teraz jak jest corac to ciezszy to "idz do wozka bo jestes ciezki i placz albo ale mama Twoja jest nie dobra"-.Kazdy wychowuje dziecko po swojemu. A mi mowi "bo moje dzieci ,tylko polozylam i wychodzilam ... ".Tak mi daje niekiedy do zrozumienia jakbym se nie radzial bo"ja mialam trojke dzieci,chodzilam do pracy jak przyszlam to musialam zgotowac cos i posprzatac i se dawalam rade".Do wody na kapanie mam termometr i wg niego mierze temp.Na poczatku tesciowa kapala malego i oczywiscie juz poleciala do swojej corki i powiedziala,ze maly jest kapany w zimnej wodzie. I co Wy na to? Staralam se wyobrazic ,ze to moja mama i ,ze chce dobrze dla malego ale im bardziej jest natretna tym bardziej przechodzi mi ochota mieszkania z nia!!!
Ok ale takie cos jak mleka czy olejki to mamy w Polsce,jak lekarka mi powiedziala przy tesciowej,zeby nie przegrzewac dziecka to nie bo musi miec warstwe wiecej ubrana.Dziadkowie sa od rozpieszczania ale nie do przesady!Przyklad z noszeniem ,dziecko zakrzyczalo to juz bylo na rekach a teraz jak jest corac to ciezszy to "idz do wozka bo jestes ciezki i placz albo ale mama Twoja jest nie dobra"-.Kazdy wychowuje dziecko po swojemu. A mi mowi "bo moje dzieci ,tylko polozylam i wychodzilam ... ".Tak mi daje niekiedy do zrozumienia jakbym se nie radzial bo"ja mialam trojke dzieci,chodzilam do pracy jak przyszlam to musialam zgotowac cos i posprzatac i se dawalam rade".Do wody na kapanie mam termometr i wg niego mierze temp.Na poczatku tesciowa kapala malego i oczywiscie juz poleciala do swojej corki i powiedziala,ze maly jest kapany w zimnej wodzie. I co Wy na to? Staralam se wyobrazic ,ze to moja mama i ,ze chce dobrze dla malego ale im bardziej jest natretna tym bardziej przechodzi mi ochota mieszkania z nia!!!
oj nie dziwie sie Tobie,w takim przypadku pewnie bym na głowie stanęła i ograniczyła kontakt z taka teściową
Ok ale takie cos jak mleka czy olejki to mamy w Polsce,jak lekarka mi powiedziala przy tesciowej,zeby nie przegrzewac dziecka to nie bo musi miec warstwe wiecej ubrana.Dziadkowie sa od rozpieszczania ale nie do przesady!Przyklad z noszeniem ,dziecko zakrzyczalo to juz bylo na rekach a teraz jak jest corac to ciezszy to "idz do wozka bo jestes ciezki i placz albo ale mama Twoja jest nie dobra"-.Kazdy wychowuje dziecko po swojemu. A mi mowi "bo moje dzieci ,tylko polozylam i wychodzilam ... ".Tak mi daje niekiedy do zrozumienia jakbym se nie radzial bo"ja mialam trojke dzieci,chodzilam do pracy jak przyszlam to musialam zgotowac cos i posprzatac i se dawalam rade".Do wody na kapanie mam termometr i wg niego mierze temp.Na poczatku tesciowa kapala malego i oczywiscie juz poleciala do swojej corki i powiedziala,ze maly jest kapany w zimnej wodzie. I co Wy na to? Staralam se wyobrazic ,ze to moja mama i ,ze chce dobrze dla malego ale im bardziej jest natretna tym bardziej przechodzi mi ochota mieszkania z nia!!!
Nie no wiesz, tu się zgadzam, bo kobieta przegina. Ale to jest właściwie asertywność i wyrobienie sobie autorytetu. Powiedzieć łagodnie, ale stanowczo "nie" i tyle. Na każdym kroku przypominać teściowej, że jest babcią, a nie mamą i cenicie jej pomoc, ale to ma być pomoc, a nie wchodzenie w kompetencje.
Nikt nie lubi byc pouczany i strofowany. To akurat jest normalne. Zapominamy też o elementarnej kulturze. Powinno się wpierw zapytac: czy mogę coś doradzic?
Ponadto uwielbiamy się mądrzyc ( ja też się czasami zapominam), niezależnie od wieku bywamy ekspertami we wszystkim. Tak jak teściowe krytykują synowe, tak synowe dłużne nie pozostają.
Mnie tylko dziwi fakt szybkiego zamążpójścia, jeszcze szybszego zostania matką, przy braku zaplecza mieszkaniowego. Do czego tak się Wam dziewczyny śpieszy? Przecież te konflikty można byłoby ominąc. Najpierw własny kąt, a potem mąż, żona, rodzina.
Może teraz z tym późnym macierzyństwem to przesada, ale na dzieci po trzydziestce chyba późno nie jest. Z wiekiem pewnośc siebie oraz asertywnośc wzrasta.
Najważniejsze jednak: gdzie ojciec dziecka? Buzi nie ma, czy też woli nie zadzierac z kobietami. Obsługę domu i rodziny pozostawic w gestii żony i matki. A niech się nawet za kudły wezmą, byleby on miał święty spokój.
Ja jestem zwolenniczką przekazywania uwag na linii rodzic - dziecko i odwrotnie. Naprawdę, teściowej łatwiej jest przełknąc uwagę z ust syna, a nie synowej. Oczywiście o ile szanowny pan jest zaangażowany w życie rodzinne.
dlatego ja nie mieszkam z teściową, a z mamą
Do chaber05: przyznam ,ze to byla wpadka a predzej strach przed tym ,ze nie mozemy miec dzieci. Na poczatku chcialam mieszkac u meza z tesciowa a jak maluszek sie urodzil to sie zaczelo. A to zrob tak a zaloz mu to bo zimno itd... Mojemu bratu urodzila sie coreczka i mieszkalja u nas i co nieco juz wiedzialam mozna powiedziec ze caly poczatek od urodzenia do roczku. A tesciowa mam jeszcze 2 wnuczki i bylo gadane jak one robily i jak chcesz to tez tak mozesz a w koncu bylo tak zrob!!! Maz jej nieraz zwrocil uwage to przez jakis czas spokoj byl ale nie na dlugo. I jeszcze sama tesciowa mowi na syna ze malo bierze malego na rece a jak juz ma to go wysluguje i :a to daj go na chwile. Nastepne ,gdy karmie malego to przychodzi gada cos do niego zaraz mowi :no pij pij ,ide bo on nie chce pic a zaraz znowu wraca i dalej gada!!!
Nie będę wnikac jakie były przesłanki mogące świadczyc o bezpłodności któregoś z WAS. Wpadka - tą wersję kupuję.
Odnośnie teściowej, trafiła Ci się typowa kwoka, taka kruskająca nad każdym kurczęciem. To taki typ osoby, która jest najszczęśliwsza gdy sama siebie utwierdzi w mniemaniu, że jest naj... Najlepsza matka, gospodyni, żona, pracownica, szefowa, itd. Niedawno miałam okazję poznac podobny typ. Tylko jej recepta na życie była tą jedynie słuszną.
Podziwiam te nigdy nie męczące się dziecmi kobiety. Rany, ileż można. W młodości złapała odpieluchowe zapalenie mózgu i trzyma je toto do później starości.
Ja też się wzdragam gdy widzę taką zafiksowaną na punkcie dziecka mamunię czy babunię.
Wiem co to znaczy posiadac w rodzinie " inspektora wielepka". Mam takowego teścia i pomimo, że ma kilku synów, żaden nie upadł na głowę by z nim zamieszkac.
Jedynym wyjściem z całej tej chorej sytuacji jest osobne lokum.
Dodam, ze mnie by jasny trafił, gdybym musiała mieszkac pod jednym dachem z młodym małżeństwem, mającym małe dzieci. Pomoc w awaryjnych sytuacjach - tak, ale etatowa niańka - nie.
Gosik26, prawda jest taka, że cały ten bajzel macie na własne życzenie. Teksty o strachu przed tym, że możecie nie miec dzieci, należy w bajki wsadzic.
Nie będę wnikac jakie były przesłanki mogące świadczyc o bezpłodności któregoś z WAS. Wpadka - tą wersję kupuję.
Gosik26, prawda jest taka, że cały ten bajzel macie na własne życzenie. Teksty o strachu przed tym, że możecie nie miec dzieci, należy w bajki wsadzic.
Pomyślałam dokładnie to, co Chaber. Ja się przed ślubem nie starałam usilnie zajść w ciążę, żeby sprawdzić czy aby nie jestem bezpłodna... Skąd w ogóle pomysł na takie wnioski? Jakieś kosmiczne to dla mnie ...
Dawno tu bylam tak wiec chcielismy miec dziecko a o reszcie zesmy nie mysleli.Poszlam do meza bo myslałam,ze bedzie dobrze z tesciowa poniewaz byla w porzadku a teraz jest maly i widze,ze zawsze 4 grosze musi wcisnac. Maly sie nieraz przez nia wystraszyl bo ''o jejku co on to ma... tego mu nie dawajcie itd...''' i to nie niormalnie tylko tonem. Takze czlowiek sie uczy na wlasnych błedach i dziewczyny ktore planujecie mieszkac z tesciowa-odradzam ,bo jaka by nie byla to zawsze po czasie cos bedzie.
Słusznie, "...zawsze po czasie coś będzie...", choćby teściowa nie była zła. Jest po prostu inna, obca, ma inne niż ty zwyczaje i poglądy. I to nie z nią brałaś ślub. I to nie do niej masz tyle cierpliwości co do jej syna. To nie ją kochasz.
Po co więc z nią mieszkasz?
ma ten sam problem mieszkanie z tesciową to najgorsza rzecz jaka sie mogła przytrafić kobiecie, wtraca sie w wychowanie moich dzieci,nieraz buntuje męza przeciwko mnie,obgaduje no koszmar maMY Z MĘŻEM JUZ NIE JEDNĄ KŁÓTNIE przez nią
ja mam problem z matka, ciekawe jakie pieklo byloby z tesciowa:)
Mieszkajac u siebie mieszka sie i zyje na swoich zasadach. Mieszkajac u kogos mieszka sie i zyje na jego zasadach. Tyle.
Mieszkam z teściową tylko w wakacje i w niektóre weekendy i przyznam,że mam dość.Moja teściowa też wiecznie wtrącała się w wychowanie córki.Sama ma trzech synów- jeden poważne skrzywienie kręgosłupa,drugi szpotawość stóp,trzeci poważną nerwicę i jest agresywny. Potrafiła półroczne dziecko nakarmić kapustą albo grzybami,do czego sama się przyznaje.Trudno powiedzieć w takiej sytuacji,że zadbała o zdrowie swoich dzieci.Ale mnie wiecznie krytykowała do innych synowych,które to oczywiście mi przekazywały.
Do tej pory,kiedy córka zachoruje wina jest oczywiście moja,choć np córka pojechała z tatą na wieś i on zajmował się nią dwa dni bo ja akurat pracowałam.Kiedy przyjeżdżam potrafi rzucić tekst,że synek przywiózł już chore dziecko:)
Nie dyskutuję z nią,no chyba,że jest sytuacja w której jestem konfrontowana.Na przykład: córka zażyczyła sobie najdroższy balon z helem i jak zwykle po dziesięciu minutach poleciał w niebo.Mówię więc,że to jest ostatni balon,który kupiłam bo nie mam pieniędzy by puszczać je w niebo.Idę do domu,córka ryczy.Za chwilę wychodzi babcia,bierze córkę za rękę i przychodzą do mnie na rozmowę.Wygląda to tak:"Ty musisz obiecać,że kupisz dziecku jutro nowy balon".Na co ja mówię,że już swoje zdanie wyraziłam na ten temat i że jak babcia ma na to pieniądze niech kupi wnuczce bo ja tego na pewno nie zrobię.Babcia się zamyka obrażona i wychodzi.Nie pozwolę,żeby wchodziła w moje relacje z córką i za każdym razem to ucinam.Ale ona próbuje,choć coraz rzadziej.
Moi teściowie chwilami zachowują się jakbym to ja u nich mieszkała a tak nie jest.Mąż spłacił swoich braci i właściwie cały dom,nawet tam gdzie mieszkają teściowie należy do nas- tak jest w zapisie notarialnym.
Wszystkie rachunki są przez nas opłacane ale mój teść i tak potrafi zrobić awanturkę,że mąż napełnia wodą basen dla córki- bo to marnotrawstwo wody a teściowa rzucić,że u mnie wszędzie palą się światła i ciagle chodzi pralka.W związku z tym,że ja nie mieszkam u kogoś ( w świetle prawa) to nie zamierzam mieszkać na zasadach jakie mają teściowie.
Mieszkajac u siebie mieszka sie i zyje na swoich zasadach. Mieszkajac u kogos mieszka sie i zyje na jego zasadach. Tyle.
bez przesady,ja mimo ze mieszkam niby sama bo mamy swoje mieszkanie na poddaszu,to i tak muszę przechodzić przez kuchnie teściów żeby wyjść z domu,ale to nie znaczy że będę stosowała się do ich zasad,wisi mi to co oni sądzą na ten i tam ten temat,teściu jest taki że wszystkim lubi dowalać,rządzić wszystkimi a teściową to już całkiem sobie podporządkował na tyle że co sobota do kąpieli nosi mu majtasy i skarpetki bo on sam pewnie nie znalazłby,oczywiście co tydzień sprząta mu samochód,chociaż sama nim nie jeździ,obiad jak ugotuje i są jacyś goście to im może nie starczyć ale najważniejsze ze rzuca wszystko i biegnie nałożyć obiadek mężowi,normalnie cyrki, takich przypadków mogłabym tu jeszcze na wymieniać,gdybym miała stosować zasady to oni mieliby do dyspozycji tylko łazienkę,kuchnię i jeden pokój(tyle maja zapisane), a tak mają ok 100 metrów na dole dla siebie i robia co chcą,na szczęście na górę do mnie zajdą od święta czyli 3 razy w roku
31 2012-07-23 12:09:08 Ostatnio edytowany przez nika29 (2012-07-23 12:13:45)
nie mieszkam z teściową, ale chyba ją bym prędzej zniosła niż kochaną szwagierkę, która ma charakter podobny do mnie i lubi rządzić, jednak jest osobą naburmuszoną i we wiecznie złym humorze.
mieszkam z mamą, tatą i mam dosyć ich towarzystwa:(
otóż mój narzeczony pół dnia spędza na wycieczkach po praktikerach i sklepach z narzędziami z moim ojcem, kończą remont, ale żeby nie poświęcać ciężarnej narzeczonej pięciu minut? coraz częściej słyszę opryskliwe uwagi, zamykam się w sobie na nie, nie chce kolejnej awantury, po prostu opadają mi skrzydła, zastanawiam się czy to robi z zemsty że musi przyjśc do mnie mieszkać?nie stac nas na swoje, nie stac na wynajem. nie mieszkamy...robimy remont. dziecko zaraz sie urodzi. mam dosyc wiecznego tłumu, gosci, dzieci rodzenstwa i dobrych cioci i ich rad. poradze sobie swietnie sama, bez waszego audiotele. ciekawe co byloby u tesciow. pewnie pieklo. okropne.
mam narzeczonego spolecznika, najlepiej czuje sie w towarzystwie kilkunastu ludzi, lubi wieczną goscinę i nie rozumie że nie interesują mnie imprezy plenerowe. kolejna niedziela wyglada tak, ze ja leże sama na gorze przez 5 godzin, czasem zagladajac na facebooka, a on siedzi w gosciach na dole i go NIE INTERESUJĘ. tak, oczywiście wszyscy go lubią i wypominają mi to, że czasem go skrytykuję. przeciez jest swietnie, kazdy go lubi, kazdy. tylko on zyje ze wszystkimi ale nie ze mną.