Te pytania tak często sobie zadaję... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Te pytania tak często sobie zadaję...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 24 ]

1 Ostatnio edytowany przez zuzzka (2012-05-11 15:42:21)

Temat: Te pytania tak często sobie zadaję...

Od momentu kiedy mąż mnie zostawił zaglądam regularnie na to forum podczytując wątki osób, które mają podobne przeżycia co ja, teraz postanowiłam, że napiszę coś i ja od siebie, żeby ktoś postronny spojrzał trzeźwo na moją sytuację.

Jakiś czas temu mąż oznajmił mi, że przestał mnie kochać, zapewniał, że nie ma nikogo po prostu coś w nim pękło, wypaliło się, że to koniec i chce rozwodu. Poczułam ogromny ból, chciałam wierzyć, że to chwilowe załamanie, że naprawdę nikogo nie ma, choć od około 3 miesięcy jego zachowanie się zmieniło (późne powroty z pracy do domu, chowanie telefonu, wyciszanie dźwięków, oziębłość w stosunku do mnie, brak zainteresowania moją osobą, próby rozmowy z mojej strony o tym, co się dzieje, a jego milczenie i wiele innych niepokojących sygnałów), ale ja byłam w ciąży z planowanym i chcianym dzieckiem, dlatego próbowałam sobie wmówić, że zmiana jego zachowania wynika z tego, że ja stałam się za bardzo podejrzliwa, nerwowa, a z drugiej strony, że może wizja tego, że będzie ojcem trochę go przerosła. Przeżyłam koszmar raptem uświadomiłam sobie, że czeka mnie rola samotnej matki, mąż oznajmił, że dziecko będzie kochał, mnie nie sad, ale ja ciągle miałam nadzieję, że przecież jeśli nikogo nie ma to może jednak coś się jeszcze odmieni). Od tamtego czasu zaglądam na to forum i w tych bardzo trudnych momentach czytałam wątki kobiet, które przechodziły przez coś podobnego i trochę mnie to podbudowało. Niemniej jednak jakoś z czasem powoli w ogromnym bólu i żalu oswajałam się z tą sytuacją, do czasu, kiedy przez przypadek dowiedziałam się, że ma kochankę i to już od kilku miesięcy (teraz wszystko do mnie dotarło, wszystkie sygnały, które mówiły o tym, że pewnie kogoś ma stały się rzeczywistością, a tak zarzekał się, że nikogo nie ma, a ja wierzyłam). Ogromna złość, pytanie jego dlaczego oczywiście retoryczne bo on nie potrafił nic powiedzieć poza tym, że przeprasza, że zje?. Mi życie. W tym momencie postanowiłam sobie, że to koniec moich nadziei i wyobrażeń, o tym, że on się opamięta, że ja wybaczę i stworzymy normalny dom dla naszego dziecka. I może trwała bym w tym postanowieniu, żeby nie to, że jeszcze na chwilę obecną mieszkamy ze sobą i jest dziecko, które faktycznie on kocha i widząc go codziennie, rozmawiając z nim nie mogę wymazać z pamięci tego, co było miedzy nami jeszcze tak niedawno, ale jest też kochanka, dla której chce wziąć ze mną rozwód.
Podczas ciąży całkowicie się ode mnie odciął, zostawił, zajął się swoim zauroczeniem, a ja głupia choć rozum mówi- nie należy się mu druga szansa, czekam na to, że jednak będzie chciał do mnie wrócić. Odnowiłam kontakty ze znajomymi, chodzę po sklepach, na spacery, zajmuję moim kochanym synkiem, ale mimo to nachodzą chwile, kiedy czuję się bardzo samotna. Dodam, że mąż pomaga mi przy dziecku i teraz gdy emocje trochę już opadły normalnie ze sobą rozmawiamy, ale wiem, że dla mnie jest to nie zdrowe bo gorzej jest mi się z tego wyleczyć. Nie pokazuje mu, że tak trudno mi o nim zapomnieć, wrecz staram się pokazać, że jestem twarda.
Sprowadźcie mnie na ziemie, bo jestem głupia myśląc, że gdyby tylko on chciał to dałabym mu drugą szansę choć mu się nie należy. Mam mojego ukochanego dzidziusia i czasu nigdy bym nie cofnęła, bo nie wyobrażam sobie, że miałoby go nie być na świecie, ale jak zapomnieć o tym, co było między nami? jak pogodzić się z tym, że mężczyzna, któremu urodziłam syna ma inną, która jest dla niego tak ważna? Czy on będzie kiedyś tego żałował? Czy zatęskni za tym, co miał, kiedy zauroczenie minie? A może zauroczenie nie minie i przerodzi się w miłość? Ale mnie też zapewniał o miłości i co z tego zostawił, gdy najbardziej go potrzebowałam? Te pytania tak często sobie zadaję...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

To straszne.. jestem wstrząśnieta tym co przeczytałam.. To taki cudowny czas.. ciąża, planowana jak piszesz, narodziny dziecka.. a tu mimo tego jest inna.. i On funduje Ci masakryczne wręcz doznania bo i kłamstwo i zimne, wyrachowane działanie.. Wiec na co On czeka? na jakie rozstrzygnięcie? sprawa jest juz w sądzie?

Nie ma dwóch takich samych historii......

3

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Jeszcze nie jest, dla mnie może to i dobrze bo emocje, które towarzyszyłyby temu nie są w tym momencie mi na rękę.

4

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Ale to jest zycie na cykającej bombie..Co Ty musisz przechodzić.. nie jestem w stanie sobie wyobrazić.. podziwiam Cie..

Nie ma dwóch takich samych historii......

5

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...
zuzzka napisał/a:

(...) Sprowadźcie mnie na ziemie, bo jestem głupia myśląc, że gdyby tylko on chciał to dałabym mu drugą szansę choć mu się nie należy. Mam mojego ukochanego dzidziusia i czasu nigdy bym nie cofnęła, bo nie wyobrażam sobie, że miałoby go nie być na świecie, ale jak zapomnieć o tym, co było między nami? jak pogodzić się z tym, że mężczyzna, któremu urodziłam dziecko ma inną, która jest dla niego tak ważna? Czy on będzie kiedyś tego żałował? Czy zatęskni za tym, co miał, kiedy zauroczenie minie? A może zauroczenie nie minie i przerodzi się w miłość? Ale mnie też zapewniał o miłości i co z tego zostawił, gdy najbardziej go potrzebowałam? Te pytania tak często sobie zadaję...

Prosisz o sprowadzenie na Ziemię? Proszę bardzo.


Twój mąż oznajmił Ci, że CIEBIE NIE KOCHA.

Wiesz, że ma kochankę.

Wiesz, że podjął decyzję o wszczęciu sprawy rozwodowej.


Chcesz bić się z faktami?
Jeśli nie przyjmujesz ich do wiadomości, tym gorzej dla Ciebie. Te fakty (ani jakiekolwiek inne) nie znikną, bo nie chcesz ich zauważyć.

Pytanie do Ciebie: po co upierasz się przy magicznym myśleniu? Po co zabawiasz się, i chcesz nas w to wciągnąć, we wróżenie z fusów, w patrzenie w szklaną kulę?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

6

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Zadaję sobie te pytania, ale odpowiedzi nie szukam na tym forum. Dziękuję Ci za odpowiedź odpowiedź osoby postronnej, ona sprowadza mnie na ziemię, uświadamia, że po co ta nadzieja.

7

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Ja wiem,ze Wielokropek stawia sprawe twardo.. ale to ważne i prawdziwe co pisze..

Nie ma dwóch takich samych historii......

8

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

I do czego jest Ci ta nadzieja potrzebna?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

9

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Po co mi ta nadzieja- sama nie wiem, bo tak ciężko się pogodzić z tym, że czegoś już nie ma. Czuję do siebie złość, że karmie się tą nadzieją, dlatego mój wpis na forum by właśnie chociażby taki wpis jak Twój Wielokropku wybił mi tą nadzieję z głowy.

10 Ostatnio edytowany przez cronos_pl (2012-05-11 14:58:48)

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Trudno doradzać ... mi też się życie sypie (ale wygląda ze będzie dobrze) ciężko jest cokolwiek powiedzieć ... czas spowoduje, że staniesz się obojętna do jego osoby. Zauważyłem jednak, że każdy tutaj radzi zgodnie z tym co go spotkało. Jak została jakaś osoba porzucona zdradzona to zawsze powie nie walcz nie warto. Osoby zdradzające powiedzą walcz. Ciężko o trzeźwą ocenę sytuacji. Ja bym chciał wiedzieć dlaczego ktoś ode mnie odchodzi co się stało itp. Może już teraz porozmawia z tobą. Człowieka strasznie męczą te pytania dlaczego .. co zrobił źle itp. A czy warto czekać ? Walczyć ? Ja zawsze mówię, że warto spróbować. Nigdy sobie nie zarzucisz, że nie próbowałaś ... i warto mieć nadzieje ... wiadomo jak się te przysłowie kończy dlatego nie możesz trwać w tym za długo ...

11 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-11 14:58:44)

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

zuzzka
przyjęcie faktów do wiadomości, to jedno. Pogodzenie się z sytuacją, to drugie. Wielomiesięczne trzymanie się nadziei, to trzecie.
Rozumiem, że teraz trwasz w oczekiwaniu na ruch swego jeszczemęża. Decydujesz się na trwanie, czy podejmujesz się wyjaśnienia stanu rzeczy? Wyjaśnienia, czyli jego określenia wyprowadzki do kochanki. Czy też trwasz, bo są REALNE szanse na jego powrót?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

12

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...
cronos_pl napisał/a:

(...)Zauważyłem jednak, że każdy tutaj radzi zgodnie z tym co go spotkało. Jak została jakaś osoba porzucona zdradzona to zawsze powie nie walcz nie warto. Osoby zdradzające powiedzą walcz. Ciężko o trzeźwą ocenę sytuacji. (...)

Nie byłam nigdy w sytuacji ani Twojej, ani zuzzki. Dlatego też mogę trzeźwo oceniać sytuację. Trzeźwo, bo moja ocena nie jest spaczona mymi podobnymi przeżyciami.
To, że nie byłam w takiej sytuacji nie przeszkadza mi doradzać. Lekarz też nie musi przechorować wszystkich chorób, by doradzić odpowiednie leczenie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

13

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Nie wiem czy są realne szanse dlanaszego małżeństwa, trudno interpretować mi jego zachowanie w stosunku do mnie bo czasem jest tak, że człowiek widzi to co chciałby zobaczyć. Na chwilę obecną czekam na ruch z jego strony,choć będę musiała podjąć rozmowę w tym temacie bo takie czekanie zżera mnie od środka.

14

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Dobry Wieczor,

Wielokropek jest bezwzgledna! Nie wolno tak pisac by kogos podniesc! To nie prawda ostra w same oczy moze dac otuche osobie! NIE....  spokojnie...
Czytajac ciebie, widac po prostu, ze ty ta prawde znasz, mysle, ze chcesz tylko ostoi, dobrych slow, zeby ci powiedziec, ze musisz byc silna, ze zle trafilas... oj tak, bo ty niczemu nie jestes winna, tylko los glupio podszedl do ciebie...
Przyszlas tutaj, bo mialas, masz  NADZIEJE, ze sa osoby, ktore przezyly wiecej, gorsze stany miewaly i sie podniosly... To tez prawda!
Mysle, ze za duzo w jednym momencie zycia, wymaga od ciebie czas! Tak, malutkie dziecko, brak ciepla i milosci ze strony osoby ktora przeciez przysiegala, ze bedzie ciebie chronic, ze na dobre i na zle, spowodowaly takie stany paniki... On, niestety sie nie sprawdzil, on jest slaby, ale to juz nie twoj problem.. Mysle, ze mozesz zaczac dobrze funkcjoinowac, bo cala wina jest po jego stronie! Wystap o rozwod i nie czekaj, musisz sie z tego podniesc! Masz prawdziwy prezent od zycia, to ty jestes bogata! a on nie wie nawet co traci.. Miloski mu przejda, ale to nie on mnie tutaj interesuje, ale twoje zycie przyszle i takie zycie jest mozliwe.. Sprobuj pomyslec, jesli nie mozesz teraz, sprobuj dac sobie sznase na takie mysli w krotce, czyli jak zorganizowac twoje i dziecka szczescie, nie jestes sama!
To ciezki czas na samym pocztaku, ale glowa do gory, dziecko szybko rosnie a ty jestes mloda i mozesz inaczej myslec, tylko otaczaj sie pozytywnymi osobami, ktore moga ci przyniesc spokoj, radosc, ze taka wlasnie jestes! Nie placzaca, ale madra, wolna i silna i do tego z super dzieckiem!!! To ty jestes wartosciowa w tym zle ulozonym poczatku.. Przestan myslec negatywnie, podniesc sie musisz i to bez niego!!! Stalo sie, nie wybaczaj, nie zamykaj przed toba mozliwych drzwi, skoro on je otworzyl. Trudno, on nie umial byc odpowiedzialna osoba i przez cale jego zycie bedzie go to meczyc! Ale ty masz prawo jeszcze na twoje i dzecka szczescie.. Jaka jest twoja sytuacja materialna, czy masz jakas pomoc od twoich najblizszych? Czy mozesz przezyc dajac sobie rade sama?

Gorace pozdrowienia

Leszczynek

15

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...
leszczynek napisał/a:

(...)Wielokropek jest bezwzgledna! Nie wolno tak pisac by kogos podniesc! To nie prawda ostra w same oczy moze dac otuche osobie! (...)

Nie, nie jestem bezwzględną.
Jestem trzeźwo myślącą.
Swoim postem odpowiedziałam też na prośbę autorki wątku, która poprosiła o ściągniecie na Ziemię.
Faktycznie, jestem znana tutaj na forum, ze nie użalam się nad nikim. Nie użalam się, bo użalanie się do niczego dobrego nie prowadzi, natomiast czyni wiele szkody.
Poza tym autorka nie jest kobieta upadłą, podnosić jej nie potrzeba, pokazać prawdę - należy. Należy, by zaprzestała się łudzić i by realnie oceniła swą sytuację. takie urealnienie jest przydatne przy podejmowaniu decyzji. Jakichkolwiek.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

16

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Dobry wiezczor,

Pytanie do Ciebie: po co upierasz się przy magicznym myśleniu? Po co zabawiasz się, i chcesz nas w to wciągnąć, we wróżenie z fusów, w patrzenie w szklaną kulę

No to zdanie jest jednak dosc szokujace...

Z powazaniem

Leszczynek

17 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-05-11 19:31:56)

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...
leszczynek napisał/a:

Dobry wiezczor,

Pytanie do Ciebie: po co upierasz się przy magicznym myśleniu? Po co zabawiasz się, i chcesz nas w to wciągnąć, we wróżenie z fusów, w patrzenie w szklaną kulę

No to zdanie jest jednak dosc szokujace...

Z powazaniem

Leszczynek

Wyjaśniam.
Myślenie magiczne to takie, które nie opiera się na faktach, tylko na marzeniach.
Wróżeniem z fusów i patrzeniem w szklaną kulę nazwałam takie słowa autorki:

zuzzka napisał/a:

(...)Czy on będzie kiedyś tego żałował? Czy zatęskni za tym, co miał, kiedy zauroczenie minie? A może zauroczenie nie minie i przerodzi się w miłość? (...)

Nikt, nie będąc wróżką umiejącą przepowiadać przyszłość (czy to za pomocą fusów, czy szklanej kuli, czy innego sposobu), nie odpowie na to pytanie. A pytanie zostało skierowane tutaj na forum, do nas, do jego uczestników.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

18

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Nie wiem od czego zaczac czy to ze zostalas sama a on ma inna czy przez to ze uwazasz ze nie dasz rady.... Zaczne od tego ze zostalas sama... niestety musisz sie z tym pogodzic,a jezeli nie chcesz zeby maz widzial dziecko mozesz to wszystko zalatwic w sadzie,ja uwazam ze to jest dobre,ja ojca nigdy nie widzialam i mi jego zycie z 4 zona nie obchodzi. nie pomylilam sie ale dobrze napisalam ze z 4 zone,przyczyny tamtych zon to chyba ze kazdej sie trafialo dziecko dziewczynka a moze za to z pil. Ale dobra wracam do twojej historii. Nie boj sie dasz rade masz teraz malego pulpecika dla ktorego musisz zyc i dla niego musisz sie usmiechac wink
Nie jestes jedyna matka ktora wychowuje samotnie dziecko i mowie serio podziwiam ich. Np moja matke ktora postanowila pojsc do pracy fizycznej abysmy nie głodowały.
Za jakis czas jeszcze do ciebie sie szczęście usmiechnie tylko trzeba na nie spokojnie poczekac wink

tylko ten kto kocha widzi co jest prawdziwe w człowieku...

.. Książka to 2 przyjaciel człowieka

19

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Kilka dni nie zglądałam na forum, a w tym czasie moja sytuacja trochę uległa zmianie. Mój mąż zapytał mnie czy moglibyśmy spróbować jeszcze raz, czy byłabym w stanie mu wybaczyć, że nie wie co nim pokierowało, że wdał się w romans, który tak bardzo zaślepił mu oczy. Kilka dni temu kiedy zakładałam ten wątek byłam pewna, że to nie skończy się dobrze dla mnie i mojego synka, że ja podejmę rozowę o rozwodzie a tu los tak pokierował, że on sam zainicjował rozmowę, którą jak mówi dawno chciał podjąć, ale  brakowało mu odwagi aby przyznać się do błędu. Podjęłam już decyzję dam mu drugą szansę, drugą i ostatnią choć nie będzie to dla mnie łatwe i nie wiem czy uda nam się to odbudować czy ja będę potrafiła, ale czas pokarze. Od jakiegoś czasu jego zachowanie w stosunku do mnie było bardzo pozytywne, ale myślałąm, że je chce widzieć to co chcę zobaczyć a jednak los potrafi zaskakiwać.

20

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Tak jak już pisałem ... nic sobie w przyszłości nie zarzucisz a rozsypać wszystko można bardzo szybko. Ludzie błądzą. Jakoś ludzie się zatracają w tych czasach. Czy potrafimy wybaczać ? Ciężko to przychodzi a (prawie) wszyscy się deklarujemy katolikami. Życzę wam powodzenia. Może będzie dobrze.

21

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

podziwiam autorkę za odwagę i życzę, by się już nigdy nie rozczarowała.
czy jesteś pewna, że możesz mu zaufać?

as long as i know how to love i know i'll stay alive.

22

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Prawda jest taka że musisz nauczyć się obojętności do niego. Będąc z takim człowiekiem zawsze będziesz miała wątpliwości czy mówi prawdę gdy wróci późno z pracy. Nawet szczęście związane z dzieckiem nie pomoże Ci zapomnieć...... Jeżeli wróci... to co dalej? Myślę że otrząśniesz się z tego uczucia, uwierz mi przeżyłam to samo. Samotność będzie zawsze, ponieważ odchodząc faceci zabierają ze sobą cząstkę nas....... tą szczęśliwą

23

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Hmmm... przeczytałam wątek. Czy zastanawiałaś się, co się stało, że Twój mąż poprosił o drugą szansę?
Podziwiam Cię, że postanowiłaś dać mu drugą szansę- mój mąż nie uzyskał by jej, choćby nie wiadomo co robił. tylko zastanów się czy dasz radę z nim żyć?

24

Odp: Te pytania tak często sobie zadaję...

Hej, ostatnio podczas okresu odbyłam stosunek, nie doszło do wytrysku, ale bałam się o wydzielinę przed i wzięłam tabletkę 72h, dostałam okres o 16 dni szybciej, czuje się osłabiona, czy to normalne?

Posty [ 24 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Te pytania tak często sobie zadaję...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018