netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

40 odpowiedzi7 744 wyświetleniazałożony przez izka83, 09.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 41 ]

1

Temat: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Witam was.
Mam problem i chciałabym wysłuchać waszych opinii na ten temat choćby miały być równające mnie z ziemia. Otóż mam 29 a mój mąż 32 lata. Oboje pracujemy w policji on w wydziale antyterrorystycznym a ja w dochodzeniówce. Ale nie w ty,m rzecz. Po pracy jesteśmy instruktorami w ośrodku sportów ekstremalnych. Razem jesteśmy 8 lat a małżeństwem 4. Mamy 3 letniego synka Natana. Wszystko układa się wspaniale ale mi jakby czegoś brakowało. Mmay wydawać by się mogło wszystko żyjemy na swój rachunek, mamy dom, dziecko pracę którą kochamy. Inne kobiety mówią mi że chciały by mieć takiego faceta jak mój a ja nie potrafię docenić tego co mam. Sama nie wiem o co mi tak naprawdę chodzi. PRZECIEŻ ROZWIJAM SIĘ ZAWODOWO TO ŻE MAMY DZIECKO W NICZYM MNIE NIE OGRANICZA, Krzysiek mnie kocha a ja wciąż chcę więcej. Zaczynam szukać problemów tam gdzie ich nie ma. Ostatnio mąż wspomniał coś że chciałby mieć drugie dziecko ale to jest wykluczone, nie chcę drugi raz tego przechodzić. Dla jednego dziecka mamy mało czasu a co dopiero dla dwójki. Mały i tak prawie cały czas jest pod opieką babci bo my albo jesteśmy w pracy, albo na obozie. Czasem chciałabym żeby mieć troszkę czasu tylko dla siebie i męża, abyśmy pobyli tylko sami. A tak nie jest. Gdy kończymy pracę jedziemy albo ja albo on po Natana potem do domu i tak w kółko. Nie wiem co robić oboje widzimy że coś się zaczyna niedobrego dziać ale nie wiemy co i jak to naprawić. Może wy coś mi poradzicie?

2

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Do waszego związku wkradła się rutyna, robicie wiele dla innych, ale zapominacie o sobie. Wiem coś o tym, bo mój tata pracował w dochodzeniówce i też wiecznie nie było go w domu, teraz po latach mówi, że żałuje tych lat kiedy go przy nas nie było. Spędzajcie czas tylko ze sobą (choć macie go niewiele).

3

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Jest za dobrze.
Każda Kobieta chce cudownego związku, życia, ale jeżeli to wszystko ma to znowu czegoś brakuje.
Musicie zrobić coś dla siebie. Jakis ciekawy wypad, randka/tak tak/, musicie się na nowo odkryć bo popadacie w rutynę co jest okropną zarazą i potrafi, bez skutecznej profilaktyki, niszczyć nawet "największe"dobro.

Brakuje Wam tego dreszczyku, emocji, zaskoczenia.
Podrzuć mu czasami jakiś liścik do pojemnika z kanapkami, puść oczko w pracy gdy nikt nie widzi/banalne ale zawsze coś/.
Zaplanujcie coś wspólnie...

4 Ostatnio edytowany przez emilia88 (2012-06-09 11:44:55)

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Mysle ze oboje jestescie ludzmi "ekstremalnymi", wasze zycie to praca.
Praca o specjalnym charakterze, indoktrynujacym i skierowanym ku osiagnieciom.

Zastanow sie ile "kobiety" jest w Tobie i co Was laczy?

"PRZECIEŻ ROZWIJAM SIĘ ZAWODOWO TO ŻE MAMY DZIECKO W NICZYM MNIE NIE OGRANICZA"
To bardzo ciekawe zdanie.

5

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
izka83 napisał/a:

Witam was.
Czasem chciałabym żeby mieć troszkę czasu tylko dla siebie i męża, abyśmy pobyli tylko sami. A tak nie jest. Gdy kończymy pracę jedziemy albo ja albo on po Natana potem do domu i tak w kółko. Nie wiem co robić oboje widzimy że coś się zaczyna niedobrego dziać ale nie wiemy co i jak to naprawić. Może wy coś mi poradzicie?

Sama sobie kochana odpowiedziałaś- Wy nie macie czasu tylko dla siebie. Dziecko-praca- swój dom...ok, ale gdzie w tym wszystkim Wy? Czas włączyć zdrowy egoizm. Przypomnieć sobie początki,  odświeżyć związek, wyjść gdzieś tylko we dwójkę, zrobić coś innego niż do tej pory. Randka a po niej seks w aucie? Czemu nie? wink Pogadaj o tym z mężem smile

6

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Tylko że my już razem dużo przeszliśmy, wiele razy jeszcze przed ślubem było ciężko ale to co nas łączy przetrwało. Wiele osób mówie że nas już chyba nic nie może rozdzieleć tyle przeżyliśmy razem. Poznaliśmy się kiedy zaczęłam pracę w policji on wtedy właśnie przenosił sie do innego wydziału. Od razu coś zaiskrzyło ale on miał brać ślub, ale odwołał go byliśmy razem 4 lata potem się oświadczył. Wiem że zrobił by dla mnie wszystko i ja dla niego też.Mimo wielu dni rozłąk przez szkolenia zgrupowania itd przetrwaliśmy a gdy urodziła się nasz syn to jeszcze bardziej scementowało nasz związek. Krzysiek oszalał na jego punkcie i widzę że kocha małego. Gdy jedziemy do ośrodka zabieramy go tam w miarę możliwości ale nie zawsze. Wiadomo mamy tam obowiązki. To dla kogoś wydaje się być zabawą dla nas jest pracą jesteśmy odpowiedzialni  i inni instruktorzy za bezpieczeństwo innych, często nastolatków przyjeżdżających na obozy. Gdy my pracujemy mały jest z babcią mamą mojego męża. To złota kobieta ale nie zastąpi małemu naszej obecności. Często mamy takie spontaniczne zachowania, potrafimy się kochać tak jak pisałyście np w aucie, gdzieś na terenie ośrodka. Wspólny wyjazd? Raczej mało realne. Krzysiek ma mnóstwo szkoleń ja zresztą też. Razem wyjeżdżamy tylko na szkolenia z pracy. Ile jest we mnie kobiety? Uważam się za atrakcyjną chociaż w codziennej pracy w ośrodku towarzyszą mi spodnie bojówki zamiast sukienki to i tych nie brakuje w mojej szafie i uwielbiam szpilki choć wykonywanie obowiązków było by w nich trudne. Mąż jak już pisałam wspomina o drugim dziecku ale teraz to jest niemożliwe, zresztą zawsze rozmawialiśmy tylko o jednym dziecku. Nie wiem co jeszcze robić żeby się nie psuło. Raz tylko słyszałam rozmowę mojego męża ze swoimi kolegami z pracy że jest szczęściarzem że ma mnie itd i że powinien to chronić. On fakt chroni mnie, małego, jest czuły i opiekuńczy ale razem stwierdziliśmy że coś się zaczyna dziać tylko nie wiemy co.

7 Ostatnio edytowany przez walcząca z wilkami (2012-06-09 12:55:28)

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Być może jesteś przemęczona,masz za dużo zajęć poza domem,potrzeba ci więcej odpoczynku,wolniejszego trybu życia,dzięń jest bardzo krótki,więcej myśl o sobie,więcej czasu tylko dla syna i męża...czy zawsze musisz mu we wszystkim dorównywać?jesteśmy słabszą,delikatniejszą płcią,wymagamy dopieszczenia się.Wakacje tylko z rodziną i na wsi polecam.Acha,walcz z uczuciem zwątpienia w wasz związek i ciesz się z małych rzeczy w dniu codziennym.Pomysl też,ile kobiet chciałoby być na twoim miejscu,łącznie ze mna.Cała twoja historia jest jak bajka dla mnie.

8 Ostatnio edytowany przez emilia88 (2012-06-09 13:21:06)

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Widze ze masz szczere intencje i jestes zaangazowana w problem.
Musisz jednak zdac sobie sprawe ze praca jaka oboje wykonujecie nie jest jak kazda inna, a szczegolnie dla heteroseksualnej kobiety.

Z Twojego opisu wynika ze praca to jest wasze zycie a przeciez dawno wiadomo ze "pracuje sie zeby zyc a nie zyje sie zeby pracowac".

Piszesz ze dziecko nie przeszkadza Ci w karierze zawodowej, jednak nie chcesz za zadna cene miec jeszcze jednego.(to nie jest calkiem normalny sposob rozumowania)
Piszesz ze maz bardzo kocha dziecko, a Ty?

Jezeli Twoja kariera nie bedzie wychowanie dziecka, to sama wiesz, ze tym za kilka lat zajmie sie policja.

9

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

walcząca z wilkami - "Cała twoja historia jest jak bajka dla mnie." - chyba brak Ci wyobrazni.

10 Ostatnio edytowany przez izka83 (2012-06-09 13:49:23)

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Nie chcę mu dorównywać po prostu jesteśmy partnerami i w pracy ci w domu. Oczywiście że kocham naszego synka. Wiem że nasza praca nie jest zwyczajna a wręcz przeciwnie. Kocham to co robię ale jeszcze bardziej kocham męża i syna jednak nie chcę zamykać się w domu i zajmować wyłącznie wychowaniem dziecka to by było wbrew mojej naturze. A drugie dziecko no cóż nie w tym momencie. Byłoby to wykluczenie z pracy na 2 lata a to była by najgorsza rzecz. Gdy urodziłam synka już po 9 miesiącach wróciłam do pracy najpierw do ośrodka a potem do policji wiem jak było ciężko, powrót do formy, ciągłe zamartwianie się o małego, kombinowanie jak się nim zająć jak poustawiać zajęcia żeby ja albo Krzysiek zawsze być w domu. Teraz gdy mały ma 3 lat ato zostawiamy go u babci, potem odbieramy, gdy pracujemy w godzinach nocnych jest tak samo teściowa przychodzi do nas. Jak tylko możemy to zabieramy małego do ośrodka co uwielbia gdy widzi tych wszystkich ludzi to aż piszczy z radości. Wszystkich nazywa ciociami i wujkami. Gdy idziemy na zajęcia zostaje z chęcią z ulubiona ciocią Aldoną która jest tam kucharką a my w przerwach wpadamy i podglądamy jak sobie radzi. Chcemy go od małego zarazić naszą pasją.w w ośrodku jest 10 instruktorów i parę osób do pomocy, wszyscy się znamy, swoje rodziny jesteśmy przyjaciółmi, czujemy się jak w rodzinie i chcemy tego samego nauczyć Natana żeby wiedział że istnieją prawdziwi przyjaciele. Zresztą widzę jak się cieszy gdy Krzysiek zgodzi się go przewieźć quadem, uazem lub gdy bacznie obserwuje jak tat rozkłada kolejkę tyrolską. Widzę też jak się do nas garnie, wieczorem gdy już jesteśmy tylko we trójkę jak chce się tylko do nas przytulać, bawić z tatą wtedy Krzysiek z twardego faceta zmienia się nie do poznania a ja wiem że nas kocha, ale czasem czegoś mi brakuje. Zjednej strony jestem szczęśliwa a z drugiej ciąle chcę więcej choć chyba już się więcej nie da. Być może inne kobiety chciały by sie zamienić ale nie wiem czy w swoim życiu poszłabym jeszcze raz taką drogą choć teraz to już moja pasja i miłość którą dzielę z mężem i nie wyobrażam sobie życia bez pracy w policji i tym ośrodku gdzie innym pokazujemy że aktywny tryb życia jest fajny i że to co wydaje się niemożliwe staje się możliwe.

11 Ostatnio edytowany przez walcząca z wilkami (2012-06-09 14:19:49)

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
emilia88 napisał/a:

walcząca z wilkami - "Cała twoja historia jest jak bajka dla mnie." - chyba brak Ci wyobrazni.

Emilia88 zapewniam ciebie,że mam buuujną wyobrażnię i nie obrażaj mnie.Jeszcze raz powtórze,że historia izki jest dla mnie bajkowa,troche wyjaśnię,bo może emilia88 brak tobie polotu,mimo chęci pouczania innych wink Izka ma fajna rodzinke,męża,pasję,pracę,jest szczęsliwa i tylko trochę coś ją gryzie,czegoś brakuje,nie jest to raczej gwóźdź do trumny a raczej ość w zębach smile wystarczy?

12

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Rozumiem Cie i moja empatia mi w tym pomaga, jednak Ty musisz z czasem zrozumiec (szczegolnie jako kobieta), ze zindroktynowanie spowodowalo ze uwazasz sie za osobe wybrana w spoleczenstwie.
"My i oni", na calym swiecie nazywaja Was "psami" , albo jeszcze gorzej.
Indoktrynacja i cwiczenia, spowodowaly ze uwazacie sie za wybrana grupe, posiadajaca wladze.
Wladza jednak jest ograniczona, jak "psy na uwiezi", jak "grzebanie w szambie".
(Od lat nie zyje w Polsce i nigdy nie mialam do czynienia z "organami scigania", pisze o faktach, na calym Swiecie).

Sama o tym wiesz i pewnie nie chcesz wiedziec.
Indoktrynacja spowodowala ze zyjecie z mezem w odosobnionej grupie spolecznej, skladajacej sie z rodzin zatrudnionych w tej samej "firmie".

Normalni ludzie , traktuja Cie z "rezerwa", to jest cena za "wladze".

W podswiadomosci czujesz ze : "cos jest nie tak".
Dawno jednak nie mialas do czynienia z "normalnymi ludzmi" i "normalnym zyciem", tu lezy problem.

Macie jednak "psychologow" w "firmie", jednak piszesz tutaj bo boisz sie ze to moze Ci zaszkodzic w "karierze".
Pytanie: co jest dla Ciebie "kariera"?

Fakt ze napisalas tutaj jest dowodem ze nie jestes tego pewna i jest nadzieja na przyszlosc.

13

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Czym jest kariera? To realizacja w pracy w życiu osobistym, rozwijanie swoich pasji dzielenie się nimi z innymi. Nie uważam żebym miała władzę. robię to co kocham i pomagam innym, potrafię dać im coś więcej niż tylko znużone życie. Faktem jest że obracam się właśnie wśród ludzi z policji i ich rodzin ale to nie wyklucza mnie z normalnego życia. Mam przyjaciółki które  policjją nie mają nic wspólnego. To jak inni nazywają zawód i to co robię niezbyt wpływa na mnie. Najpierw moim celem była praca w policji, później wszelakie szkolenia, studia itd. Poznałąm dzięki tej pracy najbliższą mi osobę, realizuję się i nie zamieniałbym tego za nic w świecie. Ci wszyscy ludzie i z pracy i z ośrodka sportów ekstremalnych to byli albo emerytowani policjanci ale my jesteśmy rodziną i przyjaciółmi na których można liczyć w każdej sytuacji i to tak naprawdę jest ważne. Tak pisze tu bo mam ten problem że czegoś mi brakuje i mam nadzieję że też dzięi wam odkryję co to jest. A co masz na myśli pisząc "normalni ludzie, normalny świat"?

14 Ostatnio edytowany przez emilia88 (2012-06-09 14:59:38)

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
walcząca z wilkami napisał/a:
emilia88 napisał/a:

walcząca z wilkami - "Cała twoja historia jest jak bajka dla mnie." - chyba brak Ci wyobrazni.

Emilia88 zapewniam ciebie,że mam buuujną wyobrażnię i nie obrażaj mnie.Jeszcze raz powtórze,że historia izki jest dla mnie bajkowa,troche wyjaśnię,bo może emilia88 brak tobie polotu,mimo chęci pouczania innych wink Izka ma fajna rodzinke,męża,pasję,pracę,jest szczęsliwa i tylko trochę coś ją gryzie,czegoś brakuje,nie jest to raczej gwóźdź do trumny a raczej ość w zębach smile wystarczy?

Pewnie masz racje, dla niej tez byla bajka, ale juz nie jest.
Wstap do policji, jezeli masz ukonczona szkole, tam znajdziesz "macho" samca, i bedziesz miala "bajke".

P.S. Jestes bardzo "obrazalska".

15

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

To że mój mąż jest policjantem i ja również nie ma nic do rzeczy. Gdybym wybrała inną ścieżkę zawodową i spotkałabym jego moje uczucie byłoby takie samo. Emilio nie odpowiedziałaś na moje pytanie co masz na myśli mówiąc normalny świat i ludzie???

16 Ostatnio edytowany przez emilia88 (2012-06-09 18:28:13)

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
izka83 napisał/a:

Czym jest kariera? To realizacja w pracy w życiu osobistym, rozwijanie swoich pasji dzielenie się nimi z innymi. Nie uważam żebym miała władzę. robię to co kocham i pomagam innym, potrafię dać im coś więcej niż tylko znużone życie. Faktem jest że obracam się właśnie wśród ludzi z policji i ich rodzin ale to nie wyklucza mnie z normalnego życia. Mam przyjaciółki które  policjją nie mają nic wspólnego. To jak inni nazywają zawód i to co robię niezbyt wpływa na mnie. Najpierw moim celem była praca w policji, później wszelakie szkolenia, studia itd. Poznałąm dzięki tej pracy najbliższą mi osobę, realizuję się i nie zamieniałbym tego za nic w świecie. Ci wszyscy ludzie i z pracy i z ośrodka sportów ekstremalnych to byli albo emerytowani policjanci ale my jesteśmy rodziną i przyjaciółmi na których można liczyć w każdej sytuacji i to tak naprawdę jest ważne. Tak pisze tu bo mam ten problem że czegoś mi brakuje i mam nadzieję że też dzięi wam odkryję co to jest. A co masz na myśli pisząc "normalni ludzie, normalny świat"?

Czuje duzy respekt do Ciebie, dzieki temu co piszesz, po mojej "prowokacji".
Czesto prwokuje, zeby dyskusja nabrala formy.

Pytasz :"A co masz na myśli pisząc "normalni ludzie, normalny świat?", czy to znaczy ze nie wiesz?
To mialam na mysli. Pracujac w tej "firmie", zapomnialas o tym, jak zyja "normalni" ludzie.
Zycie w sektorach sluzb mundurowych jest bardzo oderwane od rzeczywistosci, indoktrynacja (tresura) jest podstawa dzialalnosci, napierw trzeba osobnika pozbawic osobowosci a potem uformowac, zgodnie z celem. (tak bylo i jest bez wzgledu na ustroj).

Widzisz tylko: "winnych" i "potencjalnych przestepcow". Trenujesz sie w obronie przed nimi.

Uwierz, sa ludzie podziwiajacy  piekno natury, inne kultury, kochajacy ludzi (ze wszystkimi ich wadami), zwierzeta i wierzacy ze przemoc wywoluje, wlasnie tylko przemoc.

Zycie jest piekne, jezeli sie nie wychodzi z zalozenia ze kazdy jest przestepca, albo bedzie.
Mimo ze to jest prawda.
(dzisiaj wystarczy przejsc na czerwonym swietle , zeby byc przestepca, kiedys nie bylo swiatel.)

17

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Czasem chciałabym żeby mieć troszkę czasu tylko dla siebie i męża, abyśmy pobyli tylko sami. A tak nie jest. Gdy kończymy pracę jedziemy albo ja albo on po Natana potem do domu i tak w kółko. Nie wiem co robić oboje widzimy że coś się zaczyna niedobrego dziać ale nie wiemy co i jak to naprawić. Może wy coś mi poradzicie?

Potrzebujecie czasu tylko dla siebie. Piszesz, że wyjazd jest niemożliwy - myślę, że gdybyście wspólnie pomyśleli to znajdziecie jakieś rozwiązanie. Można zacząć od zwykłej kolacji we dwoje na dachu swojego domu / czy wyjście do restauracji, opery czy nawet raz w miesiącu wypad weekendowy tylko dla Was oboje... możliwości jest wiele. Sama zaplanuj, dogadaj się z babcią i zaskocz swojego mężczyznę. smile Obojgu wam się to przyda.
Często po urodzeniu dziecka mężczyzna widzi w żonie jedynie matkę a my potrzebujemy czuć się atrakcyjne jako kobieta.  Stąd rodzi się frustracja i poczucie wypalenia / braku w związku. Takie "odgrzanie" wspólne uczuć powinno pomóc.

18 Ostatnio edytowany przez izka83 (2012-06-09 15:45:33)

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Właśnie mój mąż nie widzi we mnie matki swojego dziecka ale kobietę. Widzę jak na mnie patrzy. Często są takie sytuacje że właśnie w tym ośrodku już wieczorem siedzimy przy ognisku potrafi objąć pokazać czułość. Wiem że jestem dla niego ważna a i to że w pewien sposób mnie podziwia za to co robię. Okazuje swoje uczucia przy innych. Jest spontaniczność. Ostatnio zostalismy na nos w ośrodku i spędziliśmy noc pod gwiazdami na terenie starej piaskowni. Było super. Jednak czasem mam takie dziwne wrażenie. Szczególnie gdy widzę jak do ośrodka przyjeżdżają rodziny z dziećmi. Spędzają z nimi czas śmieją się, korzystaja z atrakcji które im zapewniamy i wtedy myslę że takie życie nie byłoby dla mnie a z drugiej strony chciałabym być tylko dla męża i syna i na odwrót a tak dzielimy siebie wśród innych ludzi. Nie mam założenia że każdy jest przestępcą a szkolę się bo tego wymaga moja praca i pasja. Jednak gady wracam do domu a są tam już mój mąż i syn to czuję spokój o następny dzień. Już teraz widzę że nasz syn będzie podobny do ojca. Inni żartuja że on przecież urodził się na terenie Juraparku i nie będzie potrafił żyć nigdzie indziej. A może uczyć go innego życia, tylko jakiego skoro to nasze życie a inne nie istnieje. Jak myślicie zarażać go tymi pasjami?

19

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
izka83 napisał/a:

To że mój mąż jest policjantem i ja również nie ma nic do rzeczy. Gdybym wybrała inną ścieżkę zawodową i spotkałabym jego moje uczucie byłoby takie samo. Emilio nie odpowiedziałaś na moje pytanie co masz na myśli mówiąc normalny świat i ludzie???

To jest wlasnie sedno Twojego problemu, mimo ze jeszcze tego nie rozumiesz.

20 Ostatnio edytowany przez klarek (2012-06-09 19:20:38)

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Pasja nie pasja. Nie może wam zajmować całego dnia, nawet jeśli przy okazji macie dzieciaka przy sobie.  Bo z pasji zamienia się w obowiązek. Każdy człowiek potrzebuje odpoczynku. Nie snu. Odpoczynku. Bo jak go nie ma to się zaczynają problemy. Zastanówcie się nad tym ośrodkiem.
A tak w ogóle to ci zadroszczę. Ale poluzujcie z ta "pasją".

21

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
izka83 napisał/a:

Witam was.
Mam problem i chciałabym wysłuchać waszych opinii na ten temat choćby miały być równające mnie z ziemia. Otóż mam 29 a mój mąż 32 lata. Oboje pracujemy w policji on w wydziale antyterrorystycznym a ja w dochodzeniówce. Ale nie w ty,m rzecz. Po pracy jesteśmy instruktorami w ośrodku sportów ekstremalnych. Razem jesteśmy 8 lat a małżeństwem 4. Mamy 3 letniego synka Natana. Wszystko układa się wspaniale ale mi jakby czegoś brakowało. Mmay wydawać by się mogło wszystko żyjemy na swój rachunek, mamy dom, dziecko pracę którą kochamy. Inne kobiety mówią mi że chciały by mieć takiego faceta jak mój a ja nie potrafię docenić tego co mam. Sama nie wiem o co mi tak naprawdę chodzi. PRZECIEŻ ROZWIJAM SIĘ ZAWODOWO TO ŻE MAMY DZIECKO W NICZYM MNIE NIE OGRANICZA, Krzysiek mnie kocha a ja wciąż chcę więcej. Zaczynam szukać problemów tam gdzie ich nie ma. Ostatnio mąż wspomniał coś że chciałby mieć drugie dziecko ale to jest wykluczone, nie chcę drugi raz tego przehodzić. Dla jednego dziecka mamy mało czasu a co dopiero dla dwójki. Mały i tak prawie cały czas jest pod opieką babci bo my albo jesteśmy w pracy, albo na obozie. Czasem chciałabym żeby mieć troszkę czasu tylko dla siebie i męża, abyśmy pobyli tylko sami. A tak nie jest. Gdy kończymy pracę jedziemy albo ja albo on po Natana potem do domu i tak w kółko. Nie wiem co robić oboje widzimy że coś się zaczyna niedobrego dziać ale nie wiemy co i jak to naprawić. Może wy coś mi poradzicie?

Może i ja dodam "trzy grosze". Potrafię sobie trochę wyobrazić Wasze (Twoje i męża) życie. Sama pracowałam 16 lat w tym resorcie, znam też wiele małżeństw tzw. policyjnych. Nie rozumiem jedynie co masz dokładnie na myśli, pisząc:"Czasem chciałabym żeby mieć troszkę czasu tylko dla siebie i męża, abyśmy pobyli tylko sami. A tak nie jest. Gdy kończymy pracę jedziemy albo ja albo on po Natana potem do domu i tak w kółko. Nie wiem co robić oboje widzimy że coś się zaczyna niedobrego dziać ale nie wiemy co i jak to naprawić. Może wy coś mi poradzicie?" Nie wierzę, że nie macie dni wolnych od służby, a tym bardziej urlopów, aby zająć się trochę sobą nawzajem, przecież służba w Policji to nie "obóz pracy przymusowej", chociaż niekiedy takowy przypomina (to fakt smile)... Malca można przecież zostawić u babci nawet na kilka dni i pobyć z mężem sam na sam, poza obrębiem jednostki...

22 Ostatnio edytowany przez missnowegojorku (2012-06-10 00:17:12)

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Dodam jeszcze, że to z mężem winnaś szczerze porozmawiać... To ukochana i najbliższa Ci osoba, ma prawo wiedzieć o Twoich rozterkach i watpliwościach, ma prawo uczestniczyć we wspólnym życiu i współpodejmować decyzje.. Tu na forum nikt nie rozwiąże Waszych problemów... Rozumiem, że chcesz się wygadać... Ale nie ograniczaj się do forum, daj mężowi szanse i wyrzuc przed nim swoje rozterki...

23

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
emilia88 napisał/a:

Rozumiem Cie i moja empatia mi w tym pomaga, jednak Ty musisz z czasem zrozumiec (szczegolnie jako kobieta), ze zindroktynowanie spowodowalo ze uwazasz sie za osobe wybrana w spoleczenstwie

Jak nie wiesz o czym mówisz, to lepiej zamilcz. Jaka znowu "wybrana" ? Jaka "indoktrynacja"? Nasze służby mają GIGANTYCZNY problem z "esprit de corps", bo zarówno policja jak i wojsko (i w sumie inne formacje mundurowe również) są gnojone na każdym kroku....


I tutaj wbrew pozorom upatrywałbym się problemu - praca w Policji nie daje ani spełnienia ani należytych zarobków, a druga praca to mało czasu dla siebie nawzajem. Inna sprawa, że oboje kochacie adrenalinę i nie potraficie bez niej żyć. A w waszym związku owej adrenaliny już nie ma. Wiele przechodziliście od samego początku, plątało się to z rozwojem kariery, był ślub, pojawiło się dziecko. No jednym słowem działo się dużo. Teraz już nie dzieje się nic takiego. Wiesz, że nie chcesz dziecka, żadne mocne wydarzenia poza niespodziewanymi randkami i/lub seksem cię raczej nie czekają. Widzisz w tym duży problem, ale niepotrzebnie. To normalne - zaakceptuj to i pogódź się z tym, bo oboje się staracie, na brak seksu czy zainteresowania z jego strony również nie możesz narzekać.

24

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Zostawianie małego na kilka dni u babci już było a nie chcemy jej jeszcze bardziej wykorzystywać. Tak mamy urlopy ale to jest sporadyczne. Gdy mamy urlop to znów jest coś w Juraparku i tak w kółko. Jego szkolenia są ciągłe z racji jednostki antyterrorystycznej. Godziny na siłowni, na macie, taktyce. U mnie jest podobnie.

25

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
yoghurt007 napisał/a:
emilia88 napisał/a:

Rozumiem Cie i moja empatia mi w tym pomaga, jednak Ty musisz z czasem zrozumiec (szczegolnie jako kobieta), ze zindroktynowanie spowodowalo ze uwazasz sie za osobe wybrana w spoleczenstwie

Jak nie wiesz o czym mówisz, to lepiej zamilcz. Jaka znowu "wybrana" ? Jaka "indoktrynacja"? Nasze służby mają GIGANTYCZNY problem z "esprit de corps", bo zarówno policja jak i wojsko (i w sumie inne formacje mundurowe również) są gnojone na każdym kroku....


I tutaj wbrew pozorom upatrywałbym się problemu - praca w Policji nie daje ani spełnienia ani należytych zarobków, a druga praca to mało czasu dla siebie nawzajem. Inna sprawa, że oboje kochacie adrenalinę i nie potraficie bez niej żyć. A w waszym związku owej adrenaliny już nie ma. Wiele przechodziliście od samego początku, plątało się to z rozwojem kariery, był ślub, pojawiło się dziecko. No jednym słowem działo się dużo. Teraz już nie dzieje się nic takiego. Wiesz, że nie chcesz dziecka, żadne mocne wydarzenia poza niespodziewanymi randkami i/lub seksem cię raczej nie czekają. Widzisz w tym duży problem, ale niepotrzebnie. To normalne - zaakceptuj to i pogódź się z tym, bo oboje się staracie, na brak seksu czy zainteresowania z jego strony również nie możesz narzekać.

Praca w Policji jest prawie taka sama jak każda inna. Nie mozna jej demonizować. Przynajmniej przestrzegane są w niej prawa pracownika, gwarantowane ustawowo, czego nie zawsze można doświadczyć w innych miejscach pracy. Zarobki są godziwe i lepsze od przeciętnych, a karierę, owszem zrobić da się. Jak więc do Twej opinii mają się kolejki kandydatów do służby w Policji, stojące już od 4 nad ranem pod siedzibą KWP, niczym w epoce komunizmu "za telewizorami"?

26

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Izka, a nie mysleliscie o tym, zeby choc na chwilke oderwac sie od osrodka? rozumiem, ze macie tam swoj drugi dom, ale np na wakacje zrezygnowac na chwilke z dzialania tam, i wybrac sie na jakis urlop tylko we3ke? zeby miec czas tylko dla siebie. wspolne obiady, zabawa z dzieckiem, wypad nad morze, pozniej przyjemny wieczor we 2ke, jak synek pojdzie nyny?;)

ja policje bardzo szanuje, bez Was swiat bylby naprawde duzo gorszy niz jest teraz. w dzisiejszych czasach bardzo duzo sie narzeka, policja to policja tamto sramto i owamto. ale tak naprawde duzo ludzi nie potrafi Was docenic. nie doceniaja tego, ze tak naprawde nigdy nie wiecie, jadac na interwencje, badz tak jak Twoj maz, majac jakas powazna "sytuacje" bedac antyterrorysta ryzykuje zycie.. a mimo wszystko nie pojawil sie u Was widniejacy dzis stereotyp, ze w domu gdzie sa policjanci jest agresja, przenoszenie problemow z pracy do domu. poprostu staracie sie tworzyc normalny dom dla Was samych i dla Waszego dziecka. to jest piekne naprawde.
Kochana, mam nadzieje, ze nie zaprzepascicie tego co macie, i bedziecie walczyc, ze bedzie wszystko ok. trzymam za Was mocno kciuki!!:)

27

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
missnowegojorku napisał/a:

Praca w Policji jest prawie taka sama jak każda inna. Nie mozna jej demonizować. Przynajmniej przestrzegane są w niej prawa pracownika, gwarantowane ustawowo, czego nie zawsze można doświadczyć w innych miejscach pracy. Zarobki są godziwe i lepsze od przeciętnych, a karierę, owszem zrobić da się. Jak więc do Twej opinii mają się kolejki kandydatów do służby w Policji, stojące już od 4 nad ranem pod siedzibą KWP, niczym w epoce komunizmu "za telewizorami"?

Służyłem w wojsku i te same bajki o ponadprzeciętnych zarobkach i kolejkach chętnych to ja słyszałem każdego dnia. Tyle tylko, że dziwnym trafem i w jednej i w drugiej formacji są vacaty na takich stanowiskach, które skutecznie uniemożliwiają pracę (polecam ci się zorientować co się działo w stolicy w zeszłym roku w czasie wizyty Obamy i jak to wyglądało od zaplecza to może mit "profesjonalizmu" ci minie). I w jednej i w drugiej formacji nie przestrzega się przepisów (pominę już fakt, że wojskowych kodeks pracy nie obowiązuje). I w jednej i w drugiej formacji obniża się wymagania, bo brakuje chętnych, nie ma z kogo wybierać i przyjmuje się coraz większych debili.

Że nie wspomnę, o drobnym fakcie, że żołnierze są JEDYNĄ grupą społeczną w Polsce, wobec której można dwa razy wyciągnąć konsekwencje za jeden i ten sam czyn.

ja policje bardzo szanuje, bez Was swiat bylby naprawde duzo gorszy niz jest teraz

A ja nie. I nie ze względu na przepisy, które niekiedy skutecznie uniemożliwiają sensowe działanie, ale na podejście większości policjantów do swoich obowiązków. Palców by mi zabrakło jakbym miał wyliczać sytuacje, których bylem świadkiem (lub uczestnikiem), a w których policja zwyczajnie udała, że jej tam nie ma. Że nie wspomnę o sytuacjach, w których zgłaszałem kradzież, kiedy to sprawę umarzano bez choćby rozmowy z ochroną (lub świadkami) i bez sprawdzenia monitoringu. Natomiast pierdół to się czepiają jak mało kto i potrafią robić z igły widły. Ba - wielu z nich ma problemy z przeliterowaniem imienia i nazwiska i poprawnym ich zapisaniu, z czego regularnie mam ubaw po pachy.

Z treści protokołów z różnych postępowań to na stażu (wraz z innymi stażystami) to mieliśmy regularne napady głupawek. Najmilej wspominam jak Komendant jednego z komisariatów wezwał na dywanich dwóch takich debili, za ich nieznajomość języka ojczystego. Słychać było na całym piętrze...


Prawda jest taka, że zarówno w Policji jak i w wojsku jest ogromny problem z "esprit de corps" i szkoleniem. A reszta jest tylko efektem wtórnym owych problemów. I nie jest to wina Iksińskiego, czy Kowalskiego służącego w jednej czy drugiej formacji, ale systemu jako całości.


Zbyt wiele lat siedzę w temacie, aby łykać takie głodne kawałki niczym młody pelikan....

28

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

to wg Ciebie swiat bylby lepszy gdyby nie policja wojska itd?:> wiadomo, ze nie zawsze mozna na nich liczyc, ja tez sie zawiodlam. ale mimo wszystko uwazam, ze bylby totalny swiatowy karambol gdyby ludzie chociazby wiedzieli, ze jest bezkrolewie...

ok, Ty siedzisz w temacie moze i x czasu, ja nie. jednak jestesmy ludzmi i nie kazdy na kazdy jeden temat musi wiedziec wszystko. ja sie w to wszystko nie zaglebiam, bo nie czuje takiej potrzeby wewnetrznej. w dzisiejszych czasach polacy na wszystko marudza, taki juz nas zwyczaj, jednak nie potrafia docenic tego co maja... wszystko jest zle, niedobre, zle funkcjonuje, ale jednak malo kto stara sie zrobic cos by to zmienic...

29

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Jasne że myśleliśmy ale musimy poczekać aż w do ośrodka wróci drugi instruktor od uazów i odciąży Krzyśka tak samo jest z lekcjami samobrony. Wtedy może znajdziemy parę dni. Sama za siebie chyba też trzymam kciuki. Dopóki nie mieliśmy dziecka to nasze życie było jazda bez trzymanki. Cały czas jakieś zagraniczne szkolenia itd. Teraz możemy to przekładać na swoją prace i dzielić się nią z innymi. Naszemu synkowi też chcemy to przekazać. Aby umiał sobie radzić w życiu. Nie ważne jaką drogę w życiu wybierze.  O agresji w naszym domu nie ma mowy, nie przenosimy spraw z policji do domu.

YOGHURT007 Ciebie chyba te służby musiały bardzo skrzywdzić albo trafiałeś na takich niedouczonych policjantów. Bo z tego co wiem i co wynika ze statystyk to większość funkcjonariuszy ma ukończone studia wyższe i wcale nie wyglądają na niedouczonych. Nie wiesz czym jest prawdziwa służba nie w patrolu choć to też niebezpieczne ale np w pionie kryminalnym. Widziałeś kiedyś zwłoki dziecka? Bo ja tak i tego widoku nigdy nie zapomnę albo skatowanej nastolatki. Rozmawiałeś z ofiarą gwałtu? Ja to robiłam i widziałam i wiem że bez silnej psychiki nie da się rady tego zrobić. Wakaty są to fakt ale nie na poważne stanowiska. Mój mąż pracuje w wydziale antyterrorystycznym i nie uważam żeby nie był człowiekiem wykształconym. Ja sma skończyłam 2 kierunki studiów i niezliczona ilośc kursów ale nie dlatego żeby mieć papierek ale po to by móc w swojej pracy dysponować jak największymi umiejętnościami i pomagać ludziom nawet tym którzy formacji mundurowych nie szanują.

30

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
mery90 napisał/a:

to wg Ciebie swiat bylby lepszy gdyby nie policja wojska itd?:> wiadomo, ze nie zawsze mozna na nich liczyc, ja tez sie zawiodlam. ale mimo wszystko uwazam, ze bylby totalny swiatowy karambol gdyby ludzie chociazby wiedzieli, ze jest bezkrolewie...

I tak ludzie wiedzą, że jest bezkrólewie, bo w środowisku, w którym Policja powinna wzbudzać strach, to wzbudza najwyżej śmiech. Coś próbują robić, coś robią, bo muszą, ale daleko im - jako formacji - do roli zaufanych stróżów prawa.



ok, Ty siedzisz w temacie moze i x czasu, ja nie. jednak jestesmy ludzmi i nie kazdy na kazdy jeden temat musi wiedziec wszystko. ja sie w to wszystko nie zaglebiam, bo nie czuje takiej potrzeby wewnetrznej. w dzisiejszych czasach polacy na wszystko marudza, taki juz nas zwyczaj, jednak nie potrafia docenic tego co maja... wszystko jest zle, niedobre, zle funkcjonuje, ale jednak malo kto stara sie zrobic cos by to zmienic...

Tu się zgadzam, ale częściowo. Jest masa ludzi, którzy chcą zmieniać, chcą działać. Ale nie mają takiej możliwości....

31

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
yoghurt007 napisał/a:
missnowegojorku napisał/a:

Praca w Policji jest prawie taka sama jak każda inna. Nie mozna jej demonizować. Przynajmniej przestrzegane są w niej prawa pracownika, gwarantowane ustawowo, czego nie zawsze można doświadczyć w innych miejscach pracy. Zarobki są godziwe i lepsze od przeciętnych, a karierę, owszem zrobić da się. Jak więc do Twej opinii mają się kolejki kandydatów do służby w Policji, stojące już od 4 nad ranem pod siedzibą KWP, niczym w epoce komunizmu "za telewizorami"?

Służyłem w wojsku i te same bajki o ponadprzeciętnych zarobkach i kolejkach chętnych to ja słyszałem każdego dnia. Tyle tylko, że dziwnym trafem i w jednej i w drugiej formacji są vacaty na takich stanowiskach, które skutecznie uniemożliwiają pracę (polecam ci się zorientować co się działo w stolicy w zeszłym roku w czasie wizyty Obamy i jak to wyglądało od zaplecza to może mit "profesjonalizmu" ci minie). I w jednej i w drugiej formacji nie przestrzega się przepisów (pominę już fakt, że wojskowych kodeks pracy nie obowiązuje). I w jednej i w drugiej formacji obniża się wymagania, bo brakuje chętnych, nie ma z kogo wybierać i przyjmuje się coraz większych debili.

Że nie wspomnę, o drobnym fakcie, że żołnierze są JEDYNĄ grupą społeczną w Polsce, wobec której można dwa razy wyciągnąć konsekwencje za jeden i ten sam czyn.

ja policje bardzo szanuje, bez Was swiat bylby naprawde duzo gorszy niz jest teraz

A ja nie. I nie ze względu na przepisy, które niekiedy skutecznie uniemożliwiają sensowe działanie, ale na podejście większości policjantów do swoich obowiązków. Palców by mi zabrakło jakbym miał wyliczać sytuacje, których bylem świadkiem (lub uczestnikiem), a w których policja zwyczajnie udała, że jej tam nie ma. Że nie wspomnę o sytuacjach, w których zgłaszałem kradzież, kiedy to sprawę umarzano bez choćby rozmowy z ochroną (lub świadkami) i bez sprawdzenia monitoringu. Natomiast pierdół to się czepiają jak mało kto i potrafią robić z igły widły. Ba - wielu z nich ma problemy z przeliterowaniem imienia i nazwiska i poprawnym ich zapisaniu, z czego regularnie mam ubaw po pachy.

Z treści protokołów z różnych postępowań to na stażu (wraz z innymi stażystami) to mieliśmy regularne napady głupawek. Najmilej wspominam jak Komendant jednego z komisariatów wezwał na dywanich dwóch takich debili, za ich nieznajomość języka ojczystego. Słychać było na całym piętrze...


Prawda jest taka, że zarówno w Policji jak i w wojsku jest ogromny problem z "esprit de corps" i szkoleniem. A reszta jest tylko efektem wtórnym owych problemów. I nie jest to wina Iksińskiego, czy Kowalskiego służącego w jednej czy drugiej formacji, ale systemu jako całości.


Zbyt wiele lat siedzę w temacie, aby łykać takie głodne kawałki niczym młody pelikan....

Nie wiem jak jest wojsku, ale co Policji doskonale się orientuję, ponieważ sama tam służyłam lat 15 i do tego w służbach kadrowych. O rzeczonmych kolejkach to nie bajki, jak piszesz... Ja o nich nie słyszałam, a je widziałam. Wakaty są w policji, z uwagi na brak środków finansowych, a nie osób chętnych do pracy. Akurat Policja jest z jednym z miejsc, gdzie matka może swobodnie korzystać ze swych uprawnień, ponieważ pracodawca jest obowiązany do ich respektowania. I nie wstawiaj mi tu, że to moje wyobrażenia...Może są to Twoje wyobrażenia, bo w policji nie pracowałeś. Ja co do wojska głosu nie zabieram, bo się nie znam... A co do skuteczności działania Policji, to mieszasz tematy, mówimy tu o Policji jako pracodawcy i o policjancie w roli pracownika, a nie o Policji jako organizacji w służbie społecznej...

32

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
izka83 napisał/a:

YOGHURT007 Ciebie chyba te służby musiały bardzo skrzywdzić albo trafiałeś na takich niedouczonych policjantów. Bo z tego co wiem i co wynika ze statystyk to większość funkcjonariuszy ma ukończone studia wyższe i wcale nie wyglądają na niedouczonych.

Jeśli policyjne statystyki są w połowie tak dobre jak te wojskowe, to mogę się najwyżej uśmiechnąć. Niczym mnie nie skrzywdziły poza nieudolnością.

Nie wiesz czym jest prawdziwa służba nie w patrolu choć to też niebezpieczne ale np w pionie kryminalnym. Widziałeś kiedyś zwłoki dziecka? Bo ja tak i tego widoku nigdy nie zapomnę albo skatowanej nastolatki. Rozmawiałeś z ofiarą gwałtu? Ja to robiłam i widziałam i wiem że bez silnej psychiki nie da się rady tego zrobić.

Chwalisz się, czy żalisz? Bo w sumie to nie wiem. Jak nie pasuje robota to ją zmień. Ja wiem, jak wygląda taka praca i wiem, że łatwa to ona nie jest, ale nie zmienia to mojego podejścia do formacji jako takiej. Bo formacji jako całości to zbyt wiele brakuje choćby do akceptowalnego minimum profesjonalizmu. Ty rozmawiałaś z ofiarą gwałtu, albo widziałaś zwłoki dziecka....a z drugiej strony ja widziałem ofiarę napaści pociętą nożem...podobnie jak policjanci po drugiej stronie ulicy, którzy zwinęli się przy pierwszym wołaniu o pomoc. Kiedy pijany małolat wymachiwał mi nożem przed oczami to pieszy patrol odwrócił wzrok i poszedł w drugą stronę. Jak mnie potrącił samochód to szybciej zareagowała prywatna ochrona niż policja, która nawet czterech liter nie ruszyła z radiowozu (ruszyli się dopiero jak ich ochroniarze przyciągnęli). Więc zadaj sobie pytanie ile z tych tragedii można było uniknąć, gdyby jakiś leniwy i strachliwy burak w granatowym mundurku jednak ruszył dupę kiedy była na to pora....


Wakaty są to fakt ale nie na poważne stanowiska.

Zależy co rozumiem przez "poważne stanowiska". Te z politycznego nadania - owszem, nigdy nie są puste. Ale te, na których trzeba wykazać się konkretną wiedzą i umiejętnościami to potrafią być nieobsadzone długimi miesiącami. A rotacja potem duża. I tak to się u nas toczy w każdej formacji mundurowej i dlatego nie widać efektów szkoleń, a Policjanci w obawie przed postępowaniami w ich własnych sprawach boją się używać choćby gazu....

Mój mąż pracuje w wydziale antyterrorystycznym i nie uważam żeby nie był człowiekiem wykształconym. Ja sma skończyłam 2 kierunki studiów i niezliczona ilośc kursów ale nie dlatego żeby mieć papierek ale po to by móc w swojej pracy dysponować jak największymi umiejętnościami i pomagać ludziom nawet tym którzy formacji mundurowych nie szanują.

To jeszcze wyjrzyj poza antyterrorkę i zerknij choćby na prewencję czy drogówkę. Popatrz na dzielnicowych, którzy nawet nie znają ulic na swoim terenie. Popatrz na patrole, które pochowane po krzakach śpią lub zwyczajnie chleją (bo i takie cuda widziałem).

33

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Nie wiem jak jest wojsku, ale co Policji doskonale się orientuję, ponieważ sama tam służyłam lat 15 i do tego w służbach kadrowych. O rzeczonmych kolejkach to nie bajki, jak piszesz... Ja o nich nie słyszałam, a je widziałam

Przy JEDNYM (i to małym) punkcie werbunkowym na WARSZAWĘ I OKOLICĘ to tam faktycznie są zawsze kolejki...co nie zmienia nijak sytuacji, że chętnych jest zbyt mało i nie ma z kogo wybierać.....dlatego wymagania idą w dół. Bo jakby chętnych było faktycznie tak dużo, to wymagania by rosły.....

34

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!
yoghurt007 napisał/a:

Nie wiem jak jest wojsku, ale co Policji doskonale się orientuję, ponieważ sama tam służyłam lat 15 i do tego w służbach kadrowych. O rzeczonmych kolejkach to nie bajki, jak piszesz... Ja o nich nie słyszałam, a je widziałam

Przy JEDNYM (i to małym) punkcie werbunkowym na WARSZAWĘ I OKOLICĘ to tam faktycznie są zawsze kolejki...co nie zmienia nijak sytuacji, że chętnych jest zbyt mało i nie ma z kogo wybierać.....dlatego wymagania idą w dół. Bo jakby chętnych było faktycznie tak dużo, to wymagania by rosły.....

No co Ty nie powiesz? Jak ja lubię ludzi mądrzących się na tematy o których nie mają wyobrażenie...

35 Ostatnio edytowany przez izka83 (2012-06-10 16:00:20)

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Tu nie mam się czym chwalić po prostu próbuje Ci uświadomić że masz troszkę za bardzo ograniczony punkt widzenia. Raz byłam w komisji rekrutacyjnej i wiem jakie osoby się zgłaszają. Na rozmowach kwalifikacyjnych odpada ten kto mówi stały tekst że od zawsze chciał być policjantem a zostają te osoby które widać że naprawdę wiedzą po co sie zgłosiły. A byłeś kiedyś w sytuacji zagrożenia życia, musiałeś użyć srodka przymusu bezpośredniego? Nie zawsze rzucasz się na człowieka z pałka czy gazem. Jasne że są wyjątki które wstąpiły do policji tylko po to żeby przetrwać do emerytury ale to mniejszość. Także nie róbmy z policji nierobów i nieuków bo gdyby nie służby mundurowe ale tez prawdziwego zdarzenia to strach byłoby z domu wyjść.może i siedzisz w tym x lat ale o prawdziwej służbie nie masz zielonego pojęcia. Wszystko z mojej strony w tej sprawie bo temat wątku był całkiem inny a ty zaczynasz robić swoje wywody które do niczego nie prowadzą gdyż każde z nas ma swoje racje.

36

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Są ludzie, których nie przekona żaden argument, Izka, szkoda Twej energii, kolega i tak będzie upierał się przy swoim, choć nigdy w policji nie pracował. Takie osoby wiedzą wszystko i wszystkim najlepiej, gdyby kolega był komendantem wojewódzkim czy ministrem mswia (jaka szkoda, że nie dano mu takiej szansy smile) na pewno zmodernizowałby całą organizację i wprowadził skuteczne rozwiązania. Niestety, pozostaje poza nawiasem i jest, jak wielu mu podobnych, rozgoryczony... wink

37 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-06-10 17:54:41)

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

A byłeś kiedyś w sytuacji zagrożenia życia, musiałeś użyć srodka przymusu bezpośredniego?

To może zanim zaczniesz zadawać bezsensowne pytania, to przeczytaj to, co napisałem. Tłumaczenie braku reakcji ze strony patrolu policji, który właśnie w takich sytuacjach ma reagować to jakieś banialuki po prostu.

Są ludzie, których nie przekona żaden argument, Izka, szkoda Twej energii, kolega i tak będzie upierał się przy swoim, choć nigdy w policji nie pracował.

Akurat w Policji miałem półroczny staż. Tyle co nic, ale pozwoliło mi to zobaczyć od wewnątrz jacy ludzie pracują w tej formacji. I jak wygląda podejście do realizacji zadań i wykonywania obowiązków. I niestety pokrywa się to zarówno z moim doświadczeniem od strony petenta, jak i obserwatora - choćby ifp. Kłania się typowo polskie podejście "jakoś to będzie" i zwykłe niechlujstwo oraz wymigiwanie się od obowiązków. Na każdym kroku wyłażą braki w podstawowym przeszkoleniu, braki w funduszach na sprzęt i działania. Już o posiadaniu odpowiednich nawyków w posługiwaniu się bronią to nie wspomnę, bo to co widziałem zakrawa na kpinę. Więc nie mówcie mi o niebywałych kursach Bóg wie ile czasu zajmujących, skoro przeciętny policjant widzi strzelnicę raz na pół roku, a jak wyciąga broń z kabury, żeby na parkingu się pobawić (!) to nawet palca ze spustu nie zdejmie (!). Już o wyższym wykształceniu osób potrafiących napisać "Borzena", czy "Raymund" albo "Jeży" to ja się rozwodził nie będę.


Prawda jest taka, że ten kto jest naprawdę zadowolony i spełniony w roli policjanta to albo nie ma porównania z innymi służbami policyjnymi ze świata, albo nie pamięta poprzedniego systemu. Dotyczy to również wojska, gdzie chłopaki z mojej kompanii po jednym szkoleniu z Gromem ego mieli tak rozbuchane, że ledwo przez drzwi przechodzili, a na dobrą sprawę ledwie polizali lody przez szybkę. Jedyny wyjątek stanowią "spec" jednostki, które po prostu muszą trzymać pewien poziom i na nie idą niemałe fundusze. Jednak reszta - Policja jako cała formacja - to niemal trzeci świat.

38

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

ehhh wg mnie co rejon to obyczaj. co posterunek to tez obyczaj.

fakt, jak ja poszlam na policje zglosic kradziez , posterunkowy patrzal na mnie jak na zalosna gowniare, ktora przyszla zglosic zaginiecie karty, nie wiedzac co gdzie i jak. wkurzyl mnie niesamowicie swoim podejsciem. ale tez znam policjanta, z interwencyjnej, ktory wiem, ze jest dobrym policjantem, ktory napewno nie robi tak jak Ty to widziales, ze odwraca wzrok i idzie dalej. kolejny to samo. takze ja wiem, ze moga byc jakies totalne porazki policyjne w calym kraju, ale sa tez tacy, ktorzy robia wszystko co tylko moga by byl jako taki porzadek.
i mozesz tu sypac miliony argumentow, ze policja jest be, a ja i tak swojego zdania nie zmienie. bo jak juz bylo pisane, nie kazdy idzie do policji, zeby odmimbac maniane przez 15lat a pozniej pojsc na emeryture.
zreszta tak jak Iza pisala, temat byl zupelnie inny:) wiec wydaje mi sie, ze fajnie by bylo jakbys ewentualnie zalozyl temat "jestem przeciwko policjantom, bo..." smile wtedy to by mialo wiekszy sens;)

39

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Ja nie neguję dokonań poszczególnych ludzi. Ja piszę o formacji jako całości. A Policja skutecznie każdego dnia pracuje na swoją nie najlepszą opinię.

Wiem jakie są mundurowe realia, dlatego jestem przeciwny twierdzeniom jakoby miała tu miejsce jakaś indoktrynacja sugerowana przez jedną z userek forum. Jest natomiast zmęczenie, frustracja, bo chciałoby się zrobić coś lepiej, czy więcej, a fundusze lub przepisy nie pozwalają. Stąd też dodatkowa praca - bo to dodatkowy zarobek i dodatkowe źródło spełnienia. Dlatego wiem czemu tak ciężko z tego zrezygnować. I wiem czemu w związku zaczyna być nudno i czemu "coś zaczyna być nie tak". Bo właśnie między autorką wątku, a jej mężczyzną nie ma już tej adrenaliny, którą tak oboje kochają. Nie ma nieznanego, które można by odkrywać. Nie ma problemów, którym trzeba by stawić czoła...

40

Odp: Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Dawno nie pisałam ale teraz muszę . Pisałam że nie chcę mieć drugiego dziecka a tu  wczoraj zrobiłam test i jestem w ciąży dziś potwierdził to lekarz. Jestem załamana nie wiem co robić nie powiedziałam jeszcze mężowi. Nagle wszystko legło w  gruzach. Nie wiem co mam robić. Czy mówic mu od razu czy jeszcze poczekać. A co z ośrodkiem przecież nie mogę się narażać to 7 tydzień. Nie wiem jak mam postąpić. Co byście zrobiły na moim miejscu zrezygnowały od razu z pracy bo przecież te wszystkie wspinaczki i inne ćwiczenia są niebezpieczne?

Posty [ 41 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Nie umiem tego docenić. Dlaczego?!!!

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026