Hej!
Mam mały dylemat i czuję się jakbym stała na rozdrożu dróg i nie mam pojęcia, którą z nich bardziej chciałabym póść.
Ale po kolei... Mam 22 lata, przeżyłam już swoją wielką, prawdziwą miłość... rozstaliśmy się, bo ja nie byłam gotowa na to czego pragnął mój partner. Po prostu byliśmy jakby na dwóch różnych poziomach życia. Rozstaliśmy się i była to moja decyzja. Choć rozstaliśmy się nie jest do końca trafnym określeniem... spotykaliśmy sie, co jakiś czas. On bardzo chciał, żebym wróciła i żebyśmy założyli rodzinę, ale ja wciąż nie czułam sie gotowa.. Po jakimś czasie on poznał dziewczynę, ona zaszła w ciążę, urodziło się im dziecko, rozstali się...
Mamy się spotkać i pogadać... sama nie wiem, co z tego wyniknie, ale oboje nadal czujemy do siebie "to coś" i jest to bardzo silne, można było to ukryć gdzieś na dnie serducha, ale to nigdy nie znikneło..
Pewnie już się domyślacie, że w pewnym stopniu dojrzałam do tego aby stworzyć coś razem. Ale jest jeszcze ta druga strona. Uwielbiam podróżować, to jest coś co mnie jakoś tak nakręca niesamowicie, jest tyle miejsc, które chciałabym odwiedzić, zobaczyć... W związku jest już trochę trudniej z podróżowaniem, bo wkraczają problemy dnia codziennego tj: zapłacenie rachunków, codzienne wydatki... jak jest się singlem jest troszkę inaczej. Niby można by było razem.. ale tu wkraczają opcje urlopów itp. Ja jeszcze jestem studentką więc też patrzę na wszystko z trochę innej perspektywy. Dodam, że otworzyła się przede mną możliwość studiowania za granicą- czyli większe możliwości itd.
Nie oczekuję, że ktoś tu powie mi co mam robić, wiem, że to bedzie zależeć tylko ode mnie... ale może jest tu ktoś, kto miał podobny orzech do zgryzienia, ktoś kto może coś poradzić..???