Witam i proszę o radę. Jestem zaręczona od 2 lat i wydawało mi się, że nasz związek jest idealny. Jednak 2 miesiące temu zwolnili mnie z pracy gdyż firma plajtowała.
Teraz mój "przyszły mąż" robi mi na każdym kroku uwagi, że jestem bezrobotna, beznadziejna i niczym mu nie imponuję. Faktycznie nie mam dużego doświadczenia bo tylko 2 lata, do tego nie skończyłam jeszcze studiów. Czuję się beznadziejnie. Jak szma... (przepraszam za to określenie). Nie wiem jak mam go zatrzymać gdyż czuję ze go tracę i jak mu zaimponować jak naprawdę ciężko jest coś znaleźć.
Jestem bezradna...
Podobne tematy
Bezsensu,
tylko dlatego, ze stracilas prace zmniejszyla sie Twoja wartosc???
Nie masz powodu, zeby czuc sie jak szma...., to on powinien sie tak czuc, bo zamiast Cie wspierac w tak trudnym okresie to Cie doluje.
Zycie nie jest kolorowe, czasami sa tez upadki, i on podczas tych upadkow powinien tym bardziej Cie podnosic na duchu, pocieszac i podkreslac Twoja wartosc.
Prace znajdziesz napewno, ale co do zwiazku to bym przemyslala pare spraw.
Co bedzie jesli bedziecie kiedys mieli dzieci, wiecej wydatkow, Ty nie bedziesz mogla pracowac, bo bedziesz sie maluchem musiala zajmowac?
Jejku Eniaa bez obrazy ale on jest nie normalny,kurcze jak można naubliżać kobiecie bo straciła pracę,a jakby on był na twoim miejscu na pewno nie byłby już taki głupio mądry jak teraz.Niestety czasy są teraz ciężkie,ale to nie znaczy,że straciłaś coś ze swojej kobiecości,a może znajdziesz za jakiś czas lepszą pracę niż ta którą miałaś.Ja też straciłam pod koniec stycznia pracę-fakt zle się z tym czuję,ale mój mąż nigdy mi nie powiedział żadnego przykrego słowa.W takich sytuacjach wychodzi cała prawda o osobie z którą się żyje pod jednym dachem.Musisz się zastanowić nad przyszłością waszego związku,bo to poważna sprawa.
Zgadzam się z koleżanka ""kasiula810""
Powodzenia i Na pewno Porozmawiaj Jeszcze z Chłopakiem ![]()
Enia, to nie Twoja wina, ze firma splajtowala. Nie poszlas i nie zwolnilas sie dobrowolnie, aby siedziec w domu i nic nie robic. Powinnas bardzo szczerze porozmawiac z swoich naczerzonym. Przygotowujecie sie do malzenstwa, a zroumienie to przeciez podstawa zwiaku...Tak wiec porozmawiaj z nim i wytlumacz, ze to nieTwoja wina i nie powinien przez to okazywac Ci brak szacunku. oza tym, jak cos takiego moze swiadczyc o wartosci czlowieka? On jest chyba niepowazny...
Może to będzie dziwne co napiszę, ale co tam
- chodzi mi o to, że może Twój narzeczony w ten sposób próbuje Cię zmobilizować do działania i do poszukiwania nowej pracy. Wiem, że mobilizacja nie polega na tym, żeby kogoś poniżyć i sprawić, że czuje się niedowartościowany. Jednak nie wszyscy wiedzą jak mobilizować innych. I jedyny sposób jaki znają to całkowita krytyka, która nie zawsze jest konstruktywna.
Moja rada:
pogadaj szczerze z narzeczonym o tym jak się czujesz kiedy zwraca się do Ciebie w taki a nie inny sposób. Powiedz mu, że nie na tym polega wsparcie
A jeśli rozmowa nie pomoże .. to ja bym się zastanowiła nad tym czy chcę spędzić życie z mężczyzną, od którego nie dostanę wsparcia w trudnych, życiowych chwilach.
Jednak mam nadzieję, że wszystko się ułoży po Twojej myśli ![]()
Nola jeśli ma to być jego styl motywowania to cóż wybrał chyba najgorszą z możliwych opcji.
Eniaa przede wszystkim to nie jest Twoja wina, że zakład splajtował, początek roku jest ciężki ze względu na wstrzymane rekrutacje w wielu firmach i masowe zwolnienia, zatem nie załamuj się, że nie możesz znaleźć pracy. Z tego co widzę na rynku powoli sytuacja zaczyna wracać do normy. Co się zaś tyczy Twojego narzeczonego to przede wszystkim powinnaś z nim porozmawiać. Może rzeczywiście postępuje tak dlatego, gdyż wydaje mu się to jedynym słusznym sposobem postępowania w tej sytuacji. Trzeba mu zatem uświadomić, iż w ten sposób stawia na szali Wasz związek i Twoją wiarę w siebie.
Jeśli zaś okaże się, iż takie postępowanie nie wynika z jego niewiedzy lecz jest celowe, to poważanie zastanowiłabym się nad tym związkiem. Bo przecież chodzi o to by się wspierać a nie kopać leżącego.
Zresztą swoją drogą zastanawia mnie to sformułowanie "nie imponujesz mu już niczym" czyli co jest z Tobą dlatego, że imponujesz jemu a co za tym idzie pewnie również innym osobom z Waszego towarzystwa. Jesteś po to by się Tobą chwalić ?
Eniaaa, to jest niepowazne i niedojrzale z jego strony. Mozesz porozmawiac, ale mam przeczucie, ze to , jesli cos zmieni w jego zachowaniu, to na krotko.
Zastanow sie dobrze, czy chcesz takiego czlowieka za meza.
Nola jeśli ma to być jego styl motywowania to cóż wybrał chyba najgorszą z możliwych opcji.
Masz rację - to naprawdę najgorszy ze sposobów. No ale niestety są tacy ludzie, którzy inaczej nie potrafią. Możliwe, że wszystko wynika z tego, że w dzieciństwie w taki sposób byli "motywowani" przez innych i teraz oni w taki sposób "motywacji" uznają za słuszny i jedyny.
Trzeba mu zatem uświadomić, iż w ten sposób stawia na szali Wasz związek i Twoją wiarę w siebie.
Jeśli zaś okaże się, iż takie postępowanie nie wynika z jego niewiedzy lecz jest celowe, to poważanie zastanowiłabym się nad tym związkiem. Bo przecież chodzi o to by się wspierać a nie kopać leżącego.
I zgadzam się z Leną. On powinien Cię wspierać a nie dobijać.
Dlatego przede wszystkim rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa - to może uratować Was.
DZIEWCZYNY MAJA RACJE ZASTANOW SIE NAD PRZYSZLOSCIA TEGO ZWIAZKU
twoj facet jest zafajdanym materialista i egoistycznym dupkiem. ale nie ciesz sie, ty tez nie jestes bez winy. ponizyl cie i to twoja wina. no bo powinnas mu udowodnic, ze masz ambicje, do ktorych jemu daaaaleko. jesz za jego pieniadze? jesli tak to skoncz z obzarstwem i skup sie na karierze (nauka, staz, szukanie pracy, kontakty z wplywowymi ludzmi).
bedziesz miec z nim ciezko poniewaz pieniadze sa ponad toba. juz zawsze bedziesz na drugim miejscu. zawsze!
Samiec jak Ty cos napiszesz to niewiedomo czy smiac sie czy plakac,
dlaczego to jej wina???
Dziewczyna dopiero co stracila prace a Ty piszesz o obzarstwie na jego koszt. Wybacz ale, nie rozumiem Twojego postu.
Skoro sa razem i maja zamiar sie pobrac, to w tak trudnym momencie jak utrata pracy powinien ja wspierac a nie dolowac, a co do kosztow utrzymania to jest jasne, ze jak ona nie ma pieniedzy to on jest po to zeby ja utrzymyc przez ten czas dopoki nie znajdzie nowej pracy.
Kasiula ma racje przyzwoitosc by tego wymagala zeby ja wspieral i pomagal a nie dolowal
To typowe dla Samca - ocenia i uważa się za eksperta w większości tematów na tym Forum.
Proponuję nie reagować na gadanie w stylu, który zaprezentował nam powyżej.
Zatem Eniaa - nie zwracaj uwagi na to co napisał Samiec ![]()
Teraz mnie pewnie zlinczujecie bo uważam, że w tym co napisał samiec jest pewna metoda. Pewnie tak właśnie bym zrobiła- mianowicie gdybym się znalazła w dołku, ponieważ straciłam pracę a od osoby, od której oczekuję w tym momencie wsparcia, usłyszała "że jestem beznadziejna, bezrobotna i niczym mu nie imponuję" to bym mu za wszelką cenę pokazała, że się myli. Że wcale nie jestem do niczego i że nie jestem uzależniona od jego kasy. Tylko, że byłby to jednocześnie koniec naszego związku (a nie o to Eniaa chodzi). Nie da się ukryć, że sposób postępowania, który w tym momencie wybierzemy w dużej mierze zależy od naszego charakteru.
Dziewczyny samiec reprezentuje na tym forum męskie podejście do pewnych spraw, co w pewnym sensie może pomóc nam zrozumieć pokrętny czasem tok myślenia mężczyzn.
Samiec się myli ale to jego problem ![]()
Myli się w jakim sensie?
Jak dla mnie jedyne sformułowanie w wypowiedzi samca, do którego wg mnie możnaby się przyczepić, gdyż jest totalnie nietrafne i się z nim nigdy nie zgodzę to "ty też nie jesteś bez winy"
A jak bedzie Eniaa kiedys w ciazy z tym facetem juz po slubie to tez bedzie ja ponizal bo np. nie bedzie mogla pracowac, lub bedzie na urlopie wychowawczym?
Moim zdaniem nie jest niczemu winna, stracila prace nie ze swojej winy, a jej facet ma do niej pretensje.
Czyzby bez pieniedzy, ktore zarabiala jest juz nikim w jego mniemaniu?
To ze nie ma pracy to napewno jest chwilowe, znajdzie nowa, ale nad przyszloscia tego zwiazku to ja bym sie zastanowila.
Porozmawialbym szczerze, i powiedzialabym co mi sie podoba a co nie.
Ja jestem taka osoba, ze jesli chodzi o partnera to "wale " wszystko prosto z mostu, nie owijam i mowie otwarcie.
Czasem ma to tez swoje minusy ![]()
Eniaa zastanow sie nad tym facetem...
To bardzo ciekawy wątek. Tego typu doświadczenia mają jednak jeden pozytyw. Można się więcej o sobie nawzajem dowiedzieć. Mówi się, że 1 osoba ma 10 000 zna swoje wartości. Jeśli tak jest to znaczy, że wiele osób które żyją ze sobą w związkach tak naprawdę niewiele o sobie wie, ponieważ jeżeli ja nie znam swoich wartości i zasad ich tworzących nie mogę powiedzieć o nich mojemu partnerowi.
Często w związkach jest tak, że mamy pretensje do partnera, że nie zrobił tego, tego czy tamtego. Mówimy często on wcale mnie nie kocha, ponieważ gdyby tak było to wtedy on by zrobił to tamto i owamto. Tego typu schematy wypływają z naszych wartości a zwłaszcza z zasad które nadają im sens.
Dlatego opisana tutaj historia to świetny przykład na funkcjonowanie tego schematu. Chłopak ma pewne wyobrażenie na temat kobiety i tego jaka powinna być, co powinna robić i tak dalej, żeby spełnić jakąś jego wartość. Najprawdopodobniej nawet sobie tego nie uświadamiał, a jeżeli nawet uświadamiał to skrzętnie to ukrywał. Jednak sytuacja uwypukliła tę kwestię.
Dlatego warto, abyście odkryli swoje wartości i zasady je tworzące i porozmawiali szczerze na ten temat ze swoim partnerem.
Wtedy wiele się dowiecie na swój temat i łatwiej będzie podejmować decyzje na temat przyszłości.