Witam mam 21lat, moja pierwszą miłością był starszy ode mnie o 6 lat, Maciek. To była młodzieńcza miłość z podstawówki. Maciek, jest najlepszym kolegą mojego brata. Chodzili razem do klasy. Ale nie o to chodzi.. Gdy miałam 14lat poznałam Marcina. I od tamtej pory jesteśmy razem. Kiedyś.. strasznie Go kochałam, nie istniał dla mnie nikt inny. Dwa miesiące temu rozstaliśmy się, nie było powodu. Przestaliśmy się dogadywać i tak wyszło. Myślałam że to wszystko będzie łatwe, nie płakałam. Bawiłam się, imprezowałam i czas leciał. Na jednej z imprez był Maciek, siedzielismy razem, rozmawialiśmy. I ustaliliśmy że się spotkamy na drugi dzień. Powiedziałam mu żeby zadzwonił, i tak się stało. Spotkaliśmy się, piliśmy piwo... Był mój brat i kilka znajomych osób. Po jakimś czasie wyszliśmy razem na papierosa... i od tego się zaczeło. Śmialiśmy się gdy opowiadałam mu że byłam w Nim zakochana jako "małolata" i po chwili nawet nie wiem jak to się stało zaczeliśmy się całować... Na drugi dzień znów się spotkaliśmy, spędzilismy bardzo miły wieczór. Rozmawiało Nam się rewelacyjnie.. i tak miły kolejne dni. Po tygodniu spotakć Maciek wyznał mi że się we mnie zakochał. Cieszyłam się bo jest wspaniały. Spędzaliśmy razem każdą wolną chwilę... i wtedy w ogóle nie myślałam o Marcinie.. Któregoś wieczoru napisał do mnie o swoich problemach zdrowotnych o których wiedziałam tylko ja, i nie mógł z nikim innym o tym porozmawiać, poprosił o spotkanie i od tego spotkania wszystko wróciło ...rozmawialiśmy jakbysmy na nowo sie zakochali.. czuliśmy się wspaniale... lecz ja wciąż myslałam o Maćku, nie chciałam Go skrzywdzić.. lecz sam odpuścił. Doszedł do wniosku że nie ma szans ponieważ z Marcinem byłam tyle czasu... Dzwoniłam do Maćka.. chciałam z Nim porozmawiać.. zależało mi. Lecz on nie reagował. i .. wróciłam do Marcina.. wszystko układało się pięknie, był czuły, kochany... powiedział że już mnie nigdy nie skrzywdzi i że na zawsze będziemy razem. Byłam szczęśliwa.. poczułam że mogę jeszcze Go kochac tak jak na początku... ale odezwał się Maciek, mijaliśmy się na drodze i napisał do mnie "czy teraz bedziemy udawac ze sie nie znamy" .. oburzona zadzwoniłam do niego i powiedziałam że to on zerwał kontakt i odwracał głowę gdy mnie gdzieś widział. Ale oburzenie szybko mi przeszło.. powiedział mi że mu na mnie bardzo zależy i że jeśli chcę to mogę w każdej chwili wrócić... mimo tego że Go strasznie zraniłam bo mówiłam mu że nigdy nie wróce do Marcina że to naprawde koniec. Wczoraj spotkałam się z Maćkiem...w tajemnicy przed Marcinem...:(( nie wiem co mam zrobić.. nie chce zranić nikogo, lecz wiem że innej opcji nie ma. Tylko nie wiem kogo wybrać..:(( płakałam przy Maćku gdy mnie przytulił... powiedział jak bardzo mnie kocha. A ja nie wiem którą drogą iść
? nie potrafie określić kogo kocham
( z kim chcę spędzić resztę swojego życia ..:( Proszę pomożcie
Podobne tematy
Sama nie wiesz czego chcesz, a my Ci tego nie powiemy. Ale wyglądasz mi na osobę, która na umie być sama- "nie odzywał się, więc wróciłam do Marcina"- zastanów się czy zależy Ci w ogóle na którymkolwiek z nich czy po prostu musisz mieć kogoś u boku.
zostaw jednego i drugiego i czasem sie dowiesz na kim bardziej Ci zalezy.
to jest twoja decyzja i powinnas sama wybrac. Pomysl przy kim ci lepiej przy kim sie czujesz soba.
Mam nadzieje ze dobrze wybierzesz i tego ci zycze
Z kim chce spędzić resztę swojego życia - to powinnaś wiedzieć TY a nie my... Przecież to nie będzie nasza druga połówka ![]()
Moim zdaniem widać Twoje zakłopotanie i zamieszanie, ale wydaje mi się, że powinnaś usiąść i na spokojnie przemyśleć wszystkie za i przeciw wobec każdego z Panów. Zastanów się nad takimi aspektami: który jest Ci bliższy, na którym możesz bardziej polegać (to jest bardzo ważne), który da Ci to czego oczekujesz od związku, który będzie Cię szanował a nie numery robił.
Weź pod uwagę właśnie takie rzeczy:)