netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

24 odpowiedzi7 503 wyświetleniazałożony przez Higuain, 26.05.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 25 ]

1 Ostatnio edytowany przez Higuain (2012-05-26 16:52:50)

Temat: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Witajcie Netkobiety. Z góry przepraszam, że aż tyle napisałem, ale chciałem opisać wszystko, żeby nie było niedomówień. Proszę o pomoc.

Byłem z dziewczyną związku prawie rok. Bardzo się kochaliśmy, oddaliśmy sobie całych siebie. Przez ostatnie 3 tygodnie tak się nam posypało w związku, ze postanowiła ze mną zerwać.

Ja mam 23, ona 21 lat.

W tamten poniedziałek się spotkaliśmy. Był to dzień rozstania. Powiedziała mi, ze mnie kocha, ale nie czuje tego co wcześniej, że źle się do niej odnoszę i nie chce nic na siłę.

Były dwie kłótnie. Pierwsza rozpoczęła się przez smsy ale szybko ją skończyliśmy. Druga kłótnia już była dużo gorsza. Tydzień przed tym całym wydarzeniem, zaproponowałem jej wypad 1-dniowy do Zakopanego. Powiedziała, ze ma okres, wiec uszanowałem to. Dzień później zaproponowałem, że może poszlibyśmy sobie nad rzekę się poopalać, a ona nie, bo musi robić projekty. Ok, zrozumiałem. Następnego dnia się spotkaliśmy, piliśmy sobie piwko, nagle dostała smsa od byłego współlokatora, że zaprasza ją i jej koleżankę na grilla. Ona bez zastanowienia zaczęła dzwonić do koleżanki, tak się podnieciła tym całym grillem, że w pewnym momencie czułem się przy niej nieobecny. To się wkurzyłem, pogadaliśmy jeszcze chwilę i poszedłem. Wieczorem do mnie napisała, żebym przyjechał z kolegą. No to ja zadzwoniłem po kolegę, już się szykowaliśmy. Oddzwoniłem. Ona mi powiedziała, ze ŻARTOWAŁA. No to się ponownie wkurzyłem (bo poczułem się upokorzony) i mimo wszystko pojechałem tam z kolegą. Podczas grilla, była dobra mina do złej gry. Było wszystko super fajnie, a późno w nocy telefon od niej, że jakim prawem miałem do niej przyjechać z kolegą, jak siedzi ze znajomymi. Zignorowałem to, bo była pod wpływem alkoholu. Nazajutrz zadzwoniła, rozmowa wyglądała w miarę normalnie. Pojechałem z kolegami nad rzekę (bo ona oczywiście musiała rzekomo robić projekty), mieliśmy się widzieć popołudniu, wyjaśnić sytuację. Napisałem jej smsa, że już wiem, dlaczego się tak kłócimy. Ona zaczęła wydzwaniać i pytać dlaczego, to ja mówiłem, że powiem jej za 2 godziny, jak się spotkamy, bo nie chcę tego mówić przez telefon. Ona powiedziała: "powiedz mi do cholery, dlaczego nie chcesz powiedzieć?". Odpowiedziałem: "bo mam taki kaprys". Tak z głupia, to mi przyszło do głowy, nawet nie myślałem. Zaczęła się furia. Zaczęła mnie wyzywać, mówić ze traktuję ją jak psa, itd. itp. i że darujemy sobie dziś to spotkanie, bo ona już nie ma sił na to wszystko.
To był czwartek. Mieliśmy przerwę 4 dni. Zadzwoniłem w poniedziałek. Spotkaliśmy się. Tak jak wspominałem wyżej, powiedziała, ze mnie kocha, ale nie czuje tego co wcześniej, że coś się wypaliło, że nie chce nic na siłę. Ja oczywiście się trochę poniżyłem, bo poprosiłem ją o szansę, że dlaczego od razu przekreśla nasz związek, a możemy popracować nad zasadami. Po kilku prośbach powiedziała "ok, zastanowię się i dam Ci znać". Rozstaliśmy się wtedy (formalnie) mimo wszystko. Była ogromna nadzieja, że wróci. Od wtorku zaczęły się Juwenalia, wiec były imprezy, domówki, grille, itd. Myślałem, że to jej "zastanowienie się" zajmie z 2-3 tygodnie, a na pewno nie da znać w środku Juwenalii. Tymczasem napisała już w ŚRODĘ. Napisała sms'a "jak tam?" Sobie pomyślałem, coś jest nie tak. Laska ze mną zrywa i pisze do mnie po dwóch dniach takiego smsa. Zignorowałem to. W ten sam dzień co się rozstaliśmy się, ukryłem status związku na FB (wrócę do tego później). Napisała do mnie w czwartek z pretensjami, ze "moje zachowanie jest co najmniej dziwne. Że najpierw mi zależy, proszę o szanse, a później olewam sprawę i ZRYWAM Z NIĄ PRZEZ FEJSBUKA!". Trochę mnie to rozbawiło. OK. Tego smsa też olałem. A w poniedziałek (podczas rozstania) dawałem jej jasno do zrozumienia, że nie utrzymuję kontaktu z byłymi, wiec jak ma do mnie pisać smsy tego typu, to po prostu nie zareaguję na to. Powiedziałem jej wtedy, że czekam na KONKRETNĄ PROPOZYCJĘ SPOTKANIA i ewentualnego powrotu do siebie. Jak TAK, to super, jak NIE, to szanuję jej decyzję i żegnamy się. Tego samego dnia wieczorem dzwoniła do mnie kilka razy z innego numeru. Odebrałem, coś zacząłem mówić, słyszałem tylko szum. Bylem pewien ze to ona. Rozłączyła się po 15 sekundach. Więcej nie było odzewu. Był spokój parę dni, aż do tej środy. Moja koleżanka wstawiła zdjęcie na FB ze mną (otagowała mnie) jak pozujemy i się przytulamy (impreza podczas Juwenalii). To było tylko i wyłącznie do zdjęcia, bez żadnych podtekstów. Koleżanki mojej dziewczyny, zaczęły mnie obrażać pod zdjęciem, ja to zignorowałem. Po godzinie 23 jedna z jej koleżanek zaczęła do mnie wydzwaniać, później napisała "dlaczego nie odbierasz, więcej odwagi chłopczyku". Pomyślałem sobie, że nic nie będę robił, bo jeżeli mojej dziewczynie by zależało, to by się odważyła i sama zadzwoniła, a nie wyręczała się koleżankami. Ale wiecie drogie Panie jak to jest w takiej sytuacji. Uraziłem jej dumę i ona zapewne by się nie odezwała.
Na drugi dzień napisałem do niej długą wiadomość. Uświadomiłem jej parę rzeczy, dałem do zrozumienia, że mi nadal zależy i że czekałem na konkretną propozycje po jej przemyśleniu. Że ją nadal kocham i że jak jej zależało, albo zależy to proszę ją o wyjście z inicjatywą zaproponowania spotkania i przedyskutowania wszystkiego, czy będziemy razem, czy się żegnamy i każdy idzie w swoim kierunku. Żebyśmy zostawili 'sprawy fejsbukowe' bo to jest bardzo dziecinne. Napisałem też, że jest mi przykro, że zaszło to tak daleko w złym kierunku i nie chciałbym, żeby myślała o mnie źle. Ona odpisała mi w ogóle tak, jakby nie przeczytała tej wiadomości i myślę także, że bez zastanowienia i żeby mnie tylko wkurzyć. Napisała, że mieliśmy jeszcze pogadać, dlatego napisała 'jak tam', bo chciała się ewentualnie umówić na spotkanie, bo "być może chciała wrócić". A tu że jak mogłem tak postąpić, olewając ją, że nie zasłużyła sobie na taki koniec, że po tym, co przeszliśmy zasłużyła sobie chociaż na głupie 'żegnaj'. Dopisała też, że nie obrażały mnie jej koleżanki (haha!), ale żebym sobie nie myślał, ze bliskie jej osoby będą do mnie pajały sympatią, bo prawdziwego faceta poznaje się nie jak zaczyna, tylko jak kończy... Nie odpisałem nic na to.

W ten sam dzień, późnym wieczorem, wstawiła na FB zdjęcia z Juwenalii, ze znajomymi, w objęciu z jakimiś chłopakami, itd. Na pewno zrobiła to po to, żeby mi zrobić na złość, ale póki co nie zwracam na to uwagi.

Drogie Netkobiety, powiedzcie mi, co mam robić? Wiem, że obie strony są mocno zranione. Ja naprawdę ją kocham, tylko po prostu duma mi nie pozwoliła wtedy odpisać na samym początku na tego smsa 'jak tam?'. Może i zrobiłem ogromny błąd, ale mam nadzieję, że da się jakoś tę sytuację odwrócić na korzyść.

Czy jest jeszcze jakakolwiek szansa na rozwój wydarzeń? Np. odczekać z 2-3tygodnie i napisać tak z niczego do niej: co słychać, jak się czuje? Bo uważam, ze w tym momencie za bardzo jesteśmy nabuzowani na siebie i odzywanie się będzie jeszcze bardziej niekorzystne. Wiem, że to dziecinne, ale... mam się odznaczyć z tego zdjęcia? Żeby nie dawać jej powodów do robienia mi na złość? Jak Wy to wszystko widzicie?

Naprawdę układało nam się rewelacyjne. Nigdy nie narzekaliśmy na nudę. Życie seksualne też mieliśmy bogate (kilka razy w tygodniu), także nie wiem, z czego to się tak zaczęło wszystko psuć sad

Proszę, drogie Panie, dajcie mi chociaż nadzieję. Jestem w stanie zrobić wszystko, upokorzyć się, poniżyć, żeby ją tylko odzyskać. Dla miłości wyrzeknę się wszystkich zasad, tylko po to, żeby znów poczuć jej dotyk, usłyszeć jej głos, śmiech i popatrzeć na jej piękne oczy.

Uświadomiłem sobie, jak ogromny błąd popełniłem, no ale niestety jestem tylko człowiekiem. Każdy ma wady, które stara się wyeliminować. Czuję, że jest to miłość mojego życia i nie potrafię sobie wyobrazić innej osoby obok mnie.
Jak dodatkowo sprawić, żeby te uczucia też powróciły u niej, w jej sercu?

Bardzo proszę, pomóżcie. Za każdą radę, nawet niewielką, będę serdecznie wdzięczny.

2

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Higuain powiedz mi drogi za co Ty się obwiniasz i chcesz przepraszać??? Nie zrobiłeś nic za co musiałbyś przepraszać. Twoja eks popełniła wiele błedów zaczynając od tego grilla poprzez dzwonienie do Ciebie,że masz wpaść a potem,że żartowała aż w końcu odwracaniem kota ogonem,że przecież ona dawała sygnały a te je zignorowałeś no popatrz wielka księżniczka ma 21 lat i nie umiała napisać jak dojrzała,że przemyślała i chce się spotkać? Ty się miałeś tego domyślać? No ludzie bez przesady! Te jej koleżaneczki też jakieś dziwne co się wtrącają w nie swoje sprawy i publicznie Cię obrażają a ona jeszcze śmie powiedzieć,że nic takiego nie miało miejsca. Na Twoim miejscu nie odznaczałabym się z zdjęcia. Nie całujesz się na tym zdjęciu z nikim ani nic podobnego. I proszę Cię nie poniżaj się nie błagaj jej odstwiła Ci teraz taki numer to skąd wiesz,że nie odstawi za jakiś czas. Ja bym ją olała nie umiała załatwić sytuacji jak dorosła osoba niech teraz ponosi konsekwencje.

3

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

czekoladka7

Miałem trochę czasu na przemyślenie całej tej sytuacji pod każdym kątem. Raz mam poczucie winy, a dwa mam ochotę ją nienawidzić do końca życia, za to że tak mnie zrobiła w ciula.

Nie potrafię tego zrozumieć, co te dziewczyny mają w głowach w tych czasach. Jeżeli laska mi mówi, że nie jestem prawdziwym facetem, bo usunąłem status FB (a w ten sam dzień się rozstaliśmy), to jednak ktoś tu jest jeszcze naprawdę myślami w piaskownicy. Co za niedojrzałość emocjonalna, to jest jakaś masakra. Naprawdę te portale społecznościowe 'ryją ludziom beret'...

Przez cały czas ten związek był cudowny, a przez ostatnie 3 tygodnie pokazała prawdziwe oblicze, prawdziwy charakterek. Nawet nie zawalczyła o ten związek, tylko wolała mnie kontratakować i obwiniać za wszystko. Totalna dziecinada! W tym drugim smsie, że "moje zachowanie jest co najmniej dziwne. Że najpierw mi zależy, proszę o szanse, a później olewam sprawę i ZRYWAM Z NIĄ PRZEZ FEJSBUKA!", to tam pisała jeszcze, że "zachowałem się jak gówniarz, który ma w dupie wszystko, bo są Juwenalia i imprezy i żebym sobie nie przypomniał, jak już będzie za późno". Hahaha! Teraz to widzę, że ona się zachowuje jak jakaś księżniczka, która uważa, że może wszystko i może mieć każdego. Ona pewnie myśli, że pisząc do mnie "jak tam?" i jak kiwnie palcem, to przyfrunę jak jakiś piesek. NIGDY W ŻYCIU. Raz się już poniżyłem (w zasadzie dwa: prośba o szansę i długa wiadomość), więcej nie mam zamiaru tego robić.

Uświadomiłaś mi parę rzeczy i bardzo Ci za to dziękuję. Czasami ogromne uczucia do drugiej osoby zakrywają prawie wszystkie te czynniki, ale pozwoliłaś mi zejść na ziemię.

Jestem ciekaw, czy ma kogoś na boku, czy na szybko kogoś sobie znalazła, by nie czuć się samotnie. Miałbym ogromny ubaw. Bo takie zachowanie to jest tylko i wyłącznie oznaka ogromnej słabości.

Tak samo z tym zdjęciem. Przecież nie będę pisał do koleżanki, żeby usunęła to zdjęcie, bo moja BYŁA sobie tego nie życzy. Haha!

Tutaj niby chciała wrócić, rozmawiać, pisze do mnie, a sama dzień wcześniej się fotografowała z koleszkami na koncercie i to właśnie z wtedy dodała zdjęcia na FB (we wtorek się fotografowała, a w środę napisała "jak tam", a wiem dlaczego we wtorek, bo początkowo mieliśmy iść we dwoje na ten koncert). Czyli w przyszłości mogłoby dojść do sytuacji, jakbyśmy do siebie wrócili, że mi by to nie pasowało, a ona by pewnie stwierdziła "jak Ci coś nie pasuje, to odejdź" i by ładny szantażyk emocjonalny powstał smile

Czy mógłby się jeszcze ktoś wypowiedzieć na ten temat? Za każdą kolejną odpowiedź będę bardzo wdzięczny smile

4

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

właśnie się wypowiadałam, ale mnie uprzedziłeś ze swoim postem smile

aleś sobie wybrał obiekt uczuć...sory wielkie, ale ta dziewczyna jest tak infantylna, a jej zachowanie tak niedojrzałe, że aż ma się ochotę Tobą potrząsnąć, żebyś przejrzał na oczy...do Ciebie mam dwa zastrzeżenia: po co pojechałeś na tą działkę, jeśli Cię tam nie chciała..po co taki głupi tekst w smsie o kaprysie...sam przyznaj, że to też nie było zbyt dojrzałe...

ale potem Twoje zachowanie naprawdę mi się podobało...dla mnie tak postępuje prawdziwy facet...tyle fajnych dziewczyn chodzi po świecie, a Tobie trafił się taki wadliwy egzemplarz...mając 21 lat powinna mieć więcej rozumu w głowie..no cóż, miłość jest ślepa...czy dalej chcesz się poniżyć, upokorzyć, pozbyć się wszystkich zasad, żeby ją odzyskać?

5 Ostatnio edytowany przez Higuain (2012-05-27 10:18:09)

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

semiramida

Przez 7 miesięcy (tak jak pisałem w poprzedniej wiadomości), było super i nie wiem, co tak nagle jej odwaliło i dlaczego tak zaczęła być infantylna... Może po prostu się jej znudziłem, może szukała byle jakiego pretekstu, żeby zerwać... Nie wiem... Ale mimo wszystko tak kobieta nie powinna się zachowywać. Zrozumiem 15-16 latka, ale nie 21-latka...

Pojechałem na tą działkę, bo już byłem gotowy, spakowałem się, kolega do mnie przyjechał i wtedy do niej zadzwoniłem, a ona powiedziała "żartowałam", więc głupio było koledze powiedzieć "ej sorry, bo moja dziewczyna żartowała, nie jedziemy", wkurzyłem się i pojechaliśmy.
A jeżeli chodzi o ten kaprys, to tak naprawdę powiedziałem od niechcenia, żeby się wtedy odpieprzyła i nie zadawała głupich pytań, skoro mieliśmy się widzieć 2 godziny później. Widocznie za bardzo uraziłem księżniczkę tongue

Teraz to wszystko zaczyna mi się wydawać śmieszne smile

Dziękuję za miłe słówka smile ale widzisz, tak to jest w życiu. Ubiegałem się o jej względy ponad 4 miesiące. W życiu bym nie pomyślał, że się tak zachowa, bo na samym początku znajomości i przez cały związek uchodziła za kobietę bardzo dojrzałą, która wie, czego chce i co chce osiągnąć w życiu. Zaimponowało mi to, że nie bierze pierwszego lepszego, tylko trzeba się dość mocno o nią starać. Czas pokazał, że to była tylko i wyłącznie zasłona dymna. Dobrze, że teraz, a nie np. za rok smile

Oj chodzi dużo fajnych dziewczyn, dużo fajnych też znam. Teraz zbliża się Euro, później wakacje, także w miarę możliwości trzeba odbudować kontakty. Nie mówię, że mnie ograniczała (bo nigdy się nie zdarzyło, żeby mi zabroniła wyjść do kolegów/koleżanek), ale doskonale wiadomo, jak to jest w związku smile Nie ma sensu zaprzątać nią sobie głowy. Dlatego NIE, nie mam zamiaru się poniżać, upokarzać i pozbywać wszystkich zasad smile

6

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Abstrahując od powodów zerwania powiem tyle: Jak ktoś nie jest zaangażowany,nie kocha, nie chce z kimś być to po prostu nie zachce.

7

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Wydaję mi się również,że ona była bardzo pewna Twoich uczuć i to ją bardzo zabolało gdy zignorowałeś jej esemesy pewnie pomyślała sobie "co jest tak mnie kocha a teraz ignoruje!?" Przez to urażona księżniczka strzeliła focha i próbowała zwalić cała winę na Ciebie,że to przecież przez Ciebie wszystko się skończyło ale nie daj sobie tego nigdy wmówić! Walczyłeś,starałeś się a ona odstawiła jeden wielki cyrk.

8 Ostatnio edytowany przez Higuain (2012-05-27 13:13:59)

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Shiva

Niekoniecznie. Czasami jest tak, że kobieta chce wstrząsnąć facetem, oczywiście jeżeli to on zawinił. Facet wtedy staje się potulny jak baranek, a kobieta może na swój sposób to wykorzystywać.

czekoladka7

Załóżmy, że jest, tak jak piszesz. Tylko, że co dalej? Jak myślisz, odezwie się do mnie, np. za 3-4 tygodnie, czy kobieca duma księżniczki jej nie pozwoli i będzie mi przez kolejny miesiąc, dwa robiła na złość jakimiś fotkami na FB, opisami, pewnie się też może z kimś związać...
Jeżeli się odezwie i np. bardzo by chciała do mnie wrócić, mówiłaby, że popełniła straszny błąd (chociaż wątpię, że tak by powiedziała, bo to typ księżniczki, ale nie można niczego wykluczyć) i ja jeżeli bym dalej coś do niej czuł (póki co dalej ją darzę uczuciami, bo nie da się tak z dnia na dzień tego wyłączyć), to jak myślisz? Warto spróbować? Czy nie ma sensu pakować się w jeszcze większe bagno?

9

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Myślę,że może jeszcze próbować złapać kontakt a to,że będzie zasypywać Fb zdjęciami możesz być prawie pewny będzie chciała pokazać co straciłeś i jak to ona sobie świetnie radzi wink nie przejmowałabym się tym zbytnio,bo ona będzie to robić tylko po złości. Gdyby się odezwała przyznała do błędu ( a przykro mi to mówić ale wątpię,żeby to nastąpiło zważając na jej zachowanie) i Ty byś czuł,że chcesz spróbować oczywiście mógłbyś ale na dzień dzisiejszy nie pchałabym się dalej w to bagno.

10

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Nie no, na dzień dzisiejszy nie ma co się w to pchać, bo teraz to w człowieku są głównie nerwy i złość. Ale tak po 3-4 tygodniach, po wyszaleniu się, może człowiek zrozumie, może sobie coś uświadomi... Nie będę czekał, nie będę sobie robił żadnych nadziei, bo takie coś mnie tylko będzie wyniszczało od środka. Lecz jednak ja pierwszy się do niej NA PEWNO nie odezwę. Już wystarczająco splamiłem swoją godność i jak widać, nie poskutkowało. A jeżeli chodzi o FB, to owszem, nie będę się przejmował, ale jednocześnie ja będę mądrzejszy i nic nie będę zamieszczał. Nie muszę jej pokazywać, jak sobie świetnie radzę. Wystarczy, że wiem o tym tylko ja i ludzie w moim otoczeniu smile
Będę żył dalej swoim życiem, a na brak zajęć nie mam co narzekać. Praca, studia, znajomi, siłownia, itd. Dni są całe zawalone, także myśli też odchodzą i na ten temat smile

11

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

I bardzo dobrze smile Powiem Ci,że 2 lata byłam z jednym chłopakiem było cudownie do czasu aż wyjechał skończył ze mną a ja głupia za nim latałam poniżałam się czekałam tylko na to aż się odezwie i owszem odzywał się a ja mu zawsze ulegałam rzucałam wszystko tylko po to,żeby się spotkać. W takiej relacji trwałam rok wyniszczyło mnie to strasznie psychicznie aż w końcu powiedziałam dość i się odcięłam. Dzisiaj jestem w szczęśliwym związku i choć cierpiałam,że tak zrobiłam to było warto bo odżyłam.

12

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Oj takie relacje niestety nie są zdrowe i bardzo wyniszczają człowieka. Całe szczęście, że z niej wybrnęłaś i cieszę się, że jesteś szczęśliwa smile oby jak najdłużej smile

Nie mam zamiaru czekoladko przechodzić podobnych katuszy, jak trzy lata temu... Otóż, rozstaliśmy się z dziewczyną, ona mi dawała nadzieję, a ja głupi do niej wydzwaniałem, pisałem. Gdy czegoś potrzebowała, robiłem to. No i okazało się, że po dwóch miesiącach mnie kopnęła w dupę, a dwa tygodnie później miała nowego chłopaka. Nie mogłem wyjść z dołka przez prawie 4 miesiące. Usługiwałem jej jak piesek i po prostu się mną znudziła. Ale NIGDY WIĘCEJ!
Teraz, jeżeli moja ex miała by przesuwać góry, robić sceny, ustawiać sobie statusy z innymi facetami, zamieszczać nawet sprośne zdjęcia z nimi, NA PEWNO się nie ugnę i do niej nie napiszę. Ale takie jej zachowanie mnie tylko wzmocni i utwierdzi w przekonaniu, że jest strasznie słaba psychicznie, nie może sobie z tym poradzić i udaje, że jest wszystko w porządku smile
Ja zrobiłem wszystko, co mogłem. Teraz - jeżeli mnie kiedykolwiek kochała i kocha - powinna przejąć pałeczkę. To ona powinna się starać i tutaj nawet księżniczkowe zachowanie powinna schować głęboko w szafie, jeżeli uczucie z jej strony było PRAWDZIWE. Jeżeli nie, to po prostu cały ten związek był jedną wielką ściemą (z jej strony) smile

13 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2012-05-27 17:19:00)

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Masz bardzo zdrowe podejście i tego Ci gratuluje,bo nie każdy tak potrafi po rozstaniu postępować smile i to się u Ciebie chwali big_smile widać,że z Ciebie porządny facet i gwarantuje Ci,że znajdziesz dziewczynę która doceni to jaki jesteś big_smile

A żeby było śmieszniej kiedy ja sobie poukładałam życie mój eks jednak stwierdził,że ja fajna byłam i próbował wrócić ale ja mu powiedziałam sorry bejbe droga już zamknięta big_smile

14

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Hmm
Kobieta,która "zrywaniem chce wstrząsać" to głupia kobieta. Aczkolwiek masz rację takie istnieją.

Odnośnie Twojej eks to według mnie ona Ciebie już nie chce. I nie chodzi tutaj o wstrząsy tylko o realny brak chęci na kontynuację tego związku.

Poza tym chęć zakończenia związku wcale nie musi oznaczać,że ów związek oparty był na zakłamaniu uczuciowym.
Po prostu czasem coś się w człowieku wypala, bądź zdaje sobie sprawę,że chce czegoś innego od życia.

Bardzo dobrze robisz,że nie chcesz prosić i błagać. Jeśli kobieta ma miekkie serce to najczęściej żal jej takiego faceta i wtedy odpisuje,pociesza itp. Facet odbiera to jako znak,że jednak jej zależy. A tak na prawdę ona po prostu nie umie zostawić człowieka,który był jej kiedyś bliski w smutku bądź żalu.

15 Ostatnio edytowany przez Higuain (2012-05-27 19:22:30)

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

czekoladka7

No to posłodziłaś.. big_smile
Swoją drogą to bardzo Ci dziękuję za wszystkie rady, naprawdę bardzo mi pomogły smile

Haha, tak to jest, że w końcu ta druga osoba dochodzi do wniosku, że popełniła ogromny błąd, ale w przeważającej większości przypadków jest tak, że droga do powrotu już jest całkowicie zamknięta. Szkoda, że te osoby sobie zbyt późno to uświadamiają. W dużym stopniu jestem przekonany, że tak będzie z moją ex (oczywiście nie mogę się przemądrzać, być pewnym czegokolwiek), ale tak jak pisałem wcześniej, nie mam zamiaru czekać i sobie robić nadzieje, bo może mi przejść koło nosa świetna dziewczyna w tym czasie, a ja byłbym dalej zapatrzony w tamtej. NIE MA SZANS! smile


Shiva

Owszem, są to głupie kobiety, no ale cóż zrobisz..

Realny brak chęci na kontynuację związku powiadasz? Tutaj się trochę rozpiszę. Dziewczynie naprawdę zależało, ja to widziałem. Nie udawała. Oddała mi się w stu procentach. Często mi mówiła, że jestem miłością jej życia, i najskrytszym spełnieniem jej marzeń i fantazji (tutaj chodzi o spełnienie i satysfakcję seksualną, bo twierdziła, że nigdy wcześniej nie miała tak doskonałego partnera seksualnego jak ja, że spełniam ją w każdym calu), no i że wymarzony mam charakter i ogólnie takie takie tongue Z drugiej strony, jeżeli facet spełni kobietę w stu procentach, ona zawsze przy nim zostanie, ZAWSZE! Żadne kłótnie o pierdołach nie zniszczą co ich łączy, no chyba, że zdrady i jakieś większe hardcory. Lecz tutaj przychodzą dwie kłótnie. Jedną rozwiązujemy w miarę szybko, a po drugiej ma dość, poddaje się i mi mówi, że mnie kocha, ale nie czuje tego co dawniej. W sumie dziwne, mówię tak z dupy do niej, że "mam taki kaprys", a ona wielce urażona księżniczka nie czuje tego co dawniej smile Wtedy co mieliśmy tą przerwę 4-dniową, to powiedziała mi, że w ogóle nie tęskniła i było 'dziwnie', że to pewnie dlatego, że nie darzy mnie takimi samymi uczuciami jak... hm... tydzień? dwa tygodnie wcześniej? Także coś tu nie gra. Albo dziewczyna rzeczywiście jest ultra infantylna, albo jej ostre wkurzenie na moją osobę całkowicie wyeliminowały u niej efekt tęsknoty i po części uczucia. Być może za wcześnie się odezwałem, mogłem jej dać więcej czasu, np. 2 tygodnie, wtedy, uważam, że byłoby wszystko jasne. Jestem pewien, że nieraz miałaś takie sytuację z lubym, że pokłóciliście się, on Ci ostro pocisnął i byłaś tak wkurzona na niego, że prawie zaczęłaś go nienawidzić i nie miałaś ochoty się do niego odzywać przez przynajmniej tydzień. Do takich spraw trzeba czasu. Przyznasz rację? smile

Owszem, wypala się, ale to się nie dzieje tak NAGLE, tym bardziej, że jeszcze półtorej tygodnia przed zerwaniem uprawialiśmy seks i była wręcz wniebowzięta smile Także nie rozkminiam tego trochę. Czyżby obojętnie jaki pretekst do zerwania sobie wybrała? Czy może rozdwojenie jaźni? smile

Zgadzam się. W takim przypadku kobieta z litości wraca do faceta, to niestety nie jest zdrowe, bo związek jest wtedy "na siłę". To już lepiej wyjść z klasą, niż poniżać się i pobyć jeszcze trochę w nieprawdziwym związku smile

Również i dziękuję za Twoje rady smile

16

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Wiesz co... powiem z własnego doświadczenia. Ja zatęskniłam za dwa miesiace, nie wiem czy to splot sytuacji., czy cos.... bylam strasznie zła na Jego rodziców, strasznie zlekceważyli moich sad  nie wytrzymałam psychicznie i zerwałam zareczyny, powiedzialam sobie STOP ponizaniu sad On staral sie bardzo, kwiaty, smsy... przez miesiac, i tak naprawde , kiedy On odpuscil, kiedy, poczulam ze Go po prostu NIE MA, zaczelam tesknic. do szaleństwa. On jednak mowil ze to juz za późno (poznal kogos) a to bylo dwa miesiace po rozstaniu. Ale jednak wrocilismy do siebie.... na dwa tygodnie.... na cudowne dwa tygodnie. Jednak okazalo sie ze po dwóch tygodniach zerwal ze mna, bo stwierdzil, "to juz nie to co wczesniej", ze sie staral, jak mógł. Że ja nie doceniłam. Wspomne, że bylismy ze soba 9 lat, mam 24... 3 razy On ode mnie odchodzil. Ja wybaczalam, wracalismy, kochalam ....... i chyba jeszcze kocham chora miloscia. I uwierz mi, nie wierzę, że jesli sie kogos KOCHA, tak mocno mocno, i ze sie bez niego nie wyobraza życia... to dwa, ba, nawet pół roku..... moga o tym zaważyc. Obserwuj dziewczyne... Kazdy ma prawo do błedów. Ja tej szansy drugiej nie dostałam. Uwazam, że zaslugiwałam sad Milosc to tez zdolnosc wybaczania i bycia z kims pomimo tego, ze sie zostalo skrzywdzonym ;(

17 Ostatnio edytowany przez Higuain (2012-05-27 20:06:04)

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

pogubiona 25

Bardzo mi przykro, że nie nie wyszło tak jak chciałaś, tak jak tego pragnęłaś sad napotykamy w życiu różne przeciwieństwa, w Twoim przypadku lekceważenie Twoich rodziców przez jego. Rozumiem, że nie wytrzymałaś psychicznie, bo ciężko się później żyje z teściami, z myślą, że tak poniżyli rodziców. Jednak muszę tutaj powiedzieć ostro: to nie była wina Twojego chłopaka, on nie odpowiada za rodziców, on się starał z całego serca, byś była szczęśliwa. Tak naprawdę nie wiążesz się z teściami na całe życie, tylko z chłopakiem. Znam parę par, które miały zbliżone problemy do Twojego i całkowicie się odizolowali od teściów, rodziców i są szczęśliwymi małżeństwami.

Dopiero wtedy, gdy urywa się całkowicie kontakt z drugą osobą, czujemy, że tej osoby nie ma. Jesteśmy w przekonaniu, że to, co było piękne z tą osobą, już nie wróci. Jestem tego samego zdania, jak Ty, że jeżeli się kocha kogoś bardzo mocno, to jest się wstanie wybaczyć prawie wszystko (mówię prawie, bo zdrady bym nigdy nie wybaczył). Owszem, każdy zasługuje na drugą szansę. Jesteśmy tylko ludźmi i popełniamy błędy, czasem małe, czasem duże. Ale w tym przypadku nie ma reguły.

Obserwować póki co jej nie mogę, bo nie mam z nią kontaktu i nie mam zamiaru się pierwszy odzywać. Ona zadecyduje, czy chce wrócić, czy nie. Nie będę jej przeszkadzał w podjęciu tej decyzji. Tutaj też trzeba bardzo uważać, bo jeżeli kobieta jest przebiegła, to specjalnie wraca, żeby to bardzo bezlitośnie wykorzystać i jeszcze bardziej zranić drugą osobę. Dlatego ja już zdecydowałem, że jeżeliby się odezwała (co jest w tej chwili bardzo mało prawdopodobne), jakbym czuł coś jeszcze do niej i nie miałbym innej dziewczyny na boku, to wtedy musiałaby się baaaaaaardzo postarać, żeby móc dostać mnie całego. Jeżeli by zarzekała, że mnie kocha, a ja już nie, to może bym spróbował na nowo ją w sobie rozkochać, ale takie operacje są bardzo czasochłonne. No i takie przypadki są skrajnością.

18 Ostatnio edytowany przez pogubiona 25 (2012-05-27 20:18:28)

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

wiesz co ... U nas był jeden powazny problem. My bysmy sie nigdy nie odcieli od Jego rodziców. Bo on jest udziałowcem w rodzinnej firmie. Dlatego moze mi zajelo to troche czasuuuu sad ;( sad i za to jestem na siebie bardzo zła. Jednak, mam nadzieje, ze nie jestes zdolny do takiego zachowania jak mój ex ;( Gdy wrócilismy do siebie, snulismy plany, mial sie za dwa tyg wprowadzic.... mowil, ze chce dziecko... przysiegalismy sobie ze juz nigdy sie nie opuscimy bo tego nie przezyjemy... on z premedytacją, o 17.00 napisal w sylwestra "kochanie, przyjade wczesneij", a za godzinę... " "nie przyjadę, idę się kąpać" ...  I to byl koniec. Dodam, ze ocknelam sie.... po tych dwóch miesiacach, zatesknilam ... a potem ex złamał nogę i ... już Go nie odstepowalam na krok, mówilam, ze nie przezylabym, gdyby Mu sie cos stalo, ze przepraszam, że żałuje...... .

19

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

W życiu bym się tak nie zachował. Co prawda jestem uczuciowym człowiekiem, ale do tego bardzo konsekwentnym.
No niestety zachowanie Twojego ex było na bardzo niskim, infantylnym poziomie. I to na dodatek będąc tyle lat razem. Brak słów... Postaraj się zapomnieć o nim, a niebawem poznasz kogoś, kto doceni Cię taką, jaką jesteś smile Głowa do góry!

20

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

: ) mówią, że mężczyznę można poznać po tym m.in, w jaki sposób kończy związek wink więc może .... było warto przekonać się, że jednak materiałem na męża nie byłby idealnym wink trzyamm za Ciebie kciuki Higuain smile

21

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Moim zdaniem to jedyne właściwe wyjście z tej sytuacji to jest czas smile Uwazam, że powinienes odpuscic. To Ona tak zadecydowala i pokazałabym jej, że skoro tak chciała to tak ma, a uwierz, że jezeli z jej strony to cos powaznego to odezwalaby się, zatesknila i zrozumiala, a jezeli nie to trudno.. Taka sytuacja jak na tym grillu nie powinna miec kompletnie miejsca! Jestem mlodsza od Ciebie, mam dopiero 18 lat smile ale widze, ze starasz sie w tym zwiazku,a to, ze prosiles o druga szanse to nie jest upokorzenie.. po prostu Ci zalezy to normalne.. chciales wszystko naprawic i dojsc jakos do porozumienia a nie to wszystko tak po prostu konczyc. Masz naprawde niedojrzala emocjonalnie partnerke. Bedac ze znajomymi zrobila z Ciebie po prostu idiote zapraszajac Cie a potem mowiac, ze zartowala. Co ona do cholery miala na celu? No przepraszam bardzo.. Po prostu cos jej 'odwalilo' za przeproszeniem. Albo jest ktos nowy albo cos sie w niej zmienilo. Moze jej sie znudziles albo po prostu macie gorszy okres, musisz przeczekac, ale na pewno nic na sile. To Ty musisz miec tutaj góre. Zasługujesz na kogoś godnego Ciebie, widze jakie masz do Niej podejscie i bardzo mi sie podoba, Twoje zachowanie jest dojrzale. Masz szacunek do Niej a to jest najwazniejsze. Odpusc.. to Ona jest nie w porzadku a nie Ty smile Pozdrawiam Cie serdecznie i trzymaj się. smile

22 Ostatnio edytowany przez czekoladka7 (2012-05-27 21:13:40)

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Teraz to pobadz z soba. Naciesz sie z bycia singlem wink teraz czekamy na jej krok (bo ja tez czekam jestem baaardzo ciekawa jej zachowania big_smile) i to jest prawda ze milosc moze byc blisko nas a my jej nie zauwazamy chodzilam z chlopakiem 4 lata do technikum zawsze to byl tylko kolega. Postanowil ze zaprosi mnie na studniowke i tak sie znajomosc rozwinela ze jestesmy razem wink                                                                                                     
pogubiona znam Twoja historie i nie moge zrozumiec czemu sie tak obwiniasz Twoj eks jak i jego rodzice nie szanowali Ciebie i Twoich rodzicow. Bardzo dobrze sie stalo ze rozstaliscie sie teraz. Poznasz kogos kto bedzie szanowal i Ciebie i Twoja rodzine.

23

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Czekoladka podasz mi nr gg? Chciałbym porozmawiać. Bardzo ważne smile

24

Odp: Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

jasne juz wysylam na maila smile

Posty [ 25 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Rozstała się ze mną. Czy są nadzieje, że wróci?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026