Jestem w zwiazku od roku i 4 miesiecy. Poznalismy sie w klubie, od razu wiedzialam, ze to jest mężczyzna, w ktorym sie zakocham do szaleństwa. Moj partner sie bardzo o mnie staral i na kazdym kroku staral mi sie imponowac. Nawet na randke wynajal cessne (samolot 3-4 oswobowy z instruktorem). Duzo razem wyjezdzalismy majówka, wakacje, ferie... Czulam sie przy nim nadzwyczajnie. Jednak po pewnym czasie podczas mojej nieobecnosci zdradzil mnie dwukrotnie z moja najlepsza przyjaciolka (teraz nie utrzymujemy ze soba kontaktu). Przez 4 miesiace utrzymywal mnie w niepewnosci, krazyyly dwie wersje jej i jego, nie wiedzialam komu wierzyc ani komu zaufac. Jednak w koncu wszystko sie ulozylo i mu wybaczylam, bo byl bardzo pijany, a ja wtedy wyjechalam na 2 tygodnie, a ta przyjaciolka do zludzenia przypomina mnie i oddaje moj charakter. kocham go bardzo. Dowiedzialam sie, takze ze ma pewna przypadlosc. ZESPOL ASPERGERA. a wlasciwie pewne cechy tylko. To byl dla mnie szok na poczatku, bo nigdy nie spotkalam sie z kims o podobnej przypadlosci. Niemal z dnia na dzien to zakceptowalam. (wygooglujcie sobie
)z doswiadczenia wiem, ze osoby takie sa niezwykle wrazliwe, bardzo latwo je urazic, czesto cos dobrego odbieraja cos w sposob zly, czasami wybuchaja gniewem, a czasami, gdy nie wyjdzie ich "plan dnia" sa wsciekle, maja takze sklonnosc do popadania w nalogi. w ich naturze lezy "ranienie ludzi". jednokrotnie plakalam z jego powodu, nie moglam spac,
Mielismy trudny miesiac przerwy, nagle, z dnia na dzien przestalam od niego odbierac telefony,ospisywac (bo rodzice zaczeli mi wmawiac rozne rzeczy na jego temat i stwierdzilam, ze kiedys mnie za bardzo zrani i, ze lepiej powno niz poniej ), samej mi bylo bardzo ciezko, strasznie schudlam w tym czasie, "mowili ze wygladam ja kanorektyczka", rodzice chcieli mnie wyslac do psychologa, nie moglam wytrzymac, uwazam, ze przeszlam zalamanie nerwowe, plakalam w kazdej wolnej chwili, na nic nie mialam sily. W tym czasie moj partner sie pograzyl jak sie pozniej okazalo, nawet byl w szpitalu po probie samobojczej, wyrzucili go z klasy maturalnej. Spotkalismy sie po ponad miesiacu braku jakiekolwiek kontaktu. POstanowilam nie popelniac tego bledu, po przy nim jestem szczesliwa.
teraz, minelo juz 3 miesiace od tego czasu. i sama NIE WIEM. Moi rodzice nie akceptuja tego zwiazku. Czasami mam wrazenie, ze jestem przeszkoda, takim niepotrzebnym lezakiem. Zawsze bylam bardzo silna kobieta. Wszyscy mi to mowili, ale teraz czuje sie słabaa i krucha. KOcham go , bardzo. Ale nie czuje sie tak jak zawsze sie przy nim czulam. Teraz ciagle spotykamy sie u niego , w domu, ja zawsze musze do niego przyjezdzac, czesto sie klocimy, on wywoluje klotnie albo ja robie cos, co go doprawadza do szalu , np. ja chce zaczal palic papierosa i potem oddac mu druga polowe. Mam rozszarpane nerwy, jego zachowanie doprowadza mnie placzu i czuje sie fatalnie. Jego zmiennosc nastrojow mnie czasami przerasta. Mimo , ze codziennie mowi mnie , ze mnie kocha nie czuje sie kochana. Traktuje mnie inaczej, zachowuje sie dziwnie. Mam wrazenie tez, ze jestem od niego uzalezniona. Zawsze spedzalismy ze soba kazda wolna chwile, teraz widze, ze on jest juz zmeczony czestotliwoscia spotkan - codziennie. To on decyduje, kiedy sie widzimy. Ma do mnie duze zaufanie nigdy sie nie derwuje, gdy nie moge sie spotkac albo nocuje u kolegi , ide na melanz czy do klubu. Zawssze zyczy mi milej zabawy i prosi , zebym sie odezwala rano. Czesto mi wyrzuca, przez to czuje sie niedoceniona. Obydwoje mamy tendencje do dominacji w zwiazku, co czasami prowadzi do klotni.Co zrobic? Macie jakies porady ? Chce znow sie czuc jak kiedys, chce zeby mnie docenil i zakochal sie na nowo! prosze pomozcie.
Podobne tematy
z własnego doswiadczenia moge ci poradzic jedynie tylko tyle ze powinniscie od siebie odpoczac ale nie na dzien ,dwa,tydzien ale na poczatek miesiac...byc moze pod czas tego czasu gdy nie bedziecie mieli kontaktu zrozumiecie ze nie umiecie bez siebie zyc,ze chcecie naprawic wszelkie bledy i sprawic by bylo jak dawniej a moze wrecz przeciwnie zobaczycie ze lepiej jest wam osobno...
jak juz napisalam, zrobialam tak, na ponad miesiac, nigdy wiecej.
aha,no fakt,sorrki.
moze wyjedzcie gdzies razem? czasem warto odpoczac we dwoje od otoczenia ktore neguje wasz zwiazek
a moze powinnam byc bardziej niedostepna ?
a moze powinnam byc niedostepna? moze wtedy zacznie sie bardziej starac i zateskni?