netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?

14 odpowiedzi8 106 wyświetleńzałożony przez danieello, 02.06.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

1

Temat: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?

Żona stwierdziła ze nie wie czy nadal chce być ze mną. Niby jej zależy ale jak twierdzi jakbysmy sie rozstali na pewien czas to moze by zatesnikła za mna.

Ostatnio nie było dobrze miedzy nami i zastanawiam sie czy jak tak zrobimy to faktycznie bedzie za czym tesknic czy moze stwierdzi że beze mnie jest lepiej?

Moim zdaniem trzeba zawsze razem starać sie to naprawic a nie uciekac. Co Wy mysliscie?

2

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?

Koszmar! To co to za małżeństwo? Kryzysy, problemy wspólnie się rozwiązuje ale na pewno nie przez odejście jednego współmałżonka"na urlop". Toż to życie nie zabawa....

3

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?
danieello napisał/a:

Żona stwierdziła ze nie wie czy nadal chce być ze mną. Niby jej zależy ale jak twierdzi jakbysmy sie rozstali na pewien czas to moze by zatesnikła za mna.

Ostatnio nie było dobrze miedzy nami i zastanawiam sie czy jak tak zrobimy to faktycznie bedzie za czym tesknic czy moze stwierdzi że beze mnie jest lepiej?

Moim zdaniem trzeba zawsze razem starać sie to naprawic a nie uciekac. Co Wy mysliscie?

Myślę tak samo jak ty!
Ucieczka to tchórzostwo!

4

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?

Powiedzialam mezowi ze chce "urlop" jak juz mialam go dosc i wlasnie w ten sposob chcialam sprawdzic czy mi bedzie lepiej bez niego. 
Nie bylo "urlopu" bo bal sie, ze jak odejdzie na pare dni to juz nie pozwole mu wrocic.
Przykro mi to pisac, ale zaluje, ze nie zmusilam go do tej przerwy, bo po prawie 5u latach szarpaniny rozeszlam sie z nim na zawsze.
Najgorsze w tym (dla mnie najlepsze)to to, ze jest mi lepiej bez niego, ale wtedy sprawy nie byly zagonione tak daleko i mozliwe, ze mala przerwa by nas uratowala.

5

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?

Doonna czy uwazasz ze ten urlop by wam pomogl? Odpoczelabys na chwilke i nawet jakbys zatesnikla i on by wrocil to co to by dalo?

Jak dla mnie poprawe na chwile a pozniej moze znowu bys chciala urlopu?

Staraliscie sie oboje cos zmienic?

Poznaalas kogos innego z kim jest Ci lepiej czy poprostu Tobie samej lepiej?

6

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?
smutnamonia napisał/a:
danieello napisał/a:

Żona stwierdziła ze nie wie czy nadal chce być ze mną. Niby jej zależy ale jak twierdzi jakbysmy sie rozstali na pewien czas to moze by zatesnikła za mna.

Ostatnio nie było dobrze miedzy nami i zastanawiam sie czy jak tak zrobimy to faktycznie bedzie za czym tesknic czy moze stwierdzi że beze mnie jest lepiej?

Moim zdaniem trzeba zawsze razem starać sie to naprawic a nie uciekac. Co Wy mysliscie?

Myślę tak samo jak ty!
Ucieczka to tchórzostwo!

Myślę tak samo, jeśli mówimy o ucieczce zastosowanej w miejsce rozwiązywania problemów we wspólnej pracy nad związkiem. Wówczas ucieczka nawet nie musi oznaczać fizycznego odsunięcia się, ale właśnie brak starań na rzecz partnera i związku, obciążanie drugiej strony własną winą, oczekiwanie wsparcia od strony skrzywdzonej kiedy samemu się koncertowo nawaliło. Tak Moniu, to wszystko jest tchórzostwem, nieodpowiedzialnością, niedojrzałością i co kluczowe - brakiem miłości.

Natomiast w sytuacji ucieczki od partnera toksycznego, albo chociażby takiego tchórza, od okoliczności w których jest się wyniszczanym przez drugą stronę, sytuacja jest zupełnie inna. Taką bowiem nazwałabym ucieczką do przodu. Zmianą własnego życia na lepsze mimo panicznego strachu przez odejściem od człowieka, od którego jest się uzależnionym emocjonalnie. Do takiej ucieczki potrzeba olbrzymiej odwagi. Niejedna kobieta z tego forum jest tego żywym przykładem.

7

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?
danieello napisał/a:

Żona stwierdziła ze nie wie czy nadal chce być ze mną. Niby jej zależy ale jak twierdzi jakbysmy sie rozstali na pewien czas to moze by zatesnikła za mna.

Ostatnio nie było dobrze miedzy nami i zastanawiam sie czy jak tak zrobimy to faktycznie bedzie za czym tesknic czy moze stwierdzi że beze mnie jest lepiej?

Moim zdaniem trzeba zawsze razem starać sie to naprawic a nie uciekac. Co Wy mysliscie?

Daj jej czas, jeśli tego potrzebuje.
Najpierw jednak porozmawiajcie na temat powodów skąd u niej te wątpliwości. Czas nie da jej odpowiedzi na gnębiące ją pytania - wspólna rozmowa tak.
Zamiast "uciekać" jak to nazywasz od siebie, może powinniście zaplanować wspólny wyjazd wakacyjny by uciec ale razem od szarej codzienności...

8

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?
kjersti napisał/a:
smutnamonia napisał/a:
danieello napisał/a:

Żona stwierdziła ze nie wie czy nadal chce być ze mną. Niby jej zależy ale jak twierdzi jakbysmy sie rozstali na pewien czas to moze by zatesnikła za mna.

Ostatnio nie było dobrze miedzy nami i zastanawiam sie czy jak tak zrobimy to faktycznie bedzie za czym tesknic czy moze stwierdzi że beze mnie jest lepiej?

Moim zdaniem trzeba zawsze razem starać sie to naprawic a nie uciekac. Co Wy mysliscie?

Myślę tak samo jak ty!
Ucieczka to tchórzostwo!

Natomiast w sytuacji ucieczki od partnera toksycznego, albo chociażby takiego tchórza, od okoliczności w których jest się wyniszczanym przez drugą stronę, sytuacja jest zupełnie inna. Taką bowiem nazwałabym ucieczką do przodu.

Tak. Do przodu, bardzo celnie to ujelas,kjersti, taka ucieczka Nieucieczka. Jak w peletonie

9

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?

Z jednej strony zgadzam się z przedmówczyniami, ze ucieczka nic nie da, trzeba stawić czoła problemom i jakoś rozwiązać kryzys. Mam jednak przykład moich znajomych, gdzie nie układało się miedzy nimi dobrze, on wyjechał za granice do pracy i po jakimś czasie bardzo się wzajemnie docenili.... Ja kiedyś tez odeszłam (wprawdzie na krotko) od chłopaka, fakt faktem on się przestraszył i uświadomił sobie kilka spraw, ale drugi raz chyba bym tak nie postąpiła... być może dlatego,ze szczerze powiedziawszy myślałam wtedy tylko o sobie, żeby mi było lepiej, a nie na tym miłość polega... wina zazwyczaj leży pośrodku i trzeba przyczyny kryzysu wspólnie rozwiązywać, nie uciekać.....

10

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?

Znalazłam w innym wątku.. przepraszam, że tu wkleję:

danieello napisał/a:

Kocham swoja żone mimo wszystko. Mimo trudności które nas spotkały, kłótni i nieprzychylności losu.

Niestety moja żona nie ma takiego podejscia. Twierdzi ze wszystko przez co przeszlismy, - zmęczyło ją i już nie jest pewna czy chce być ze mną.
Było troszke tego - moja choroba po której sie oddalillismy bo ja zaczałem bardzo drastyczne diety które spowodowały ze bardzo schudłem. Żona nigdy ich nie akcetpowala i twierdzila ze sobie krzywde robie - moze i tak bylo a moze i nie. Do tego schudlem na tyle ze przestalem ja pociagac. Pozniej to że nie mimo starań nie wyszlo nam z potomstwem. To ja chyba troszkę załamało. W miedzy czasie wkradła sie jeszcze rutyna...

Teraz na skraju naszego związku zastanawiamy się co dalej. Nigdy nie było między nami idealnie ale moim zdaniem nigdy tak nie jest.
Niby jej zalezy ale zastanawia sie czy to ma sens. Mowi ze juz jej nie pociagam. A ja juz mam dosyc starania sie jak widze z drugiej strony chlodne przyjecie. Wiem ze moze zaniedbalem nasz zwiazek troszke wczesniej pozwalajac bysmy sie oddalili. Nie dbalem o siebie po chorobie. No i nic nie zrobilem z pojawiajaca sie rutyna. Ale ona tez nie pomogla mi w dietach ktore nie byly dla mnie łatwe. Nie potrafiła zrozumieć dlaczego to robie. Poczulem sie opuszczony.

Ale czy mozna kogos przestac kochac? Albo poprsotu kochac slabiej i stwierdzic ze moze to juz nie ma sensu?

Zawsze wierzylem ze milość jest mimo wszystko. Ze nie moze zagrozic jej nic. Choroby, nieszczescia, rutyna etc.

Jakie jest wasze zdanie?

To nie jest tak, że kochamy przez całe życie tak samo. O miłość trzeba dbać i dorzucać drew by się ogień nie wypalił..
Małymi kroczkami - możecie wiele odbudować. Potrzeba jednak chęci Was obojga.

11

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?

Przed dwoma tygodniami rozstalam sie z przyjacielem po roku wrocil do zony,tzn chce do niej wrocic,rozstali sie okolo 2lat temu,sprzedali dom oboje na wynajetych mieszkaniach zyli.Jego zona tez miala przyjaciela.Bylam taka szczesliwa z nim a teraz tylko placze nie moge spac tak bym chciala zeby  to byl tylko zly syn,tak bardzo bym chciala zeby wrocil....ja nie rozumiem jak taki zwiazek moze jeszcze funkcjonowac-pomocy

12 Ostatnio edytowany przez Doonna (2012-06-04 12:19:51)

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?

]Doonna czy uwazasz ze ten urlop by wam pomogl? Odpoczelabys na chwilke i nawet jakbys zatesnikla i on by wrocil to co to by dalo?

Nie chodzi o zatesknienie na chwilke ale o czas w samotnosci, zeby sobie wszystko przemyslec i poczuc czy to jest to czego chce, czy moge bez niego byc szczesliwa?

Jak dla mnie poprawe na chwile a pozniej moze znowu bys chciala urlopu?

Nie ma mowy o zadnej poprawie, podjela bym decyzje, albo odchodze, albo staje do konca zycia na glowie zeby moj zwiazek byl udany.

Staraliscie sie oboje cos zmienic?

Moj maz staral sie cos zmienic, ale tylko obietnicami, a ja moglam nadal zgadzac sie na jego zachcianki, ale zniszczyl moje uczucia swoimi obelgami.

Poznaalas kogos innego z kim jest Ci lepiej czy poprostu Tobie samej lepiej?

Wiem, ze na obecnym etapie to lepiej mi rozmawiac z innymi, prowadzic znajomosci, czuje sie swobodnie, nikt mi nie truje, ja nie zatruwam siebie myslami.

13

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?

Witam tak czytam różne fora.I nadal niewiem co juz robić.Jestem po ślubie trzy lata.A w związku z moim partnerem 7 lat.Wszystko było ok do momentu,,do ślubu".Przejde odrazu do rzeczy.Dla mojego męża ważniejsi są np:jego rodzina,kumple itp.Rok jezidził za granice niby do pracy,ale ja w to tak bardzo niewierze. Już miałam pare takich z nim sytuacji.Ale już niejażdzibo znalazł tu w Polsce prace.Mamy 2,pułletniego synka.Od ponad roku proszę go żebym gdzieś razem wyszli spędzili czas razem.Synka jest z kim zostawić,ale non stop słysze nie albo coś tam musi.A naprawde brakuje mi tego choć chwilke spędzania czasu razem.Kiedyś było inaczej.Niechodzi mi o to żeby non stpo gzieś niewiadomo co i za ile,nawet na tylko spacer słysze nie.Przyjdzie z roboty usiądzie przed tv i nic go więcej nieinteresuje.A niejest zmęczony po pracy bo wiem jak tam i co robią.Jesteśmy teraz od dłuższego czasu w bardzo trudvej sytuacji finansowj,ja dorabiam choć jestem na tkzw płatnym z mopsu urlopie wychowawczym a on co nic.Znalazłam mnustwo prac dodatkowych po godzinach pracy.Ale do tej pory nawet na to niespojrzał.Jestem takrze w drógiej ciąży w piątym miesiącu a on w niczym mi niepomaga.A jak już to naprawde drobnostki i musze się naprawde namęczyć żeby coś zrobił.Czasami myśle kocham go ale poco ja za niego wyszłam.Powinnam teraz do końca ciąży brać leki bo grozi mi szpital.I co niebiore bo mnie niestać,musimy długi pospłacać a to co on zarabia nawet niestarcza na podstawowe rzeczy.A le to nic w poruwnaniu z tym powinnat te leki brać ale nieda rady a czemu kolejny raz mój mąż wolał pijanemu kumplowi a pużniej sąsiadom zawieść tyłki do sklepu po powko a jest zaledwie 200 metrów do tego sklepu.A ja gupia se tylu rzeczy odmuwiłam i po co.Prosze go,muwie nawet grożbą niedociera.Bo tak jak on kiedyś powiedzał,,dla niego warzniejsze są potrzeby innych i jego rodziny niż nasze i my możęmy poczekać".To my niejesteśmy dla niego rodziną.Od pewnego czasu myśle o rozwodzie kocham go i wiem że po tej kłutni jak zwykle się pogodzimy a ja machne ręką.Ale tym razem tak niechce.Niewiem już co robić rozmawiać niechce ale to on ja wręcz przeciwnie bo tak dłużej być niemorze.Prosze o jakąś porade pomoc już niewiem co robić,może ten rozwód to dobre rozwiązanie :-(

14 Ostatnio edytowany przez bags (2012-07-10 01:28:44)

Odp: Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?
Dominika00 napisał/a:

Witam tak czytam różne fora.I nadal niewiem co juz robić.Jestem po ślubie trzy lata.A w związku z moim partnerem 7 lat.Wszystko było ok do momentu,,do ślubu".Przejde odrazu do rzeczy.Dla mojego męża ważniejsi są np:jego rodzina,kumple itp.Rok jezidził za granice niby do pracy,ale ja w to tak bardzo niewierze. Już miałam pare takich z nim sytuacji.Ale już niejażdzibo znalazł tu w Polsce prace.Mamy 2,pułletniego synka.Od ponad roku proszę go żebym gdzieś razem wyszli spędzili czas razem.Synka jest z kim zostawić,ale non stop słysze nie albo coś tam musi.A naprawde brakuje mi tego choć chwilke spędzania czasu razem.Kiedyś było inaczej.Niechodzi mi o to żeby non stpo gzieś niewiadomo co i za ile,nawet na tylko spacer słysze nie.Przyjdzie z roboty usiądzie przed tv i nic go więcej nieinteresuje.A niejest zmęczony po pracy bo wiem jak tam i co robią.Jesteśmy teraz od dłuższego czasu w bardzo trudvej sytuacji finansowj,ja dorabiam choć jestem na tkzw płatnym z mopsu urlopie wychowawczym a on co nic.Znalazłam mnustwo prac dodatkowych po godzinach pracy.Ale do tej pory nawet na to niespojrzał.Jestem takrze w drógiej ciąży w piątym miesiącu a on w niczym mi niepomaga.A jak już to naprawde drobnostki i musze się naprawde namęczyć żeby coś zrobił.Czasami myśle kocham go ale poco ja za niego wyszłam.Powinnam teraz do końca ciąży brać leki bo grozi mi szpital.I co niebiore bo mnie niestać,musimy długi pospłacać a to co on zarabia nawet niestarcza na podstawowe rzeczy.A le to nic w poruwnaniu z tym powinnat te leki brać ale nieda rady a czemu kolejny raz mój mąż wolał pijanemu kumplowi a pużniej sąsiadom zawieść tyłki do sklepu po powko a jest zaledwie 200 metrów do tego sklepu.A ja gupia se tylu rzeczy odmuwiłam i po co.Prosze go,muwie nawet grożbą niedociera.Bo tak jak on kiedyś powiedzał,,dla niego warzniejsze są potrzeby innych i jego rodziny niż nasze i my możęmy poczekać".To my niejesteśmy dla niego rodziną.Od pewnego czasu myśle o rozwodzie kocham go i wiem że po tej kłutni jak zwykle się pogodzimy a ja machne ręką.Ale tym razem tak niechce.Niewiem już co robić rozmawiać niechce ale to on ja wręcz przeciwnie bo tak dłużej być niemorze.Prosze o jakąś porade pomoc już niewiem co robić,może ten rozwód to dobre rozwiązanie :-(

Dominika...
Twój partner to typ toksycznej osoby albo wpadłaś - zmanipulowana i wrobiona w małżeństwo - w sidła toksycznego trójkąta - manipulacje, szantaż emocjonalny i cała gama innych szkodliwych czynników. A na to Twój post i opis związku mi się zanosi - ktoś go buntuje przeciwko Tobie i Wasze relacje wyglądają tak jak wyglądają.

Porównaj sobie swój związek z wątkiem Toksyczni teściowie... nieodcięta pępowina... na forum zdrad, rozstań i rozwodów.
Może tam znajdziesz coś, co Tobą pokieruje we właściwym kierunku.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Rozstanie na pewien czas w małżeństwie?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026