Witam. Wczoraj moja dziewczyna napisala mi sms, ze miala straszny sen i obudzila sie z placzem.
Dlugo musialem nalegac zeby mi wkoncu opowiedziala go... az dala sie namowic.
Opisala mi go tak.
"Poklocilismy sie i przyjechal jakis kolega mnie pocieszyc i tak wyszlo ze wyladowalismy w lozku zaczol mnie calowac i rozbierac a ja wstalam i go wygonilam z domu. Wtedy on zadzwonil do Ciebie i powiedzial ze wlasnie mnie pociesza, ja przyjechalem i nie chcialem jej uwiezyc ze do nieczego nie doszlo" Wiem to glupie... to tylko sen... ale wiedzialem ze cos przedemna ukrywa..... jak sie pozniej okazalo to nie byl JAKIS nieznany kolega tylko jej znajomy. Mysle ze napisala mi tez uproszczona i lagodniejsza wersje tego snu......
To boli
w glowie mam tysiace mysli... jestem z nia 3 lata, zaczynam sie bac... czytalem sennik.
Jak mam sobie poradzic z tymi myslami...