mój mąż oświadczył ,że mnie nie kocha i nie chce ze mną być.potrzebuję szybko pomocy ,czy ktoś wie o jakiejs grupie wsparcia dla kobiet.Terapi małżeńskiej jeśli na taką uda mi sie go namówic.Bardzo proszę o pomoc jestem w rozpaczy i nie wiem co robić.
Podobne tematy
A czy mąż podał powód, dla którego tak myśli? Jakie są powody, że do takich wniosków doszedł? Jak długo jesteście małzeństwem?
Terapie małżeńskie powinny być w każdym większym mieście - ale od tak nie można Ci rzucić gdzie dokładnie. Poszukaj może w jakich poradniach psychologicznych powinny być takie terapie.
Tutaj jest post o terapiach http://www.netkobiety.pl/t6564.html
Mój też mi to oznajmił parę lat temu..Byłam w szoku. Spytałam czy kogoś ma ale stanowczo zaprzeczył. Po kilku tygodniach jednak wyszło szydło z worka - zakochał się w innej. Twój też nie "odkochał" się bez powodu. Spytałaś go o to?
mój mąż oświadczył ,żemnie nie kocha i nie chce ze mną być.potrzebuję szybko pomocy ,czy ktoś wie o jakiejs grupie wsparcia dla kobiet.Terapi małżeńskiej jeśli na taką uda mi sie go namówic.Bardzo proszę o pomoc jestem w rozpaczy i nie wiem co robić.
Za miast myśleć o lekarzach, przypomnij sobie co nawalało w związku. Żaden maż nie powie ci od tak "Nie kocham cię". Coś przeważyło szalę na drugą stronę kochania. Twoja dominacja, drobne oszustwa, mijanie się w domu, odbębnianie sexu, rutyna, brak zaufania w uczciwość lub wierność itd itp. Jedna z tych rzeczy lub kilka o których możesz poczytać na tym forum, może być przyczyną szukania pocieszenia w koleżance lub przyjaciółce i to przechyliło wagę na tą złą stronę. Przykładów dlaczego rozpadały się małżeństwa masz na tym forum od groma. Poczytaj a otworzą ci się oczy. Facet jest z reguły zamknięty. Nie będzie ci wywlekał swoich uczuć bo już tak ma. Z tą terapią też uważaj żeby nie poczuł się że go oceniasz na chorego. Może się zblokować i już nigdy tego nie odwrócisz. Najpierw poszukaj przyczyny w związku, później poradź się specjalisty a na koniec ciągaj go po lekarzach. Być może jeszcze się waha, jeszcze stoi na krawędzi. Może te słowa powiedział w złości na coś, z czym nie może sobie poradzić i niekoniecznie tu chodzi o ciebie. Może sam z sobą ma problem i woli uciekać niż walczyć. Postaraj się go zrozumieć i mu pomóc a nie zwalaj całą pracę na lekarzy.