Witam,
Bardzo proszę o poradę !!!!!!! Mam 27 lat i ośmioletniego syna z poprzedniego związku tzn.ojciec mojego syna mieszka za granicą i tylko czasami rzadko mamy kontakt.Mój obecny partner 33 lata(jesteśmy ponad 3 lata razem) ma syna 10 letniego z poprzedniego związku tzn.była żona mieszka na tym samym osiedlu !! Gdy poznałam mojego partnera sporadycznie widział się z synem gdyż była zona albo nie chciała mu go dać,albo to nie miała czasu !!! Gdy tak wszystko to trwało czas leciał,kłóciliśmy się owszem bo z natury jestem zazdrosna i nerwowa niestety !!! Sama świadomość że jego była żona mieszka tylko 2 bloki dalej jest koszmarem, a co dopiero teraz gdy przysądzono mu co 2 tyg.na widywanie się z nim i raz w tyg.parę godzin.Powiem szczerze nie mogę tego znieść !! Nawet zaczęłam jeść leki ! Masakra !! Wiem ,że tez mam syna ,którego on też musi akceptować bo mnie kocha ! Wiem,że życia wymaga kompromisów,że jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji itp .Tak myślę ale czasami zastanawiam się czy rzeczywiście w podobnej !!...Mam duży dom w którym mam warunki na rodzinę na ciepło które daję mojemu partnerowi dziecku! Partner ma małą kawalerkę heh przecież to absurd !!! W 4 razem w jednym mieszkaniu !!!Chcę nawiązać do jego syna(jest zupełnie innym dzieckiem niż mój,bardzo nadpobudliwym,szybko rozwijającym się jak na 10 lat,po prostu nie mogę tego zaakceptować) Momenty gdy opowiada o swojej mamie,gdy jest lepiej ubrane,gdy tulą się do siebie,i wiele wiele innych sytuacji.Teraz postanowiłam gdy są razem jesteśmy oddzielnie ja u siebie w domu on w swoim ! Sama świadomość że są razem zabija mnie,co jakiś czas mówię mu,że to koniec bo nie daję sobie z tym rady,ale on prosi mnie bym tego nie robiła byśmy jakoś to przetrwali,żę to nie jest jeszcze taki poważny problem !!!Nie mogę spać po nocach mam koszmary !!! Próbowaliśmy razem spędzać czas ale to dziwne bo cały czas miałam wrażenie,że wszyscy razem jakoś tak dziwnie sie ze sobą męczymy,rywalizujemy... Ale ja cierpię strasznie !!!!! Boję się czasem co dalej czy to może przetrwać??? chm ON Nie jest typem macho,nie jest cwaniakiem ,jest skromnym zamkniętym facetem dobrym uczciwym,ja jestem spontaniczna szalona i czasami zastanawiam się czy my w ogóle do siebie pasujemy..może powinnam mieć faceta który udezy pięścią,który będzie wiedział co robi..który zrozumie w końcu czego chce !!!
Podobne tematy
który zrozumie w końcu czego chce !!!
Ty chyba sama nie wiesz, czego chcesz...
Chciałabyś tak jednym ruchem wykreślić kawał życia Twojego faceta??
A jeżeli on walnie w stół i powie, abys Ty też pozbyła się swojego synka, oddała go ojcu i nie spotykała się z nim zbyt często?
Co byś wtedy powiedziała??
Twój syn dobry, a tamten nie??
A w czym to Twój syn rózni się od tamtego??
Obudź się, bo takie myślenie jest nienormalne...sorry...
Za duzo krzyczysz kobieto. Opamietaj sie. Jak to, swojego syna ma nie widziec? Z byla zona nie rozmawiac? Ty sie w glowe puknij. Zgodzilas sie na zwiazanie z kims kto byl przedtem zonaty i mial dziecko i co, nagle sie obudzilas???
Szczerze mowiac to nie mam pojecia co jest problemem...
Byla zona, ktora mieszka 2 bloki dalej?
To, ze facet ma syna?
To, ze spedza czas ze swoim synem?
To, ze dziecko ma charakter taki jaki ma, a nie taki jaki ty bys sobie zyczyla?
Czy moze to, ze facet ma przeszlosc, a nie spadl z ksiezyca wczoraj?
Zastanow sie czego ty tak na prawde chcesz na dobry poczatek, a potem jak zobaczysz, ze masz odpowiedzialnego faceta, ktory robi to co do niego nalezy, puknij sie bardzo mocno w czolo...
No, ale czego Ty się boisz? Piszesz tak emocjonalnie, że mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że Twoje emocje rządzą Tobą. Czy Ty przypadkiem nie chorujesz na nerwicę? Przepraszam za intymne pytanie, ale tak wszystkim się przejmujesz, jakbyś miała taki problem.
Czy Ty chciałabyś, żeby partner tak się zachowywał wobec Twojego dziecka? Twój partner i tak często nie widuję swojego syna. Jego syn jest inny niż Twój, ale co, oczekiwałaś, że będzie taki sam? Może najpierw poznaj go trochę lepiej, a nie oceniaj, że jest taki czy taki. Boisz się, że wróci do byłej żony? Jeżeli jest to zamknięty rozdział, to nie masz czego się obawiać. Przecież ojciec nie przekreśli syna ze swojego życia, syn nie jest winny, że rodzicom nie wyszło. Czy masz jakieś "ALE" do ich kontaktów i czy partner dał Ci do zrozumienia kiedykolwiek, że była żona to wcale nie przeszłość? Jeżeli nie, to absolutnie nie rozumiem czym się przejmujesz. Daj sobie czas, ochłoń, poznaj tego chłopaka, nie wynajduj w nim samych złych cech! A jeżeli dalej nie będziesz sobie z tym radzić, to idź do psychologa, bo życie nie jest warte, by ciągle denerwować się. Tym bardziej, gdy nie ma się ku temu racjonalnych dowodów. To mężczyzna "z przeszłością" i przecież doskonale o tym wiedziałaś.
Naprawdę puknij się w głowę i zastanów czego chcesz. Przecież nie dowiedziałaś się o jego dziecku wczoraj. Jesteście razem od 3lat i nagle zaczęło Ci to wszystko przeszkadzać? Czy przeszkadzało od początku, ale miałaś nadzieję, że w końcu wszystko zaakceptujesz, albo wszystko się zmieni? W obu przypadkach- zastanów się nad sobą kobieto. Masz 27 lat, a piszesz jakbyś była rozchwianą emocjonalnie nastolatką.
Witam,
Bardzo proszę o poradę !!!!!!! Mam 27 lat i ośmioletniego syna z poprzedniego związku tzn.ojciec mojego syna mieszka za granicą i tylko czasami rzadko mamy kontakt.Mój obecny partner 33 lata(jesteśmy ponad 3 lata razem) ma syna 10 letniego z poprzedniego związku tzn.była żona mieszka na tym samym osiedlu !! Gdy poznałam mojego partnera sporadycznie widział się z synem gdyż była zona albo nie chciała mu go dać,albo to nie miała czasu !!! Gdy tak wszystko to trwało czas leciał,kłóciliśmy się owszem bo z natury jestem zazdrosna i nerwowa niestety !!! Sama świadomość że jego była żona mieszka tylko 2 bloki dalej jest koszmarem, a co dopiero teraz gdy przysądzono mu co 2 tyg.na widywanie się z nim i raz w tyg.parę godzin.Powiem szczerze nie mogę tego znieść !! Nawet zaczęłam jeść leki ! Masakra !! Wiem ,że tez mam syna ,którego on też musi akceptować bo mnie kocha ! Wiem,że życia wymaga kompromisów,że jesteśmy w bardzo podobnej sytuacji itp .Tak myślę ale czasami zastanawiam się czy rzeczywiście w podobnej !!...Mam duży dom w którym mam warunki na rodzinę na ciepło które daję mojemu partnerowi dziecku! Partner ma małą kawalerkę heh przecież to absurd !!! W 4 razem w jednym mieszkaniu !!!Chcę nawiązać do jego syna(jest zupełnie innym dzieckiem niż mój,bardzo nadpobudliwym,szybko rozwijającym się jak na 10 lat,po prostu nie mogę tego zaakceptować) Momenty gdy opowiada o swojej mamie,gdy jest lepiej ubrane,gdy tulą się do siebie,i wiele wiele innych sytuacji.Teraz postanowiłam gdy są razem jesteśmy oddzielnie ja u siebie w domu on w swoim ! Sama świadomość że są razem zabija mnie,co jakiś czas mówię mu,że to koniec bo nie daję sobie z tym rady,ale on prosi mnie bym tego nie robiła byśmy jakoś to przetrwali,żę to nie jest jeszcze taki poważny problem !!!Nie mogę spać po nocach mam koszmary !!! Próbowaliśmy razem spędzać czas ale to dziwne bo cały czas miałam wrażenie,że wszyscy razem jakoś tak dziwnie sie ze sobą męczymy,rywalizujemy... Ale ja cierpię strasznie !!!!! Boję się czasem co dalej czy to może przetrwać??? chm ON Nie jest typem macho,nie jest cwaniakiem ,jest skromnym zamkniętym facetem dobrym uczciwym,ja jestem spontaniczna szalona i czasami zastanawiam się czy my w ogóle do siebie pasujemy..może powinnam mieć faceta który udezy pięścią,który będzie wiedział co robi..który zrozumie w końcu czego chce !!!
Moim zdaniem powinnaś coś zrobić w pierwszej kolejności ze swoją zazdrością, bo możliwe, że rzeczywiście nie ma o co się dąsać, a sama siebie niepotrzebnie nakręcasz.