Witam,
Otóż jestem z chłopakiem już dwa lata. On ma 23 lat, ja 20. Do tej pory wydawało mi się że o wszystkim sobie mówimy, jesteśmy ze sobą szczerzy i i mamy takie same poglądy na naszą przyszłość.. Jednak ja potrzebuje już czegoś więcej i mówiłam już mu to, że chciałabym zacząć w końcu planować naszą przyszłość i że chcę się zaręczyć. Jednak do niego to nie dociera.. Nie rozumiem tego, bo do tej pory byłam pewna, że kocha mnie nad życie i w ogóle.. Więc dlaczego nie korzystać z życia i w końcu wziąć życie w swoje ręce..?
Ponadto wiem że nie powinnam tego robić, ale przeglądałam jego facebooka i wiadomości jakie przeczytałam sprawiły, że czytając to miałam wrażenie jakbym go nie znała.. Pisał z jakimiś znajomymi (o mnie w ogóle nic nie wspominał.. co jest szokiem dla mnie!), że ciągle praca, studia i tak naokrągło(a o mnie nic!!! ;( ). Pisał o jakiś cyckach, dupach, o chlaniu... Mam teraz wrażenie jakbym go jednak nie znała, bo przy mnie zachowuje się inaczej.. całkiem inaczej... Czy jemu jest ze mną źle..? Czemu on twierdzi, że cieszy się ze tak dużo nie imprezuje tylko spędza ze mną czas, a z tych rozmów na jego fb wynika co innego.. Czemu mnie okłamuje? Nie wiem co mam robić, czy rozmawiać, czy udawać że jest super i ukrywać to w sobie wszystko... Proszę o pomoc..
Podobne tematy
Zdecydowanie nie dojrzałaś choćby do obecnego związku, a co dopiero do zaręczyn....
Jesteście młodzi i macie jeszcze czas - nic na siłę. Sprawdzasz jego pocztę i opisujesz to na publicznym forum szukając pocieszenia/rady/wsparcia, bo twój facet rozmawiając z kumplem prowadził typowo męską rozmowę....
Nie martw się. Nie jesteś jedyna. Baaaardzo dużo jest takich dziewczynek jak ty. Faceci zawsze rozmawiają o dupach, cyckach, chlaniu, zabijaniu, broni, sporcie i polityce. Rozmawiając ze sobą mówimy o ruchaniu, jebaniu, zaliczaniu. rżnięciu itp. Rozmawiając z partnerkami mówimy okazywaniu miłości, seksie. W rozmowie z kumplem powiemy "ale suczka - szarpałbym jak Reksio szynkę", do swojej kobiety powiemy, że średnio nas interesuje taki pusty plastik.
Nigdzie nie ma w tym kłamstwa czy obłudy więc się tego nie doszukuj. Chyba, że twój facet napisze, że zaliczył numerek na boku, albo pisze do koleżanki "skarbie" tudzież "kwiatuszku". W innych wypadkach - daj mu być facetem i olej te pierdoły, bo wykończysz psychicznie siebie i jego.
Zdecydowanie nie dojrzałaś choćby do obecnego związku, a co dopiero do zaręczyn....
Jesteście młodzi i macie jeszcze czas - nic na siłę. Sprawdzasz jego pocztę i opisujesz to na publicznym forum szukając pocieszenia/rady/wsparcia, bo twój facet rozmawiając z kumplem prowadził typowo męską rozmowę....
Nie martw się. Nie jesteś jedyna. Baaaardzo dużo jest takich dziewczynek jak ty. Faceci zawsze rozmawiają o dupach, cyckach, chlaniu, zabijaniu, broni, sporcie i polityce. Rozmawiając ze sobą mówimy o ruchaniu, jebaniu, zaliczaniu. rżnięciu itp. Rozmawiając z partnerkami mówimy okazywaniu miłości, seksie. W rozmowie z kumplem powiemy "ale suczka - szarpałbym jak Reksio szynkę", do swojej kobiety powiemy, że średnio nas interesuje taki pusty plastik.
Nigdzie nie ma w tym kłamstwa czy obłudy więc się tego nie doszukuj. Chyba, że twój facet napisze, że zaliczył numerek na boku, albo pisze do koleżanki "skarbie" tudzież "kwiatuszku". W innych wypadkach - daj mu być facetem i olej te pierdoły, bo wykończysz psychicznie siebie i jego.
Dlaczego Twoim zdaniem nie dojrzałam do związku? Nie znasz mnie i niewiesz jakie mam myślenie, ani jaka jestem.. Chciałam się dowiedzieć tylko o co chodzi mojemu facetowi, dlaczego tak się zachowuje i mnie okłamuje.. Nie prosiłam o komentowanie czy jestem dojrzała oO
Yoghurt007 ma racje. Faceci tacy juz sa. Zreszta niektore kobiety tez sie tak moga zachowywac. Taka mini kultura. To,ze ktos patrzy na sexowna babke czy przstojnego goscia nie znaczy ze chce ich zaliczyc czy miec z nimi romans. Poflirtuje, kolegom zaimponuje i tyle.
Z ta niedojrzaloscia, to tez bym sie zgodzila. W twoim wieku to zbyt mlodo zeby za maz wychodzic. Ty tylko "wczoraj" nastolatka bylas. Poczekaj z 5 lat, swiat zobacz, pozyj, to wtedy bedziesz wiedziala czego naprawde w zyciu chcesz.
A sprawdzanie poczty? Naruszasz prywatnosc! Jak bys Ty sie czula gdyby Twoj chlopak Twoj pamietnik czytal, heh?
Niestety, jak piszesz na publicznym forum to musisz liczyć się z krytyką.
To co rzuciło mi się w oczy to fakt, że jesteście młodzi, a naciskasz go na oświadczyny. Po co? Komu to służy? On twoje oczekiwania zna - wystarczy jak mu raz na kilka miesięcy o tym przypomnisz (bardziej w formie sugestii lub delikatnego przypomnienia, a nie kolejnej poważnej rozmowy czy kłótni).
Choć nie masz powodów to sprawdzasz jego prywatną korespondencję.
Masz 20 lat, a ciągle nie zdajesz sobie sprawy, że człowiek nie samym związkiem żyje jak piętnastolatek i czasem musi odreagować, zapomnieć na chwilę. Czy wiąże się to z jego zdradą? No nie. Czy wiąże się to z jego oziębłością wobec ciebie? No nie. Czy przestał poświęcać ci czas? No też nie. Czy nie dba o ciebie? Znowu pudło. To, o co masz pretensje jest koszmarnie dziecinne, a robisz z tego problem i to nie wiadomo jak ogromny. Bo rozmawiając ze swoimi znajomymi nie pisał o tobie tylko dupach, cyckach i chlaniu...
W dojrzałym związku jest również miejsce na indywidualizm i prywatność. A ty tego ani nie szanujesz, ani nie rozumiesz.
Więc dlaczego nie korzystać z życia i w końcu wziąć życie w swoje ręce..?
Jesteście młodzi i właśnie ten czas jest na korzystanie z życia. Zaręczyny, na które nalegasz spowodują, że za chwilę będziesz chciała ślubu - a to oznacza koniec tzw "wolności" a pewne obowiązki. Powiedz, co Ci te zaręczyny dadzą? Nie czujesz się pewna miłości swojego partnera?
Twój partner Cię nie okłamuje - jak powiedział Yoghurt, to typowe męskie rozmowy. Mogę się załozyć, że Ty rozmawiając z koleżankami nie opowiadasz non stop o swoim facecie, a poruszacie inne tematy...
Problem jest całkiem wyolbrzymiony i OK - masz do tego prawo. Ale my patrzymy na wszystko inaczej, obiektywnie i wydaje mi się, że na wyrost kolorujesz daną sprawę. Nadajesz jej barw niepotrzebnych - sama się przez to dodatkowo nakręcając.
Po co przeglądałaś mu FB - ups kolejna nieufność?
To, że przy Tobie rozmawia inaczej i inaczej w stosunku do znajomych nie jest niczym szczególnym. Naprawdę wydaje mi sie, że nie znasz facetów. Co ma przy Tobie rozmawiać o "cyckach, dupach..''? Faceci czesto sobie rozmawiaja na takie tematy, taka kolej rzeczy..
Poza tym masz 20 lat i już chcesz planowac slub..? Sadze, że to zdecydowanie za wczesnie w tych czasach. Lepiej rozwijaj sie edukuj, zwiedzaj świat, a na slubny kobierec przyjdzie jeszcze pora.
Nie wiem, ale mam odczucie, a że ani Ty ani on jeszcze do zaręczyn/ ślubu jeszcze nie dojrzeliście...
pozdrawiam
(o mnie w ogóle nic nie wspominał.. co jest szokiem dla mnie!)
A po co ma rozgłaszać całemu światu? Gdy nie jesteście razem tzn. przy sobie, on ma swój świat, swoje życie.. po co ma wygadywać i rozpowiadać różne rzeczy związane z Tobą? On wcale nie musi ciągle o Tobie nawijać.. no już bez przesady, nie jesteś pępkiem świata.
Pewnie macie wszyscy rację.. Ale ja już taka jestem, że chciałabym żeby było idealnie, żeby zacząć już układać swoją przyszłość.. Pewnie was to dziwi że w moim wieku myślę już o zaręczynach itp. ale wiecie dlaczego.. Bo nie widze przeszkód w tym że jeśli się kogoś mocno kocha to dlaczego nie planować powoli swojej przyszłości.. Bo codziennie tyle ludzi na świecie ginie, tyle jest wypadków, ciągle się o czymś zły słyszy.. A co jeśli któregoś z nas się to przytrafi.. Wtedy nie będzie już marzeń, nie będzie się do czego mieć dążyć.. Dlatego moim zdaniem, jeśli się jest w życiu czegoś pewnym to nie warto odkładać tego na potem, bo to potem to czasami może być za późno....
1. Dwa lata związku, i w tak młodym wieku, to faktycznie może być jeszcze za krótko. I nawet widzisz, że to za wcześnie na dalsze plany - Twój chłopak zachowuje się dziwnie. Warto więc się wstrzymać z planami i marzeniami żeby w razie rozpadu związku nie cierpieć.
2. Co do facebooka - wg mnie i mojego chłopaka normalnym jest, że w związku wie się wzajemnie o wszystkim. Nie mamy problemów z czytaniem swoich smsów czy maili. Jak ktoś decyduje się na związek to powinien się z tym liczyć. Wg nas automatycznie wtedy zgadza się na wspólne życie = wspólne wszystko. Chce być sam i mieć prywatność nie do tknięcia - to niech się nie pcha do związku. Nie jest to wolny związek więc chyba obowiązują jakieś zasady dla obu stron (takie same).
3. To, że zachowuje się przy Tobie i przy nich zupełnie inaczej raczej nie świadczy dobrze o nim. Człowiek, który ma jakieś wartości wyznaje je niezależnie od grona osób wśród których się znajduje. Jeśli zmienia się w zależności od otoczenia to widocznie ma jakieś zachwiania osobowości. Jest słaby. Chce poszpanować przy kumplach i tam się czuć akceptowany więc zachowuje się jak oni tego 'wymagają' + chce Cię mieć dla własnych potrzeb i zachowuje się przy Tobie tak, żeby dostać to czego chce i żeby to jemu było ok (wyrachowany).
4. Nic nie udawaj i nie ukrywaj. Na dłuższą metę w ten sposób niczego dobrego nie zbudujesz (zbudujecie). Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa - tylko tak do czegokolwiek możecie dojść.
5. Nie czuj się źle, że masz jakieś wątpliwości czy wymagania co do partnera. Obowiązkiem w związku jest dbać o siebie wzajemnie i rozmawiać o swoich potrzebach. Inaczej to nie związek ale wykorzystywanie. Walcz o swoje szczęście i zdrowie. Zadbaj o to żebyś się czuła w związku szczęśliwa i szanowana. O udając kogoś innego w różnych środowiskach kogoś okłamuje - albo Ciebie albo ich. Albo tak naprawdę sam nie wie jaki jest i potrafi jedynie się dostosować do innych bojąc się własnego zdania. Być może boi się odrzucania i bycia gorszym. Porozmawiaj z nim. Najlepiej z troską. Powodzenia!:)
Wg nas automatycznie wtedy zgadza się na wspólne życie = wspólne wszystko.
W sensie co - ty robisz kupę, a on cie podciera? Naprawdę twój facet nie ma własnych zainteresowań, własnych kumpli, z którymi może pogadać w typowo męski sposób? A co z tobą? Nie masz swoich psiapsiół od zakupów, własnych pasji? Wszystko wspólne? Maszynki do golenia, szczoteczki do zębów, gazety? Jak rozumiem bieliznę też macie wspólną?
Wiedzieć o wszystkim, a spowiadać się ze wszystkiego to spora różnica. Takie wspólne czytanie smsów czy maili to co ma wspólnego z zaufaniem i partnerstwem? A co z jakąś odskocznią od tego wszystkiego? Naprawdę żyjecie jako symbionty?
To, że zachowuje się przy Tobie i przy nich zupełnie inaczej raczej nie świadczy dobrze o nim.
No wybacz, ale ja w towarzystwie kobiet staram się nie przeklinać. Wśród kumpli to zdecydowanie klnę jak szewc i zwracamy się do siebie per "ty chuju" (z kilkoma najbliższymi). Z większością kobiet nie porozmawiam sobie o niuansach sprzętu pancernego, strukturze pułku rozpoznawczego lub brzmieniu gaźnikowego V8. Nijak to nie narusza moich zasad, ani nie czyni mnie obłudnikiem czy człowiekiem wyrachowanym.
Zagubiona0019 napisał/a:(o mnie w ogóle nic nie wspominał.. co jest szokiem dla mnie!)
A po co ma rozgłaszać całemu światu? Gdy nie jesteście razem tzn. przy sobie, on ma swój świat, swoje życie.. po co ma wygadywać i rozpowiadać różne rzeczy związane z Tobą? On wcale nie musi ciągle o Tobie nawijać.. no już bez przesady, nie jesteś pępkiem świata.
Wg mnie to normalne, że facet opowiada o swojej kobiecie, Nie rozumiem jak można tego nie robić? Nie, że ciągle ale normalnie o niej opowiadać. Jeśli nic nawet nikt nie wie o jej istnieniu to znaczy, że niewiele dla niego znaczy.
Swój świat? Swoje życie? To te dwa lata związku niewiele dla niego w takim razie znaczą jeśli kiedy nie są razem to on o niej nie pamięta! Trochę to naciągane..
Pępkiem świata? A to nie jest przypadkiem tak, że kobieta z którą się jest jest dla faceta najważniejsza? No chyba, że masz inną koncepcję związku to współczuję...
Czemu mnie okłamuje? Nie wiem co mam robić, czy rozmawiać, czy udawać że jest super i ukrywać to w sobie wszystko.
Wg mnie facet jak wielu ma kilka oblicz. Przy Tobie zachowuje się inaczej, przy mamie zachowuje się inaczej i przy kumplach. Pewnie ma jeszcze kilka masek których nie znasz. Może to oznaczać, że łatwo manipuluje ludźmi swoim zachowaniem lub oni nim manipulują. Coś o tym wiem. Sam taki byłem. Same destrukcyjne znajomości. Tylko dlatego zeby ludzie mnie akceptowali, Bardzo trudno było mi odkryć samego siebie. Ale da się. Trzeba chcieć.
Jestem teraz w trakcie odkrywania samego siebie. Odkrywania historii. Widzę w tym co napisałaś dużo siebie. Miałem wiele masek. Wiele grup które się wzajemnie nie stykały. A jeśli już sie stykały, nie wiedziałem jak sie zachować - nie wiedziałem jakiego schematu mam uzyć. Może on ma podobnie. Boi się odrzucenia od strony kumpli i dlatego tak piszę i z nimi w ten sposób rozmawia. A może oni Ciebie nie akceptują? Może się wstydzi o Tobie rozmawiać? Nie mówię żeby go bronic ale żeby pokazać jak czasem myślimy. Ale jak napisałem wyżej da się to zmienić. Jesli się oczywiście chce.
I jak to madrze ktoś powiedział: Warto rozmawiać.
Jak ja nie rozumiem takich ludzi... Jesteście młodzi, nie skończyliście jeszcze studiów, nie macie dobrej pracy i zabezpieczenia finansowego, a Ty chcesz się hajtać?! I co, dalej rodzice będą Wam pomagać jak podczas studiowania? Po kolei dziewczynko- na wszystko przyjdzie pora i nie ma co przyspieszać. Poza tym masz dopiero 20 lat i ten obecny wcale nie musi być tym jedynym.
neonka22 napisał/a:Zagubiona0019 napisał/a:(o mnie w ogóle nic nie wspominał.. co jest szokiem dla mnie!)
A po co ma rozgłaszać całemu światu? Gdy nie jesteście razem tzn. przy sobie, on ma swój świat, swoje życie.. po co ma wygadywać i rozpowiadać różne rzeczy związane z Tobą? On wcale nie musi ciągle o Tobie nawijać.. no już bez przesady, nie jesteś pępkiem świata.
Wg mnie to normalne, że facet opowiada o swojej kobiecie, Nie rozumiem jak można tego nie robić? Nie, że ciągle ale normalnie o niej opowiadać. Jeśli nic nawet nikt nie wie o jej istnieniu to znaczy, że niewiele dla niego znaczy.
Swój świat? Swoje życie? To te dwa lata związku niewiele dla niego w takim razie znaczą jeśli kiedy nie są razem to on o niej nie pamięta! Trochę to naciągane..
Pępkiem świata? A to nie jest przypadkiem tak, że kobieta z którą się jest jest dla faceta najważniejsza? No chyba, że masz inną koncepcję związku to współczuję...
Zagubiona0019 napisał/a:Czemu mnie okłamuje? Nie wiem co mam robić, czy rozmawiać, czy udawać że jest super i ukrywać to w sobie wszystko.
Wg mnie facet jak wielu ma kilka oblicz. Przy Tobie zachowuje się inaczej, przy mamie zachowuje się inaczej i przy kumplach. Pewnie ma jeszcze kilka masek których nie znasz. Może to oznaczać, że łatwo manipuluje ludźmi swoim zachowaniem lub oni nim manipulują. Coś o tym wiem. Sam taki byłem. Same destrukcyjne znajomości. Tylko dlatego zeby ludzie mnie akceptowali, Bardzo trudno było mi odkryć samego siebie. Ale da się. Trzeba chcieć.
Jestem teraz w trakcie odkrywania samego siebie. Odkrywania historii. Widzę w tym co napisałaś dużo siebie. Miałem wiele masek. Wiele grup które się wzajemnie nie stykały. A jeśli już sie stykały, nie wiedziałem jak sie zachować - nie wiedziałem jakiego schematu mam uzyć. Może on ma podobnie. Boi się odrzucenia od strony kumpli i dlatego tak piszę i z nimi w ten sposób rozmawia. A może oni Ciebie nie akceptują? Może się wstydzi o Tobie rozmawiać? Nie mówię żeby go bronic ale żeby pokazać jak czasem myślimy. Ale jak napisałem wyżej da się to zmienić. Jesli się oczywiście chce.
I jak to madrze ktoś powiedział: Warto rozmawiać.
Krzysztof, ty wcale nie rozumiesz o co chodzi. Jedna sprawa wspomniec swoja panne czasem, inna zanudzac ludzi jej wspanialoscia i pieknem i co tam jeszcze. Ludzie maja rozne grupy znajomych- z jednymi gadasz o sporcie, z innymi o polityce, z innymi moze o kulinariach czy sztuce. Nie oznacza to zakladania masek ale byciem towarzyskim i realistycznym.
O czym ty myslisz ja gadaz z moimi kumpelami? Ciagle o moim chlopaku? Nie. On ich chlopakiem nie jest. Ich to nie interesuje jak cudownie rano wygladal a czy jaki on tam kochany. Z moimi gejowskimi kumplami? Tez nie, ich inni faceci interesuja, chyba ze maja oko na mojego to troche posznupia
Z normalnymi facetami? Albo o innych babkach jakie im sie podobaja albo o krykiecie. TO JEST ZUPELNIE NORMALNE PODEJSCIE. Nie oznacza to,ze nie kocham mojego chlopaka, ale, ze nikomu glowy nie chce zawracac tym co ich po prostu nie obchodzi.
Ta dziewczyna co tu pisze ten watek jest mloda i przewrazliwiona.
...Faceci zawsze rozmawiają o dupach, cyckach, chlaniu, zabijaniu, broni, sporcie i polityce. Rozmawiając ze sobą mówimy o ruchaniu, jebaniu, zaliczaniu. rżnięciu itp. Rozmawiając z partnerkami mówimy okazywaniu miłości, seksie. W rozmowie z kumplem powiemy "ale suczka - szarpałbym jak Reksio szynkę", do swojej kobiety powiemy, że średnio nas interesuje taki pusty plastik...
Mam nadzieję, że nie piszesz tego w imieniu WSZYSTKICH facetów, bo ja jakoś od tego grona stanowczo zawsze odstawałem i odstaję - nie mam takich rozdwojeń ![]()
16 2012-05-20 23:22:16 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-05-20 23:23:05)
Naprawdę zachowujesz się i wypowiadasz w taki sam sposób na spotkaniu kumpli przy piwie i grillu, jak i na randce z kobietą w wykwintnej restauracji? Naprawdę poruszasz te same tematy?
Racje masz, gosciu troche przesadzil ![]()
Ale dryft byl w dobrym kierunku. To, ze z kumplami o czym innym rozmawia to zupelnie normalne. Jaby pracowal w galerii i ciagle o obrazach gadal z innymi to tez by miala pretensje. Po prostu ta kobieta jest przylepna jak bluszcz i wszystko tylko widzi w swoim kontekscie.
Yoghurt007 ma racje. Faceci tacy juz sa. Zreszta niektore kobiety tez sie tak moga zachowywac. Taka mini kultura. To,ze ktos patrzy na sexowna babke czy przstojnego goscia nie znaczy ze chce ich zaliczyc czy miec z nimi romans. Poflirtuje, kolegom zaimponuje i tyle.
Z ta niedojrzaloscia, to tez bym sie zgodzila. W twoim wieku to zbyt mlodo zeby za maz wychodzic. Ty tylko "wczoraj" nastolatka bylas. Poczekaj z 5 lat, swiat zobacz, pozyj, to wtedy bedziesz wiedziala czego naprawde w zyciu chcesz.
A sprawdzanie poczty? Naruszasz prywatnosc! Jak bys Ty sie czula gdyby Twoj chlopak Twoj pamietnik czytal, heh?
A cóż tak naskoczyliście na Tą dziewczynę? ![]()
Ja z tymi "prawdami" nie zgadzam się, bo takie zachowania świadczą o dwulicowości... Tu cacy, ą, ę, a z kumplami, za plecami się takie teksty wali. Sorry, ale dla mnie to jakaś dwulicowość.
A co do sprawdzenia profilu i odkrycia: może i to dobrze, że dziewczyna zobaczyła z jakim gościem chce być? Tajemnica korespondencji... Jasne, uszanować, a potem pluć sobie w brodę ![]()
Czemu tak wszyscy ją chcą odwodzić od pomysłu zamążpójścia? Osobiście uważam, że w związki powinno się wchodzić w wieku dojrzałym, czyli na oko po 30... Ale jak ktoś chce wcześniej... W sumie i dziewczyna dwudziestoletnia może być dojrzalsza od 38-latka, nie?
Skupmy się lepiej na problemie miast wytykać (zasadnie, przepraszam?) domniemaną niedojrzałość...
19 2012-05-20 23:34:43 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2012-05-20 23:37:52)
Naprawdę zachowujesz się i wypowiadasz w taki sam sposób na spotkaniu kumpli przy piwie i grillu, jak i na randce z kobietą w wykwintnej restauracji? Naprawdę poruszasz te same tematy?
Cóż, zawsze jestem sobą, nie kameleonem
A kumpli mam takich, dla których nie muszę zmieniać ani słownictwa ani manier ![]()
A poruszane tematy? Jezu, przecież tematów może być bez liku...
Kosmiczny nick, ona wyraznie jest niedorosla do malzenstwa jak nawet nie moze uszanowac prywatnosci swojego chlopaka. Jezeli tak sie teraz zachowuje, to co bedzie robila mezowi po slubie- klatka na usta, areszt domowy i ciagle szpiegowanie?
Problem jest w tym, ze ona nie rozumie ze zwiazek to nie jest jakas parazytyczno symbiotyczna komorka, ale kontrakt zawarty pomiedzy dwojgiem osobnych indiwidualnych ludzi.
Wg nas automatycznie wtedy zgadza się na wspólne życie = wspólne wszystko.
W sensie co - ty robisz kupę, a on cie podciera? Naprawdę twój facet nie ma własnych zainteresowań, własnych kumpli, z którymi może pogadać w typowo męski sposób? A co z tobą? Nie masz swoich psiapsiół od zakupów, własnych pasji? Wszystko wspólne? Maszynki do golenia, szczoteczki do zębów, gazety? Jak rozumiem bieliznę też macie wspólną?
Człowieku, nie wyrywaj z kontekstu. Robię kupę i nie mam problemu z pogadaniem 'przez drzwi' z lubym. W razie choroby - jak będzie trzeba to i podetrze. Mój mężczyzna? Ma własne zainteresowania. Nie ma kumpli-idiotów od 'dup, cycków, chlania, ćpania, chamskiego słownictwa i zachowania, itp itd'. Bo rozumiem, że to wg Ciebie jest 'męskie' (aż żal i przykro...)
Ja? Nie mam psiapsiół od zakupów (po co? mam chodzić z 'idiotkami' żeby się pochichrać przy kupowaniu szmatek? to są jedyne 'babskie' wartości jakie znasz (też przykro i żal..)?). Wartości wspólne! Znanie własnych osób! Jak się zdarzy brak skarpetek to i podzielić się przecież można, prawda?
Szukasz dziury gdzie jej nie ma...
Wiedzieć o wszystkim, a spowiadać się ze wszystkiego to spora różnica. Takie wspólne czytanie smsów czy maili to co ma wspólnego z zaufaniem i partnerstwem? A co z jakąś odskocznią od tego wszystkiego? Naprawdę żyjecie jako symbionty?
Czy napisałam gdzieś, że to chodzi o kontrolowanie? Jeśli jest potrzeba odebrania szybko za siebie wiadomości czy skorzystania z telefonu to problemu nie ma, nie ma go także jeśli się przypadkiem zobaczy jakąś wiadomość partnera. Mam dostęp do swoich komputerów, są wspólne. Odskocznią od czego? Od związku? To wg Ciebie jest coś męczącego od czego trzeba odpoczywać i 'odskakiwać'? Wybrał facet związek a nie samotność więc chyba tego potrzebował. Nie uważam za dobre pchanie się w coś co ma nie sprawiać przyjemności. A związek (jak i status 'samotnika') jest taką podstawą do tworzenia reszty życia (wspólnego!) a nie tylko dodatkiem. Bo druga osoba to nie przedmiot. Żyjemy bardzo dobrze. Mimo różnych ciężkich życiowych problemów jest nam genialnie.
To, że zachowuje się przy Tobie i przy nich zupełnie inaczej raczej nie świadczy dobrze o nim.
No wybacz, ale ja w towarzystwie kobiet staram się nie przeklinać. Wśród kumpli to zdecydowanie klnę jak szewc i zwracamy się do siebie per "ty chuju" (z kilkoma najbliższymi). Z większością kobiet nie porozmawiam sobie o niuansach sprzętu pancernego, strukturze pułku rozpoznawczego lub brzmieniu gaźnikowego V8. Nijak to nie narusza moich zasad, ani nie czyni mnie obłudnikiem czy człowiekiem wyrachowanym.
Masz ciekawe słownictwo i fajnych kumpli. Nie wszystkim tacy ludzie odpowiadają, widać autorce wątku jak i mnie i mojemu mężczyźnie również nie. Twoja sprawa jak Ty żyjesz i się zachowujesz względem własnej kobiety i innych ludzi. Jeśli Twojej partnerce to odpowiada to ok. Ale autorka tego nie jest w stanie zaakceptować u swojego partnera. I ma prawo wymagać od niego bycia sobą. Gość reprezentuje wybitnie dwie różne postawy. Dziewczyna ma prawo się obawiać, że któraś z nich jest oszukana (bądź obie). Jej nie chodziło głównie o to, że rozmawia z nimi na inne tematy, ale także w jaki sposób to robi. Rozmawianie o dupach, chlaniu itp raczej nie jest przyjemne dla niej. Może Ty tolerowałbyś i cieszyłbyś się jakby Twoja dziewczyna rozmawiała z koleżankami (za Twoimi plecami i korzystając z podwórkowego słownictwa) o innych 'chujkach'. Ale jak widać - jej to nie odpowiada.
Trochę empatii i nie wciągania wszystkich do jednego wora by się przydało z Twojej strony...
22 2012-05-21 00:18:31 Ostatnio edytowany przez krzysztof_ (2012-05-21 00:25:45)
Krzysztof, ty wcale nie rozumiesz o co chodzi. Jedna sprawa wspomniec swoja panne czasem, inna zanudzac ludzi jej wspanialoscia i pieknem i co tam jeszcze. Ludzie maja rozne grupy znajomych- z jednymi gadasz o sporcie, z innymi o polityce, z innymi moze o kulinariach czy sztuce. Nie oznacza to zakladania masek ale byciem towarzyskim i realistycznym.
Nie rozumiem? Właśnie można mówić o swojej partnerce. Wręcz chwalić się nią. Nie napisałem, że ciągle ale żeby ludzie którycvh znam nie wiedzieli o jej istnieniu? No sorry.. Chciałabyś by Twój facet po roku czy dwóch związku nie powiedział nikomu, ze jesteście razem? Nawet ludziom z którymi ma dobry kontakt?
Nie mówiłem o zanudzaniu. Mówiłem o podstawowych informacjach jakimi człowiek aż chce się podzielić z innymi. Np o tym, że planują razem coś dalej albo że dobrze się dogadują w takiej a takiej kwestii. Przecież to jego druga połowa. To dla mnie jasne, że w trakcie normalnej rozmowy ze znajomymi powie się "a moja to tamto zrobiła ostatnio, albo z tym sie nie zgadza bo coś tam". Takie normalne ludzkie sprawy.
A jeśli facet gada o czym innym to niech to nie bedą dupy i cycki bo to świadczy o braku jakiegokolwiek szacunku do niej. Co on - traktuje ją jak towar?
I nie! Nie wszyscy faceci tak mają! Autorko wątku (i inne zainteresowane tym panie) - tak sie Wam tylko wmawia byście nie zwracały uwagi na to jak faceci Was poniżają i mają w dupie...
O czym ty myslisz ja gadaz z moimi kumpelami? Ciagle o moim chlopaku? Nie. On ich chlopakiem nie jest. Ich to nie interesuje jak cudownie rano wygladal a czy jaki on tam kochany. Z moimi gejowskimi kumplami? Tez nie, ich inni faceci interesuja, chyba ze maja oko na mojego to troche posznupia
Z normalnymi facetami? Albo o innych babkach jakie im sie podobaja albo o krykiecie. TO JEST ZUPELNIE NORMALNE PODEJSCIE. Nie oznacza to,ze nie kocham mojego chlopaka, ale, ze nikomu glowy nie chce zawracac tym co ich po prostu nie obchodzi.
Ta dziewczyna co tu pisze ten watek jest mloda i przewrazliwiona.
"posznupia" - nie znam takiego słowa. sjp pwn też nie..
Jak wyżej. Nie napisałem nigdzie, że ciagle. Nie sądzę by była przewrażliwiona. I nie sądzę by było to normalne podejście. Jak już napisałem, nikt nie mówi o ciągłym trąbieniu i wychwalaniu pod niebiosa dziewczyny ale o normalnym pokazaniu, że istnieje i mu na niej zależy.
Aha - i nie krzycz, proszę.
Moze ja zle zrozumialam, ale wydawalo mi sie ,ze ona byla zszokowana ,ze facet nie wspomina jej w swoich mailach do kumpli. A dlaczego mialby o niej rozmawiac w mailach???? Ona nie twierdzila, ze on sie do niej nie przyznaje wcale, tylko,ze smial miec prywatne zycie o ktorym ona nie wiedziala. Moglibysmy zapytac ja czy tez sie ze wszystiemu chlopakowi spowiada...
Co do slownictwa, niech powiemy,ze sa czasem zainteresowani to "sniff around".
Wiadomo,ze sie "te druga polowe" czasem porusza w rozmowie, ale to zwykle tak tylko w mignieciu oka. Powiedz mi szczerze, ze twoi kumple wypytuja Cie godzinami co twoja babka porabia?
Sorki za duze litery, ale musialam polozyc nacisk.
wedlug mnie powinnas sie uspokoic. to normalne ze facet inaczej zachowuje sie w rozmowie z kolegami a inaczej z toba. czesto martwie sie tak jak ty ale po chwili namyslu zauwazam ze tak naprawde sama sie nakrecam i jest to zbyteczne. Nie zmuszaj chlopaka do zareczyn... nawet jesli czujesz ze jestes na to gotowa on moze nie byc i musisz byc w tym wzgledzie wyrozumiala
Zagubiona0019
Owszem, uspokój swoje myśli... Nie popadaj w desperację z tym związkiem, bo najwyraźniej nie poznałaś jeszcze prawdziwego oblicza tego chłopaka. Poobserwuj go trochę - ręczę, że zmienisz zdanie. Bo na szczęście - i wbrew wielu tu opiniom - jesteś innej konstrukcji i oczekujesz od partnera jednej osobowości.
Fakt, Twój chłopak wcale nie musi non stop wspominać o Tobie, ale napomknąć wypadałoby... Skoro Twoja osoba nie istnieje w jego innych rozmowach - być może nie jesteś aż tak istotna dla niego, przykre. Wstrzymaj się ze związkiem i poczekaj... A potem znajdziesz faceta, który zawsze, w każdym towarzystwie będzie takim, jakiego będziesz znała.
Owszem, wiele jest związków takich, jak tu przytaczane - niby razem, ale z potrzebą "odskoczni", prywatności, własnego towarzystwa ...żeby nie zwariować? Zawsze, na myśl o takich związkach mam pytanie: po cholerę się męczyć, skoro to takie "bycie w związku" wyczerpujące? Trzeba się dobrać, czuć radość z bycia razem i wówczas nie ma potrzeby odpoczynku wśród innych ![]()
Poczekaj trochę i miej otwarte oczy...
Pewnie macie wszyscy rację.. Ale ja już taka jestem, że chciałabym żeby było idealnie, żeby zacząć już układać swoją przyszłość.. Pewnie was to dziwi że w moim wieku myślę już o zaręczynach itp. ale wiecie dlaczego.. Bo nie widze przeszkód w tym że jeśli się kogoś mocno kocha to dlaczego nie planować powoli swojej przyszłości.. Bo codziennie tyle ludzi na świecie ginie, tyle jest wypadków, ciągle się o czymś zły słyszy.. A co jeśli któregoś z nas się to przytrafi.. Wtedy nie będzie już marzeń, nie będzie się do czego mieć dążyć.. Dlatego moim zdaniem, jeśli się jest w życiu czegoś pewnym to nie warto odkładać tego na potem, bo to potem to czasami może być za późno....
Specjalnie zaznaczyłam w Twojej wypowiedzi słowo POWOLI bo ono pokazuje, że to co mówisz jest czymś innym niż wymagasz. Partnerowi powiedziałaś, że chcesz zaręczyn - a to nie jest powoli. Ty chcesz i już!! NIe wybiegaj w przyszłość i nie krakaj "tyle ludzi ginie". Gdyby każdy tak myślał, to wszyscy realizowali by swoje marzenia w wieku kilkunastu lat
Jak dla mnie takie słowa nie są tłumaczeniem ![]()
Owszem jeśli jest się w życiu czegoś pewnym, ale... Kto jest pewnym Ty czy Twój partner? Mi się osobiście wydaje, że Ty na pewno i starasz się wpłynąć na partnera swoimi "ja chce"... A on woli jeszcze poczekać... A może zaręczyny byłyby dla Ciebie dowodem na to, ze TYLKO Ty się liczysz i żadna inna. Wiesz, mówię tu o pewności po tym jak zobaczyłaś te wiadomości na FB... Posiadanie na palcu pierścionka spowoduje, że będziesz pewniejsza swojej pozycji w związku i co? Że niby będzie się chwalił znajomym? Czy tak przypadkiem nie jest? ;>
Zagubiona0019 napisał/a:Pewnie macie wszyscy rację.. Ale ja już taka jestem, że chciałabym żeby było idealnie, żeby zacząć już układać swoją przyszłość.. Pewnie was to dziwi że w moim wieku myślę już o zaręczynach itp. ale wiecie dlaczego.. Bo nie widze przeszkód w tym że jeśli się kogoś mocno kocha to dlaczego nie planować powoli swojej przyszłości.. Bo codziennie tyle ludzi na świecie ginie, tyle jest wypadków, ciągle się o czymś zły słyszy.. A co jeśli któregoś z nas się to przytrafi.. Wtedy nie będzie już marzeń, nie będzie się do czego mieć dążyć.. Dlatego moim zdaniem, jeśli się jest w życiu czegoś pewnym to nie warto odkładać tego na potem, bo to potem to czasami może być za późno....
Specjalnie zaznaczyłam w Twojej wypowiedzi słowo POWOLI bo ono pokazuje, że to co mówisz jest czymś innym niż wymagasz. Partnerowi powiedziałaś, że chcesz zaręczyn - a to nie jest powoli. Ty chcesz i już!! NIe wybiegaj w przyszłość i nie krakaj "tyle ludzi ginie". Gdyby każdy tak myślał, to wszyscy realizowali by swoje marzenia w wieku kilkunastu lat
Jak dla mnie takie słowa nie są tłumaczeniem
Owszem jeśli jest się w życiu czegoś pewnym, ale... Kto jest pewnym Ty czy Twój partner? Mi się osobiście wydaje, że Ty na pewno i starasz się wpłynąć na partnera swoimi "ja chce"... A on woli jeszcze poczekać... A może zaręczyny byłyby dla Ciebie dowodem na to, ze TYLKO Ty się liczysz i żadna inna. Wiesz, mówię tu o pewności po tym jak zobaczyłaś te wiadomości na FB... Posiadanie na palcu pierścionka spowoduje, że będziesz pewniejsza swojej pozycji w związku i co? Że niby będzie się chwalił znajomym? Czy tak przypadkiem nie jest? ;>
To nie jest tak, że chcę się chwalić pierścionkiem.. Po prostu chcę zmiany w życiu, chce zacząć planować przyszłość. I wcale od razu nie chcę się hajtać tak jak wszyscy myślicie.. Przecież w narzeczeństwie można być długo.. I wtedy się jeszcze bardziej poznawać.
Zagubiona0019
Owszem, uspokój swoje myśli... Nie popadaj w desperację z tym związkiem, bo najwyraźniej nie poznałaś jeszcze prawdziwego oblicza tego chłopaka. Poobserwuj go trochę - ręczę, że zmienisz zdanie. Bo na szczęście - i wbrew wielu tu opiniom - jesteś innej konstrukcji i oczekujesz od partnera jednej osobowości.
Fakt, Twój chłopak wcale nie musi non stop wspominać o Tobie, ale napomknąć wypadałoby... Skoro Twoja osoba nie istnieje w jego innych rozmowach - być może nie jesteś aż tak istotna dla niego, przykre. Wstrzymaj się ze związkiem i poczekaj... A potem znajdziesz faceta, który zawsze, w każdym towarzystwie będzie takim, jakiego będziesz znała.
Owszem, wiele jest związków takich, jak tu przytaczane - niby razem, ale z potrzebą "odskoczni", prywatności, własnego towarzystwa ...żeby nie zwariować? Zawsze, na myśl o takich związkach mam pytanie: po cholerę się męczyć, skoro to takie "bycie w związku" wyczerpujące? Trzeba się dobrać, czuć radość z bycia razem i wówczas nie ma potrzeby odpoczynku wśród innych
Poczekaj trochę i miej otwarte oczy...
Mam wyrzuty sumienia że czytałam jego prywatność.. Na pewno już to nie zrobię. Zrobiłam to z ciekawości.. Chyba każdy jest trochę ciekawski.. a szczególnie tego co robi jego ukochany. PEch chciał tylko że musiała trafić na takie wiadomości.. I przyznam się ze męczę się z tym okropnie!! Nie wiem.. Mam z nim o tym porozmawiać..? Przyznać się? Wyciągać od niego prawdy? Proszę pomóżcie...
Spokojnie, wyrzuty sumienia swoją drogą.. ale wg mnie nie powinno być tajemnicą o czym rozmawia z kumplami. Co najwyżej możesz przecież nie lubić też z nim na takie tematy rozmawiać, ale wypadałoby wiedzieć, prawda? Nie ma tego złego, pamiętaj!
Powiem Ci tak - gdyby nie kilka drobnych przypadków w moim związku to bym nadal żyła w bagnie.. Coś w tym jest, że jakimś dziwnym trafem można się napatoczyć na jakieś tak naprawdę ważne szczegóły. Mój chłopak nie widział problemu w wielu sprawach. Wiele sytuacji, takich na pozór zwykłych, otworzyło mi oczy. Zaczęły się rozmowy i awantury. Obudził się. Może moje wścibstwo, może ciekawość, może bardzo silne wartości, ale w końcu zaczyna być człowiekiem. Nie wyobrażam sobie teraz jakbym miała o tych jego sprawach nie wiedzieć. To by było istne piekło dla związku i mnie... On problemu nie widział... Teraz walczy o odbudowanie w sobie człowieka.
Porozmawiaj z nim. Szczera rozmowa nic nie zepsuje, jedynie może naprawić i otworzyć oczy na wiele spraw. A jeśli zepsuje tzn że coś już było na rzeczy i mocno zagmatwane. Jeśli to nie pomoże to postaw sprawę ostrzej. Jeśli go nic nie ruszy to olej sprawę. Dla swojego dobra. Masz ciekawe i wg mnie dobre spojrzenie na związek. Może zaręczyny to w takim przypadku zbyt szybka akcja, ale ratowanie związku to teraz podstawa. O ile oczywiście czujesz, że warto. Trzymam kciuki! I nie bój się, strach tylko zaburza niepotrzebnie postrzeganie rzeczywistości i osłabia chęci. Powodzenia!
I wcale od razu nie chcę się hajtać tak jak wszyscy myślicie.. Przecież w narzeczeństwie można być długo.. I wtedy się jeszcze bardziej poznawać.
Jasne, jasne... Skoro tak bardzo nalegasz na zaręczyny to tylko kwestią czasu będzie, aż wyznaczysz datę ślubu...Doprawdy podczas narzeczeństwa człowiek się bardziej poznaje na drugiej osobie? W jaki sposób? Przecież to żadna różnica - jedynie pierścionek na palcu kobiety i mówienie o partnerze "narzeczony/narzeczona". Człowieka poznaje się przez całe życie i nie wymaga to od tego specjalnych momentów, przez całe życie będziesz robiła to samo, rozmawiała na te same tematy itp.a stan narzeczeństw czy małżeństwa nie zmienia sposobów poznawania drugiego człowieka...I na pewno owy stan nie pomoże Ci w poznaniu lepiej drugiej osoby a bardziej czas przeznaczony na to. No chyba, ze się myle - jak tak, to prosze wyprowadź mnie z błędu.
Mam wyrzuty sumienia że czytałam jego prywatność.. Na pewno już to nie zrobię. Zrobiłam to z ciekawości.. Chyba każdy jest trochę ciekawski.. a szczególnie tego co robi jego ukochany. PEch chciał tylko że musiała trafić na takie wiadomości.. I przyznam się ze męczę się z tym okropnie!! Nie wiem.. Mam z nim o tym porozmawiać..? Przyznać się? Wyciągać od niego prawdy? Proszę pomóżcie...
Czytanie wiadomości na FB to nie tylko naruszenie prywatności własnego partnera ale również drugiej osoby, z którą Twoj partner korespondował. Jak dla mnie nie ufasz swojemu facetowi a bycie"jego narzeczoną" podniosło by Twoją pewność siebie i samoocenę. Jak dla mnie zrobisz jak uważsz - osobiście przyznałabym się do przeczytania i wyjaśniła powody, dla których to zrobiłam - czemu?Chcesz szczerości od partnera a sama nie możesz być szczera - to działa w 2 strony ![]()
A-86 zgadzam sie z yoghurt007.
Rozbawilas mnie swoja wypowiedzia,sorry.
Cenie prywatnosc i nie wyobrazam sobie,ze moj chlopak czytalby moje smsy,czy maile.To swiadczyloby tylko o tym,ze mu nie ufam.
Nie mam nic do ukrycia,ale jest cos takiego jak prywatnosc.
Mam swoich znajomych,swoje sprawy i naprawde nie wyobrazam sobie,zeby moj chlopak mial we wszystko ingerowac.
Tak samo ja nie wnikam o czym on tam sobie z kolegami rozmawia,oby o naszych sprawach za duzo nie mowil, a reszta naprawde mnie nie interesuje.
Nie czytam jego smsow,nie sprawdzam go,mam ciekawsze rzeczy do roboty,niz uwieszenie sie na kims.
Zagubiona0019 naprawde przesadzasz.Chlopak ma prawo rozmawiac ze swoimi znajomymi o czym chce,po co w ogole to czytasz?
Oczywiscie,ze nie dojrzalas do zareczyn.Ba ,do powaznego zwiazku nie dojrzalas,a co dopiero zareczyn.
32 2012-05-22 13:26:06 Ostatnio edytowany przez A-86 (2012-05-22 13:40:18)
A-86 zgadzam sie z yoghurt007.
Rozbawilas mnie swoja wypowiedzia,sorry.
Cenie prywatnosc i nie wyobrazam sobie,ze moj chlopak czytalby moje smsy,czy maile.To swiadczyloby tylko o tym,ze mu nie ufam.
Nie mam nic do ukrycia,ale jest cos takiego jak prywatnosc.
Mam swoich znajomych,swoje sprawy i naprawde nie wyobrazam sobie,zeby moj chlopak mial we wszystko ingerowac.
Tak samo ja nie wnikam o czym on tam sobie z kolegami rozmawia,oby o naszych sprawach za duzo nie mowil, a reszta naprawde mnie nie interesuje.
Nie czytam jego smsow,nie sprawdzam go,mam ciekawsze rzeczy do roboty,niz uwieszenie sie na kims.
Zagubiona0019 naprawde przesadzasz.Chlopak ma prawo rozmawiac ze swoimi znajomymi o czym chce,po co w ogole to czytasz?
Oczywiscie,ze nie dojrzalas do zareczyn.Ba ,do powaznego zwiazku nie dojrzalas,a co dopiero zareczyn.
To sorry to odnośnie czego? Wyjaśnij mi proszę, co ono wnosi do tego zdania i co znaczy.
Ad Twój podpis: jeśli muzyka faktycznie jest Twoją jedyną miłością, to raczej masz marne podejście do związków i pojęcie o ich funkcjonowaniu.
Niby nie wnikasz w to o czym z kolegami rozmawia, ALE chciałabyś żeby o Waszych sprawach za dużo nie mówił. Więc jednak masz jakieś wymagania względem jego zachowania przy jego kumplach. A wiesz co on robi z Waszymi sprawami? Musiałabyś go wypytywać bądź liczyć że o tym opowie. A może po prostu wolisz żyć w błogiej nieświadomości i liczyć na ślepy los, że jest wszystko tak jakbyś chciała..?
Zagubiona w niczyje sprawy nie ingeruje, jedynie chce znać swojego chłopaka, chce wiedzieć z kim tak naprawdę ma do czynienia. To co znalazła w jego korespondencji ją zaniepokoiło, i słusznie. Bo jest się czym niepokoić. Jeśli kumple jej chłopaka 'wymagają' od niego takich tematów i słownictwa, to to świadczy o tym, że jej chłopak też taki jest jak oni. No przecież w końcu się z nimi zadaje, nikt go do tego nie zmusza. Zagubionej takie jego 'drugie/obce' zachowanie nie odpowiada i ma prawo domagać się prawdy o swoim partnerze.
Gdyby mój niby ułożony mężczyzna rozmawiał z innymi, nawet 'przyjaciółmi', o dupach i cyckach, to by się związek szybko skończył. Gdzie tu szacunek do własnej kobiety? Gdzie tu chronienie jej i tego co sam na najwspanialszego? Własna kobieta dla niego tak mało znaczy, że warto sobie o innych dupkach porozmawiać na boku?
Nie pochwalam bycia ciekawską, ale naprawdę wg mnie dobrze się stało. Na przyszłość panuj nad sobą;) W ogóle wydaje mi się, że jeśli będziesz miała naprawdę dobrą relację, to chłopak sam chętnie z Tobą się podzieli tym co u kumpli słychać czy jak się im dogaduje. To przecież część jego życia, a ludzie będący w związku czymś się chcą dzielić ze sobą, o czymś opowiadać. A to jaki ktoś jest przy innych ludziach jest ważne, bo świadczy o całokształcie tej osoby. Bycie sobą to bycie sobą, niezależnie od miejsca czy osób nas otaczających (to ostatnio ulubiona zasada mojego mężczyzny).
A-86Po pierwsze opis odnosnie muzyki ustawilam z dwa lata temu, a po drugie co to w ogole jest za argument?Nie znam milosci,bo ustawilam 2 lata temu opis,ze muzyka jest moja jedyna miloscia.Znowu mnie rozbawilas haha.
Oczywiscie,ze nie chcialabym,zeby moj chlopak mowil duzo np odnosnie naszego zycia seksualnego,ale to chyba jest normalne i zadna nie chcialaby.Tego chyba mozna wymagac?
Ale to nie ma nic wspolnego ze szpiegowaniem go,bo reszta jego tematow ze znajomymi mnie nie interesuje.
Masz 25lat, a mam wrazenie,ze podobnie jak zagubiona,w ogole nie znasz facetow.
To normalne,ze w towarzystwie kumpli zachowuja sie inaczej,tak samo jak dziewczyny w towarzystwie kolezanek,co w tym dziwnego bo nie rozumiem?
Juz naprawde nie macie wiekszych problemow,jak to ze chlopak rozmawial ze znajomym o cyckach?To smieszne,o czym Wy tu piszecie.
I co to za zagladanie do czyichs wiadomosci?az tak jestescie niepewne ich uczuc,ze musicie na kazdym kroku ich sprawdzac?Niedlugo bedziecie sobie do majtek zagladac i sprawdzac czy czyste.
Wspolczuje zarowno Wam,jak i Waszych chlopakom.
Nie ma to jak dziewczyna-szpieg ![]()
I nie! Nie wszyscy faceci tak mają! Autorko wątku (i inne zainteresowane tym panie) - tak sie Wam tylko wmawia byście nie zwracały uwagi na to jak faceci Was poniżają i mają w dupie...
Zgadzam sie z tym. Tak samo jak faceci tłumacza sie tym, ze ogladają pornole - bo oni tak maja i kazdy ogląda.
Głupie wmawianie. Nie kazdy tak ma, a takie wytlumaczenie jest najgorsze ze wszystkich ;-) ten kto szanuje, nie ogląda jak ma swoja kobiete u boku.
z tym, ze autorka tematu zajrzala na jego FB to nie popieram, bo liczy sie zaufanie. Ale sama np niechcialabym ( a nawet gdybym sie dowiedziala ) zeby moj TZ mowil do kolegi ' patrz jaka dupa, ale bym ja wyruchal '.
Dla mnie zdrada jest nie tylko fizyczna ale i psychiczna, jesli ktos mysli o tym majac dziewczyne to chyba cos nie tak z nim.
' Czasem myślenie o jakiejś kobiecie jest gorsze niz pojscie z nią do łózka ' cos w tym jest.
Ja majac chlopaka wiadomo, czasem z kolezanka gdzies ide i widze kogos i mowie ' ale przystojny' ale nigdy bym nie powiedziala , ani nie pomyslala ' ale bym chciala z nim pojsc do lozka' - to tez zdrada. emocjonalna.
A-86Po pierwsze opis odnosnie muzyki ustawilam z dwa lata temu, a po drugie co to w ogole jest za argument?Nie znam milosci,bo ustawilam 2 lata temu opis,ze muzyka jest moja jedyna miloscia.Znowu mnie rozbawilas haha.
Oczywiscie,ze nie chcialabym,zeby moj chlopak mowil duzo np odnosnie naszego zycia seksualnego,ale to chyba jest normalne i zadna nie chcialaby.Tego chyba mozna wymagac?
Ale to nie ma nic wspolnego ze szpiegowaniem go,bo reszta jego tematow ze znajomymi mnie nie interesuje.
Masz 25lat, a mam wrazenie,ze podobnie jak zagubiona,w ogole nie znasz facetow.
To normalne,ze w towarzystwie kumpli zachowuja sie inaczej,tak samo jak dziewczyny w towarzystwie kolezanek,co w tym dziwnego bo nie rozumiem?
Juz naprawde nie macie wiekszych problemow,jak to ze chlopak rozmawial ze znajomym o cyckach?To smieszne,o czym Wy tu piszecie.
I co to za zagladanie do czyichs wiadomosci?az tak jestescie niepewne ich uczuc,ze musicie na kazdym kroku ich sprawdzac?Niedlugo bedziecie sobie do majtek zagladac i sprawdzac czy czyste.
Wspolczuje zarowno Wam,jak i Waszych chlopakom.
Nie ma to jak dziewczyna-szpieg
Cieszę się, że Ci wesoło... (ironia)
Szpieg? Ona (jak i ja i pewnie masa innych ludzi) chciałaby żeby jej partner był w porządku, i się z nią dzielił różnymi informacjami. To jej wścibstwo może uratowało jej przyszłość, a może i życie. Cholera wie co by się jeszcze w tym drugim życiu partnera zaczęło dziać. A może już z jakąś 'koleżanką' na boku pisze o jej cyckach? 'Zainteresowania' są zwykle rozwijane, niestety najczęściej te mało wymagające i krzywdzące innych..
Widzisz, Ty nie chcesz czegoś, Zagubiona nie chce czegoś innego. Dla każdego coś innego jest normalne. Wymagać można i Zagubiona też czegoś wymaga. Ona już wie, że jej chłopak jest inny niż przypuszczała, ale jaką Ty masz pewność, że Twój robi to czego od niego wymagasz skoro Cię tak naprawdę nie obchodzi o czym z kumplami rozmawia?
Dla Ciebie coś jest śmieszne, może głupie, ale dla innych jest problemem. Jeśli wystarcza Ci facet gadający o cyckach, nie chcący tworzyć w związku czegoś więcej, i ukrywający swoją prawdziwą twarz, to sobie takiego miej. Niektórzy chcą czegoś więcej od życia, chcą innej bliskości niż ta, która akurat Tobie odpowiada.
Rozumiem autorkę wątku. Mimo mojego wieku (kolejny wątek w którym ktoś się czepia mojego wieku.. koszmarne jest takie podejście jakby wiek świadczył o dojrzałości... on nigdy o tym nie świadczy! świadczy jedynie o ilości przeżytych chwil, a nie o ich jakości i wyciągniętych wnioskach) mam może staroświeckie podejście do związku, może rzadko spotykane, ale widzę, że w tym temacie nie jestem z tym sama. Raczej wpasowuję się w grono 35+. Nie jest mi z tym źle, wręcz przeciwnie. W ciągu 10 lat miałam kilka długoletnich związków, były też krótsze. Jedne milsze inne wręcz tragiczne. Przerobiłam już chyba wszystko, wykluczając małżeństwo i sprawy z nim związane. Od małego wśród chłopaków się wychowywałam, w szkole i na studiach tak samo. Więc proszę, nie gdybaj sobie o moim 'doświadczeniu'. Nie wszyscy faceci muszą być grubiańscy, niemili, wręcz wulgarni. Na szczęście są też ci normalni, ogarnięci, dojrzali. I to, że dziewczyny w większości są teraz jak takie 'lachonki' jak to widać dookoła, nie znaczy, że je muszę mieć za koleżanki, i się z nimi zadawać, prawda? Każdy szuka towarzystwa odpowiedniego dla niego. Mnie dwulicowi i niemili ludzie jakoś nie interesują. I nie chciałabym żeby mój mężczyzna się z kumplami podobnego typu zadawał. Po prostu nie znalazłabym w takim wypadku wspólnego języka z takim mężczyzną.
Ja mam dużo większe problemy (wierz mi, nie życzę Ci nigdy takich), ale to nie znaczy, że mogę się śmiać z czyichś niby mniejszych. To co dla Ciebie jest głupie, dla innego może być bardzo ważne, więc sobie oszczędź takie komentarze.
Pomóż lepiej Zagubionej, o ile potrafisz. I proszę, nie naśmiewaj się z niej. Broniąc jej chłopaka pokazujesz jakbyś sama była w jego sytuacji - co najmniej jakbyś dokładnie tak samo się zachowywała i uważała to za dobre. Postaw się, proszę, po stronie Zagubionej, załap wątpliwości o których napisała i spróbuj jej coś doradzić. Może sama coś dzięki temu zauważysz.
Zagubiona, wg mnie (i innych dwóch panów wypowiadających się w tym wątku) to nie jest normalne, że facet inaczej zachowuje się przy innych niż przy Tobie. Co będzie kiedy te dwa światy nagle się spotkają? Jaki wtedy będzie? A może nigdy nie będzie chciał Cię zapoznać ze swoimi kumplami? Jak myślisz - o czym to będzie świadczyło?
Coś się u Ciebie ruszyło w tej sprawie? Podjęłaś jakieś decyzje czy kroki? Przeczytaj to co Ci tu ludzie napisali (bardzo polecam posty w/w panów bo choć są może krótkie to naprawdę sensowne), weź to do siebie i sama wybierz z tego to, co uważasz za cenne. I pamiętaj, że konsekwencje jakie Twoje działania przyniosą będą Twoimi konsekwencjami. Zadbaj o to, żeby czuć się spokojnie i bezpiecznie w związku. To jest chyba najważniejsze. Życzę dobrych wyborów:)
Co będzie kiedy te dwa światy nagle się spotkają? Jaki wtedy będzie? A może nigdy nie będzie chciał Cię zapoznać ze swoimi kumplami? Jak myślisz - o czym to będzie świadczyło?
Nie ma to jak się nakręcać nie wiadomo na co. A może tak poczekać i zobaczyć, a dopiero potem reagować?
Ja majac chlopaka wiadomo, czasem z kolezanka gdzies ide i widze kogos i mowie ' ale przystojny'
A powiedziałabyś tak swojemu chłopakowi o innym? No raczej nie. Ale koleżance już tak. Zasada działania ta sama jednak zróżnicowana względem płci.
To normalne,ze w towarzystwie kumpli zachowuja sie inaczej,tak samo jak dziewczyny w towarzystwie kolezanek,co w tym dziwnego bo nie rozumiem?
Juz naprawde nie macie wiekszych problemow,jak to ze chlopak rozmawial ze znajomym o cyckach?To smieszne,o czym Wy tu piszecie.
No właśnie - ja bym nawet posunął się do postawienia tezy, że facet zachowujący się dokładnie tak samo w towarzystwie swoich kumpli, jak i w towarzystwie swojej kobiety jest po prostu podejrzany.
37 2012-05-22 21:52:25 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2012-05-22 21:54:38)
A-86powiedz mi,czy Ty uwazasz,ze jak bedziesz kontrolowala swojego chlopaka,to nie stanie sie nic,czego nie chcialabys?ze np Cie nie zdradzi?
Sluchaj,jak ma zdradzic,czy pisac z innymi,to i tak bedzie, z Twoja zgoda,czy bez.Myslisz,ze na wszystko masz wplyw?ze on nie ma wlasnych spraw,przemyslen itd?ze idzie ulica i widzac sliczna dziewczyne,nie pomysli czy nie powie do kumpla fajne miala cycki?No tak , na pewno powie 'Alez piekna niewiasta przechadza sie kolo nas' ![]()
i jeszcze nie rozumiem,dlaczego chlopak rozmawiajacy z kolegami o cyckach nie moze byc w udanym zwiazku?Co to ma do rzeczy w ogole?
Sama jak ide z kolezanka i widze przystojnego faceta to go skomentuje.Oczywiscie nie tak samo jak faceci,ale chyba od wiekow wiadomo,ze faceci zwracaja na zupelnie inne rzeczy uwage.
Jak juz nawiazujesz do mojego zwiazku,to Ci powiem od razu ze mam chlopaka ktorego nie sprawdzam,ufam mu,inaczej nie moglabym z nim byc i naprawde jest miedzy nami dobrze.
Jak sprawdzalabym go czulabym,ze sama sie przed soba ponizam,mowie Ci szczerze.
Nie do konca tez zgodze sie z tym,ze wiek nie ma wlywu na poziom dojrzalosci,otoz ma.
Oczywiscie nie zawsze,ale w wiekszosci tak.Zupelnie inaczej postrzega sie sprawy w wieku 20 lat a inaczej w wieku 30,do wielu rzeczy trzeba dojrzec.
A-86Po pierwsze opis odnosnie muzyki ustawilam z dwa lata temu, a po drugie co to w ogole jest za argument?Nie znam milosci,bo ustawilam 2 lata temu opis,ze muzyka jest moja jedyna miloscia.Znowu mnie rozbawilas haha.
Oczywiscie,ze nie chcialabym,zeby moj chlopak mowil duzo np odnosnie naszego zycia seksualnego,ale to chyba jest normalne i zadna nie chcialaby.Tego chyba mozna wymagac?
Ale to nie ma nic wspolnego ze szpiegowaniem go,bo reszta jego tematow ze znajomymi mnie nie interesuje.
Masz 25lat, a mam wrazenie,ze podobnie jak zagubiona,w ogole nie znasz facetow.
To normalne,ze w towarzystwie kumpli zachowuja sie inaczej,tak samo jak dziewczyny w towarzystwie kolezanek,co w tym dziwnego bo nie rozumiem?
Juz naprawde nie macie wiekszych problemow,jak to ze chlopak rozmawial ze znajomym o cyckach?To smieszne,o czym Wy tu piszecie.
I co to za zagladanie do czyichs wiadomosci?az tak jestescie niepewne ich uczuc,ze musicie na kazdym kroku ich sprawdzac?Niedlugo bedziecie sobie do majtek zagladac i sprawdzac czy czyste.
Wspolczuje zarowno Wam,jak i Waszych chlopakom.
Nie ma to jak dziewczyna-szpieg
Nie gniewaj się, ale stanowczo protestuję...
Jestem facetem i to co przypinasz "facetom" dotyczy chyba tylko tych o nieokreślonej osobowości i zagubieniu...
Ciekaw jestem, jak wyglądałaby Twoja mina, gdybyś jakimś cudem dowiedziała się, że Twój Luby właśnie rozmawia ze swoimi kumplami w sposób niewybredny o Waszym życiu seksualnym...? Jak zareagowałabyś? Że to normalne, bo "faceci" tak mają? ![]()
Wybacz...
P.S.
A może ja ...nie jestem facetem? ![]()
Jak czytalbys wszystko,co tu napisalam wiedzialbys,ze akurat opowiadaniu znajomym o sprawach lozkowych jestem przeciwna.Proponuje uwazniej czytac,a pozniej nie zadawac bezsensownych pytan ![]()
40 2012-05-23 22:24:40 Ostatnio edytowany przez kosmiczny nick (2012-05-23 22:33:18)
Jak czytalbys wszystko,co tu napisalam wiedzialbys,ze akurat opowiadaniu znajomym o sprawach lozkowych jestem przeciwna.Proponuje uwazniej czytac,a pozniej nie zadawac bezsensownych pytan
Cóż, zasmucę Cię, ale właśnie czytam i - jak mi się wydaje
- ze zrozumieniem...
Jakoś Twoje słowa: "...Oczywiscie,ze nie chcialabym,zeby moj chlopak mowil duzo np odnosnie naszego zycia seksualnego,ale to chyba jest normalne...Tego chyba mozna wymagac?...w ogole nie znasz facetow. To normalne,ze w towarzystwie kumpli zachowuja sie inaczej..." świadczą właśnie o czymś, co uprzednio napisałem... Nie chcesz poruszania pewnych tematów i ślepo wierzysz, ze ich - Twój partner - nie porusza w rozmowach "czysto męskich". A skąd ta pewność? A gdyby się okazało...? Nie okaże się, bo ślepo ufasz... Ok, to czyni Cię szczęśliwą i -być może - nieświadomą. Dlatego szczęśliwą.
A Twoje słowa, że "tego chyba można wymagać" są dowodem jakiejś niepisanej ...cenzury, zakazu, bariery w swobodzie Twojego partnera. Niby jest wolny i może robić/rozmawiać o czym chce, ale jest wytyczona granica... Jakaż tu więc dla niego wolność? ![]()
Przykro mi, że uważasz, że tzw. faceci zmieniają się zależnie od towarzystwa. Dziwnych chyba znasz facetów...
Więc swoje uprzednie - retoryczne - pytanie podtrzymuję... ![]()
Dajmy spokój takim rozważaniom, bo tylko niepotrzebnie się nakręcamy. Przepraszam, jeśli Cię uraziłem...
Ale sluchaj zle ze ufam,to co powinnam chodzic z nim na spotkania z kolegami,zeby przypadkiem nie poruszyl mojego tematu, mam czytac jego smsy,sprawdzac jego maile,wiadomosci na fb,moze w ogole mam mu na szyje lancuch zalozyc a na twarz kaganiec?
Ale sluchaj zle ze ufam,to co powinnam chodzic z nim na spotkania z kolegami,zeby przypadkiem nie poruszyl mojego tematu, mam czytac jego smsy,sprawdzac jego maile,wiadomosci na fb,moze w ogole mam mu na szyje lancuch zalozyc a na twarz kaganiec?
Oczywiście, że nie. Zawsze pozostaje ufność, że partner szanuje nas i nasze wrażliwe punkty i nigdy tego nie pogwałci... Owszem, to piękne, co w Twoim związku ma miejsce. Nie wszyscy są jednak tak wyrozumiali i ufni. I wystarczy jakiś sygnał, przebłysk olśnienia, niefortunny przypadek by wszystko legło w gruzach...
Owszem, wolność, tolerancja. Ale sama widzisz, czy to na przykładzie autorki wątku, czy na wielu tu - na Forum - innych, że taka wiara w partnera często okazuje się ułudą i katastofą...
Więc lepiej śledzić, czytać maile, prywatne wiadomości na forach/portalach itp? Lepiej ciągle wątpić i przepytywać? Lepiej ciągle siedzieć na karku, w obawie przed niewłaściwym zachowaniem partnera jeśli zostanie pozostawiony sam sobie, bez kontroli?
Każdy związek opiera się na zaufaniu. A zaufanie nie polega na kontroli, czy braku własnego życia, braku indywidualności. No ja z taką miękką i niewyraźną ćtapą nie mógłbym być. Co taka osoba wnosi do związku? Brak własnego zdania i całkowita uległość i podporządkowanie się drugiej osobie? Ja szukam partnerki, a nie niewolnicy czy symbionta.
44 2012-05-24 10:50:17 Ostatnio edytowany przez november (2012-05-24 10:51:08)
O rany, ludzie, rozgorzała dyskusja na temat tego jacy są faceci, a jacy nie są, co jest dojrzałością, a co nią nie jest i chyba można o tym pisać i pisać, ale w niektórych sprawach przecież nie jest tak, że tylko jedno stanowisko jest słuszne. Osobiście nie wyobrażam sobie czytania poczty czy smsów mojego faceta i uważam to za karygodne, ale sądzę, że jeśli dwoje ludzi w związku ma takie samo podejście, to niech się kontrolują - ich sprawa. Podobnie jak nie chciałabym żeby mój facet rozmawiał o naszym seksie z super szczegółami i opowiadał wszystkim kumplom, ale nie uważam, że jest coś dziwnego w rozmowach, tak facetów jak i kobiet, na temat seksu z osobami bliższymi. Także nazywanie kobiet "fokami", "laskami", "lalkami" jest dla mnie głupie, ale znam wiele dziewczyn, które lubiły sobie podśpiewywać modną dobre kilka lat temu piosenkę "ej suczki lala lalala" - co dla mnie znaczy, że jeśli facet je tak nazywa, to im pasuje.
A wracając już do samego tematu wątku - sądzę, że trudno jest tu mówić o tym, że on się dziwnie zachowuje. Zagubiona0019, to, że Twój facet nie myśli o takich sprawach wcale nie musi wynikać z tego, że nie chce tego w przyszłości, że sobie tego nie wyobraża, albo że Cię nie kocha. Po prostu nie czuje się jeszcze na tyle dojrzały do takiego kroku. Związek to przecież nie tylko to, czego Ty chcesz, a masz przecież jeszcze sporo czasu na takie sprawy. Być może Ty wkroczyłaś już w ten etap a on jeszcze nie i sądzę, że pozostaje Ci albo się rozstać, albo cierpliwie poczekać, jeszcze jakiś czas. Wywieranie presji niestety nie przynosi najczęściej nic dobrego. Zastanów się na ile narzeczeństwo zmieni coś w relacji między Wami i na ile zaczekanie z czymś takim może okazać się też dobre dla Ciebie samej. Zwłaszcza że masz wątpliwości w stosunku do swojego faceta.
2. Co do facebooka - wg mnie i mojego chłopaka normalnym jest, że w związku wie się wzajemnie o wszystkim. Nie mamy problemów z czytaniem swoich smsów czy maili. Jak ktoś decyduje się na związek to powinien się z tym liczyć. Wg nas automatycznie wtedy zgadza się na wspólne życie = wspólne wszystko. Chce być sam i mieć prywatność nie do tknięcia - to niech się nie pcha do związku. Nie jest to wolny związek więc chyba obowiązują jakieś zasady dla obu stron (takie same).
(...)
Mój mężczyzna? Ma własne zainteresowania. Nie ma kumpli-idiotów od 'dup, cycków, chlania, ćpania, chamskiego słownictwa i zachowania, itp itd'. Bo rozumiem, że to wg Ciebie jest 'męskie' (aż żal i przykro...) neutral Ja? Nie mam psiapsiół od zakupów (po co? mam chodzić z 'idiotkami' żeby się pochichrać przy kupowaniu szmatek? to są jedyne 'babskie' wartości jakie znasz (też przykro i żal..)?). Wartości wspólne! Znanie własnych osób! Jak się zdarzy brak skarpetek to i podzielić się przecież można, prawda?
Szukasz dziury gdzie jej nie ma...
Nie wierze, ze to napisze, ale ZGADZAM sie z Yoghurt. To jest chore! Czyli generalnie odcieliscie sie od swiata, nie macie innych znajomych niz wy, wszystko robicie razem, dzielicie kazda chwile dnia, kazdy pomysl, kazda mysl ze soba? Nie macie ani kszty prywatnosci i rzeczy, ktore robicie/myslicie/planujecie zrobic tylko sami ze soba (badz z inna osoba - siostra, psem, mama, kolezanka, kolega?) To jest STRASZNE! Moze jeszcze sie tak samo ubieracie?
Ja jeszcze tak sobie mysle..a co jesli nie wyjdzie i rozstana sie takie osoby?wracac wtedy w laski do znajomych?bo nagle zostaja sami?zalosne.
1. Dwa lata związku, i w tak młodym wieku, to faktycznie może być jeszcze za krótko. I nawet widzisz, że to za wcześnie na dalsze plany - Twój chłopak zachowuje się dziwnie. Warto więc się wstrzymać z planami i marzeniami żeby w razie rozpadu związku nie cierpieć.
2. Co do facebooka - wg mnie i mojego chłopaka normalnym jest, że w związku wie się wzajemnie o wszystkim. Nie mamy problemów z czytaniem swoich smsów czy maili. Jak ktoś decyduje się na związek to powinien się z tym liczyć. Wg nas automatycznie wtedy zgadza się na wspólne życie = wspólne wszystko. Chce być sam i mieć prywatność nie do tknięcia - to niech się nie pcha do związku. Nie jest to wolny związek więc chyba obowiązują jakieś zasady dla obu stron (takie same).
3. To, że zachowuje się przy Tobie i przy nich zupełnie inaczej raczej nie świadczy dobrze o nim. Człowiek, który ma jakieś wartości wyznaje je niezależnie od grona osób wśród których się znajduje. Jeśli zmienia się w zależności od otoczenia to widocznie ma jakieś zachwiania osobowości. Jest słaby. Chce poszpanować przy kumplach i tam się czuć akceptowany więc zachowuje się jak oni tego 'wymagają' + chce Cię mieć dla własnych potrzeb i zachowuje się przy Tobie tak, żeby dostać to czego chce i żeby to jemu było ok (wyrachowany).
4. Nic nie udawaj i nie ukrywaj. Na dłuższą metę w ten sposób niczego dobrego nie zbudujesz (zbudujecie). Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa - tylko tak do czegokolwiek możecie dojść.
5. Nie czuj się źle, że masz jakieś wątpliwości czy wymagania co do partnera. Obowiązkiem w związku jest dbać o siebie wzajemnie i rozmawiać o swoich potrzebach. Inaczej to nie związek ale wykorzystywanie. Walcz o swoje szczęście i zdrowie. Zadbaj o to żebyś się czuła w związku szczęśliwa i szanowana. O udając kogoś innego w różnych środowiskach kogoś okłamuje - albo Ciebie albo ich. Albo tak naprawdę sam nie wie jaki jest i potrafi jedynie się dostosować do innych bojąc się własnego zdania. Być może boi się odrzucania i bycia gorszym. Porozmawiaj z nim. Najlepiej z troską. Powodzenia!:)
Boże, wreszcie ktoś coś mądrego powiedział!
adlernewman napisał/a:Yoghurt007 ma racje. Faceci tacy juz sa. Zreszta niektore kobiety tez sie tak moga zachowywac. Taka mini kultura. To,ze ktos patrzy na sexowna babke czy przstojnego goscia nie znaczy ze chce ich zaliczyc czy miec z nimi romans. Poflirtuje, kolegom zaimponuje i tyle.
Z ta niedojrzaloscia, to tez bym sie zgodzila. W twoim wieku to zbyt mlodo zeby za maz wychodzic. Ty tylko "wczoraj" nastolatka bylas. Poczekaj z 5 lat, swiat zobacz, pozyj, to wtedy bedziesz wiedziala czego naprawde w zyciu chcesz.
A sprawdzanie poczty? Naruszasz prywatnosc! Jak bys Ty sie czula gdyby Twoj chlopak Twoj pamietnik czytal, heh?
A cóż tak naskoczyliście na Tą dziewczynę?
Ja z tymi "prawdami" nie zgadzam się, bo takie zachowania świadczą o dwulicowości... Tu cacy, ą, ę, a z kumplami, za plecami się takie teksty wali. Sorry, ale dla mnie to jakaś dwulicowość.
A co do sprawdzenia profilu i odkrycia: może i to dobrze, że dziewczyna zobaczyła z jakim gościem chce być? Tajemnica korespondencji... Jasne, uszanować, a potem pluć sobie w brodę
Czemu tak wszyscy ją chcą odwodzić od pomysłu zamążpójścia? Osobiście uważam, że w związki powinno się wchodzić w wieku dojrzałym, czyli na oko po 30... Ale jak ktoś chce wcześniej... W sumie i dziewczyna dwudziestoletnia może być dojrzalsza od 38-latka, nie?
Skupmy się lepiej na problemie miast wytykać (zasadnie, przepraszam?) domniemaną niedojrzałość...
Dokładnie! Ludzie dojrzewają w różnym tempie. Skoro czuje się na siłach i bardzo tego chce niech się hajtnie. A Wy od razu po niej jedziecie. Każdy ma marzenia, jej jest akurat zaręczyny a potem małżeństwo. Nie musi od razu brać ślubu, tylko na razie chce tego pierścionka. Dziewczyny, jesteście kobietami i nie wiecie jak to działa nas?? Zaręczyny to już jest pewna deklaracja ze strony faceta, wtedy czujemy się bezpieczniej, wiemy, że jemu na nas zależy. Nie ma w tym nic dziwnego. Ja osobiście jestem zdania, że ludzie nie powinni chodzić ze sobą w nieskończoność, tylko jak oboje uważają, że się kochają, sfinalizować ich związek. Mówicie, że ślub nie jest żadnym zagwarantowaniem, że się od siebie nie odejdzie. No nie wiem. Pewnie, że są rozwody i wo ogóle, ale chyba trudniej wziąść rozwód niż odejść z nieformalnego związku.
Ja z tymi "prawdami" nie zgadzam się, bo takie zachowania świadczą o dwulicowości... Tu cacy, ą, ę, a z kumplami, za plecami się takie teksty wali. Sorry, ale dla mnie to jakaś dwulicowość.
A ten fragment mi umknął. Co to ma wspólnego z dwulicowością? Czy wypowiada się taki facet źle o swojej partnerce? Komentuje ją (w sensie negatywnym), wyśmiewa, a będąc z nią zachwala jaka to ona cudowna? No nie. Po prostu z kumplami rozmawia w sposób, w jaki to się z kumplami gada i na tematy, na które gada się z kumplami. Gdybym miał być taką przylepą to szybko by się mną znudziła każda kobieta, jak i ja szybko bym się znudził każdą kobietą. Ile jest miłośniczek militariów, asg, samochodów, bezpieczeństwa wewnętrznego i międzynarodowego? Z iloma mogę się pobawić w biały wywiad analizując 20sekundowy filmik z bojownikiem z bliskiego wschodu (załadowanie, przeładowanie broni i oddanie strzału)? Większość (nawet facetów) nawet nie ma bladego pojęcia o czym mówię. Ale takie mam zainteresowania, takie są moje pasje. Mam kumpli, z którymi mogę o tym pogadać, dowiedzieć się czegoś, pomyśleć. A z kobietą? Mogę o nią porozmawiać na milion innych tematów, które również pojawiają się w rozmowach z moimi znajomymi (co daje właśnie impuls do podjęcia dyskusji z połowicą).
Ileż to można słuchać o zakupach, o sobie, o nas, o niej, o problemach, troskach, wspólnych marzeniach. Ileż to można rozmawiać z jedną osobą na kilka(naście) tematów, gdzie w połowie przypadków i tak znamy stanowisko tej osoby? Jak można mieć nowe tematy do dyskusji, jeśli w zasadzie nie ma się kontaktu z innymi, bo zawsze razem? To jest fajne w początkowym okresie związku, kiedy wzajemnie się poznaje, są motylki i idzie się choćby do kuchni po kanapki trzymając za rączki. Ale po kilku latach? A potem płacz i zgrzytanie zębów - skąd rutyna w związku, jak przecież było tak wspaniale? Czemu nuda zagląda jak mieliśmy tyle tematów do rozmów? Rozstałam się, nie mam znajomych i jestem sama jak palec - pomocy! Ano bierze się to wszystko właśnie stąd, że w związku brakowało prywatności i indywidualności. Z czasem pojawiło się zmęczenie drugą osobą i powstaje spory dystans pomiędzy ludźmi. Tylko poprzez utrzymywanie kontaktów ze swoimi znajomymi można mieć poczucie równowagi i wiedzieć co jest normalne w związku, a co nie, bo żyjąc symbiotycznie nawet można nie zauważyć, kiedy patologia wkrada się do związku, a żyjemy dalej w przeświadczeniu normalności.
50 2012-05-24 16:10:50 Ostatnio edytowany przez A-86 (2012-05-24 16:22:31)
A-86 napisał/a:2. Co do facebooka - wg mnie i mojego chłopaka normalnym jest, że w związku wie się wzajemnie o wszystkim. Nie mamy problemów z czytaniem swoich smsów czy maili. Jak ktoś decyduje się na związek to powinien się z tym liczyć. Wg nas automatycznie wtedy zgadza się na wspólne życie = wspólne wszystko. Chce być sam i mieć prywatność nie do tknięcia - to niech się nie pcha do związku. Nie jest to wolny związek więc chyba obowiązują jakieś zasady dla obu stron (takie same).
(...)
Mój mężczyzna? Ma własne zainteresowania. Nie ma kumpli-idiotów od 'dup, cycków, chlania, ćpania, chamskiego słownictwa i zachowania, itp itd'. Bo rozumiem, że to wg Ciebie jest 'męskie' (aż żal i przykro...) neutral Ja? Nie mam psiapsiół od zakupów (po co? mam chodzić z 'idiotkami' żeby się pochichrać przy kupowaniu szmatek? to są jedyne 'babskie' wartości jakie znasz (też przykro i żal..)?). Wartości wspólne! Znanie własnych osób! Jak się zdarzy brak skarpetek to i podzielić się przecież można, prawda?
Szukasz dziury gdzie jej nie ma...Nie wierze, ze to napisze, ale ZGADZAM sie z Yoghurt. To jest chore! Czyli generalnie odcieliscie sie od swiata, nie macie innych znajomych niz wy, wszystko robicie razem, dzielicie kazda chwile dnia, kazdy pomysl, kazda mysl ze soba? Nie macie ani kszty prywatnosci i rzeczy, ktore robicie/myslicie/planujecie zrobic tylko sami ze soba (badz z inna osoba - siostra, psem, mama, kolezanka, kolega?) To jest STRASZNE! Moze jeszcze sie tak samo ubieracie?
Teraz dziewczynko na spokojnie jeszcze raz przeczytaj moje posty, znajdź w nich dokładne informacje o tym, że odcięliśmy się od świata, nie mamy innych znajomych niż my, wszystko robimy razem itp itd ..., i łaskawie tu zacytuj. Z góry dziękuję. Bo ja jakoś nigdzie nie widzę dowodów na to, żeby takie stwierdzenia rzucać i być tego takim pewnym. Tworzysz sobie w swojej główce coś czego nie ma w rzeczywistości i próbujesz to zmaterializować pisząc głupoty. Btw: pies=osoba?? I wyżej w hierarchii niż mama? I co rozumiesz przez zrobienie sobie czegoś samemu ze sobą? Bo patrząc na obecne czasy to mi się tylko z jednym kojarzy - samozaspokajaniem fizycznym... To też przykre co te czasy sobą reprezentują... Info dla Ciebie jak Cię to tak bardzo ciekawi: ubieramy się wg nas nienormalnie jak na te czasy, bo nie jak szpanerzy czy ku*wy, których tak teraz wszędzie pełno na ulicach (bo wyglądanie na 'łatwych' jest teraz modne), ale przyzwoicie i skromnie. A czy tak samo? Można to wliczyć w podobny styl. Teraz to prawie całe plemię ludzkie dookoła wygląda niemal identycznie, więc nie wiem jak ubiór się ma do pokazania zależności od siebie. Tu można rzucić nawet stwierdzenie, że jak ubierasz się jak cała ta rzesza 'łatwych' to jesteś zależna od tej bandy idiotów co modą kierują, oraz od własnych koleżanek ubierających się podobnie jak Ty. I wg mnie właśnie TO jest straszne.
Przepraszam za słowa, które może i są mocne, ale jadąc kilka minut tramwajem szlag mnie trafiał od słuchania tych inteligentnych ludzi mówiących z pięknym akcentem 'jaka dupa (...) wyruch**bym'. Może właśnie jechali do swoich ukochanych...
yoghurt007 - jakie zmęczenie drugą osobą? Jaki dystans? To trzeba było wzajemnie pracować nad tym żeby tak się nie stało. Jak się 'czymś' zmęczysz czy zniechęcisz to lecisz do innych żeby Ci dali więcej rozrywki bo zabaweczka już nie daje tego co producent obiecywał? A może by tak włożyć w związek coś (nie kogoś) nowego, rozwinąć go RAZEM? Albo go po prostu skończyć i nigdy więcej się w niego nie mieszać (bo przecież kumple Ci więcej radości dają)?
yoghurt007 - jakie zmęczenie drugą osobą? Jaki dystans? To trzeba było wzajemnie pracować nad tym żeby tak się nie stało. Jak się 'czymś' zmęczysz czy zniechęcisz to lecisz do innych żeby Ci dali więcej rozrywki bo zabaweczka już nie daje tego co producent obiecywał? A może by tak włożyć w związek coś (nie kogoś) nowego, rozwinąć go RAZEM? Albo go po prostu skończyć i nigdy więcej się w niego nie mieszać (bo przecież kumple Ci więcej radości dają)?
Jak to jakie zmęczenie? No a jak ma się czuć facet ciągany do 20 sklepu, bo szukasz bluzeczki/topu/klapeczek itp? Jak masz się czuć kiedy cały wolny czas spędzasz tylko i wyłącznie w towarzystwie jednej i tej samej osoby? Jak masz włożyć w związek coś własnego, aby móc rozwinąć go RAZEM, kiedy nie masz ani własnego zdania, ani własnego życia, a jedynie "nasze"?
52 2012-05-24 18:49:20 Ostatnio edytowany przez krzysztof_ (2012-05-24 19:00:27)
yoghurt007 - jakie zmęczenie drugą osobą? Jaki dystans? To trzeba było wzajemnie pracować nad tym żeby tak się nie stało. Jak się 'czymś' zmęczysz czy zniechęcisz to lecisz do innych żeby Ci dali więcej rozrywki bo zabaweczka już nie daje tego co producent obiecywał? A może by tak włożyć w związek coś (nie kogoś) nowego, rozwinąć go RAZEM? Albo go po prostu skończyć i nigdy więcej się w niego nie mieszać (bo przecież kumple Ci więcej radości dają)?
Jak to jakie zmęczenie? No a jak ma się czuć facet ciągany do 20 sklepu, bo szukasz bluzeczki/topu/klapeczek itp? Jak masz się czuć kiedy cały wolny czas spędzasz tylko i wyłącznie w towarzystwie jednej i tej samej osoby? Jak masz włożyć w związek coś własnego, aby móc rozwinąć go RAZEM, kiedy nie masz ani własnego zdania, ani własnego życia, a jedynie "nasze"?
Ja wolę iść z moją kobietą do sklepu i przymierzać te 20 par klapek (co się zdarza) niż tolerować to wszystko co mimowolnie kładzione jest do głowy przez większość dziewuch z którymi mogłaby sie spotykać.
Nie no spoko - jak lubisz się spotykać z dziewczynkami bez charakteru, które chłoną jak gąbka wszystko co im koleżanki powiedzą to twoja wolna wola. Ja tam preferuję silne kobiety o wyraźnym charakterze, która pójdzie sobie na zakupy z koleżankami, a ja na piwo z kolegami, a wieczorem wybierzemy się na randkę razem. I wtedy można zapytać nawet o taka pierdołę jak "jak ci minął dzień kochanie".
Generalnie to widzę, że pewność uczuć drugiej osoby i zaufanie kwitnie w twoim związku. A chociaż do toalety puszczą ją samą? ![]()
54 2012-05-24 21:14:05 Ostatnio edytowany przez A-86 (2012-05-24 21:29:50)
yoghurt007 - jakie zmęczenie drugą osobą? Jaki dystans? To trzeba było wzajemnie pracować nad tym żeby tak się nie stało. Jak się 'czymś' zmęczysz czy zniechęcisz to lecisz do innych żeby Ci dali więcej rozrywki bo zabaweczka już nie daje tego co producent obiecywał? A może by tak włożyć w związek coś (nie kogoś) nowego, rozwinąć go RAZEM? Albo go po prostu skończyć i nigdy więcej się w niego nie mieszać (bo przecież kumple Ci więcej radości dają)?
Jak to jakie zmęczenie? No a jak ma się czuć facet ciągany do 20 sklepu, bo szukasz bluzeczki/topu/klapeczek itp? Jak masz się czuć kiedy cały wolny czas spędzasz tylko i wyłącznie w towarzystwie jednej i tej samej osoby? Jak masz włożyć w związek coś własnego, aby móc rozwinąć go RAZEM, kiedy nie masz ani własnego zdania, ani własnego życia, a jedynie "nasze"?
Następny... Znajdź se dziewuchę, która nie łazi po sklepach jak nawiedzona, bo ma tylko taki priorytet w życiu, to nie będziesz stękał i się męczył. Kwestia dobrania podobnych wartości a nie totalnie różnych, bo masz np. swój typ kobiety okreśony tylko przez jej wygląd. Wszystko się da tylko trzeba chcieć poszukać a nie brać pierwsze lepsze z brzegu, które w Twoim kierunku cycki wystawi. I taka co lubi samochody i inne 'męskie' sprawy się znajdzie (stwierdzenie, że kobity nie lubią samochodów to jak określenie, że faceci nie lubią się bawić lalkami..).
Co Ty rozumiesz przez własne życie?
Założeniem związku jako 'instytucji' jest żeby życie było 'nasze' a nie 'moje'.
Wg Ciebie własnego zdania nie mam bo nie mam tony koleżanek tylko kilka i to normalnych np w pracy? Skąd Ty wiesz, że nie mam własnego zdania? Mam, i je tu wyrażam. Mam czas, który chcę spędzić z partnerem (bo go przecież kocham, lubię, i jest mi najbliższą osobą, uwielbiamy spędzać ze sobą czas, jest mi bliższy niż jakieś przyjaciółeczki) zamiast spędzać z koleżaneczkami w sklepach albo z kumplami przy piwku. No co kto lubi, ale widać mam (i mój partner także) inne priorytety niż Ty. I jakoś nie mamy problemu z rozwijaniem związku, wręcz przeciwnie. Jak Ty chcesz rozwijać związek kiedy Cię w nim nie ma, bo jesteś 'na zewnątrz'? Dla mnie zmiana statusu związku to zmiana statusu życia - już nie jestem tylko 'ja', ale jest też 'on', i resztę życia chcemy spędzić 'razem', a nie nadal osobno. I nad tym pracujemy, bo tego chcemy. Nie mamy wcale ochoty szaleć ze znajomymi za swoimi plecami. Nas to nie bawi. Tamci w końcu kiedyś też pozakładają rodziny i co wtedy zrobisz? Myślisz, że jak jeden z drugim będzie miał kochającą rodzinę i dzieci to będzie z Tobą nadal skakał po imprezkach? Żebyś się nie przejechał z takim podejściem bo zostaniesz sam i gdzie wtedy będziesz 'nabierał własnego zdania i życia'? Związek nie należy do Twojego własnego życia?:| Albo się dba o związek albo o 'boki'. Każdy wybiera co dla niego ważniejsze. Nie da się po równo, bo niczego się wtedy dobrze nie zrobi.
Nie no spoko - jak lubisz się spotykać z dziewczynkami bez charakteru, które chłoną jak gąbka wszystko co im koleżanki powiedzą to twoja wolna wola. Ja tam preferuję silne kobiety o wyraźnym charakterze, która pójdzie sobie na zakupy z koleżankami, a ja na piwo z kolegami, a wieczorem wybierzemy się na randkę razem. I wtedy można zapytać nawet o taka pierdołę jak "jak ci minął dzień kochanie".
Przeczytaj jeszcze raz post krzysztofa. Wyraźnie napisał, że właśnie takich pierdołowatych dziewczynek nie toleruje. Proszę, czytaj to co inni piszą a nie to co chcesz tam widzieć, bo będzie zaraz masa nieporozumień.
Dałeś śliczny przykład Twoich wartości (odruchowo?) - kobieta na zakupy, chłop na piwo. A fajnie by było tak po całym dniu usłyszeć od lubej 'Cudnie mi minął dzień kochanie, bez Ciebie'? Jeśli dla Ciebie pierdołą jest to jak czas spędziła Twoja dziewczyna to widzę, że wybitnie się nią interesujesz... Najważniejsze żebyś miał święty spokój żeby sobie wyskoczyć na piwko, a wieczorkiem zadowolić się spotkankiem z kobietą? Jakieś randki? Co to w ogóle za zjawisko? Dzień osobno a razem raz na jakiś czas wieczorny wyskok? To jest wg Ciebie dojrzały związek - spotykanie się co jakiś czas zamiast uczyć się siebie będąc blisko w normalnych codziennych sytuacjach? Może o różnym rodzaju związków tu mówimy (może o wolny związek Ci chodzi, bo wtedy pewnie człowiekowi wszystko jedno co się u partnera dzieje)?
Zaufanie się z powietrza nie bierze. A ktoś kto ufa nieznajomemu ma wyraźny przejaw głupoty.
Szczerze mówiąc nie chce mi się toczyć batalii o takie pierdoły. Skoro ty i twój partner lubicie mieć "wasze" w kontekście obojga razem (jako jedności) w miejscu "wspólnego" jako wartości dodanej dwojga indywiduów - ludzi niezależnych decydujących się na wspólne życie razem, no to wasza wola.
Ja nie uważam związku, dojrzałego emocjonalnie związku, aby mógł funkcjonować jako jedno. Jestem ja, jest ona i jesteśmy my (kolejność dowolna). Jak chcę iść na piwo z kolegami - to pójdę. Jak ona chce iść z koleżankami na zakupy - to pójdzie. Chcemy spędzić czas ze sobą - spędzamy. Jesteśmy związanymi ze sobą ludźmi, ale każde posiada wolną wolę. W moim odczuciu nic w związku nie podlega zasadom-obowiązkom. W kontekście jesteśmy w związku, więc mamy obowiązek zachowywać się tak, a nie inaczej, bo tak w związku trzeba. To co się dzieje wynika z uczucia, własnego oddania/poglądów/zasad i zaufania, a nie stanu formalnego "bycia w związku". Jak facet będzie miał gadać z kumplami o dupach i cyckach - to i tak będzie to robił (najwyżej najpierw odpuści, a potem i tak będzie to robił chowając się z tym po kątach). Jak dziewczyna ma zdradzić - i tak zdradzi. Żadne kontrolowanie czy pasożytowanie tutaj nic nie da. W związku trzeba się szanować wzajemnie i ufać sobie. A dla mnie wyrazem takiego szacunku i zaufania jest pozwolenie partnerowi na odrobinę prywatności w momencie kiedy tego potrzebuje. A to co z nią zrobi - jego sprawa. I w drugą stronę - jeśli ktoś taki szacunek i zaufanie mi okazuję, to ja czuję się w obowiązku udowodnić, że jestem tego wart. To jest ciężar pokładanych nadziei. Zarówno względem nas samych, jak i tych pokładanych przez nas w drugiej osobie. I to jest również odpowiedzialność.
Bo co ma miłość wspólnego z brakiem zaufania i wynikającym z tego wiecznym kontrolowaniem, "przypadkowym" przeczytaniem smsa, czy prywatnych wiadomości na tym czy innym portalu? A w takich symbiotycznych związkach tak to właśnie wygląda, czego dobitnym przykładem jest tutaj właśnie autorka wątku czy kolejna (nicka nie pamiętam), która deklarowała, że wraz ze swoim facetem wspólnie czytają swoje maile, smsy, prywatne wiadomości itp. Nie? A jaka reakcja będzie kiedy któregoś dnia partner owego smsa nie pokaże? Od razu pierwsza myśl "coś ukrywa". A tu zonk - sms systemowy....
A fajnie by było tak po całym dniu usłyszeć od lubej 'Cudnie mi minął dzień kochanie, bez Ciebie'?
Pomijając jakąś pokraczną konstrukcję owego pytania, to zgaduję, że chciałaś napisać "cudownie mi minął dzień bez ciebie"? I tak - miło byłoby to usłyszeć. Wiem wtedy, że nie mam do czynienia z budyniem, ale z człowiekiem. Człowiekiem mającym charakter i wolną wolę, z człowiekiem, o którego muszę się starać. Wiem wtedy, że kobieta dobrze spędziła czas, że potrafi zająć się sama sobą. A takie kobiety lubię - silne, niezależne, z charakterem. A nie życiowe (społeczne) ćtapy, które nie potrafią same, bo nie ma jej, jesteśmy jedynie "my". No co to za przyjemność umawiać się z budyniem?
Jakieś randki? Co to w ogóle za zjawisko?
No nie wiem, ja tam ze swoją lubą wychodziłem na randki. Do kina, do restauracji, czy gdzie tam nam się zachciało. Nie randkujesz ze swoim facetem?
PS. Co do moich wartości to się mylisz. Owo piwo i zakupy są jedynie przykładem z brzegu. Równie dobrze on może iść na zakupy, a ona na piwo. Bez różnicy.
Nie ma co sie spieszyc jak nie jestescie pewni
57 2012-05-24 22:56:06 Ostatnio edytowany przez fammefatale (2012-05-24 23:02:07)
yoghurt007 nic dodac,nic ujac!
A-86tak czytam,co piszesz i wciaz jestem w szoku,ze mozna miec takie poglady i mozna tak zyc.Z calym szacunkiem dla Twojego zdania i zwiazku,ale naprawde nie rozumiem..
Dla mnie taki zwiazek jest toksyczny,zwiazek gdzie dwie strony sa na sobie uwieszone i nie maja wlasnego wlasnego zycia,tylko wspolne.Naprawde nie masz potrzeby czasem odpoczac od swojego chlopaka?wyskoczyc sobie gdzies z kolezankami i zwyczajnie wyluzowac?
Sama nie raz mowie chlopakowi,ze ide ze znajomymi,widzimy sie jutro,przyda nam sie troche swobody.Nie widze w tym nic zlego,ze mam swoje sprawy.
Nie znioslabym faceta,ktory tak uwiesilby sie na mnie i nie dawal spokoju,zwariowalabym chyba z nim.
A co jest zlego w randkach bo nie rozumiem? to najlepiej usiasc razem przez tv i tak siedziec przez tydzien,zeby miec sie na oku i byc ze soba.
A jak juz ktos kilka razy na tydzien sie spotka, to nie zwiazek?
...Ileż to można słuchać o zakupach, o sobie, o nas, o niej, o problemach, troskach, wspólnych marzeniach. Ileż to można rozmawiać z jedną osobą na kilka(naście) tematów, gdzie w połowie przypadków i tak znamy stanowisko tej osoby? Jak można mieć nowe tematy do dyskusji, jeśli w zasadzie nie ma się kontaktu z innymi, bo zawsze razem?...
Ok, ![]()
Sztuka polega na wypośrodkowaniu...
Ale wracając do "dwulicowości". Wiesz przecież, w czym rzecz? Poznałem wielu ludzi - kameleonów, którzy zależnie od towarzystwa zachowywali się i wypowiadali w sposób adekwatny do środowiska... To jest dwulicowość. Znam ten typ: taki jak opisałem wcześniej... Co innego żartować, zachowywać się, rozmawiać na skrajnie różne tematy z dziewczyną/kochanką/żoną, a na skrajnie inne tematy z grupą wtajemniczonych kumpli. Jasne.
Ale czymś zgoła odmiennym jest struganie z siebie w towarzystwie kobiety faceta na poziomie i jednoczesne - w paczce kumpli - robienie z siebie ostatniego kmiota...
To dość ograniczone i skrajne przykłady, ale chciałem naświetlić problem. I wyjaśnić zaistniałe nieporozumienie...
Jest tu chyba jakaś różnica, prawda?
Owszem, doskonale wiem i znałem (bo z tym gatunkiem mi nie po drodze) osoby wydające się być istotami rozumnymi z wykształconą osobowością, które w sprzyjającym środowisku okazywały się intelektualnie, werbalnie i moralnie pierwotniakiem ![]()
W tym tkwi cały problem.
Cytat wyjęty z kontekstu Twojej wypowiedzi dotyczy sprawy rzekomych dobrowolnych ograniczeń... Kto powiedział, ze tak ma to wyglądać? Są znajomi, wspólni, prywatni, ok. Są różne - wzbogacające - światy. I nie ma całkowitego zespolenia, bo rzeczywiście kwestią czasu jest ...zmęczenie. Już to sam przerabiałem ![]()
Ale problemem jest tu postrzeganie tych znajomości i zachowanie partnera/partnerki w tym środowisku.
Osobiście miałbym spore wątpliwości, gdybym zorientował się, że moja partnerka w towarzystwie własnych znajomych zamienia się np. w nawiedzoną erotomankę taksującą każdego gacha i komentująca w niewybredny sposób... Miałbym mieszane uczucia, czy ta kobieta JEST SOBĄ przy mnie, czy jej PRAWDZIWA NATURA wydobywa się w innym towarzystwie...
Mam nadzieję, że na tym przykładzie przedstawiłem wyraziście swoje spojrzenie na zagadnienie...
Widzę, że podzieliliśmy się w tym wątku na dwa odmienne obozy...
Czuję, ze będzie się działo ![]()
...Ja wolę iść z moją kobietą do sklepu i przymierzać te 20 par klapek (co się zdarza) niż tolerować to wszystko co mimowolnie kładzione jest do głowy przez większość dziewuch z którymi mogłaby sie spotykać.
Ha! Właśnie... Nic dodać... ![]()
Wiesz co krzysztof_?chyba male masz pojecie o kobietach.Pewnie jestes tym typem faceta,ktory mysli,ze kobiety to tylko o ciuchach,kosmetykach i facetach rozmawiaja?Nie wiem ile Twoja dziewczyna ma lat i jakie ma kolezanki,ale zapewniam,ze mamy lepsze tematy,niz te wymienione.
Najlepiej,zeby dziewczyna w ogole nie miala kolezanek,bo to przeciez zagrozenie,co one jej nagadaja,na co namowia..a ona ma taki maly mozdzek i od razu poslucha.
...Cudnie mi minął dzień kochanie, bez Ciebie...Dzień osobno a razem raz na jakiś czas wieczorny wyskok? To jest wg Ciebie dojrzały związek - spotykanie się co jakiś czas zamiast uczyć się siebie będąc blisko w normalnych codziennych sytuacjach? Może o różnym rodzaju związków tu mówimy (może o wolny związek Ci chodzi, bo wtedy pewnie człowiekowi wszystko jedno co się u partnera dzieje)?
Zaufanie się z powietrza nie bierze. A ktoś kto ufa nieznajomemu ma wyraźny przejaw głupoty.
Chylę czoła precyzji wypowiedzi...
Natłok myśli nie pozwala mi w tym wątku sformułować tak racjonalnych argumentów.
To jest dwulicowość.
Nie, to nie jest dwulicowość. To jest dopasowanie się do grupy. Dwulicowość polega na zmianie zdania na dany temat w zależności od tego z kim się rozmawia. A to jest coś zgoła odmiennego.
Są znajomi, wspólni, prywatni, ok. Są różne - wzbogacające - światy. I nie ma całkowitego zespolenia, bo rzeczywiście kwestią czasu jest ...zmęczenie. Już to sam przerabiałem smile
Ano...aby jednak te wzbogacające się światy mogły istnieć, to w związku potrzebna jest prywatność.
No, ale nie liczę, że zrozumieją to osoby, które są w związku te 2-3 lata, bo to jeszcze okres zakochania, gdzie to faktycznie wszędzie się za rączkę chodzi - nawet z pokoju do pokoju. ![]()
...Najlepiej,zeby dziewczyna w ogole nie miala kolezanek,bo to przeciez zagrozenie,co one jej nagadaja,na co namowia..a ona ma taki maly mozdzek i od razu poslucha.
Ech... Przecież doskonale wiesz, o co tu chodzi... Nie należy się "przyczepiać" tego zdania. Chodzi przecież o zasadę. Jeśli nie potrafimy wyłuskać z siebie cierpliwości wyrozumiałości dla partnera i wolimy spie... uciekać w tym czasie na piwo z kumplami - cóż to za związek? Taki od czas do czasu (jak opisała A-86).
Mnie - dziwne, prawda? - cieszyły, bawiły takie wspólne chwile na zakupach
I z obrzydzeniem patrzyłem na kłócące się pary, w których mężczyzna był wyraźnie zniecierpliwiony... Jezu... Spędzać czas można na wiele sposobów.
Obce osoby, koledzy, koleżanki - owszem, urozmaicenie - to tylko rozrywka... Niekoniecznie dominująca w związku dwojga osób.
To jest dwulicowość.
Nie, to nie jest dwulicowość. To jest dopasowanie się do grupy. Dwulicowość polega na zmianie zdania na dany temat w zależności od tego z kim się rozmawia. A to jest coś zgoła odmiennego.
Są znajomi, wspólni, prywatni, ok. Są różne - wzbogacające - światy. I nie ma całkowitego zespolenia, bo rzeczywiście kwestią czasu jest ...zmęczenie. Już to sam przerabiałem smile
Ano...aby jednak te wzbogacające się światy mogły istnieć, to w związku potrzebna jest prywatność.
No, ale nie liczę, że zrozumieją to osoby, które są w związku te 2-3 lata, bo to jeszcze okres zakochania, gdzie to faktycznie wszędzie się za rączkę chodzi - nawet z pokoju do pokoju.
![]()
Akurat w takim związku bylem lat ponad szesnaście...
Więc chyba mam świadomość o czym piszę, prawda?
A ta "dwulicowość", to tylko uproszczenie... Dopasowanie się do grupy - niech będzie - oportunizm?
Przecież wiesz doskonale, ze nie chodzi o termin, a o zjawisko... ![]()
65 2012-05-24 23:39:51 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-05-24 23:44:13)
A-86 napisał/a:...Cudnie mi minął dzień kochanie, bez Ciebie...Dzień osobno a razem raz na jakiś czas wieczorny wyskok? To jest wg Ciebie dojrzały związek - spotykanie się co jakiś czas zamiast uczyć się siebie będąc blisko w normalnych codziennych sytuacjach? Może o różnym rodzaju związków tu mówimy (może o wolny związek Ci chodzi, bo wtedy pewnie człowiekowi wszystko jedno co się u partnera dzieje)?
Zaufanie się z powietrza nie bierze. A ktoś kto ufa nieznajomemu ma wyraźny przejaw głupoty.Chylę czoła precyzji wypowiedzi...
Natłok myśli nie pozwala mi w tym wątku sformułować tak racjonalnych argumentów.
Szczerze mówiąc nie wiem jak to "chylę czoła" mam odbierać. Sarkazm? Biorąc pod uwagę, że w tak rozbudowanej wypowiedzi jest jedynie jeden przecinek i to użyty w momencie budzącym wątpliwości (delikatnie mówiąc), to nawet by się zgadzało....
Nie chodzi o termin? Weźże się zlituj człowieku. Przed chwilą się czepiałeś "dup i cycków". A sam na dobrą sprawę nie masz bladego pojęcia o czym mówisz, bo najwyraźniej posługujesz się słowami, których znaczenia nie znasz. Wszystko rozchodzi się o słowa i ich znaczenie. Wiesz co to seks? No wiesz. Każdy wie. No, ale ja sobie tak napiszę w kontekście całowania. No bo przecież nie chodzi o termin, a o zjawisko.....